Wszystkie weyry Pern [All the Weyrs of Pern - pl]
- Автор: Маккефри Энн
- Год: 1998
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7169-635-6
- Переводчик: Zuzanna Galinska
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Wszystkie weyry Pern [All the Weyrs of Pern - pl]». Краткое содержание книги:
— Mistrzowie Cechów Pernu, z jednym wyjątkiem, Mistrza Norista z Cechu Szklarzy, zawiadamiają Radę o zamiarze utworzenia dwóch dodatkowych Cechów. Pierwszym ma być Cech Drukarzy, luźno powiązany z Cechem Harfiarzy, ale niezależny, z trzema głównymi siedzibami: główną na Lądowisku, i mniejszymi w Ruathcie, która obecnie nie ma żadnego Cechu, i w Lemos. Będzie współpracował z przemysłem papierniczym Mistrza Cieśli Bendarka. Drugi nowy Cech to Cech Techników, luźno powiązany z Cechem Kowali. Zajmie się projektowaniem i wytwarzaniem nowych urządzeń…
— Sprzeciwiam się temu ostatniemu — Sigomal zerwał się na równe nogi. — To służy „Obrzydliwości”…
— Przy tym stole nie będziemy używać wulgarnych epitetów, Lordzie Sigomalu — powiedział Lytol surowo. — Nie muszę też powtarzać, że Mistrzowie Cechów nie potrzebują twojego pozwolenia. Możesz nie kupować materiałów wytwarzanych przez Cech, który ci nie odpowiada. Skoro jednak, jak słyszę, niektóre z twoich przedsięwzięć zyskały dzięki nowym urządzeniom, których jedynym źródłem mógł być Siwsp, będzie lepiej, jeśli powstrzymasz się od takiej hipokryzji i nie będziesz wygłaszał tego rodzaju uwag podczas Rady.
Sigomal z otwartymi ustami opadł na krzesło.
Jaxom z trudem zachował powagę widząc zmieszanie Lorda Bitry. Jeden z mężczyzn, którzy próbowali zaatakować Siwspa był Bitraninem, ale to nie było wystarczającym dowodem na to, że Lord Warowni miał coś wspólnego z atakiem. Bitranie wynajmowali się każdemu, kto zapłacił im stosowną cenę. Jednak był to pierwszy raz, kiedy Sigomal publicznie nazwał Siwspa „Obrzydliwością”.
— Zostaniemy poinformowani o wyborze nowych Mistrzów Rzemieślników i o zakresie ich obowiązków. Przypomnę także Lordom, że takie rozszerzenie Cechów nie wymaga ratyfikowania przez Radę, gdyż Cechy, zwyczajowo, są autonomiczne.
— To też jest w Karcie, Lytolu? — spytał Sangel złośliwie.
— Nie — odparł Lytol, nieporuszony. — System Cechów został zorganizowany na krótko przed końcem Pierwszego Przejścia przez Warownie Fort, Ruathę i Benden, w celu zachowania umiejętności i kształcenia młodzieży w różnych użytecznych rzemiosłach. Pierwotnie — dodał Lytol uśmiechając się lekko i spoglądając w stronę Cormana — Ruatha gościła Mistrza Hodowli i Mistrza Rolnika. Potem odkryto rozległe równiny Keroonu, które zostały uznane za bardziej odpowiednie do hodowli zwierząt.
Larad powstał, by zwrócić się do Rady:
— Warto zauważyć, że Mistrz Kowal Fandarel i Mistrz Harfiarz Sebell mają prawo tworzyć dodatkowe, osobne Cechy, nawet bez konsultacji z innymi Mistrzami Cechów. Ale skonsultowali się z nimi i uzyskali poparcie…
— Nie można mówić o pełnym poparciu, jeśli jeden Mistrz nie wyraził zgody! — rozżalił się Nessel.
— Mistrz Norist nie przybył na zebranie, chociaż został powiadomiony — powiedział Larad. — Oba Cechy: Drukarzy i Techników, będą prowadziły szkolenie niedostępne gdzie indziej. Wszyscy zyskaliśmy dzięki nowym maszynom, zwłaszcza wyraźnie wydrukowanym podręcznikom i Kronikom. Musimy wyuczyć dodatkowych rzemieślników, żeby więcej ludzi mogło korzystać z tych dobrodziejstw.
— Dlaczego drukarze nie mogą pracować z mistrzem Sebellem, a technicy z Mistrzem Fandarelem? — dopytywał się Corman. — Komu jest potrzebne to całe zamieszanie z tworzeniem nowych Cechów?
— Mistrz Fandarel już pracuje dzień i noc, wypełniając zamówienia na nowe urządzenia — wyjaśnił mu Larad. — Nie ma czasu ani ludzi do nadzorowania nowego Cechu.
— Drukowaniem mógłby się zająć twój Mistrz Cieśla, Asgenarze — zauważył Corman. — On się nie przemęcza.
Asgenar roześmiał się.
— On uwija się jak może, a i tak nie daje rady sprostać zapotrzebowaniu Cechów i Warowni na najróżniejsze rodzaje papieru, którego nagle potrzebujecie. — Potrząsnął głową. — Mistrz Bendarek ma w tej chwili mnóstwo uczniów, ale tylko dwóch czeladników, i jak dotąd, żadnego mistrza. Potrzebuje każdej pary rąk jaką może zatrudnić, ale nie może równocześnie zajmować się drukiem. Wytwarzanie papieru pochłania go całkowicie.
— Mistrz Fandarel pragnął, abym wyjaśnił, że wyspecjalizowani technicy będą potrzebni do utrzymania wszystkich nowych maszyn w ruchu — mówił dalej Larad. — Obecnie niewiele osób potrafi jednocześnie obsługiwać je i naprawiać. W końcu będziemy mieli ludzi potrafiących i jedno, i drugie, ale na to trzeba czasu.
— Więc dlaczego nie robicie wszystkiego po kolei? — prychnął Corman. — Wiem z doświadczenia, że nie można wystawić rocznego biegusa do wyścigów, ani zmuszać zbyt młodego zwierzęcia do dawania potomstwa lub mleka.
Jaxom chciał wstać, ale Groghe ostrzegawczo położył dłoń na jego ramieniu. Musiał użyć całej siły woli, żeby posłuchać cichego rozkazu. Pragnął gorąco sam przemówić, ale rozumiał, że starsi Lordowie nie potraktują go poważnie. Czy kiedy naprawdę pomoże w zniszczeniu Nici, uznają go za równego sobie, czy też nadal będzie uważany za Lorda Warowni z przypadku?
— Maszyny są nieco inne, Cormanie — odparł Groghe, uśmiechając się pobłażliwe do Lorda Keroonu. — Kiedy maszyna jest zbudowana, robi to do czego ją zaprojektowano. Kiedy się psuje, wymieniasz uszkodzone części. W hodowli takie postępowanie nie jest możliwe.
— To prawda. Uszkodzone zwierzęta zabija się i zjada. A co robisz z zużytymi częściami maszyny? Zanim się obejrzysz, w każdej Warowni i Cechu będziemy mieć stos rdzewiejących śmieci, i pewnie też w Weyrach, skoro to wszystko ich wina.
— Lordzie Cormanie! — Drżąc z gniewu, Jaxom wyswobodził ramię z uchwytu Groghe’a i z zaciśniętymi pięściami zerwał się na równe nogi. — Nie będziesz obrażał Weyrów w mojej obecności!
Był ledwo świadom, że Lord Groghe stanął obok niego i schwycił go obiema dłońmi za ramię, a Asgenar, także zerwawszy się z miejsca, powstrzymywał go z drugiej strony. Głośno protestowali Larad, Toronas, Deckter, Warbret, Bargen i, ku wielkiemu zdumieniu Jaxoma, Torik.
— Lordzie Cormanie, w tej chwili przeprosisz Radę za tę uwagę! — ryknął Lytol.
Mając przeciwko sobie dziesięciu Lordów, Corman nie mógł zrobić nic innego jak tylko przeprosić. Kiedy mamrotał coś pod nosem, Lytol lodowatym głosem zażądał, żeby Corman mówił na tyle głośno, by można go było usłyszeć. Potem zmusił spojrzeniem stojących wciąż Lordów do ponownego zajęcia miejsc.
— Po to, by pozbyć się groźby Nici, musimy mieć wyposażenie, które sami możemy wykonać, obsługiwać i naprawiać. Unicestwienie Nici było najwyższym celem każdego Weyru od czasów, kiedy Fort został założony jako pierwszy. Był to cel, dla którego pracowały każda Warownia i każdy Cech. Jeśli zniszczenie Nici sprawi, że zmieni się nasza hierarchia wartości i znikną bezużyteczne lub przestarzałe tradycje, i tak cena, jaką przyjdzie nam zapłacić za niebo wolne od Nici nie będzie zbyt duża! — Lytol zamilkł na chwilę, jak gdyby zaskoczony gwałtownością własnych słów. — Po zakończeniu Rady nie będziemy więcej wspominać o tym incydencie.
— A teraz — ciągnął dalej — okażmy jednomyślność i poprzyjmy dwa nowe Cechy. Co na to powiecie, Lordowie? Głosujcie „tak” lub „nie”.
Corman siedział skulony patrząc złowrogo i do niego należała, zapewne, jedyna pusta kartka podana Lytolowi. Na dwóch napisano zdecydowaną ręką „nie”, ale „tak” oznaczały aprobatę, o której zostaną powiadomieni dwaj zainteresowani Mistrzowie Cechów.
— Kto decyduje o wyborze Mistrzów i zapłaci za założenie tych Cechów? — spytał Nessel.
— Mistrzowie nie zostali jeszcze wybrani, ale są odpowiedni kandydaci, a na potrzeby nowych Cechów przystosowano już puste budynki na Lądowisku — wyjaśnił Lytol, zaglądając do notatek. — Kandydaci na uczniów wybudują też dodatkowe pomieszczenia. Jeśli ktoś będzie chciał przenieść się do Cechu Drukarzy czy Techników, będzie musiał uzyskać pozwolenie swojego Mistrza i Mistrza swojej obecnej siedziby.