Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Róża Yorku». Краткое содержание книги:

Jesień 1922 roku. Tajemniczy kolekcjoner z Warszawy - Szymon Aronow zwany Kulawym - powierza księciu Morosiniemu, znawcy starych klejnotów, niebezpieczną misję odszukania czterech kamieni szlachetnych skradzionych niegdyś ze Świątyni Jerozolimskiej. Po odnalezieniu szafiru zwanego Błękitną Gwiazdą książę wyrusza do Anglii, gdzie ma się znajdować bezcenny diament - Róża Yorku. Zaczyna się szalona przygoda pełna niebezpieczeństw i emocji, bowiem ów kamień jest obiektem pożądania wielu osób, które zrobiłyby wszystko, aby go zdobyć. Jaką rolę odgrywa w tej sprawie młodziutka Polka - Anielka Solmańska, która pragnąc miłości i pomocy Morosiniego, zarazem zdaje się prowadzić własną, podwójną grę?
1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 75
Перейти на страницу:

- To nie takie proste. Szkoda, że nie powiedziałaś mi prawdy. Ten twój Spiridion drogo cię kosztuje. Nie podoba mi się to.

- Bo go nie znasz. To dobry człowiek i zapewniam cię, że zwróci mi wszystkie pieniądze.

- Do ostatniego grosza. Już mi to mówiłaś. Ale jeśli nie zdoła zwrócić tych pieniędzy, będziesz zrujnowana. Spróbuj więc przynajmniej dobrze zabezpieczyć to, co ci pozostało. W Wenecji nie brak złodziei.

- No ale co mogę zrobić? Wyjeżdżam za kilkanaście godzin i nie zdążę już niczego zmienić. Poproszę Ginewrę, by spróbowała sprowadzić jakiegoś krewnego z Mestre, ale jeśli mu nie zapłacę...

- Nie będziesz płaciła. Poinformuj Ginewrę, że po twoim wyjeździe wyślę Ziana, aby nocował u ciebie. Poproszę też Zachariasza, żeby znalazł kogoś do towarzystwa dla tej biednej staruszki. A pieniędzmi się nie przejmuj. Zwrócisz mi je, kiedy Spiridion Wspaniały obsypie cię górą złota. I nie dziękuj, bo usłyszysz kilka niemiłych słów.

Cecina, która poszła za A Idem, stała w progu i przysłuchiwała się rozmowie. Rzucił jej ponure spojrzenie. - I co, jesteś teraz zadowolona?

  - Tak. Teraz czuję się lepiej, bo nie muszę zamartwiać się o Ginewrę. Ale czy mówiłeś poważnie?

- Nie wiem, o co ci chodzi.

- Rzeczywiście pojedziesz po nią do Rzymu, jeśli jej nieobecność będzie się przedłużała?

- Oczywiście! Muszę przecież dbać o honor rodziny. Nie pozwolę, żeby ten Grek zamiatał nim sceny, na których ma podobno zatriumfować, ani też żeby moja szalona kuzynka zrujnowała się dla niego!

- Ale to już chyba się stało! Jutro, kiedy Zian pójdzie do domu hrabiny, idź z nim. Jeśli wierzyć w to, co mówi Ginewra, będziesz niemile zaskoczony...

- Nie mam zwyczaju myszkować u ludzi podczas ich nieobecności. Co to, to nie! Nie namówisz mnie na to. Teraz idę do mecenasa Masarii. Może zdoła mi znaleźć jakąś odpowiednią sekretarkę.

- A dlaczego nie sekretarza? Zazwyczaj chłopcy pracują lepiej niż dziewczyny i nigdy nie robią słodkich oczu do szefów. 

- Mina nigdy się do mnie nie wdzięczyła.

- Oczywiście, i to był jej błąd. Powinieneś był poprosić ją o rękę!

Zamiast odpowiedzi Morosini zadowolił się wzruszeniem ramion. Jak mógł poślubić Minę noszącą te fatalne kostiumy przypominające papierowe rożki na łakocie, z jej wyglądem ni to kwakierki, ni to nauczycielki, w wielkich okularach i z włosami tak mocno upiętymi, że wydawały się namalowane na głowie. To śmieszne! Ale gdyby wyglądała inaczej, pewnie by jej nie zatrudnił i byłaby to wielka strata. Okazała się przecież wspaniałą współpracownicą. Nigdy nie przestanie jej żałować...

Prawie natychmiast obraz niegustownej Holenderki zastąpił inny: olśniewającej, młodej kobiety w zielonym aksamicie, której oczy przypominały fiołki rosnące w świeżej trawie. Tak, taką istotę mógłby poślubić. Tylko że ona go nie chciała. Surowy osąd, jaki wydała w Londynie, nie pozostawiał w tym względzie żadnej wątpliwości. Uważała Aida za niepoprawnego Casanovę i nic nie mogło zmienić jej zdania. A bardzo chciał, żeby było inaczej...

- Nic z tego nie będzie! - powiedział głośno, wkładając trencz. - Najwyższy czas, żeby zamknąć tę sprawę i zająć się czymś innym!

Z tym mocnym postanowieniem wyszedł na wiatr i deszcz, które od kilku dni atakowały Wenecję, zalewając różowe dachy i dzwonnice z uporem godnym jesieni w Londynie. Rezygnując z popłynięcia motorówką lub gondolą, które stały przykryte plandekami, doszedł uliczkami do mostu Rialto, w którego pobliżu znajdowało się biuro jego notariusza, mecenasa Massarii. Tego samego, który w dniu jego powrotu z wojny przyszedł do pałacu Morosinich z pomysłem uratowania Aida od bankructwa, proponując mu ślub z nieznajomą mieszkanką Zurychu, córką bankiera kolekcjonera, pragnącą zamieszkać w Wenecji z tego prostego powodu, że kochała to miasto.

Ale duma i honor nie pozwoliły Morosiniemu zdecydować się na małżeństwo dla pieniędzy, więc stanowczo odmówił. I nie żałował tego, ponieważ ta decyzja spowodowała, że Liza przeobraziła się w Minę. Na tyle, na ile zdążył ją poznać, z pewnością gardziłaby nim, gdyby przyjął propozycję ożenku. Jakie byłoby to małżeństwo?

Wszystko to zrelacjonował po chwili swemu staremu przyjacielowi, który słuchał go z łokciami wspartymi na fotelu z czarnej skóry i z poważną miną, chociaż w głębi jego oczu dało się dostrzec iskierki rozbawienia, jakby za chwilę miał się roześmiać.

- No więc przyszedłem spytać pana o dwie rzeczy - zakończył z westchnieniem Morosini. - Przede wszystkim, czy wiedział pan o maskaradzie, którą przygotowała panna Kledermann?

Notariusz aż podskoczył w fotelu.

- Nie! Znam dość dobrze Moritza Kledermanna, więc mając na względzie pańskie zalety i ówczesną sytuację finansową, wymyśliliśmy taki plan, nie zagłębiając się zbytnio w szczegóły. Przyjął pańską odmowę tak, jak powinien:

z szacunkiem i zrozumieniem. I tak się ta sprawa zakończyła.

- A jej nigdy pan nie widział?

- Nie miałem takiej okazji, w przeciwnym razie na pewno bym ją poznał, nawet w przebraniu. Czy ma pan do mnie jeszcze jakieś inne pytania?

- To nie pytanie, tylko prośba o wyświadczenie przysługi. Potrzebuję kogoś na jej miejsce i mam nadzieję, że będzie pan mógł mi kogoś polecić. Oczywiście musi to być osoba godna zaufania...

- W pańskim zawodzie nie jest to takie proste. Chociaż, kiedy pan Buteau dojdzie do siebie, będzie mógł przeszkolić nową współpracownicę.

- To może być mężczyzna. Zastanawiam się nawet, czy takie rozwiązanie nie byłoby lepsze.

- Dobry pomysł. Mam tutaj młodego urzędnika, który interesuje się historią i sztuką nawet bardziej niż prawem. Może byłby odpowiednim kandydatem? Tylko nie ma go teraz, wyjechał na Sycylię w sprawach rodzinnych.

- Sycylijczyk? To straszne! Miałbym współpracować z jakimś mafioso? - zapytał ze śmiechem Morosini.

- Niech się pan nie obawia! Pojechał w sprawie spadku po ciotce, która mieszkała w Palermo, ale to wenecjanin z krwi i kości. Trudniej chyba będzie przekonać jego ojca, również prawnika, który chciałby, aby syn kontynuował tradycję rodzinną. No, ale przecież to sprawa chwilowa, a pańska reputacja zawodowa byłaby dla niego gwarancją. Chce pan spróbować? Sadzę, że on wróci za jakieś dziesięć dni.

Aldo z trudem powstrzymał grymas. Dziesięć dni to była cała wieczność! Za dwa miał przecież wyjechać do Mediolanu.

- Zobaczymy po powrocie chłopaka. Przepraszam, że zabrałem panu tyle czasu - dodał, słysząc, że telefon dzwonił przynajmniej trzy razy, a mecenas Massaria nie podniósł słuchawki.

- Nic nie szkodzi! Bardzo lubię rozmawiać z panem. Przypomina mi to czasy, kiedy nasza droga księżna Izabela prowadziła ze mną dysputy. To były szczęśliwe czasy... - dodał z westchnieniem.

- Również i dla niej - zapewnił Aldo uprzejmie. - Wiem, że bardzo ceniła sobie chwile spędzone w pańskim towarzystwie.

Te słowa zdziałały cuda. Sympatyczna twarz mecenasa, na którego nosie spoczywały binokle, rozjaśniła się, jakby niespodziewany blask oświetlił ją od środka. Stary i wierny wielbiciel Izabeli Morosini będzie teraz szczęśliwy przez całe tygodnie, a nawet miesiące, dzięki tym słowom. Zadowolony z siebie Aldo wstał, aby się pożegnać, ale w chwili, gdy miał opuścić gabinet, mecenas Massaria zatrzymał go, kładąc mu dłoń na ramieniu.

- Proszę mi wybaczyć ciekawość, ale chciałbym to wiedzieć. Znałem dość dobrze pańską sekretarkę i zastanawiam się, jak ona wygląda naprawdę. Czy jest duża różnica?

1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 75
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)