Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Kamuflaż [Camouflage - pl]
Kamuflaż [Camouflage - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kamuflaż [Camouflage - pl]

Электронная книга - «Kamuflaż [Camouflage - pl]». Краткое содержание книги:

Od wielu pokoleń wędrują po Ziemi dwie nikomu nieznane istoty. Obcy nie wiedzą o sobie nawzajem, ale zachowują szczątkowe wspomnienia tajemniczego zatopionego reliktu i upodobanie do morskich głębin. Jedna z istot, uzurpator, przetrwała dzięki przystosowaniu, przybierając kształty wielu różnych organizmów. Druga, kameleon, przeżyła wyłącznie dlatego, że niszczy wszystko, co jej zagraża. Teraz podniesiony wreszcie z dna morza przez biologa morskiego Russella Suttona relikt wzywa do siebie obie istoty. Przez tysiąclecia na Ziemi żyły dwa niezniszczalne stworzenia… ale kameleon uważa, że jest tam miejsce tylko dla jednego z nich.
Powieść otrzymała nagrodę Nebula w 2004 r.
1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 63
Перейти на страницу:

— Może zrobiłabym makroekonomię. Gospodarka regionu Oceanu Spokojnego… Ale bardziej myślałam o oceanografii. Mogłabym zrobić licencjat w ciągu roku, może trzech semestrów. — Uśmiechnęła się. — A potem przyjechać tu i pracować dla ciebie.

— Nie z licencjatem — rzeki z powagą. ~ Poświęć parę lat i zrób doktorat. Artefakt raczej się nigdzie nie wybiera.

— Tego nie wiesz — odparła. — Może postanowi wrócić do Alfa Centauri.

Przyniesiono kanapki. Russell zrzucił górną warstwę, po czym starannie pociął resztę na paski calowej szerokości, a następnie obrócił talerz o 90 stopni i przeciął paski na trzy. Uzurpatorka uśmiechnęła się. Pamiętała ten zwyczaj.

— Oszczędzam sto kalorii — rzekł. — Wszystkie media twierdzą, że ten obiekt przybył z innego układu gwiezdnego. To najprostsze wyjaśnienie. My staramy się wykombinować coś mniej oczywistego.

— Na przykład? Tajny projekt rządowy?

— Albo że obiekt leżał tam od zawsze. Wiesz, jakie piekło zgotował fizykom i chemikom.

— Wyobrażam sobie.

Ugryzł kanapkę, po czym, jak przewidywała jego towarzyszka, posolił całość.

— Nie ma znaczenia, czy to coś pochodzi stąd, czy z innej galaktyki. Tak czy owak, jego istnienie oznacza, że istnieją jakieś fundamentalne prawa dotyczące… charakteru materii… których nie rozumiemy. — Nadział na widelec kawałek kanapki i pomachał nim. — To chaos. Nic, co wiemy, nie jest już prawdziwe.

— Czy naprawdę możesz to powiedzieć? — zapytała, dzieląc swoją kanapkę na ćwiartki. — W szkole nas uczono, że fizyka Galileusza położyła podwaliny pod Newtonowską, Newton został połknięty przez Einsteina, a Einstein przez Hollinga.

— Najpierw Hawkinga, a potem Hollinga, technicznie rzecz biorąc. Ale to co innego. To tak, jakby wszystko idealnie działało, aż do ósmego miejsca po przecinku, a tu nagle ktoś mówi: „Chwila. Zapomnieliście o magii”. Tym właśnie jest ten przeklęty obiekt. — Zaśmiał się. — Kocham go! Ale ja w końcu nie jestem fizykiem…

— Oni pewnie świrują. — Wzięła ćwiartkę chleba i ugryzła odrobinę.

— Powinnaś zobaczyć moją pocztę. Właściwie to ja powinienem ją zobaczyć. Ta nieoceniona kobieta, Michelle, wyrzuca dziewięćdziesiąt procent e-maili, nim zdążę przyjść do pracy.

— Zna się na fizyce?

— Mniej więcej tak jak ty. Jest księgową i porobiła pewne kursy z różnych nauk. Ale czyta wszystko, co jej wpadnie w ręce, i jej ogólne pojęcie o sprawach naukowych jest lepsze niż moje.

— Oczywiście tak naprawdę wcale ich nie wyrzuca? — zapytała. — Zerkasz na nie?

— Hm, owszem. Przynajmniej na te, które mają jakąś wartość rozrywkową. Mówimy na nie „archiwum X”. Co piątek przeglądam je razem z Jan, naszym kosmologiem. Naprawdę są zabawne. — Nadział kolejny kwadracik chleba. — Czyste szaleństwo.

— Znajdujecie czasem coś przydatnego?

— Na razie nic. — Spoważniał. — Ale niedługo wszystko się zmieni. Zamierzamy ujawnić… pewien aspekt, który dotąd trzymaliśmy w tajemnicy. Szkoda, że nie mogę ci powiedzieć nic więcej.

Ona osobiście była z tego zadowolona. To, że wiedziała o reakcji artefaktu, zwiększało jej szanse na objęcie stanowiska po Michelle. Ukończyła zaawansowane kursy z matematyki, statystyki…

— Och, nie bądź taki. Powiedz!

Uśmiechnął się.

— Twoje kobiece sztuczki nic tu nie dadzą. Ale powiem ci w poniedziałek, jeśli pozwolisz znowu zaprosić się na obiad.

— OK. Mogę przyprowadzić kolegę z „Weekly World News”?

— Pewnie będzie już siedział w biurze. Oświadczenie zaplanowano na dziewiątą.

— I naprawdę sądzisz, że po tym wszystkim będziesz mógł wyrwać się na obiad?

— Za wiele ci mówię. — Rozejrzał się na prawo i na lewo. — Dlatego wybraliśmy poniedziałek. Żadnych planów aż do wtorkowego poranka. Co daje nam pewną kontrolę nad relacjami w mediach.

Sprawiał wrażenie lekko zaniepokojonego. Uzurpatorka wyciągnęła rękę i poklepała go po dłoni.

— Ani mru-mru.

— Ani mru-mru? — Zaśmiał się. — Nie słyszałem tego od dzieciństwa.

O, kurczę.

— Moja mama tak mówiła. Ciekawe, skąd się wzięło to powiedzonko.

— Diabli wiedzą, skąd one się biorą. — Rozluźnił się. — A jak tam w banku?

— Ludzie w porządku — powiedziała szybko. — Ale praca nie jest zbytnim wyzwaniem. Kilka razy dziennie muszę zagadać w jakimś języku, żeby uspokoić klienta, pomóc mu wypełnić dokument albo zrozumieć jakieś wyliczenia. W opisie mojej pracy było napisane „kontakty międzynarodowe”. Cóż, technicznie to chyba zgodne z prawdą.

— Apia jest mniejsza, niż myślałaś?

Wzruszyła ramionami.

— Trochę o niej czytałam, więc nie jestem specjalnie zdziwiona… chyba że wami. Oczekiwałam czegoś wielkiego.

— Cóż, jest nas tylko pięćdziesięcioro. Do niedawna siedzieliśmy jak mysz pod miotłą. Dopiero kilka tygodni temu coś się zmieniło.

— Kosmita. W Honolulu był na pierwszych stronach gazet. Znaleźliście go?Zamknęła oczy i pokręciła głową.Przepraszam. To nie moja sprawa.

— Chciałbym, żebyśmy go znaleźli. Brukowce byłyby zachwycone.

— Nie wierzysz, że spoczywa w tajnym skrzydle szpitala lotnictwa wojskowego w Pago Pago?

— Nie, jest zamknięty w Roswell, w Nowym Meksyku. — Zaśmiał się. — Leżał tam, kiedy jeszcze nie było cię na świecie.

Była tam dwa razy. Raz — jako żonglujący karzeł, innym razem — jako student antropologii.

A zatem w poniedziałek mieli ujawnić zakodowaną odpowiedź artefaktu, a przynajmniej jej istnienie. Uzurpatorka zastanawiała się, jak to wpłynie na jej sytuację i co może zrobić zawczasu, by zwiększyć swoje szanse na pracę.

Russell dał jej sposobność.

— Pracujesz jutro?

— Nie, wszyscy idą do kościoła. Wszyscy oprócz mnie.

— Ja też mam wolne. Może wybierzemy się gdzieś na rowerach?

— Rany, nie siedziałam na rowerze od czasu studiów. Ale mogę spróbować. Chyba można gdzieś jakiś wypożyczyć.

— Mam drugi. — Podrapał się po brodzie. — W niedziele zwykle jeżdżę do Fatumes Pool albo Fagaloa Bay, ale to trochę za daleko, jeśli nie masz wprawy. Możemy się trochę pokręcić po okolicy, zobaczyć kilka widoków, a zakończyć piknikiem albo kąpielą w Palolo lub przy projekcie.

— Rafa ciągnie się aż tak daleko?

— Nie, tam jest zwykła plaża z białym piaskiem. Miejscowe dzieciaki często się przy niej kąpią. W zeszłym tygodniu zbudowaliśmy nawet barierę przeciw rekinom.

— Dużo ich tu?

— Wystarczy jeden. Wielki rekin młot zaatakował łódź na płyciźnie i zrobił wielką dziurę w kadłubie, więc rodzina, aiga, która jest właścicielem terenu, poprosiła nas o pomoc przy budowie bariery, która ochroni pływaków. To zwykła siatka druciana z dużymi okami. — Nakreślił palcami sześciocalowy kwadrat. — Na te naprawdę wielkie ryby. Kupiliśmy ją, a oni zapewnili siłę roboczą.

Ciekawe wyzwanie, pomyślała. Młot mógłby udać delfina i przeskoczyć nad siatką.

— Brzmi nieźle. Mają tam stoły piknikowe i tak dalej?

Skinął głową.

— Plus grill. Bądźmy amerykańscy: znam miejsce z dość przekonującymi hot dogami. Kupię kilka dziś po południu i wstawię do lodówki w biurze.

Ustalili, że spotkają się rano przy Vaiala Beach Cottages, ze strojami kąpielowymi. Następnie Sharon wróciła do klimatyzowanego banku.

Pedałując w stronę sklepu rzeźniczego, Russell rozmyślał o tym, w co się pakuje. Nie mógł sobie pozwolić na to, żeby naprawdę się z kimś związać — musiał być „dostępny” dla Obcego-Rae na wypadek jego powrotu. To był jeden z elementów ich planu schwytania kosmity, było bowiem prawdopodobne, że po powrocie ten ponownie zastosuje tę samą strategię i spróbuje uwieść Russella. Albo może Jacka lub Jan. Każda nowa osoba wkraczająca w ich życie musiała przejść badanie DNA.

1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)