Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Żniwo - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Żniwo

Электронная книга - «Żniwo». Краткое содержание книги:

Trzymający w napięciu thriller medyczny mistrzyni tematu, głównej konkurentki Robina Cooka i Michaela Palmera. Doskonała lektura zwłaszcza dla tych, którzy mają wątpliwości co do funkcjonowania służby zdrowia…
Dwie osoby gotowe do operacji i tylko jedno serce, które można przeszczepić. Gdy doktor Abby DiMatteo podejmowała decyzję, by dokonać przeszczepu u umierającego siedemnastolatka, nie przypuszczała, że wywoła tym lawinę wydarzeń. Kim jest czterdziestosześcioletnia, bogata kobieta, która, wedle przełożonych, winna była otrzymać narząd? Tego Abby nie wie. Wie jednak, że coś jest nie w porządku – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawia się drugie serce i operacja może się odbyć. Cud? To mało prawdopodobne. W wyniku podjętych decyzji, pracę traci przełożona kobiety, a sama Abby zaczyna stawiać sobie niewygodne pytania. Czy to możliwe, że narządy do transplantacji pochodzą z nie do końca legalnych źródeł? Gdzie leżą granice etyki lekarskiej? Dyrekcja nie życzy sobie rozgłosu, ale sumienie zmusza Abby do poprowadzenia prywatnego śledztwa.
1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 111
Перейти на страницу:

Wiktor Voss wygrywał. Powiedział, że ją zniszczy i robił wszystko, aby dopiąć swego. Nadszedł czas, żeby zacząć walkę. Nie przychodziło jej jednak do głowy nic, co mogłaby zrobić. List, który trzymała w ręku, zdawał się parzyć. Długo zastanawiała się, jak powinna postąpić, jak się bronić, jak walczyć, ale poza popchnięciem jej przez Vossa na oddziale intensywnej terapii nie miała żadnych innych argumentów. Oskarżenie o napaść i pobicie. To było za mało, o wiele za mało, aby powstrzymać Wiktora Vossa.

Musisz wymyślić jakiś sposób. Musisz walczyć – powtarzała sobie.

Rozległo się brzęczenie jej pagera. Wiadomość z chirurgii. Nie miała ochoty na odbieranie tych wszystkich piekielnych telefonów. Sięgnęła po słuchawkę i ze złością wystukała numer oddziału.

– DiMatteo – powiedziała krótko.

– Pani doktor, mamy problemy z siostrzenicą Mary Allen.

– O co chodzi?

– Próbujemy podać chorej dawkę morfiny, ale Brenda nie chce na to pozwolić. Co mamy robić?

– Zaraz tam będę. – Abby trzasnęła słuchawką. Cholerna Brenda – pomyślała. Nie czekała na windę. Zbiegła po schodach w dół. Kiedy weszła na oddział, była zdyszana, ale raczej z powodu ogarniającego ją gniewu. Wpadła prosto do sali Mary Allen.

W środku były dwie pielęgniarki. Próbowały rozmawiać z Brendą. Mary Allen nie spała, wyglądała na zbyt osłabioną bólem, aby móc cokolwiek powiedzieć.

– Już wystarczy tego szprycowania – mówiła Brenda. – Popatrzcie na nią. Nawet nie jest w stanie ze mną rozmawiać.

– Może po prostu nie ma na to ochoty – powiedziała Abby. Pielęgniarki odwróciły się w jej kierunku z westchnieniem ulgi. Nareszcie miały jakieś poparcie.

– Proszę opuścić salę, panno Hainey – Abby zwróciła się wprost do Brendy.

– Morfina nie jest konieczna.

– Ja o tym decyduję. Teraz proszę wyjść z sali.

– Nie zostało jej zbyt wiele czasu. Potrzebne będą jej wszystkie zmysły.

– Do czego?

– Aby mogła w pełni władzy umysłowych przyjąć Pana. Jeżeli umrze, zanim to nastąpi…

Abby wyciągnęła rękę w kierunku jednej z pielęgniarek.

– Proszę mi dać tę morfinę, sama podam ją pacjentce. – Natychmiast podano jej strzykawkę. Abby podeszła do stojaka z kroplówką. Kiedy zdjęła zabezpieczenie z igły, zauważyła, że Mary Allen słabo skinęła głową. Była jej wdzięczna.

– Jeżeli pani jej to poda wezwę adwokata – powiedziała Brenda.

– Proszę to zrobić – odparła Abby, wsuwając igłę do wlewu kroplówki. Kiedy wcisnęła tłok strzykawki, Brenda rzuciła się w przód i wyrwała cewnik z ramienia swojej ciotki. Z małej ranki krew zaczęła kapać na podłogę. Te czerwone krople rozpryskujące się na linoleum przepełniły miarę cierpliwości. Pielęgniarka natychmiast przytknęła gazę do ręki Mary Allen. Abby odwróciła się do Brendy. – Proszę się wynieść z sali – powiedziała ostro.

– Nie zostawiła mi pani wyboru, pani doktor.

– Niech się pani wynosi! Brenda cofnęła się o krok.

– Czy chce pani, żebym wezwała ochronę, żeby panią stąd wyrzucili? – Abby zaczęła krzyczeć, idąc w kierunku Brendy, która przez cały czas cofała się do korytarza. – Nie chcę pani widzieć w pobliżu mojej pacjentki! Nie chcę, żeby zawracała jej pani głowę tymi biblijnymi bzdurami!

– Jestem jej krewną!

– Nic mnie nie obchodzi, kim pani jest!

Brenda otworzyła ze zdumieniem usta, a potem bez słowa odwróciła się i wyszła.

– Doktor DiMatteo, czy mogę prosić panią na słowo?

Abby odwróciła się i zauważyła przełożoną pielęgniarek, Georginę Speer.

– To było bardzo niestosowne zachowanie, pani doktor. Nie możemy odzywać się w ten sposób do odwiedzających.

– Przecież ona wyrwała igłę do kroplówki z ręki mojej pacjentki!

– Są inne sposoby na taką sytuację. Trzeba było wezwać ochronę. Poprosić kogoś o pomoc. Ubliżanie komukolwiek z pewnością nie należy do zwyczajów stosowanych w tym szpitalu. Czy pani to rozumie?

Abby wzięła głęboki oddech.

– Rozumiem – odrzekła i szeptem dodała. – Jest mi przykro. Podłączyła kroplówkę Mary i wróciła do dyżurki, gdzie położyła się na łóżku. Gapiła się w sufit, zastanawiając, co się z nią działo. Nigdy jeszcze nie straciła panowania nad sobą. Nigdy dotąd nie zdarzyło się, żeby w taki sposób zwracała się do pacjenta lub kogoś z krewnych. Chyba oszaleję – pomyślała. To ciągłe napięcie w końcu zaczyna mnie niszczyć. Może nie jestem odpowiednim materiałem na lekarza.

Odezwał się jej pager. Jęknęła. Czy nie mogliby choć przez chwilę zostawić jej w spokoju? Ile by dała za to, by choć jeden dzień, jeden tydzień spędzić bez telefonów, wiadomości i ciągłego zamieszania. Tym razem dzwonił operator szpitalnej centrali telefonicznej. Podniosła słuchawkę i przycisnęła zero.

– Rozmowa do pani – usłyszała głos. – Przełączam. – W słuchawce rozległo się kilka krótkich dźwięków, a potem odezwał się kobiecy głos:

– Doktor Abby DiMatteo?

– Przy telefonie.

– Mówi Helen Lewis z Banku Organów w Nowej Anglii. W zeszłą sobotę zostawiła pani wiadomość dotyczącą dawcy serca. Spodziewaliśmy się, że zadzwoni do nas ktoś z Bayside, ale nikt się z nami nie skontaktował. Dlatego pomyślałam, że może powinnam to sprawdzić.

– Bardzo przepraszam. Powinnam była do pani zadzwonić, ale zbyt wiele się tutaj działo. Okazało się, że wtedy wynikło małe nieporozumienie.

– To wszystko tłumaczy, ponieważ nie znalazłam informacji, o które pani prosiła. Gdyby miała pani jeszcze jakieś pytania, proszę mi podać.

– Co takiego – Abby przerwała jej. – Co pani powiedziała?

– Że nie mogłam znaleźć informacji, o które pani prosiła.

– Dlaczego?

– Ponieważ nie ma ich w naszym systemie.

Przez kilkanaście sekund Abby milczała. A potem zapytała, cedząc słowa:

– Jest pani absolutnie pewna, że ich tam nie ma?

– Sprawdziłam wszystkie dane na komputerze. W dniu, który pani podała, nie mamy rejestracji pobrania serca. Nigdzie w całym Vermont.

Rozdział dwunasty

Tutaj – powiedział Colin Wettig, kładąc otwarty Wykaz Specjalistów Medycyny. „Timothy Nicholls, ukończył Uniwersytet w Vermont, doktor medycyny. Prymus. Staż w Massachusetts General. Specjalizacja: chirurgia klatki piersiowej. Przyjęty do Wilcox Memoriał w Burlington, w stanie Vermont”. Przesunął księgę po blacie, tak żeby każdy w pokoju mógł sprawdzić wpis. – Tak więc chirurg Tim Nicholls naprawdę istnieje i pracuje w Burlington. Nie jest wytworem wyobraźni Archera.

1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 111
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)