Ostatni szpieg Hitlera
- Автор: Сильва Дэниел
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:
„Ależ powiedziałem, drogi staruszku… Boothby'emu".
Vicary ponownie nacisnął guzik. Czy to możliwe, żeby Boothby naprawdę wiedział o istnieniu siatki Vogla i zataił ten fakt przed nim? Przecież to nonsens. Nasuwało się tylko jedno wytłumaczenie. Boothby gwałtownie się sprzeciwiał przekazaniu jemu tej sprawy i od samego początku jasno dał mu to do zrozumienia. Ale czy niechęć Boothby'ego sięgałaby tak daleko, by utrudniać z premedytacją pracę podwładnemu? Niewykluczone. Gdyby Vicary nie poradził sobie z problemem, Boothby miałby podstawy do zwolnienia go i mógłby powierzyć sprawę jakiemuś zaufanemu koledze sprzed wojny, a nie jednemu z nowych, których tak serdecznie nie znosił.
Wreszcie zapłonęło zielone światło. Wślizgując się przez olbrzymie podwójne drzwi, Vicary poprzysiągł sobie, że nie ruszy się stąd, dopóki nie oczyści atmosfery.
Boothby siedział za biurkiem.
– Wal, Alfredzie.
Vicary przekazał mu treść obu wiadomości oraz swoje podejrzenia co do ich znaczenia. Boothby słuchał, bawiąc się palcami i wiercąc w fotelu.
– Na miłość boską! – wybuchnął. – Wiadomości robią się z dnia na dzień gorsze.
Kolejna budująca uwaga, sir Basilu – pomyślał Vicary.
– Poczyniliśmy pewne postępy w rozpracowywaniu kobiety. Karl Becker zidentyfikował ją jako Annę von Steiner. Urodziła się w Londynie w dzień Bożego Narodzenia tysiąc dziewięćset dziesiątego roku. Jej ojciec, Peter von Steiner, był dyplomatą i bogatym arystokratą z Prus. Matka była Angielką, nazywała się Daphne Harrison. Rodzina aż do wybuchu wojny mieszkała w Londynie, potem przenieśli się do Niemiec. Ze względu na pozycję Steinera Daphne Harrison nie internowano, jak to uczyniono z wieloma brytyjskimi obywatelami. W dziewięćset osiemnastym roku zmarła na gruźlicę w majątku Steinera w zachodnich Prusach. Następnie von Steiner wraz z córką przenosił się z jednej placówki na drugą, między innymi przez krótki czas na początku lat dwudziestych przebywał w Londynie. Steiner pracował również w Rzymie i Waszyngtonie.
– Wygląda mi na szpiega – skomentował Boothby. – Ale mów dalej, Alfredzie.
– W trzydziestym siódmym roku Anna Steiner zniknęła. Od tego momentu możemy wyłącznie snuć spekulacje. Przechodzi szkolenie w Abwehrze, jest wysłana do Niderlandów, gdzie występuje jako Christa Kunst, następnie przekracza granicę Wielkiej Brytanii. A przy okazji: oficjalnie Anna Steiner zginęła w wypadku samochodowym w marcu trzydziestego ósmego roku. Niewątpliwie sfabrykował to Vogel.
Boothby wstał i zaczął krążyć po gabinecie.
– Wszystko to bardzo ciekawe, Alfredzie, ale ma jedną wielką wadę. Opiera się na informacjach Karla Beckera. A on zrobiłby wszystko, byle się wkupić w nasze łaski.
– Becker nie miał powodów kłamać w tej sprawie, sir Basilu.
A jego opowieść doskonale się zgadza z tymi szczegółami, które udało nam się ustalić.
– Powiadam tylko, Alfredzie, że bardzo wątpię w prawdziwość słów tego człowieka.
– W takim razie dlaczego poświęcił mu pan tak wiele czasu w październiku? – odparował Vicary.
Sir Basil stał w oknie, spoglądając na ostatnie promienie dnia. Poderwał głowę, ale zapanował nad sobą i wolno odwrócił się do Vicary'ego.
– To, dlaczego rozmawiałem z Beckerem, pana w ogóle nie dotyczy.
– Becker jest moim agentem. – Do głosu Vicary'ego zaczął się wkradać gniew. – Ja go aresztowałem, ja go przeciągnąłem na naszą stronę. Ja nim kieruję. Przekazał panu informacje, które mogły się okazać użyteczne w tej sprawie, a mimo to zataił je pan przede mną. Chciałbym wiedzieć, dlaczego.
Boothby już całkowicie się uspokoił.
– Becker powiedział mi to samo, co panu: specjalni agenci, sekretny obóz w Bawarii, specjalne szyfry, procedury. I jeśli mam być z panem szczery, Alfredzie, nie uwierzyłem mu. Żadne dowody nie potwierdzały jego zeznań. Teraz już wierzymy.
Całkiem logiczne wyjaśnienie, przynajmniej z pozoru.
– Dlaczego mi pan o tym nie powiedział?
– To było dawno temu.
– Kto to jest Brum?
– Przykro mi, Alfredzie.
– Chcę wiedzieć, kim jest Brum.
– A ja staram się bardzo kurtuazyjnie dać panu do zrozumienia, że nie upoważniono mnie do poinformowania pana, kim jest Brum. – Boothby pokręcił głową. – Na Boga! Wszak to nie klub dyskusyjny, gdzie sobie siedzimy i wymieniamy poglądy. Pracuje pan w kontrwywiadzie. A tu wszystko się opiera na jednej, bardzo prostej zasadzie: wiesz tylko to, co musisz wiedzieć. Nie musi pan wiedzieć, kim jest Brum, ponieważ to w żaden sposób nie dotyczy żadnej z prowadzonych przez pana spraw. Dlatego też to nie pana interes.
– Czy w regule: „Wiesz tylko to, co musisz wiedzieć" mieści się też zwodzenie współpracowników?
– Nie użyłbym tu słowa „zwodzenie". – Boothby wymówił ten wyraz tak, jakby był wulgaryzmem. – Po prostu oznacza to, że ze względów bezpieczeństwa pracownik musi wiedzieć wyłącznie to, co mu pomoże w wykonaniu zadania.
– A co pan powie na wyraz „kłamstwo"? Czy tego słowa już by pan użył?
Rozmowa zdawała się sprawiać Boothby'emu fizyczny ból.
– Moim zdaniem czasem trzeba być nie do końca szczerym ze swym podwładnym i w ten sposób osłaniać akcję, którą prowadzi ktoś inny. To pana chyba nie dziwi, prawda?
– Oczywiście, że nie, sir Basilu. – Vicary zawahał się, zastanawiając się, czy utrzymać ten ton rozmowy czy też go zmienić. – Po prostu ciekawiło mnie, dlaczego pan mnie oszukał, twierdząc, że nie czytał akt Kurta Vogla.
Krew odpłynęła Boothby'emu z twarzy. Vicary widział, jak generał zaciska i otwiera w kieszeniach pięści. Cóż, obrał ryzykowną taktykę, ryzykował, że poleci głowa Grace Clarendon. Po jego wyjściu Boothby może zadzwonić do Nicholasa Jago z archiwum i zażądać wyjaśnień. Jago z pewnością się domyśli, że źródłem przecieku była Grace Clarendon. To poważne oskarżenie, kobieta może stracić pracę. Ale Vicary założyłby się, że nie tkną Grace, bo w ten sposób by potwierdzili prawdziwość jej informacji. Modlił się w duchu, by się nie okazało, że się pomylił.
– Szuka pan kozła ofiarnego, co, Alfredzie? Kogoś, na kogo pan zrzuciłby winę za swoją nieudolność w rozwiązaniu sprawy? Kto jak kto, ale pan powinien zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa takiej postawy. W historii aż się roi od słabeuszy, którzy musieli koniecznie znaleźć sobie kozła ofiarnego.
A ty nie odpowiadasz na moje pytanie – pomyślał Vicary. Wstał.
– Dobranoc, sir Basilu.
Boothby milczał. Vicary ruszył do drzwi.
– Jeszcze jedno – odezwał się w końcu generał. – Nie wydaje mi się, żebym musiał panu przypominać, ale na wszelki wypadek to zrobię. Nie dysponujemy nieograniczonym czasem. Wkrótce, jeśli nadal nie będzie postępów w poszukiwaniach, będziemy zmuszeni… no, do zmian. Zdaje pan sobie z tego sprawę, prawda, Alfredzie?
Rozdział siedemnasty
Londyn
Kiedy weszli do restauracji Grill w Savoyu, orkiestra zaczęła grać „And a Nightingale Sang on Berkeley Square". Była to dość kiepska wersja – za mało płynna, trochę za szybka – ale melodia i tak się obroniła. Jordan bez słowa wziął Catherine za rękę i ruszyli na parkiet. Okazał się doskonałym tancerzem – wyrobionym, pewnym – i mocno ją tulił do siebie. Jako że zjawił się prosto z pracy, miał na sobie mundur. Przyniósł również teczkę, ale widać nie było w niej nic ważnego, bo zostawił ją przy stoliku. Mimo to nie spuszczał jej prawie z oka.
Po pewnym czasie Catherine coś zauważyła: wszyscy w sali im się przyglądali. Fatalnie to na nią działało. Od sześciu lat robiła, co było w jej mocy, by nikt nie zwracał na nią uwagi. A teraz tańczy z oszałamiająco przystojnym amerykańskim oficerem w najlepszym londyńskim hotelu. Miała wrażenie, że jest naga, wystawiona na cios, a jednocześnie czerpała dziwną satysfakcję z tego, że wreszcie robi coś zupełnie normalnego.