Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Powersat — satelita energetyczny [Powersat - pl]
Powersat — satelita energetyczny [Powersat - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Powersat — satelita energetyczny [Powersat - pl]

Электронная книга - «Powersat — satelita energetyczny [Powersat - pl]». Краткое содержание книги:

Powieść będąca prequelem do całego cyklu „Droga przez Układ Słoneczny”. Ambicją młodego inżyniera, Dana Randolpha, jest zapewnienie uzależnionej odbliskowschodniej ropy Ameryce alternatywnego źródła energii. Eksploatacjazbudowanego przez Dana satelity energetycznego będzie jednak opłacalnatylko pod warunkiem wykorzystywania taniego środka transportu na orbitę, aprototyp wahadłowca ulega katastrofie podczas lotu próbnego. Wiele poszlakwskazuje, że ktoś dokonał sabotażu. Kto stoi za tą zbrodnią? Międzynarodowekoncerny naftowe czy arabscy fundamentaliści? Firma Dana, AstroCorporation, stoi na skraju przepaści. Skąd może nadejść ratunek? Czy od Saito Yamagaty, którego koncern również inwestuje w energię ze Słońca? Amerykańskich koncernów naftowych, które zastawiają się nad inwestowaniem winne źródła energii?
1 ... 58 59 60 61 62 63 64 65 66 ... 103
Перейти на страницу:

— Oczywiście.

— Jeśli jednak doszło do sabotażu wahadłowca i jeśli była w to zamieszana jakaś obca grupa terrorystyczna… — zawiesił głos.

Jane przywołała na usta chłodny uśmieszek.

— Czy sądzi pan, że powinnam porozmawiać o tym z FBI? Czy Ministerstwem Bezpieczeństwa Wewnętrznego?

Analityk NBR skinął głową.

— Tak, sądzę, że powinna pani tak zrobić. Jane usiadła prosto.

— Bardzo państwu dziękuję. Dostarczyliście mi wielu cennych informacji.

Pojęli, że to koniec spotkania. Wymruczeli zapewnienia o tym, jak bardzo cenią jej pracę, i o swojej chęci pomocy, po czym opuścili jej gabinet.

Kiedy tylko drzwi zamknęły się za tą trójką, Jane sięgnęła po telefon i poprosiła o zarezerwowanie biletów na lot do Oklahomy. Muszę się zobaczyć z Danem, pomyślała. Muszę się upewnić, że sukces nie uderzył mu do głowy i że wszystko idzie we właściwym kierunku.

Kelly Eamons przybyła do biura szeryfa hrabstwa Całhoun koło północy, kiedy szeryf i czwórka jego zastępców nadal przesłuchiwała April, Kinsky’ego i Roberta.

Na komisariacie umieścili Roberto w jednym pokoju, pod strażą, a Kinsky’ego i April w oddzielnym małym pomieszczeniu. Kinsky, który milczał przez cały czas, gdy Roberto przetrzymywał ich w mieszkaniu, po wkroczeniu policji dostał słowotoku.

April słuchała, jak Len po raz kolejny powtarza swoją kiepską historyjkę: potrzebował pieniędzy, żeby opłacić prawnika od rozwodu. Roberto zaczepił go raz w barze w motelu i zaproponował, że zapłaci za informacje o tym, co się dzieje w Astro.

— Nic ważnego — upierał się Kinsky. — Tylko informacje o tym, jak firma stoi finansowo, jakie projekty realizuje, kiedy wystrzelimy rakietę, takie tam.

— Szpiegostwo przemysłowe — podsunęła April.

— Tak, zgadza się — podjął Kinsky z wdzięcznością. — Szpiegostwo przemysłowe.

— Kiedy go pan spotkał? — spytał szeryf.

Kinsky próbował sobie przypomnieć dokładną datę, ale był w stanie tylko podać, że było to parę miesięcy temu.

— Zanim Pete Larsen zginął? — spytała April. Kinsky zamarł i spojrzał na nią ze zgrozą w oczach.

— Nie sądzisz chyba…

April skinęła głową.

— I Joe Tenny.

— Och, mój Boże — jęknął Kinsky.

Szeryf wyglądał na żywo zainteresowanego.

— Czy było to przed tymi zgonami, czy po?

— Potem — odparł natychmiast Kinsky. — Jestem pewien, że to było później. Nigdy bym się z nim nie zadawał, gdybym tylko przypuszczał… to znaczy… nigdy. Po prostu nigdy.

Ukrył głowę w dłoniach i April pomyślała, że zaraz się rozpłacze.

Eamons, która przejechała połowę drogi do Houston i i powrotem, wyglądała na zmęczoną. Poprosiła o spotkanie z April na osobności.

— Nic ci nie jest? — spytała agentka, kiedy szeryf wyprowadził Kinsky’ego i zastępców do innego pomieszczenia.

— Wszystko w porządku — odparła April. — Trochę się wystraszyłam, zanim pojawiła się policja.

— To włączenie telefonu to bardzo sprytny pomysł. Niewiele słyszałam, ale to wystarczyło, żeby zadzwonić do szeryfa, zawrócić i przyjechać tutaj.

— Niewykluczone, że uratowałaś nam życie.

Agent Chavez przyjechał koło drugiej w nocy. Kinsky by I w drugim pokoju, w kółko powtarzając swoją historyjkę dwóm zastępcom szeryfa i stenografistce. Z tego, co April dowiedziała się od szeryfa, wynikało, że Roberto milczał jak głaz.

— Roberto Rodriguez. Popełnił przestępstwo w Kalifornii — powiedział szeryf Chavezowi. — Ale już odsiedział swoje i jest czysty. Teraz nie mamy na niego nic, poza stwierdzeniem Kinsky’ego, ze włamał się do jego mieszkania i przetrzymywał tam jego i panią Simmonds wbrew ich woli. Każdy prawnik za dwa centy go z tego wyciągnie za kaucją, jak tylko otworzą rano sąd hrabstwa.

Chavez zwrócił się do April.

— A włamał się?

April pokiwała głową, patrząc na Eamons.

— Możecie obejrzeć drzwi. Zamek jest wyłamany. Szeryf pokiwał głową.

— Ja z nim porozmawiam — zaproponował Chavez szeryfowi. — Może będzie bardziej rozmowny, gadając po hiszpańsku.

— Po angielsku nie powiedział ani słowa. Nawet nie poprosił o adwokata.

Zanim Chavez wyszedł z pokoju, April rzekła:

— Dzwonił do kogoś za granicą. Próbował parę razy, a ktoś, z kim rozmawiał, powiedział, że osoba, której szuka, do niego oddzwoni.

Szeryf spojrzał na Chaveza.

— Mamy jego telefon u mnie w biurze, tak jak wszystko inne, co miał w kieszeniach.

Ruszyli do biura szeryfa, April i Eamons za nimi. Zawartość kieszeni Roberta leżała na biurku szeryfa: niewielki plik banknotów, trochę drobnych, klucze, paczka chusteczek, cyzoryk. I telefon komórkowy.

Szeryf sięgnął po telefon i spytał zastępcę siedzącego pod drzwiami:

— Dzwonił?

— Tak, dzwonił. Jakąś godzinę temu.

— Odebrałeś?

— Tak, oczywiście.

— I co?

— Jakiś facet, brzmiał obco. Spytałem, kim jest, i rozłączył się. Szeryf poczerwieniał ze złości, ale Chavez położył mu rękę na ramieniu.

— Wytropimy to połączenie.

— Rozmowę zagraniczną?

— Chyba tak — odparł cicho Chavez. — Przy odrobinie szczęścia.

LAMAR, TEKSAS

Wstawał świt. April zasnęła w samochodzie Eamons, gdy ta odwoziła ją do domu. Kiedy zaparkowała za domem, April ocknęła się.

— Muszę jechać do pracy — rzekła sennie. Z samochodu udało jej się wysiąść dopiero za drugim podejściem.

Eamons objęła ją ramieniem i zaprowadziła do budynku.

— Musisz się trochę przespać. Dużo przeszłaś. Daj sobie spokój z pracą na dziś.

— Ale Dan…

— Zadzwonię do niego — upierała się Eamons, gdy weszły do pustej windy. — A teraz idź spać. To rozkaz.

Aprił uśmiechnęła się blado do agentki. Eamons odprowadziła ją do drzwi, poczekała chwilę, po czym poszła z powrotem na parking. Chavez zaparkował swojego lśniącego Chryslera obok jej wynajętego samochodu i siedział na masce, czekając na nią. Gdy ją zobaczył, wstał i wsiadł z powrotem. Eamons otworzyła drzwi dla pasażera i usiadła obok Chaveza.

— Pachnie nowością — rzekła. Chavez uśmiechnął się do niej.

— Po raz pierwszy wyjechałem nim poza Houston. Nie miałem czasu, żeby złożyć wniosek o służbowy samochód.

— Możesz rozliczyć kilometry.

— Tak — Chavez spojrzał na budynek, w którym mieszkała April. — Wszystko w porządku?

— Chyba tak. Ten Rodriguez trocheja wystraszył, no i nie spała całą noc…

— A kto spał?

Eamons pokiwała głową, trochę senna.

— Tak, przydałoby się trochę snu.

— Wyciągnęliście coś z Rodrigueza?

— Nada. Poprosił o adwokata.

— A ten telefon z zagranicy?

— W biurze nad tym pracują. Eamons ziewnęła.

— Więc na czym stoimy?

— Rodriguezowi zostanie postawiony zarzut włamania i wtargnięcia, może napadu, gdy tylko otworzą sąd hrabstwa. Wyjdzie za kaucją trzydzieści sekund później.

— Powinniśmy go śledzić. Założyć mu podsłuch na telefon. To nasz jedyny ślad.

— Siad? — prychnąl Chavez. — Nic na niego nie mamy. Ani cienia dowodu.

— Ale jeśli będziemy go mieli na oku, może nas doprowadzić do ludzi, którzy doprowadzili do katastrofy wahadłowca Astro.

1 ... 58 59 60 61 62 63 64 65 66 ... 103
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)