Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Róża Yorku». Краткое содержание книги:

Jesień 1922 roku. Tajemniczy kolekcjoner z Warszawy - Szymon Aronow zwany Kulawym - powierza księciu Morosiniemu, znawcy starych klejnotów, niebezpieczną misję odszukania czterech kamieni szlachetnych skradzionych niegdyś ze Świątyni Jerozolimskiej. Po odnalezieniu szafiru zwanego Błękitną Gwiazdą książę wyrusza do Anglii, gdzie ma się znajdować bezcenny diament - Róża Yorku. Zaczyna się szalona przygoda pełna niebezpieczeństw i emocji, bowiem ów kamień jest obiektem pożądania wielu osób, które zrobiłyby wszystko, aby go zdobyć. Jaką rolę odgrywa w tej sprawie młodziutka Polka - Anielka Solmańska, która pragnąc miłości i pomocy Morosiniego, zarazem zdaje się prowadzić własną, podwójną grę?
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 75
Перейти на страницу:

- Rozumiem, ale czemu się pani przebierała? Czemu po prostu nie podała pani tylko fałszywego nazwiska. Miała pani wszystkie atuty, żeby mnie oczarować - dodał ze słodyczą w głosie.

Ale ta słodycz jej się nie spodobała.

- Po co miałabym pana oczarowywać? Żeby zostać jedną z pana kochanek?

- A czy było ich tak wiele?

- Nie wiem, ale słyszałam o kilku. Była jakaś kobieta w Wenecji i inna w Mediolanie. Fakt, te przygody nie trwały długo i żadna z kochanek nie zamieszkała w pana domu. A ja właśnie tego chciałam: zamieszkać w starych, pełnych historii murach i chłonąć ich atmosferę, słuchać tego, co mówią. Było to możliwe dzięki temu, kim się stałam: nijaką, lecz inteligentną i skuteczną sekretarką, taką, z którą trudno się rozstać. Mogłam tam poznać wspaniałych ludzi - Cecinę, pełną ciepła i dobroci, wulkan energii i róg obfitości, majestatycznego Zachariasza, gondoliera Ziana i pokojówki bliźniaczki, pana kuzynkę z jej zamiłowaniem do muzyki i pięknych przedmiotów... Powinnam panu podziękować. Byłam szczęśliwa.

- To proszę wrócić do pracy. Nie musi pani przecież rezygnować. Zmieniła się pani, ale...

Szybkim ruchem Morosini pochwycił ją za rękę, ale kobieta wyrwała ją natychmiast.

- Nie. To już nie jest możliwe. Wszyscy by ze mnie kpili, a tego bym nie zniosła. Zresztą... nie wiem, czy i tak zostałabym u pana dłużej.

- Dlaczego? Miała pani już dość tego przebrania?

- Nie, ale pracować u kawalera, to co innego, niż pracować u mężczyzny żonatego.

- A kto pani powiedział, że zamierzam się żenić?

- A nie myślał pan o tym na wiosnę, podczas pobytu u pani de Sommieres?

Był pan bardzo zakochany w tej polskiej hrabiance.

- Przecież byłem gościem na jej weselu.

- Tak, ale miał pan po temu swoje powody. A dzisiaj przecież to małżeństwo już nie istnieje!

- To prawda. Lady Ferrals jest w więzieniu.

- Wiem, może zostać skazana na śmierć za morderstwo. Po pana wyjeździe z Wenecji czytałam angielskie gazety. Zapewne jest pan bardzo nieszczęśliwy? Rozumiem, czemu chce mnie pan przekonać, żebym wróciła. Moje odejście zmusiło pana, wbrew woli i chęci, do wyjazdu z Anglii. Czyż nie mam racji?

- Przyznaję, ma pani rację. Ale poza sprawą pani Ferrals zatrzymywały mnie tam również inne ważne sprawy.

Panna Kledermann po raz pierwszy uśmiechnęła się do Aida, ale był to uśmiech pełen ironii.

- Ważne sprawy? Fałszywy diament Burgundczyka, który sprzątnięto panu sprzed nosa, niestety za cenę ludzkiego życia? Proszę tylko nie mówić, że on znów pojawi się na rynku.

- Dlaczego nie? Wierzą w to również w Scotland Yardzie. Mają nawet jakiś ślad. Więc nie wolno tracić nadziei. Mój przyjaciel Vidal-Pellicorne został w Londynie. Będzie mnie informował na bieżąco.

- No to wszystko jest jak należy. Sądzę, że musimy się już pożegnać. Domyślam się, że czeka pan na pana Vauxbruna.

- To prawda. A pani?

- Czekam na kuzyna Gasparda Grindela. Kieruje tutaj francuską filią banku Kledermanna. To dobry przyjaciel.

Liza się odwróciła, dając w ten sposób do zrozumienia, że rozmowa jest zakończona. Ale Morosini nie umiał odejść. Nie jest tak łatwo wymazać dwa lata wspólnego życia i owocnej współpracy. Chciał porozmawiać jeszcze przez kilka minut.

- Nie będę niedyskretny, jeśli zapytam, jakie ma pani teraz plany?

- Nie mam żadnych.

- I będzie pani mogła zapomnieć o Wenecji?

Zaśmiała się lekko z wyraźną kpiną.

- Czyżby w tak zawoalowany sposób pytał pan, czy będę mogła zapomnieć o panu? Sądzę, że tak! Gorzej z Wenecją. Na razie jadę do Wiednia, do mojej babci. Ach! Właśnie nadchodzi Gaspard!

W drzwiach stanął ktoś przypominający nordyckiego bożka o blond włosach i szerokim uśmiechu, który Aldo uznał za niesympatyczny.

Widząc kuzynkę rozmawiającą z nieznajomym, mężczyzna zatrzymał się, ale Liza przywołała go ruchem dłoni. Dokonała prezentacji, przedstawiając Morosiniego jako „przyjaciela poznanego w Wenecji" w czasie ostatniego jej tam pobytu, po czym wyciągnęła do niego rękę na pożegnanie, więc Aldo się ukłonił i odszedł do swojego stolika.

Zresztą w tej samej chwili na wprost niego pojawił się Gilles Vauxbrun, uścisnąwszy po drodze dłoń Alberta Blazera. Ale wzrok przybysza wlepiony był w Lizę, której stolik oddzielała od stolika Aida donica z kwitnącym krzewem.

- Czy to jakaś paryżanka, której nie miałem jeszcze okazji poznać? - spytał ożywiony. - Jest czarująca. Powinieneś mnie przedstawić.

- Po pierwsze jest Szwajcarką, a po drugie już ją poznałeś.

- Jesteś pewien? Pamiętałbym o tym.

- Nazywała się Mina van Zelden i była moją sekretarką. - Co?

- Dobrze usłyszałeś. To właśnie Mina, w stroju od Madeleine Vionnet lub Jeana Patou. Jej prawdziwe nazwisko to Kledermann, Liza Kledermann, i jest córką...

- Bankiera kolekcjonera?

- Właśnie! A teraz, jeśli chcesz, żebym opowiedział ci całą historię, zamów szybko coś do picia, bo bardzo tego potrzebuję.

Podczas gdy Aldo relacjonował przyjacielowi wydarzenia z ostatnich czterdziestu ośmiu godzin, sala wypełniała się gośćmi. Pojawili się politycy witający się z przewodniczącym rady, Raymondem Poincare, który usiadł przy stoliku z dwoma sekretarzami stanu, znane damy, jak śpiewaczka Marta Chenal i poetka Anna de Noailles, otoczona wianuszkiem wielbicieli jej talentu, poeta Paul Geraldy i jeszcze wielu innych mniej znanych gości, z radosnym wyrazem twarzy oczekujących na dobry obiad. Wszechobecny gwar nie pozwolił Morosiniemu przysłuchiwać się rozmowie, którą Mina prowadziła z kuzynem.

Zresztą nie przebywali w restauracji zbyt długo. Wkrótce odeszli, żegnani przez Alberta i ścigani wzrokiem Aida, który poczuł lekki ucisk w sercu, kiedy obrotowe drzwi zagarnęły piękną dziewczynę. Nie dokończywszy posiłku, zapalił papierosa. Vauxbrun zjadł swoją porcję i spytał:

- Nadal jesteś zakochany w tej Polce?

- Tak mi się wydaje - odpowiedział Aldo z roztargnieniem i gestem kazał kelnerowi napełnić kieliszki.

Jednakże, kiedy wieczorem, kilka minut przed ósmą trzydzieści, Aldo znalazł się na peronie siódmym i wsiadł do Orient-Expressu, który miał go zawieźć do Wenecji, nadal nie mógł wymazać z myśli tej, która już nigdy nie będzie Miną. Czuł, że stracił coś bezpowrotnie.

Część druga

Krew Róży

Jesień 1922

Rozdział ósmy

Wołanie o pomoc

Miły zapach kawy przygotowanej przez Cecinę wypełniał salon, w którym Aldo kończył obiad w towarzystwie kuzynki Adriany. Jak zwykle posiłek był udany. Kucharka Morosiniego znalazła sobie do pomocy młodego kuchcika, o którym mówiła „mój mały", i pozwalała mu eksperymentować, a on robił to tak zręcznie i pomysłowo, że zarówno posiłki, jak i kawa były szczytem doskonałości. Jednakże Morosini nie odczuwał radości, jaką zwykle sprawiało mu dobre jedzenie. Mieszając smakowity napój w niewielkiej filiżance z francuskiej porcelany, spoglądał na kuzynkę wściekłym wzrokiem. Adriana po raz pierwszy odmówiła mu pomocy.

W przeddzień udał się do szpitala San Zanipolo z nadzieją, że przywiezie do domu Hieronima Buteau operowanego dziesięć dni wcześniej, ale chirurg zdecydował, że zatrzyma jeszcze chorego na czterdzieści osiem godzin w celu wykonania dodatkowych badań. Wszystko wydawało się w porządku, jednak dawny nauczyciel Morosiniego dosta! od lekarza surowe polecenie wykazania się rozsądkiem i poddania trzytygodniowej rekonwalescencji przed powrotem do aktywnego życia.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 75
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)