Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Żmija - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Żmija

Электронная книга - «Żmija». Краткое содержание книги:

Powiesc rozgrywa sie podczas wojny w Afganistanie, a jej bohaterem jest rosyjski zolnierz. Choc brzmi to realistycznie, wielbiciele fantasy moga spac spokojnie.- W Zmii pojawi sie bardzo duzo magii - zapewnia Sapkowski.
AFGANISTAN - tutaj od wiekow scieraly sie krwawo armie kolejnych wladcow dazacych do wladzy nad swiatem. Tu walczyli i gineli najezdzcy z Macedonii, Wielkiej Brytanii i Rosji. A umierajacych obserwowaly z ukrycia zimne oczy z czarna, pionowa zrenica. Oczy zlotej zmii, ktora jest i ktorej nie ma.
ZMIJA to nowy swiat, to zupelnie nowa formula literacka, zadziwiajace polaczenie fantasy i realistycznej powiesci wojennej...
ZMIJA jest piekna i zlowroga...
AFGANISTAN, SIODMY ROK PANOWANIA Aleksandra Wielkiego. W zapomnianej przez bogow krainie gina najdzielniejsi synowie Macedonii.
ALEKSANDROS HO TRITOS HO MAKEDON
27 LIPCA 1880. W trakcie drugiej wojny angielsko-afganskiej, 66. pulk piechoty traci w bitwie pod Mainwandem 64 procent swego stanu.
GOD SAVE THE QUEEN!
15 LUTEGO 1989.
Kres sowieckiej interwencji w Afganistanie. Zginelo ponad 13 tysiecy zolnierzy ZSRR.
DA ZDRAWSTWUJET SOWIETSKIJ SOJUZ!
ROK 2009.
Znowu tu sa. Nie szurawi i nie Amerykanie. To jacys inni, zeslani przez szatana niewierni
Oby wygubil ich Allah.
LA ILAHA ILL-ALLAH...
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52
Перейти на страницу:

o niektórych z tych, co przeżyli Afgan, upomniała się wojna. Według jednych, nowa wojna. Według innych: wciąż ta sama.

I tym, co przeżyli Afgan, w finalnym rozrachunku przyszło jednak polec w boju.

Komu wypadło, poległ w boju za własny kraj i dom. Jak starszyna Marat Rustamow, zabity kulą snajpera pod Sumgaitem w lutym 1988. Inni polegli za nowy, całkiem świeżo nabyty kraj i dom. Jak Jakow Lwowicz Awierbach, ksywka Jakor, niegdyś starszyna, później rav samál mitkadém, zabity w Strefie Gazy w czerwcu 1990.

Jeszcze innym pisane było zginąć daleko od domu, w walce już to za idee, już to za dolary. Jak Edwardas Kozlauskas, niegdyś Kozlewicz, później Abu Ed, w Groznym, w grudniu 1994, pod gruzami zbombardowanego budynku. Jak niegdysiejszy młodszy sierżant Aleksander Gubar, w lipcu 1997 zmarły z ran w szpitalu w Fernando Po.

Przeżył Afgan także Walera, Walerij Siemionycz Biełych. A sześć lat później skończył tak, jak mu prorokowano, jak prawdziwy urka: zadźgany dłutem przez zeka współwięźnia w zonie, w którymś z łagrów Mordwy.

Z pięciu młodych z uzupełnienia w boju na zastawie „Sołowiej” oprócz Fiedii Smietannikowa poległo dwóch, tych z blokpostu „Rusłan”. Przeżył Władimir Jefimczenko, pod sam koniec swej tury awansowany już do stopnia jefrejtora i obdarzony kliczką Fima. Po Afganie Fima w cywilu nie widział już dla siebie przyszłości, został w wojsku, dosłużył się sierżanta i jako sierżant 4 października 1993 bronił Białego Domu pod ostrzałem szturmujących Dom kolegów z 2. Tamańskiej Dywizji Gwardyjskiej. Niewłaściwie wybrana strona zakończyła jego karierę, tym bardziej, że w Białym Domu dostał odłamkiem w rzepkę kolanową. Przez kilka następnych lat kusztykał o lasce po swym rodzinnym Dniepropietrowsku, po parkach i podwórkach grał w domino i chlał wódkę z emerytami i miejscową żulią. Podpiwszy, wpadał w sztuczną euforię, pokazywał medale i blizny, wrzeszczał o zdradzie, o politykach skurwysynach, o inteligentach bez jaj, o tym, że wojna w Afganistanie byłaby wygrana, wystarczyłoby rozstrzelać Gorbaczowa i zrzucić po kilka bomb termobarycznych na Islamabad, Karaczi i Rawalpindi. Potem wznosił i pił trietij tost, trzeci toast, żądając od wszystkich, by wstawali. Potem płakał. I zasypiał pijackim snem. Wiosną 1997 roku zasnął i już się nie obudził.

Przeżył Afgan także ostatni z piątki młodych, Borys Kożemiakin, ksywa Korszun. Ten związał się z wojną. Trwałym, nierozplątywalnym węzłem. Zespolił się z wojaczką stalowo-granitowym spoiwem. Z Afganistanu wyszedł jako sierżant. Już maj 1991 widzi go w Górskim Karabachu, w walkach pod Sumgaitem i Agdamem. Tam zastaje go koniec ZSRR. Zszokowany występuje z armii. Ale wojna ma go już w pazurach i nie wypuści. W 1992 jako ochotnik trafia na Zadniestrze, gdzie latem bierze udział w ciężkich bojach o Bendery. Rok później wojna, bez której Korszun nie może już żyć, rzuca go na Bałkany. Walczy w rosyjskich formacjach ochotniczych. Wiosną roku 1993 dołącza do oddziału Saszy Muchariewa, słynnego Asa, wraz z nim bierze udział w morderczej bitwie o wzgórze Zaglavak. Jako jeden z nielicznych wychodzi z piekła Zaglavaku nawet bez draśnięcia, zarabiając u Serbów na swą drugą ksywkę: „Lucky Bastard”.

Wraca do kraju, do regularnej armii, do której przyjmują go dopiero po detoksie i odwyku. W listopadzie 1994 awansowany do stopnia młodszego lejtnanta, w grudniu jest w Czeczenii. Podczas walk o Gudermes zostaje ciężko ranny, kolegom cudem udaje się wyciągnąć go z płonącego beteera. Spędzi w szpitalu ponad cztery miesiące, wyjdzie potwornie oszpecony. Odrzuca ofertę demobilizacji i emerytury – bo i co też to za emerytura. Zostaje w wojsku. W 1998 jest już kapitanem.

Jedenastego grudnia 1999 kończy trzydzieści cztery lata. A wojna ma go już dość. Nazajutrz, dwunastego, ginie podczas szturmu Groznego.

* * *

Przeżył Afgan także starszy praporszczyk Matwiej Filimonowicz Czuryło, zwany Matiuchą, olbrzym o dziecięcej twarzy. Dembelnąwszy się, wrócił na Syberię, pod Omsk, do rodzinnego Tiukalińska. Został jegrem, czyli leśniczym i łowczym. Organizował polowania dla zagraniczników i nadzianych moskiewskich nuworyszy. Ale głównie łaził po tajdze, pogwizdywał, rozmawiał z wiewiórkami, gapił się na niebo nad koronami drzew, wpadał do posiołków napić się wódki z kłusownikami, wracał do tajgi. O ile mi wiadomo, przebywa tam do dziś i ma się świetnie.

* * *

Wika, Wiktoria Fiodorowna Kriażewa, dziś nazywa się Vicky Myers. Mieszka z mężem w Dearborn, w stanie Michigan.

* * *

Nie, nie zapomniałem. O Pawle Sławomirowiczu Lewarcie, praporszczyku ze sto osiemdziesiątego pułku zmechanizowanego sto ósmej MSD. Znam swoje obowiązki, wiem, że mus opowiedzieć, co się z nim stało. Choć tak do końca to tego nie wiadomo.

Postrzelony przez Sawieliewa trafił do medsanbatu w Puli-Chumri. Nie do Bagramu albo Czarikaru, jak wszyscy inni ranni z „Sołowieja”, ale do Puli-Chumri właśnie. Spędził tam dziesięć dni, a natychmiast po wypisaniu czekał go dembel. Wcześniejszy, niż należałoby oczekiwać, po niecałych piętnastu miesiącach w Afganie. Przetransportowany do Bagramu odwiedził szpital, widziano go w towarzystwie pielęgniarki, siostry Tatiany Nikołajewny Ostrogorodskiej. Nic szczególnego, w towarzystwie Tatiany Ostrogorodskiej widywano wielu. A siódmego lipca 1984, w sobotę, gdy przyszła nań kolej stawić się na bagramskim we-pe-pe i wsiadać na pokład lecącego do Taszkientu Iła-76, okazało się, że Lewarta nie ma. Że znikł. Po prostu znikł. Bez śladu.

W wyniku wdrożonego śledztwa po rekordowo krótkim czasie aresztowano Anatolija Pochliebina, kierowcę z 863. awtobatu, znanego pod ksywką Karter. Aresztowany niemal natychmiast przyznał się, że piątego lipca na prośbę praporszczyka Pawła Lewarta zabrał go, zawiózł i wysadził na sto dziewięćdziesiątym trzecim kilometrze drogi Kabul-Dżalalabad, trzydzieści kilometrów za Sorobi, w miejscu, gdzie siedemnastego czerwca zmasakrowano załogę zastawy „Sołowiej”. Tam praporszczyk pożegnał się i więcej już go Karter nie widział.

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)