Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Pies z terakoty
Pies z terakoty - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pies z terakoty

Электронная книга - «Pies z terakoty». Краткое содержание книги:

Kolejna powieść sensacyjna z komisarzem Montalbano w roli głównej łączy wątek kryminalny z gorzko-ironicznym obrazem sycylijskiej prowincji. W miasteczku Vigata dzieją się rzeczy zdumiewające: jeden z mafijnych bossów koniecznie chce się oddać w ręce policji złodzieje z niezrozumiałych powodów porzucają ciężarówkę z wielkim łupem. Sprawy zaczynają przybierać dramatyczny obrót, kiedy ginie jedyny
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 55
Перейти на страницу:

– Dobrze już, dyktuj.

– Makaronizmy w szesnastowiecznej sacra rappresentazione o Siedmiu Śpiących anonimowego autorstwa. Czy możesz mi wytłumaczyć, co to ma wspólnego z mafią?

– A ma, i to jeszcze jak! Tyle że teraz, przez ciebie, nie jest mi to już potrzebne i na moją wdzięczność nie masz co liczyć.

Odłożył słuchawkę i wybuchnął donośnym śmiechem. Natychmiast w kuchni rozległ się szczęk tłuczonego szkła: ze strachu Adelina musiała wypuścić coś z ręki. Pobiegł w przeciwnym kierunku, skoczył z werandy na piasek, fiknął koziołka, potem zatańczył, zrobił drugiego fikołka i znowu zatańczył. Trzeci fikołek mu nie wyszedł i komisarz upadł bez tchu na piasek.

Adelina rzuciła się ku niemu z werandy, pokrzykując:

– Panno Przenajświętsza! Co za wariat! Kark sobie skręcił!

W trosce o siebie samego Montalbano wsiadł do samochodu i pojechał do biblioteki miejskiej w Montelusie.

– Szukam pewnej sacra rappresentazione – powiedział do kierowniczki.

Kobieta, która znała go jako komisarza, lekko się zdziwiła, lecz oszczędziła mu komentarza.

– Wszystko, co mamy – powiedziała – to dwa tomy pod redakcją D’Ancony i dwa pod redakcją De Bartholomaeisa. Nie mogę ich jednak wypożyczyć, musi pan z nich skorzystać na miejscu.

Sacra rappresentazione o Siedmiu Śpiących mieściła się w drugim tomie antologii D’Ancony. Był to krótki, bardzo naiwny tekst. Praca Lilia musiała dotyczyć dialogu dwóch lekarzy heretyków, którzy rozmawiali, używając zabawnych makaronizmów. Lecz najbardziej interesujący okazał się wstęp D’Ancony. Było w nim wszystko – cytat z odpowiedniej sury Koranu, droga, jaką przebyła legenda w krajach europejskich i afrykańskich, z uwzględnieniem mutacji i wariantów. Profesor Lovecchio miał rację: osiemnasta sura Koranu, sama w sobie, prezentowałaby prawdziwą łamigłówkę. Trzeba ją było uzupełnić o elementy z innych kultur.

– Chcę założyć pewną hipotezę i uzyskać potwierdzenie – powiedział Montalbano, kiedy poinformował państwa Burgio o ostatnich odkryciach. – Oboje, i to z wielkim przekonaniem, mówiliście mi, że Lilio traktował Lisettę jak swoją młodszą siostrę i że za nią przepadał. Prawda?

– Tak – odpowiedzieli chórem.

– Dobrze, zadam więc wam pytanie. Czy myślicie, że Lilio był zdolny zabić Lisettę i jej kochanka?

– Nie – odparli oboje bez zastanowienia.

– Ja również jestem tego samego zdania – oznajmił Montalbano. – Właśnie dlatego, że to Lilio ułożył oboje zmarłych… jak by to powiedzieć… w pozycji możliwego zmartwychwstania. Ten, kto zabija, nie chce, żeby jego ofiary zmartwychwstały.

– A więc? – spytał dyrektor.

– Jak według was zachowałby się Lilio, gdyby w sytuacji przymusowej Lisetta poprosiła go, żeby udzielił jej samej oraz jej narzeczonemu schronienia w willi rodziny Rizzitano?

Pani Burgio nie zastanawiała się nawet przez chwilę.

– Zrobiłby wszystko, o co poprosiłaby go Lisetta.

– A więc spróbujmy sobie wyobrazić to, co wydarzyło się w tamte lipcowe dni. Lisetta ucieka z Serradifalco, przybywa szczęśliwie do Vigaty, spotyka się z Mariem Cunichem, narzeczonym, który dezerteruje, a raczej oddala się od swojego okrętu. Młodzi nie wiedzą, gdzie się podziać. Dom Lisetty jest jak jaskinia lwa, to pierwsze miejsce, w którym będzie jej szukał ojciec. Dziewczyna prosi zatem o pomoc Lilla Rizzitano, wie, że jej nie odmówi. Ten gości ich w willi u stóp Baraniej Góry, w której mieszka sam, ponieważ cała jego rodzina uciekła. Kto i dlaczego zabija tych dwoje, tego nie wiemy i nie dowiemy się może nigdy. Ale że Lillo jest autorem pochówku w grocie, co do tego nie może być wątpliwości, ponieważ podąża krok w krok zarówno za wersją chrześcijańską, jak i za wersją koraniczną. W obu przypadkach zmarli się obudzą. Co to ma znaczyć, co chce nam powiedzieć przez to przedstawienie? Czy chce nam oznajmić, że ci dwoje śpią i pewnego dnia się obudzą albo zostaną zbudzeni? A może ma nadzieję, że ktoś w przyszłości ich odkryje i zbudzi? Przez przypadek to ja ich odkryłem i obudziłem. Ale, proszę mi wierzyć, żałuję, że zauważyłem tę grotę.

Mówił szczerze i rozmówcy go zrozumieli.

– Mogę zatrzymać się w tym punkcie. Moją osobistą ciekawość udało mi się zaspokoić. Brakuje kilku odpowiedzi, to prawda, ale te, które mam, mogą wystarczyć. Mógłbym się zatrzymać, jak powiedziałem.

– Panu mogą wystarczyć – zaoponowała pani Angelina – ale ja chciałabym spojrzeć w oczy zabójcy Lisetty.

– Jeśli go zobaczysz, to na zdjęciu – skomentował ironicznie dyrektor – ponieważ po tylu latach, na dziewięćdziesiąt dziewięć procent, morderca sam już umarł i został pochowany. Tak bywa, gdy się osiągnie odpowiedni wiek.

– Odwołuję się do was – powiedział Montalbano. – Co mam robić? Szukać dalej? Zatrzymać się? Podejmijcie decyzję, te zabójstwa nie obchodzą już nikogo. Być może jesteście ostatnią więzią, jaką ci zmarli utrzymują z tym światem.

– Ja panu mówię, żeby pan szukał dalej – odparła pani Burgio ze smutnym wyrazem twarzy.

– Ja również – zgodził się dyrektor po chwili zastanowienia.

Kiedy był już na wysokości Marinelli, zamiast zaparkować i pójść do domu, pozwolił, żeby samochód prawie samoistnie podążał wzdłuż wybrzeża. Panował niewielki ruch, w ciągu kilku minut dojechał do stóp Baraniej Góry. Wysiadł i ruszył ścieżką prowadzącą do skały. Na wprost wejścia do groty, w której była kiedyś broń, usiadł na trawie i zapalił papierosa. Siedząc, obejrzał zachód słońca i wciąż mocno pracował głową: niejasno czuł, że Lillo nadal jeszcze żyje, ale jak go wytropić, wyciągnąć z nory? Zaczął zapadać mrok, więc zawrócił w kierunku samochodu. Wówczas jego wzrok zatrzymał się na wielkiej dziurze, która wwiercała się we wzniesienie, na wlocie do nieużywanego tunelu, od niepamiętnych czasów zagrodzonym deskami i płytami. Tuż przy podjeździe znajdował się blaszany magazyn, a obok stały dwa słupy podtrzymujące tablicę informacyjną. Nogi same poderwały mu się do biegu, jeszcze zanim otrzymały polecenie od mózgu. Dotarł na miejsce, ledwo dysząc, od wysiłku bolał go bok. Na tablicy było napisane: FIRMA BUDOWLANA GAETANO NICOLOSI & SYN – PALERMO – VIA LAMARMORA 33 – PRACE PRZY BUDOWIE TUNELU KOMUNIKACYJNEGO – KIEROWNIK ROBÓT INŻ. COSIMO ZIRRETTA – ASYSTENT SALVATORE PERRICONE. Były tam jeszcze inne informacje, które jednak nie interesowały już Montalbana.

Popędził w stronę samochodu i ostro ruszył w kierunku Vigaty.

23

W firmie budowlanej Gaetano Nicolosi & syn w Palermo, której numer uzyskał, dzwoniąc do informacji, nikt nie odpowiadał. Za późno, w pomieszczeniach firmy nie było już pewnie żywego ducha. Montalbano próbował raz za razem, powoli tracąc nadzieję. Żeby się wyładować, puścił wiązkę przekleństw, po czym poprosił o numer telefonu inżyniera Cosima Zirretty, zakładając, że mieszka w Palermo. Zgadł.

– Mówi komisarz Montalbano z Vigaty. Jak przeprowadziliście przewłaszczenie?

– Jakie przewłaszczenie?

– Terenów pod szosę i tunel, które zbudowaliście w naszych stronach.

– To nie leży w mojej gestii. Ja zajmuję się wyłącznie robotami. A raczej zajmowałem się do czasu, kiedy przyszedł nakaz przerwania prac.

– A więc z kim powinienem rozmawiać?

– Z kimś z firmy.

– Dzwoniłem, nikt nie odpowiada.

– A więc z panem Gaetano albo z jego synem Arturem. Kiedy wyjdą z więzienia w Ucciardone.

– Ach, tak?

– Tak. Przekupstwo i łapówki.

– Nie mam więc żadnej nadziei?

– Jedyna nadzieja w sędziach, którzy w przypływie dobroci mogą ich wypuścić najwcześniej za trzy lata. Żartuję. Proszę posłuchać, a może pan spróbuje porozmawiać z radcą prawnym firmy, mecenasem Di Bartolomeo?

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 55
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)