Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Miasto i miasto [The City & The City - pl]
Miasto i miasto [The City & The City - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasto i miasto [The City & The City - pl]

Электронная книга - «Miasto i miasto [The City & The City - pl]». Краткое содержание книги:

China Miéville stworzył swą najdoskonalszą dotąd powieść — egzystencjalny thriller rozgrywający się w mieście najniezwyklejszym ze wszystkich, realnych czy wyimaginowanych…
Gdy w ponurym, chylącym się ku upadkowi mieście Besźel położonym gdzieś na skraju Europy znaleziono ciało zamordowanej kobiety, wydawało się, że inspektora Tyadora Borlú z Brygady Najpoważniejszych Zbrodni czeka kolejna rutynowa sprawa. W miarę postępów śledztwa Borlú odkrywa jednak dowody wskazujące na spiski znacznie dziwniejsze i groźniejsze niż wszystko, co mógłby sobie wyobrazić. Wkrótce inspektorowi i bliskim mu ludziom zaczyna grozić niebezpieczeostwo. Borlú musi przekroczyć granicę niepodobną do żadnej innej i wyruszyć do jedynego miasta na Ziemi, które jest równie dziwne jak to, w którym mieszka…

Powieść nagrodzona „Arthur C. Clarke Award 2010” oraz „Hugo Award 2010”.
1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 85
Перейти на страницу:

— Czy spotkała się z nimi?

Yolanda stała przy oknie, wyglądając na zewnątrz pod kątem, który uniemożliwiał zobaczenie jej sylwetki w rozproszonym przez białą szybę świetle. Odwróciła się i spojrzała na mnie, nie odzywając się ani słowem. Uspokoiła się, popadła w przygnębienie. Aikam podszedł do niej. Cały czas przesuwał spojrzeniem między nami, jak kibic na meczu tenisowym. Po chwili Yolanda wzruszyła ramionami.

— Nie wiem.

— Powiedz, co wiesz.

— Chciała się z nimi spotkać. Nie jestem pewna. Wiem, że z początku odmówili. Powiedzieli, że jest za wcześnie. Dowiedziała się od nich różnych rzeczy o historii, o tym, czym się zajmujemy. Te zabytki z epoki poprzedników… to ich dzieło. Gdy wykopuje się je w Ul Qomie albo nawet w Besźel, zawsze zaczynają się spory na temat tego, do kogo należą i tak dalej. No wie pan. Ale one nie są własnością żadnego z dwóch miast. Zawsze należały do Orciny. Mówili jej o naszych znaleziskach rzeczy, których nie mógł wiedzieć nikt poza tymi, którzy je tam zostawili. To ich historia. Byli tu, nim Besźel i Ul Qoma oddzieliły się od siebie, czy może połączyły wokół nich. Nigdzie nie odchodzili.

— Ale wszystkie te znaleziska po prostu leżały sobie w ziemi aż do przybycia kanadyjskich archeologów…

— To oni je tam ukrywali. Te wszystkie rzeczy wcale nie zaginęły. Ziemia pod Besźel i Ul Qomą jest ich magazynem. W całości należy do Orciny. To była ich własność, a my… Mahalia chyba im opowiadała, gdzie kopiemy i co znajdujemy.

— Kradła dla nich.

— A my okradaliśmy ich… No wie pan, nigdy nie przekroczyła.

— Słucham? Myślałem, że wszyscy…

— Mówi pan o tych… zabawach? Nie Mahalia. Nie mogłaby tego robić. Miała zbyt wiele do stracenia. Ryzyko, że ktoś ją obserwuje, było zbyt wielkie. Mahalia nigdy nie przekraczała, nawet niedostrzegalnie, no wie pan, kiedy tylko się stoi. Nie chciała, by Przekroczeniówka miała szansę ją dorwać. — Znowu zadrżała. Przykucnąłem i rozejrzałem się wokół. — Aikam — powiedziała po illitańsku — mógłbyś nam zrobić coś do picia? — Nie chciał opuszczać pokoju, ale widział, że Yolanda przestała się mnie bać. — Chodziła w miejsca, gdzie kazali jej zostawiać listy — podjęła. — Dissensi są bramami do Orciny. Mahalia była już bardzo blisko zostania jego częścią. Tak z początku myślała… — przerwała. Czekałem cierpliwie. — Często ją o to pytałam — podjęła po chwili. — W ciągu paru ostatnich tygodni coś się gwałtownie popsuło. Przestała przychodzić na wykopaliska i na zebrania. W ogóle się nie pokazywała.

— Słyszałem o tym.

— Ciągle ją pytałam, co się stało. Z początku odpowiadała, że nic, ale w końcu przyznała, że się boi. Mówiła, że coś tu nie gra. Chyba czuła się sfrustrowana, że orcinianie nie chcą jej dopuścić. Pracowała jak szalona. Nigdy nie widziałam, by poświęcała tak wiele czasu studiom. Pytałam, co się dzieje, a ona wciąż powtarzała, że się boi. Mówiła, że sprawdza raz po raz swoje notatki, bo musi rozwikłać pewne tajemnice. Groźne tajemnice. Mówiła, że mogliśmy nieświadomie dopuścić się kradzieży.

Aikam przyniósł dla nas obojga puszki ciepłej qora-oranja.

— Myślę, że zrobiła coś, co rozgniewało orcinian. Wiedziała, że ma kłopoty i Bowden również. Powiedziała to na krótko przed…

— Dlaczego mieliby go zabijać? — zapytałem. — On już nawet nie wierzy w Orciny.

— O mój Boże, pewnie, że wie o ich istnieniu. Zaprzeczał wszystkiemu, żeby nie stracić pracy. Czytał pan jego książkę. Oni próbują wyeliminować wszystkich, którzy o nich wiedzą. Mahalia mówiła mi, że jemu również grozi niebezpieczeństwo. Na krótko przed zniknięciem. Wiedział za dużo, podobnie jak ja. I teraz pan też.

— Co zamierzasz zrobić?

— Zostać tu. Ukrywać się. Uciec z miasta.

— I zbliżyłaś się do tego celu? — Popatrzyła na mnie z przygnębieniem. — Twój chłopak zrobił, co mógł. Zapytał mnie, jak przestępca mógłby się wydostać z miasta. — Uśmiechnęła się. — Pozwól, bym ci pomógł.

— Nie da pan rady. Oni są wszędzie.

— Nie możesz być tego pewna.

— Jak może mnie pan obronić? Pana również załatwią.

Co chwila z klatki schodowej dobiegały odgłosy kroków, krzyki, dźwięki rapu albo ulqomańskiego techno dobiegające z przenośnych odtwarzaczy mp3, tak głośne, że graniczyło to z bezczelnością. Tego typu codzienne hałasy mogły stanowić niezły kamuflaż. Corwi przebywała w innym mieście. Gdy zacząłem się przysłuchiwać, odniosłem wrażenie, że część dźwięków zatrzymuje się pod drzwiami mieszkania.

— Nie wiemy, jak wygląda prawda — stwierdziłem. Chciałem dodać coś więcej, ale uświadomiłem sobie, że nie wiem, kogo właściwie próbuję przekonać. Zawahałem się.

— Mahalia wiedziała — przerwała mi Yolanda. — Co pan robi?

Wyjąłem komórkę, ale uniosłem ją nad głowę w obu rękach, jakbym się poddawał.

— Bez paniki — uspokoiłem ją. — Pomyślałem tylko… Musimy zdecydować, co teraz zrobimy. Są ludzie, którzy mogliby nam pomóc…

— Nie — zaprotestowała. Aikam robił wrażenie, że może znowu mnie zaatakować. Przygotowałem się do uskoczenia na bok, ale pomachałem telefonem, by zobaczyli, że jest wyłączony.

— Jest jeszcze inna możliwość, której nie rozważyłaś — ciągnąłem. — Mogłabyś wyjść na dwór, przejść kawałek ulicą i wyjść na YahudStrász. To w Besźel. — Popatrzyła na mnie jak na wariata. — Zatrzymać się tam i pomachać rękami. Mogłabyś przekroczyć.

Schodami przeszedł kolejny głośny mężczyzna. Wszyscy troje umilkliśmy.

— Nie przyszło ci do głowy, że warto spróbować? Kto mógłby zadzierać z Przekroczeniówką? Jeśli orcinianie rzeczywiście chcą cię załatwić… — Yolanda gapiła się na książki, zamknięte w pudełkach jak ona w mieszkaniu. — Tak mogłoby być nawet bezpieczniej.

— Mahalia mówiła, że oni są wrogami — głos kobiety brzmiał, jakby dobiegał z oddali. — Powiedziała kiedyś, że cała historia Besźel i Ul Qomy to dzieje walki między Orciny a Przekroczeniówką. Besźel i Ul Qomę stworzono po to, by służyły jako figury szachowe w tej wojnie. Nie wiadomo, co ze mną zrobią.

— Daj spokój — sprzeciwiłem się. — Wiesz, że większość cudzoziemców, którzy przekroczą, po prostu się deportuje…

— Niech pan pomyśli — przerwała mi jednak. — Nawet gdybym wiedziała, co ze mną zrobią, a przecież nikt z nas tego nie wie, ta tajemnica ukrywała się między Besźel a Ul Qomą od z górą tysiąca lat. Orcinianie cały czas nas obserwują, nawet jeśli o tym nie wiemy. Mają własne cele. Myśli pan, że byłabym bardziej bezpieczna w rękach Przekroczeniówki? W Przekroczeniu? Nie jestem Mahalią. Wcale nie jestem pewna, czy Przekroczeniówka i Orciny rzeczywiście są wrogami. — Spojrzała na mnie, ale nie dostrzegła u mnie lekceważenia. — Może ze sobą współpracują. A może, gdy przywołujecie Przekroczeniówkę, w rzeczywistości oddajecie władzę Orciny, choć powtarzacie sobie, że to tylko bajka. Myślę, że Orciny to nazwa, którą nadała sobie Przekroczeniówka.

Rozdział dwudziesty

Przedtem Yolanda nie chciała mnie wpuścić, a teraz nie pozwalała mi odejść.

1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)