Żmija
- Автор: Сапковский Анджей
- Год: 2009
- Язык: польский
- Год: Niezalena Oficyna Wydawnicza NOWA Sp. z o.o Wydanie elektroniczne: Trident eBooks
- ISBN: 978-83-7578-021-5
- Жанр: Военная проза
Электронная книга - «Żmija». Краткое содержание книги:
AFGANISTAN - tutaj od wiekow scieraly sie krwawo armie kolejnych wladcow dazacych do wladzy nad swiatem. Tu walczyli i gineli najezdzcy z Macedonii, Wielkiej Brytanii i Rosji. A umierajacych obserwowaly z ukrycia zimne oczy z czarna, pionowa zrenica. Oczy zlotej zmii, ktora jest i ktorej nie ma.
ZMIJA to nowy swiat, to zupelnie nowa formula literacka, zadziwiajace polaczenie fantasy i realistycznej powiesci wojennej...
ZMIJA jest piekna i zlowroga...
AFGANISTAN, SIODMY ROK PANOWANIA Aleksandra Wielkiego. W zapomnianej przez bogow krainie gina najdzielniejsi synowie Macedonii.
ALEKSANDROS HO TRITOS HO MAKEDON
27 LIPCA 1880. W trakcie drugiej wojny angielsko-afganskiej, 66. pulk piechoty traci w bitwie pod Mainwandem 64 procent swego stanu.
GOD SAVE THE QUEEN!
15 LUTEGO 1989.
Kres sowieckiej interwencji w Afganistanie. Zginelo ponad 13 tysiecy zolnierzy ZSRR.
DA ZDRAWSTWUJET SOWIETSKIJ SOJUZ!
ROK 2009.
Znowu tu sa. Nie szurawi i nie Amerykanie. To jacys inni, zeslani przez szatana niewierni
Oby wygubil ich Allah.
LA ILAHA ILL-ALLAH...
Podeszła reszta patrolu.
– Co jest? – spytał z cicha starszy szeregowy Wroński, ksywka Kizior. – Hę? Ziomale? O co ta sraka?
– Żmija – wyjaśnił półgębkiem Diablo. – Braliśmy się rozkutasić… Rawik nie dał.
– Ekolog jechany – splunął Kermit. – Kij mu w Rospudę…
Rawik podszedł jeszcze bliżej. Wąż uniósł jedną trzecią korpusu, lekko kołysał głową, wpatrzony w chorążego nieruchomym spojrzeniem złotych ślepi. Rawik wzdrygnął się, zrobił krok do tyłu. W uszach szumiało mu i tętniło.
Żmija nie spuszczała z niego oczu. Złotych oczu z czarną pionową źrenicą.
W kiszłaku Badguzar ujadały psy. Dżamila, nucąc, zamiatała podwórko. Stary Muhammad Hamid przebierał paciorki różańca.
Al hamdu lillaahi rabbil ‘alameen, Ar-Rahman ar-Raheem… Chwała Bogu, Panu Światów, Miłosiernemu, Litościwemu… Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc. Prowadź nas drogą prostą, drogą tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami, nie zaś tych, na których jesteś zagniewany.
I nie tych, którzy błądzą.
Chorąży Rawik patrzył w oczy żmii.
Żmija patrzyła w oczy chorążego Rawika.
A Hindukusz, jak zawsze, wznosił się i oślepiająco górował nad nimi wszystkimi.
To, co stało się później, to już zupełnie inna historia.
Pozostawiam ją innym, niechaj inni ją opowiedzą.
Forse altri cantera con miglior plettro.