Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
W Obliczu Oszustwa - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

W Obliczu Oszustwa

Электронная книга - «W Obliczu Oszustwa». Краткое содержание книги:

Rzeźbiarka sądowa Eve Duncan posiada rzadki – i czasem nieprzyjemny – dar. Jej genialna zdolność rekonstrukcji twarzy dawno zmarłych osób jedynie na podstawie kształtu czaszki przynosi ukojenie rodzicom zaginionych dzieci. Dla Eve, której córka została porwana i zamordowana, a jej ciała nigdy nie odnaleziono, jest to sposób na pogodzenie się z własnym koszmarnym losem. Pewnego dnia milioner John Logan proponuje Eve, aby zrekonstruowała twarz dorosłej ofiary morderstwa. Eve zgadza siętylko dlatego, że Logan ofiaruje ogromną sumę pieniędzy na cel dobroczynny. Wkrótce okaże się, że była to najbardziej niebezpieczna decyzja jej życia.
1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 75
Перейти на страницу:

– Powinienem go powstrzymać. Wiedziałem jednak, że jest pewna szansa na sukces. Mogłem go unieszkodliwić albo pojechać sam.

Wielki Boże, Logan cierpiał, a ona nie była w stanie mu pomóc.

– To nie była pana wina. Gil podjął decyzję. Nie mógł pan wiedzieć, że…

– Bzdura – przerwał, odpychając ją. – Proszę skończyć się pakować. Zabieram panią stąd.

– I dokąd mam jechać?

– Wszystko jedno. Choćby do Timbuktu.

– O nie – powiedziała, krzyżując ręce na piersiach. – Nie teraz. Za bardzo pan jest zdenerwowany, żeby logicznie myśleć. Musimy najpierw porozmawiać.

– Nie ma o czym.

– Jest o czym. Chodźmy stąd. – Eve ruszyła do drzwi. Miała wrażenie, że się dusi w pokoju rozgrzanym emocjami. Należało go też odciągnąć od tego obsesyjnego pakowania. – Siedziałam w zamknięciu cały dzień. Wybierzmy się na przejażdżkę.

– Nie…

– Tak. – Złapała torbę z Benem, otworzyła na oścież drzwi i obejrzała się przez ramię. – Który samochód?

Milczał.

– Pytałam, który samochód, Logan?

– Beżowy taurus.

Eve poszła do samochodu. Logan szybko ją przegonił. Poczekała, aż otworzy samochód. Sięgając po torbę z Benem, wykrzywił usta w ironicznym uśmiechu.

– Gdzie ty, Eve, tam ja, czaszka – mruknął, wkładając torbę na tylne siedzenie. – Ale to ja kazałem jej pani pilnować, prawda? Nawet jeśli stała się pani z tego powodu celem polowania.

– Myśli pan, że posłuchałabym, nie uważając tego za słuszne? Na pewno nie, Logan. No, niech pan jedzie – zarządziła, gdy tylko wsiedli.

– Dokąd?

– Wszystko jedno. Pod warunkiem, że nie w stronę Timbuktu.

– Nie zmienię zdania.

– A ja nie będę się z panem kłócić, gdyż najprawdopodobniej zaplanował pan wszystko po drodze z Waszyngtonu. Niech pan jedzie.

Ruszył i przez następne pół godziny nie odezwał się słowem.

– Możemy już wracać?

– Nie.

Logan nadal był sztywny i spięty. Jak mogła to przełamać? Terapią szokową? Może opowiedzieć mu o telefonie Lisy Chadbourne? Nie. To by tylko wzmocniło jego przekonanie. Trzeba mu dać jeszcze trochę czasu.

Lisa wpatrywała się w telefon.

Podnieść. Zadzwonić. Za długo już czekała.

Nie ma mowy – powiedziała Eve Duncan.

Dobrze.

Niech się toczy dalej.

Trzeba robić swoje.

Lisa sięgnęła po słuchawkę telefonu.

Ponad godzinę później, gdy słońce rzucało długie cienie, Logan zjechał z drogi i zatrzymał się na małym parkingu.

– Dalej nie jadę. O co chodzi?

– Wysłucha mnie pan?

– Słucham.

Widać było, że jego upór się wzmagał, że nie chciał słuchać. Może to nie upór – pomyślała ze zmęczeniem Eve. Może się po prostu boi, choć bojaźń nie pasowała do tego pewnego siebie i zdecydowanego mężczyzny.

– Pamięta pan, co mi kiedyś powiedział? Trzeba robić swoje i iść dalej. To tylko gadanie, Logan.

– No, dobrze, co innego mówię, co innego robię.

– Nie jest pan odpowiedzialny za śmierć Gila. Był dorosłym człowiekiem i sam podjął decyzję. Usiłował go pan od niej odwieść.

– Już o tym mówiliśmy.

– Za mnie też nie jest pan odpowiedzialny. Musiałabym przyznać panu to prawo, a tego nie zrobię. Sama odpowiadam za swoje życie. Niech mi pan więc nie zawraca głowy wysyłaniem do Mongolii.

– Do Timbuktu.

– Wszystko jedno. Nigdzie się nie wybieram. Za dużo już przeszłam. Za dużo zainwestowałam we własne życie, żeby je teraz odrzucać. Rozumie pan?

– Rozumiem – odparł, nie patrząc na nią.

– To możemy wracać do motelu.

– Ale to niczego nie zmienia – dodał, przekręcając kluczyk w stacyjce. – Ostrzegam panią, że znajdę sposób, żeby panią wsadzić na statek do Timbuktu.

– Cierpię na chorobę morską. Pamiętam, że gdy wracaliśmy promem z Cumberland Island, bardzo chorowałam.

– Dziwne, że w ogóle to pani zauważyła.

– Też tego nie rozumiałam. Czułam, że moje życie się skończyło, a tu moje ciało jeszcze dokładało nieszczęść.

– Ale Quinn się panią zajął.

– Tak, Joe zawsze się mną zajmuje.

– Odzywał się do pani?

– Wczoraj wieczorem. Zdobył list, na którym prawie na pewno jest ślina Chadbourne’a, trudno mu jednak uzyskać próbkę zawierającą DNA Millicent Babcock. Zamierzał pojechać za nią i jej mężem do klubu na kolację i podmienić jakoś szklanki.

– Pani dzielny policjant zamierza ją ukraść? Rozmowa dobrze na niego wpływała. Trochę się rozluźnił.

– To nie jest kradzież. – Postanowiła nic nie mówić, że Joe zdobył list wątpliwymi metodami.

– Czytała pani Nędzników?

– Tak. Mogę sobie wyobrazić, że Joe ukradłby chleb dla głodnego dziecka.

– Quinn jest pani bohaterem – powiedział z krzywym uśmiechem Logan.

– Jest moim przyjacielem – poprawiła.

– Przepraszam, nie mam prawa go krytykować – powiedział ponuro. – Kiepsko wypadłem, broniąc swojego przyjaciela.

– Niech pan skończy z wyrzutami sumienia. W tej chwili nie potrafi pan logicznie rozumować. Kiedy pan ostatnio spał?

Logan wzruszył ramionami.

– Po dobrze przespanej nocy na pewno się pan lepiej poczuje.

– Naprawdę?

– Nie – powiedziała Eve. – Ale będzie pan rozsądniej wszystko oceniał.

– Czy już mówiłem, jak bardzo podoba mi się ta pani brutalna szczerość?

– Cukierkowe pocieszenia nic by tu nie pomogły. Tylko by mnie pan wyśmiał. Ból nie jest dla pana pierwszyzną. Nie istnieje nic takiego, jak szybkie pocieszenie. Musi minąć trochę czasu.

– Tak, to jedyne rozwiązanie. Nie powinienem się jednak z pani wyśmiewać. – Zdjął rękę z kierownicy i przykrył jej dłoń, leżącą na siedzeniu między nimi. – Dziękuję… ci.

– Za co? – spytała fałszywie lekkim tonem. – Za zaoszczędzenie na bilecie do Timbuktu?

– Nie, z tego wcale nie zrezygnowałem. – Uścisnął jej dłoń i powoli zabrał rękę. – Zazdroszczę Quinnowi.

– Dlaczego?

– Z wielu powodów. Mężczyzna powinien być opiekunem i pocieszycielem, a nie odwrotnie. Wypłakiwanie się na twoim ramieniu jest oznaką słabości.

– Nie wypłakiwałeś się na moim ramieniu. – Nikt nie mógłby zarzucić Loganowi słabości. – Wrzeszczałeś i rzucałeś moimi ubraniami.

– Na jedno wychodzi. Przepraszam. Straciłem nad sobą panowanie. To się więcej nie powtórzy.

Eve też miała taką nadzieję. Zaskoczyła ją własna reakcja na ból Logana. Zareagowała niemal jak matka. Wzięła go w ramiona i chciała ukołysać, dopóki ból nie minie. Chciała go pocieszyć i utulić. Cierpienie Logana przebiło się przez barierę, jakiej nigdy nie zwyciężyłaby jego siła.

– Nie ma sprawy. Tylko ułóż z powrotem moje ciuchy. Wyjrzała przez okno. Skończyło się. Trzeba zachować dystans. Za bardzo się do siebie zbliżyli. Czuła na sobie jego wzrok, ale nie odwracała głowy, wpatrując się w słońce zachodzące za drzewami. Logan odezwał się dopiero na parkingu przy motelu.

– Muszę porozmawiać z Kesslerem. Kiedy ma wrócić z laboratorium?

Eve spojrzała na zegarek. Za piętnaście ósma.

– Może już jest u siebie. Umówiliśmy się, że przyjdę do jego pokoju o ósmej i zamówimy coś do jedzenia. Z grilla „Bubba Blue” – dodała z grymasem. – Gary uznał, że na pewno mają tam grzechotnika w słoiku, trociny na podłodze i piosenkarza country… Cholera!

Łzy napłynęły jej do oczu. Zajęta pocieszaniem Logana dopiero teraz zdała sobie naprawdę sprawę ze śmierci Gila. Czy kiedykolwiek uda jej się posłuchać muzyki country bez myślenia o Gilu Prisie?

1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 75
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)