Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Jak poślubić wampira milionera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Jak poślubić wampira milionera

Электронная книга - «Jak poślubić wampira milionera». Краткое содержание книги:

Roman Draganesti jest czarujący, przystojny, bogaty… i jest wampirem. Wampirem, który stracił właśnie kieł, wgryzając się w coś, w co nie powinien. Teraz ma jedną noc na znalezienie dentysty, zanim zostanie skazany na wieczność z krzywym zgryzem. Sprawy Shanny Whelan też nie układają się za dobrze. Po tym jak była świadkiem morderstwa, jest następna do likwidacji na mafijnej liście. A jej dentystyczna kariera stoi pod znakiem zapytania, bo Shanna boi się widoku krwi. Kiedy Roman ratuje ją przed zabójcą, Shanna zastanawia się, czy znalazła mężczyznę, który sprawi, że jej życie nabierze kolorów. Czy jednak – choć wzajemne zauroczenie jest natychmiastowe i namiętne – zdoła przezwyciężyć strach i wyleczy Romana? A jeśli tak, to co powstrzyma zakochanego Romana… przed jego naturą?
1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 74
Перейти на страницу:

Shanna skinęła głową, wpatrzona w okno. Po drugiej stronie ogrodu wznosiło się przeciwne skrzydło Romatechu, w nim mieściło się laboratorium Romana.

– Widziałaś się z nim dziś? – zapytała Radinka.

– Nie. – Wbiła zęby w sernik. Nie była pewna, czy ma na to ochotę. Ani czy on chce ją widzieć. To chyba niezbyt przyjemne, gdy mężczyzna wyznaje miłość, a dziewczyna ucieka z płaczem.

Radinka sączyła herbatę.

– Od dwóch dni prowadzę poszukiwania na jego zlecenie. Przedstawiłam mu rezultaty, ale powiedział, że decyzja należy do ciebie.

– Nie wiem, o czym mówisz.

– Rozumiesz, moja droga. Więc porozmawiaj z nim na ten temat. Connor cię zaprowadzi.

Jezu. Radinka jest nieustępliwa jako swatka. Zerknęła na wielki zegar na ścianie. Dziesięć po piątej. – Nie mam czasu. Przyjechałam tu z Gregorim i Connorem, powiedzieli, że wracamy kwadrans po piątej, tak? – Spojrzała błagalnie na Connora.

– Aye, ale przyjechaliśmy samochodem. – Złożył gazetę. – Możesz wrócić z Romanem, teleportujecie się.

Shanna się skrzywiła. Też mi wsparcie.

– Poszukajmy Gregoria. Chyba już skończył z tymi biedakami.

– Jak poszło spotkanie fokusowe? – Radinka polała sosem sałatkę z pieczonego kurczaka.

– Chyba dobrze. Ale to smutny widok. Jakaś staruszka… – Urwała. Analizowała wspomnienia. – O Jezu. Ona nie wróciła.

– Co? – Connor pochylił się nagle. – Kto?

– Ta staruszka, która ukradła butelkę chocolood. Poszła ze strażnikiem do łazienki i nie wróciła.

– Fatalnie. – Wstał, wyjął komórkę z mieszka u pasa.

– Może źle się poczuła i poszła do domu – podsunęła Radinka.

Shanna nie była o tym przekonana.

– A wampiry w ogóle chorują?

– Owszem, jeśli wypiją skażoną krew. – Radinka zaatakowała kurczaka widelcem. – A linia fusion nie każdemu odpowiada.

Connor wybrał numer.

– Angus? Możliwe, że jeden z wampirów z fokusu Gregoria został na terenie. Starsza kobieta.

– Może się zgubiła. – Radinka zajadała sałatkę.

Shanna obserwowała, jak Szkot przechadza się nerwowo. Był bardzo przejęty.

Rozłączył się, schował telefon, podszedł do nich.

– Angus zarządził przeszukanie całego budynku. Zamykają wszystkie wyjścia. Zaczną od magazynów, w których niedawno doszło do wybuchu. Sprawdzą i zaplombują wszystkie pomieszczenia po kolei.

– Podejrzewacie, że to kolejny zamach? – zapytała Radinka.

– Nie chcemy ryzykować. – Zerknął na zegarek. – Mamy mało czasu do wschodu słońca.

Bardzo chciał pomóc w poszukiwaniach, Shanna to widziała, ale biedak zobowiązał się do jej ochrony.

– Idź, Connor. Z Radinką nic mi nie będzie.

– Nie, pani, nie mogę cię zostawić. Radinka nabiła pomidora na widelec.

– Zaprowadź ją do Romana. Zajmie się nią, a ty weźmiesz udział w poszukiwaniach. – Shanna westchnęła. Radinka chyba nigdy nie daje za wygraną. Niestety, Connor patrzył na nią tak błagalnie, że nie chciała go zawieść.

– Czyli nie wrócę do domu samochodem?

– Na razie nie.

– Dobra. – Sięgnęła po torebkę. – Idę. Radinka się uśmiechnęła.

– Do zobaczenia później, moja droga.

Niemal biegła, żeby dotrzymać kroku Connorowi. Pokonywali właśnie ostatni zakręt na korytarzu prowadzącym do skrzydła, w którym mieściło się laboratorium Romana, gdy rozległo się przeciągłe wycie syreny.

– Co to?

– Czerwony stopień zagrożenia. – Puścił się biegiem. Coś się stało.

Zatrzymał się przed drzwiami Romana, zapukał. Otworzył drzwi i czekał, aż zdyszana Shanna dołączy.

Roman rozmawiał przez telefon, ale spojrzał w ich stronę. Na jej widok rozpromienił się i to sprawiło, że straciła resztki tchu.

– Nic jej nie jest, przyszła z Connorem. – Słuchał rozmówcy, ale nie odrywał oczu od Shanny.

Jej serce waliło jak oszalałe, w ustach jej zaschło. To po biegu, oczywiście, nie ma nic wspólnego z tym, jak na nią patrzył.

Położyła torebkę na czarnym blacie. W tle grała cicho muzyka, męski chór. Stanowiło to ostry kontrast dla wycia alarmu z korytarza. Wyjrzała przez opuszczone żaluzje. Po drugiej stronie ogrodu widziała skrzydło, w którym mieściła się kantyna.

– Informuj mnie na bieżąco. – Roman odłożył słuchawkę.

– Co się stało? – zapytał Connor.

– Angus znalazł strażnika w łazience, niedaleko sal, w których odbywało się spotkanie fokusowe. Był przytomny, ale sparaliżowany.

Szkot pobladł.

– To sprawka Petrovskiego.

– A co z tą staruszką? – wtrąciła się Shanna.

– Ciągle jej szukają. Teraz wiemy, że tobie nic się nie stało, więc skoncentrujemy się na Laszlu.

Connor zatrzymał się w połowie drogi do drzwi.

– Muszę iść.

– Idź, Shanna zostanie ze mną. – Zamknął drzwi na klucz.

– Jak się masz?

– W porządku. – Chyba wzrasta jej odporność na szok. A może już przekroczyła wszelkie normy i popadła w odrętwienie. Rozejrzała się po laboratorium. Była tu już kiedyś, ale wtedy panowała ciemność i nic nie widziała. Jej uwagę zwróciły dyplomy na ścianie. Podeszła tam.

Roman studiował mikrobiologię, chemię i farmację. Nawet po tylu latach chciał uzdrawiać. Jak powiedział Connor, śmierć nie zmienia człowieka. A Roman zawsze był dobry. Zerknęła przez ramię.

– Nie wiedziałam, że taki z ciebie kujon. Uniósł brew.

– Słucham?

– Masz sporo tytułów naukowych.

– Nie marnowałem czasu – odparł sucho. Zagryzła usta, żeby się nie uśmiechnąć.

– Studia wieczorowe? Kącik jego ust drgnął.

– Skąd wiesz? – Drukarka po drugiej stronie pokoju zawarczała cicho. Podszedł tam, spojrzał na ekran komputera, na którym widniały niezrozumiałe dla Shanny wykresy. Przyglądał się im z zainteresowaniem.

– Dobrze – szepnął. Wziął wydruki, studiował je pilnie.

– Bardzo dobrze.

– Ale co?

Rzucił papiery na stół.

– To. – Wziął fiolkę zielonego płynu. – Chyba mi się udało.

– Uśmiechał się szeroko. – Naprawdę mi się udało.

Wyglądał tak młodo i beztrosko, jakby zdjęto mu z pleców ciężar stuleci.

Uśmiechnęła się. Taki powinien być. Uzdrowiciel, pogrążony w pracy w laboratorium, zachwycony swymi osiągnięciami.

Podeszła bliżej.

– Co to takiego? Nowy płyn do czyszczenia toalet? Ze śmiechem odstawił probówkę.

– Ten specyfik umożliwi wampirom funkcjonowanie w ciągu dnia.

Spojrzała z niedowierzaniem.

– Żartujesz.

– Nie, nie żartowałbym z tego. To…

– Rewolucja – szepnęła. – Zmienisz świat. Skinął głową. Rozmarzył się.

– Jeszcze tego nie testowałem, więc nie wiem na pewno. Ale to byłby największy przełom od wynalezienia syntetycznej krwi.

Krwi, która uratowała tysiące istnień ludzkich. Roman to geniusz. I twierdzi, że ją kocha.

Z rękami skrzyżowanymi na piersiach, wpatrywał się w zielonkawy płyn.

– Wiesz, jeśli ten płyn zdoła ożywić wampira w stanie śmierci klinicznej, może także pomóc na niektóre przypadłości śmiertelników, jak śpiączka czy katatonia.

– O Boże. Roman, jesteś genialny. Skrzywił się.

– Po prostu miałem więcej czasu niż inni naukowcy. Albo kujoni, jak nas nazywasz. – Uśmiechnął się.

– Kujoni górą! Moje gratulacje! – Już wyciągała do niego ramiona, ale opamiętała się i tylko poklepała go po plecach.

Spoważniał.

– Boisz się mnie?

– Nie. Po prostu uważam, że lepiej, byśmy się nie…

– Nie dotykali? Nie kochali? – Oczy mu pociemniały. – Wiesz, że jeszcze nie skończyliśmy.

1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 74
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)