Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Современные любовные романы » Rozbuchana Wyobraźnia Olivii Joules
Rozbuchana Wyobraźnia Olivii Joules - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozbuchana Wyobraźnia Olivii Joules

Электронная книга - «Rozbuchana Wyobraźnia Olivii Joules». Краткое содержание книги:

Olivia jest dziennikarką specjalizującą się w tropieniu drobnych potknięć ludzi show-biznesu. Nie może jednak doczekać się, aż trafi na prawdziwą aferę… Bo czyż jej nowy, nieziemsko przystojny znajomy nie ma w sobie czegoś z wojownika Al-Kaidy? Tylko jak o tym przekonać naczelnego?
1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 73
Перейти на страницу:

– Hej, zaczekaj! – krzyknęła Olivia i puściła się biegiem w jego stronę. „Krzycz, rób jak najwięcej zamieszania, korzystaj z tego, że wciąż jeszcze jesteś w miejscu publicznym”. – Na pomoc! – zaczęła się wydzierać. – Na pooomoooc!

– Nie – powiedział taksówkarz. – Ty jechać z nim. Baldzo dobry człowiek.

– Nieeeeee! – wrzasnęła, widząc, jak zatrzaskuje drzwiczki, wrzuca bieg i rusza.

Silny uchwyt nie pozwolił jej biec za samochodem. Mogła tylko patrzeć, jak jego tylne światła znikają w labiryncie uliczek.

Olivia spojrzała na swoich prześladowców. Było ich trzech, wszyscy młodzi, w zachodnich ubraniach.

– Proszę – odezwał się jeden z nich, otwierając przed nią drzwiczki. – Farouk musiał jechać po innych klientów. My zawieźć cię na lotnisko.

Ponieważ mężczyzna wciąż ściskał ją za ramię, dźgnęła go uzbrojonym pierścionkiem. Facet krzyknął z bólu i puścił ją, więc rzuciła się do ucieczki, wrzeszcząc tak, by każdy, kto ją usłyszał – tego ją uczono – nie miał wątpliwości, że jest w niebezpieczeństwie.

Była wilgotna, wietrzna noc w Cotswold. Na asfaltowym pasie startowym w bazie RAF-u, w Brize Norton, Scott Rich wydzierał się do telefonu, usiłując przekrzyczeć huk silników odrzutowca.

– Do ciężkiej cholery, gdzie ona jest?! Powtarzam, gdzie ona jest?!

– Nie mam zielonego pojęcia. Lot został opóźniony o sześć godzin. Suraya kazała Fletcherowi pilnować jej w Kairze: wiadomość na lotnisku i tak dalej, i tak dalej.

– Suraya?

– No. Coś nie tak?

Scott Rich zawahał się. Podszedł do niego współpracownik, próbując nakłonić go, by wsiadł wreszcie do samolotu. Scott odprawił go machnięciem ręki i schował się w hangarze.

– Chcę, żebyś dał mi słowo, że ściągniesz Olivię z powrotem.

Widgett zaśmiał się dziwnie.

– Od szpiega oczekujesz, żeby dał ci słowo?

– Zaccharias Attaf to psychopata. W identycznych okolicznościach zabił już osiem kobiet. Dostaje obsesji – tak samo jak na punkcie Olivii – i kiedy okazuje się, że odbiegająod jego szalonych fantazji, zabija je. Widziałeś zdjęcia.

– Tak. Zdaje się, że szczególnie lubi je po kawałeczku wysysać. Jesteś pewny, że to on? Jak na to wpadłeś?

– Dzięki temu, co Olivia mówiła o matce Feramo i o tym, jak ssał jej palec. Jak wiesz, na razie nie mamy żadnych zdjęć Attafa, ale wszystko razem idealnie składa się w całość. Zdejmij ją ze sprawy. Sprowadź do domu. To amatorka. Gdzie teraz się podziewa? Poszła na zakupy? Maluje sobie paznokcie? Nie możemy świadomie pchać jej w łapy psychopaty.

– Psychopaty, który przy okazji jest głównym strategiem Al-Kaidy.

Scott Rich przymknął oczy.

– Widzę, że już spisałeś ją na straty.

– Mój drogi przyjacielu. Panna Joules doskonale potrafi o siebie zadbać. Wszyscy w swoim czasie nadstawialiśmy karku w słusznej sprawie. Taką mamy pracę – powiedział Widgett.

„Spokojnie, nie panikuj, oddychaj, spokojnie, nie panikuj, oddychaj. Czy to ważne? Tak. O kurwa, tak i jeszcze raz tak”. Olivia usilnie starała się nie stracić głowy i zachować trzeźwość umysłu. Samochód porywaczy z klekotem pokonywał w ciemnościach plątaninę uliczek. Nie było wątpliwości, że miała do czynienia z ludźmi Feramo. Nie spisała się jak należy, pozwalając, by wciągnęli jądo samochodu. Skoro jednak już do tego doszło, musiała przejść do następnego etapu postępowania, zgodnie z tym, jak ją szkolono: „nawiąż ludzkie stosunki z jednym z prześladowców”. Kiedy to usłyszała, pomyślała wtedy: też coś, a niby w jaki sposób? Teraz jednak wygrzebała z torebki paczkę marlboro, stanowiącą część jej wyposażenia, i podsunęła w stronę młodego mężczyzny, który wepchnął jądo samochodu.

– Papierosa?

– Nie. Nie palić. Bardzo złe – powiedział grzecznie.

– Święta racja – przytaknęła, skwapliwie kiwając głową. Idiotka. Skończona z niej idiotka. To na pewno gorliwi muzułmanie. I co dalej? „Golniesz whisky, Muhammad? A może obejrzysz pornosika?”

Ulice, którymi teraz jechali, wyglądały już inaczej: było na nich więcej światła, chodzili ludzie, zobaczyła osiołka, jakiś rower. Nagle z pogrążonych w półmroku ulic wjechali na jaskrawo oświetlony suk. Kręciły się tłumy ludzi, beczały barany, wisiały festony kolorowych światełek, z kafejek dochodziła muzyka. Przed wjazdem w ciemną boczną uliczkę samochód gwałtownie zahamował. Kierowca obrócił się. Zacisnęła pięść, trzymając w gotowości uzbrojony pierścionek, a w drugiej ręce kurczowo ściskając szpilkę do kapelusza.

– Dywan – powiedział kolejny kierowca. – Ty kupić dywan? Ja ci dać bardzo dobra cena, specjalnie dla ciebie.

– Dobrze – wyszeptała, zrezygnowana opadając na siedzenie. Dygocząc z ulgi, przymknęła oczy. – Bardzo dobrze. Kupię dywan.

Okazało się, niestety, że koniecznie musi kupić dywan dość pokaźnych rozmiarów. Gdy do odlotu samolotu zostało już tylko trzydzieści pięć minut, a oni z rykiem silnika zmierzali ku lotnisku, dywan chybotał się niebezpiecznie, stercząc z obu stron bagażnika. Olivia była tak spięta, że musiała ze wszystkich sił wbijać sobie paznokcie w dłoń, by nie zacząć bezsensownie wrzeszczeć: „Szybciej, na miłość boską, szybcieeeeej!”

Nagle pojawiły się przed nimi migoczące światła, samochody policyjne z włączonymi syrenami, zapory i rząd czerwonych tylnych świateł jadących przed nimi pojazdów. Utworzył się gigantyczny korek. W ustach jej zaschło. Może i umknęła śmierci, ale jak to zwykle bywa, ulgę, jakąż tego powodu odczuwała, natychmiast zastąpiło kolejne zmartwienie: teraz za to spóźni się na samolot i położy całą misję. Posuwali się w żółwim tempie i Olivia siedziała nachylona do przodu, jakby w ten sposób pragnęła sprawić, żeby samochód jechał szybciej. Najpewniej zdarzył się jakiś wypadek. Na asfalcie leżało ciało mężczyzny, z ust wypływała mu krew, tworząc ciemną kałużę, a jakiś policjant kredą obrysowywał kształt jego zwłok. Kierowca wychylił się przez okno, by spytać, co się stało.

– Strzelanina! – krzyknął po chwili przez ramię do Olivii. – Anglik.

Starała się o tym nie myśleć. Gdy samochód wreszcie zatrzymał się przed halą odlotów, niemal cisnęła w kierowcę trzydziestoma dolarami – na tyle się umówili – chwyciła torbę, wyskoczyła i biegiem ruszyła do terminalu, do stanowiska odpraw. Niestety, dwaj młodzieńcy podążyli za nią, niosąc przeklęty dywan.

– Bardzo dziękuję, ale nie chcę dywanu! – krzyknęła do nich przez ramię. – Weźcie go sobie. Pieniądze możecie zatrzymać.

Dobiegła do stanowiska Sudan Airways i rzuciła na kontuar swój paszport wraz z biletem.

– Bagaż już odprawiłam. Poproszę tylko o kartę pokładową.

Młodzieńcy triumfalnie rzucili dywan na wagę.

– Chce pani odprawić ten dywan? – spytała urzędniczka. – Już za późno. Musi pani go wziąć jako bagaż podręczny.

– Nie. Nie chcę tego dywanu. Słuchajcie – zwróciła się do młodzieńców – weźcie sobie ten dywan. W samolocie nie ma miejsca. Zatrzymajcie pieniądze.

1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 73
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)