Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Miasto i miasto [The City & The City - pl]
Miasto i miasto [The City & The City - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasto i miasto [The City & The City - pl]

Электронная книга - «Miasto i miasto [The City & The City - pl]». Краткое содержание книги:

China Miéville stworzył swą najdoskonalszą dotąd powieść — egzystencjalny thriller rozgrywający się w mieście najniezwyklejszym ze wszystkich, realnych czy wyimaginowanych…
Gdy w ponurym, chylącym się ku upadkowi mieście Besźel położonym gdzieś na skraju Europy znaleziono ciało zamordowanej kobiety, wydawało się, że inspektora Tyadora Borlú z Brygady Najpoważniejszych Zbrodni czeka kolejna rutynowa sprawa. W miarę postępów śledztwa Borlú odkrywa jednak dowody wskazujące na spiski znacznie dziwniejsze i groźniejsze niż wszystko, co mógłby sobie wyobrazić. Wkrótce inspektorowi i bliskim mu ludziom zaczyna grozić niebezpieczeostwo. Borlú musi przekroczyć granicę niepodobną do żadnej innej i wyruszyć do jedynego miasta na Ziemi, które jest równie dziwne jak to, w którym mieszka…

Powieść nagrodzona „Arthur C. Clarke Award 2010” oraz „Hugo Award 2010”.
1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 85
Перейти на страницу:

— Z powodu pańskiej książki?

— Tak, z powodu Między miastem a miastem. Byłem wtedy wiecznie naćpanym młodzieńcem zafascynowanym tajemnicami, a promotor nie poświęcał mi zbyt wiele uwagi. Nie ma znaczenia, że wkrótce potem oznajmiłem: „Mea culpa, spieprzyłem sprawę, nie ma żadnego Orciny, przepraszam”. Nie ma znaczenia, że osiemdziesiąt pięć procent moich wyników się broni i ludzie nadal z nich korzystają. Słyszycie? Nic, co mógłbym zrobić, nie ma znaczenia. Pomimo wszelkich starań nigdy się od tego nie uwolnię. Dlatego, kiedy, co zdarza się często, zjawia się ktoś, kto mówi, że książka, która spieprzyła mi karierę, jest rewelacyjna i bardzo chciałby ze mną pracować… no wiecie, tak właśnie zrobiła Mahalia, kiedy ją poznałem na tej konferencji w Besźel, oznajmiła też, że to skandal, że w obu miastach nadal zabrania się głoszenia prawdy, i dodała, że jest po mojej stronie. Czy wiedzieliście, że nie tylko przemyciła wtedy do Besźel egzemplarz Między miastem a miastem, lecz również zamierzała ustawić go na półce z dziełami historyków w Bibliotece Uniwersyteckiej? Jezu, po co? Żeby ludzie go tam znaleźli? Oznajmiła mi to z dumą. Kazałem jej natychmiast się go pozbyć, bo inaczej zawiadomię policzai. Kiedy słyszę takie rzeczy, naprawdę się wkurzam. Spotykam podobne osoby prawie na każdej konferencji. Mówię im, że się pomyliłem, a one myślą, że mnie przekupiono albo boję się o własne życie. Albo że zastąpili mnie robotem czy coś w tym rodzaju.

— Czy Yolanda rozmawiała czasem z panem o Mahalii? Czy to nie było trudne, biorąc pod uwagę, co pan sądził o jej najlepszej przyjaciółce?

— Nic o niej nie sądziłem, inspektorze. Powiedziałem, że nie będę jej promotorem, a ona oskarżyła mnie o kapitulację, tchórzostwo albo coś w tym rodzaju, nie pamiętam dokładnie. I to był koniec. Jak rozumiem, odkąd zaczęła pracować dla programu, przestała gadać o Orciny. Pomyślałem, że z tego wyrosła i tyle. Słyszałem też, że była bardzo zdolna.

— Odniosłem wrażenie, że profesor Nancy czuła się nią nieco rozczarowana.

— Możliwe. Nie wiem. To nie byłby pierwszy przypadek, gdy ktoś w piśmie wypada gorzej. Niemniej jednak, miała dobrą reputację.

— Yolanda nie interesowała się Orciny? Nie dlatego została pańską doktorantką?

Usiadł z westchnieniem. Jego ospałe ruchy nie wyglądały zbyt imponująco.

— Nie sądziłem, by się tym interesowała. W przeciwnym razie nie zgodziłbym się jej przyjąć. I z początku rzeczywiście tak było… ale ostatnio zaczęła o nim wspominać. Mówiła o dissensi, o tym, że może się w nich ukrywać Orciny i tak dalej. Wiedziała, co na ten temat sądzę, więc przedstawiała to wszystko jako hipotezy. To brzmiało śmiesznie, ale naprawdę nie przyszło mi na myśl, że powodem tego może być wpływ Mahalii. Rozmawiała z nią na ten temat? Wiecie coś o tym?

— Niech nam pan opowie o dissensi — zażądał Dhatt. — Wie pan, gdzie one są?

Bowden wzruszył ramionami.

— Pan też to wie, starszy detektywie. Większość z nich nie jest tajemnicą. Opuszczony budynek, kilka kroków od podwórka na zapleczu tego domu. Pięć centralnych metrów Parku Nuistu. To również dissensus. Oba miasta roszczą sobie do niego prawa. Takie miejsca i w Ul Qomie, i w Besźel uważa się za przeplotowe albo zakazane. Cały czas trwają o nie targi. Nie ma w tym nic szczególnie ekscytującego.

— Czy mógłby nam pan sporządzić ich listę?

— Jeśli pan sobie życzy, ale szybciej dostanie ją pan drogą służbową, a w dodatku moja pewnie będzie o dwadzieścia lat przestarzała. Te spory od czasu do czasu się rozwiązuje, pojawiają się też nowe. Może słyszał pan też o tajnych dissensi?

— Chciałbym dostać tę listę… Chwileczkę, tajnych? Jeśli nikt o nich nie wie, jak można się o nie spierać?

— No właśnie. To są tajne spory, starszy detektywie Dhatt. Do takich głupot trzeba sobie wyrobić odpowiedni sposób myślenia.

— Doktorze Bowden… — zacząłem. — Czy ma pan powody, by sądzić, że ktoś może mieć coś przeciwko panu?

— Dlaczego pan pyta? — Zaniepokoił się nagle. — Słyszeliście o czymś?

— Nie. Rzecz w tym… — umilkłem na chwilę. — Wysunięto przypuszczenie, że ktoś może polować na ludzi zajmujących się badaniami nad Orciny. — Dhatt nie próbował mi przerywać. — Być może powinien pan uważać.

— Dlaczego? Ja nie badam Orciny. Nie robiłem tego od lat…

— Sam pan powiedział, doktorze, że gdy ktoś raz zacznie… Obawiam się, że jest pan uważany za lidera tej dziedziny, czy chce pan tego, czy nie. Czy dotarło do pana coś, co można by uznać za groźby?

— Nie…

— Włamano się do pana — odezwał się Dhatt. — Przed kilkoma tygodniami.

Obaj spojrzeliśmy na niego. Nie sprawiał wrażenia zażenowanego moim zaskoczeniem. Bowden poruszył ustami.

— Ale to było tylko włamanie — sprzeciwił się. — Nawet nic nie ukradziono…

— Tak, ale zapewne dlatego, że ich pan zaskoczył — zauważył Dhatt. — Tak przynajmniej pan wtedy zeznał. Niewykluczone, że wcale nie chcieli niczego zabierać.

Bowden rozejrzał się po pokoju — i ja również, choć bardziej ukradkowo — jakby gdzieś mógł się nagle ujawnić jakiś czarnoksięski amulet, elektroniczny aparat podsłuchowy albo namalowany symbol oznaczający groźbę.

— Panowie, to nonsens. Orciny nie istnieje.

— Ale istnieją świry — zauważył Dhatt.

— I niektórzy z nich — dodałem — mogli się z jakiegoś powodu zainteresować teoriami wysuwanymi przez pana, pannę Rodriguez, pannę Geary…

— Nie sądzę, by któraś z nich wysuwała jakieś teorie.

— Nieważne — odparł Dhatt. — Rzecz w tym, że przyciągnęły czyjąś uwagę. Nie, nie jesteśmy pewni dlaczego. Nie wiemy, czy w ogóle istniał jakiś powód.

Bowden gapił się na nas, dogłębnie przerażony.

Rozdział szesnasty

Dhatt kazał otrzymaną od Bowdena listę uzupełnić jednemu ze swych podwładnych, a potem wysłał ludzi do wymienionych na niej opuszczonych budynków, podwórek, chaszczy i kawałków nadrzecznej promenady, by dokładnie obejrzeli granice spornych, a w praktyce przeplotowych, obszarów. Wieczorem znowu zadzwoniłem do Corwi — oznajmiła żartem, iż ma nadzieję, że linia jest bezpieczna — ale nie mieliśmy sobie do powiedzenia nic użytecznego.

Profesor Nancy przysłała mi do hotelu wydruk istniejących rozdziałów pracy Mahalii. Dwa były mniej lub bardziej ukończone, a dwa dalsze nieco fragmentaryczne. Szybko dałem sobie spokój z jej czytaniem i zająłem się przeglądaniem fotokopii stron podręczników o upstrzonych notatkami marginesach. Dawał się zauważyć silny kontrast między spokojnym, nieco nudnym tonem pracy a pełnymi wykrzykników i podkreśleń bazgrołami, w których Mahalia spierała się z wcześniejszymi wersjami samej siebie i z tekstem podręcznika. Marginalia były nieporównanie bardziej interesujące, o ile dało się z nich cokolwiek zrozumieć. W końcu odłożyłem również fotokopie i wróciłem do książki Bowdena.

1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)