Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Róża Yorku». Краткое содержание книги:

Jesień 1922 roku. Tajemniczy kolekcjoner z Warszawy - Szymon Aronow zwany Kulawym - powierza księciu Morosiniemu, znawcy starych klejnotów, niebezpieczną misję odszukania czterech kamieni szlachetnych skradzionych niegdyś ze Świątyni Jerozolimskiej. Po odnalezieniu szafiru zwanego Błękitną Gwiazdą książę wyrusza do Anglii, gdzie ma się znajdować bezcenny diament - Róża Yorku. Zaczyna się szalona przygoda pełna niebezpieczeństw i emocji, bowiem ów kamień jest obiektem pożądania wielu osób, które zrobiłyby wszystko, aby go zdobyć. Jaką rolę odgrywa w tej sprawie młodziutka Polka - Anielka Solmańska, która pragnąc miłości i pomocy Morosiniego, zarazem zdaje się prowadzić własną, podwójną grę?
1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 75
Перейти на страницу:

Taka sytuacja była niezwykle dla Morosiniego kłopotliwa; musiał zamknąć antykwariat, gdyż wybierał się na dwie ważne aukcje w Mediolanie i Florencji. Oczywiście niczego nie dał po sobie poznać podczas wizyty u Hieronima, który i tak wydawał się wystarczająco zmartwiony. Odejście Miny było dla niego ciosem, a wiedząc z doświadczenia, jakiego ogromu pracy wymaga prowadzenie jednego z najsłynniejszych w Europie antykwariatów, odczuwał niepokój.

- Jak sobie z tym wszystkim poradzisz, Aldo? Będą dwa posiedzenia sądowe, w których miałem wziąć udział, i jakby tego nie dosyć, z Kartaginy przyjeżdża pan Montaldo w sprawie orientalnej ozdoby, którą kupiliśmy trzy miesiące temu...

- Nic się nie martw! Poproszę o pomoc kuzynkę Adrianę. Przecież już pomagała mi w antykwariacie, więc zajmie się panem Montaldo. Na pewno go oczaruje i być może uda się jej sprzedać mu dodatkowo inne przedmioty.

Jego optymizm nie trwał jednak zbyt długo, a mianowicie tylko do czasu, kiedy usiedli z kuzynką przy stole. Adriana przerwała kuzynowi zaraz po jego pierwszych słowach.

- Przykro mi, Aldo, ale pojutrze wyjeżdżam do Rzymu.

- Do Rzymu? Nie mów, że chcesz się przyłączyć do grupy popleczników Mussoliniego?

W ostatnich dniach października roku 1922 w Italii miały miejsce olbrzymie zmiany przeprowadzone z powodu narastającej anarchii, w którą popadał kraj od czasu wojny, a z którą król Wiktor Emanuel III nie zdołał się uporać. Byli kombatanci dotknięci nędzą i bezrobociem, drobne mieszczaństwo podupadłe z powodu spadku wartości pieniądza, coraz większe wrzenie wśród robotników - wszystko to sprawiało, że widmo bolszewizmu stawało się coraz bardziej realne. Pojawił się wówczas pewien człowiek: Benito Mussolini - nauczyciel, syn wieśniaków z regionu Emilia-Romania, dziennikarz, były kombatant. Dał się porwać wizji, że kraj zmilitaryzowany będzie najlepszą formą społeczeństwa demokratycznego. I tak 23 marca 1919 roku stworzył w Mediolanie pierwsze bojówki złożone z byłych żołnierzy, hołdujące nacjonalizmowi i republikańskiemu socjalizmowi. Faszyści ubierali się w czarne koszule i czarne furażerki, a ich ulubioną formą aktywności była przemoc. Jednak obywatele, od dawna spragnieni porządku i ożywieni pragnieniem, by osłabione Włochy podniosły się i odzyskały blask i siłę starożytnego Rzymu, akceptowali takie metody bez zastrzeżeń.

Na kongresie w Neapolu ten, który kazał nazywać siebie Duce, poczuł się wystarczająco silny, aby wezwać do rozwiązania Izby i oddania mu władzy. Następnie zorganizował marsz na Rzym (27-29 października 1922). Być może król mógłby powstrzymać tych szalonych populistów, ale trzeba by było postawić na nogi armię i ogłosić stan wojenny. Wiktor Emanuel nie zgodził się na to. 30 października poprosił Mussoliniego o uformowanie nowego rządu i w ten sposób Duce zamienił czarną koszulę na kamizelkę, prążkowane spodnie i cylinder.

Intelektualiści lewicowi i prawicowi, wolnomyśliciele, Kościół i wyższe klasy społeczne przyjmowali z niepokojem fakt, że władza znalazła się w rękach ludzi, którzy mieli zamiar wprowadzić dyktaturę równie bezlitosną, jak w kraju sowietów. Chociaż było też wielu takich, którzy z pobudek patriotycznych i żalu za minioną świetnością postanowili Mussoliniemu zaufać. Jego milicja udawała się w orszaku do Kwirynału, aby złożyć hołd królowi, następnie składała wieńce przy Grobie Nieznanego Żołnierza, wraz z nowym rządem uczestniczyła w mszy w kościele Świętej Marii od Aniołów, której przewodniczyli król i królowa. Tak, to wszystko wydawało się piękne, szlachetne, pompatyczne, nawet górnolotne, a książę Morosini nie lubił zadęcia. Podobnie jak nie lubił brutalnej, aroganckiej i pospolitej facjaty nowego szefa rządu. Zewsząd dochodziły głosy mówiące o krwawo tłumionych zamieszkach, o aresztowaniach i złym traktowaniu studentów, o nalotach przeświadczonej o swej bezkarności milicji, która sporządzała listy i kartoteki, aby lepiej nadzorować tych, którzy mieli ochotę żyć inaczej.

Poza tym Aldo przypomniał sobie, co mówił pełnym powagi głosem Szymon Aronow, kiedy spotkali się po raz pierwszy w podziemiach żydowskiej dzielnicy w Warszawie: „Już niedługo czarny zakon zaleje Europę, antyrycerstwo, całkowite zaprzeczenie najszlachetniejszych wartości ludzkich. Będzie on, a właściwie już jest, zaprzysięgłym wrogiem mego ludu, który powinien mieć się na baczności, chyba że Izrael odrodzi się na czas, by tego uniknąć...". Jakże nie wierzyć w dziwne przeczucie strażnika pektorału? Tak więc Aldo nienawidził tego Mussoliniego, bo instynkt podpowiadał mu, że należy się go obawiać.

Sarkazm zawarty w ostatnim zdaniu Morosiniego sprawił, że księżna Orseolo szeroko otworzyła oczy.

- Nie mów mi, Aldo, że teraz, kiedy Mussolini dźwiga kraj z upadku, jesteś do niego wrogo nastawiony. Trzeba docenić cel, do którego dąży. Ten człowiek chce przywrócić Italii jej wielkość. To patriota, tak jak ty. Walczył na wojnie jak ty.

- Ja walczyłem z nudą w austriackim więzieniu. Zgadzam się, że Italia była w rozsypce, że wszystko się rozpadało na skutek korupcji i komunistycznych apetytów, i czas był najwyższy, by znalazł się człowiek, który spróbuje uporządkować ten bałagan. Ale wydaje mi się, że nie dokonaliśmy najlepszego wyboru. Jego metody nie wzbudzają mojego zaufania.

- Wierz mi, przekonasz się do niego! Mam przyjaciół, którzy mówią, że to geniusz. Ale nie jadę do Rzymu, aby go zobaczyć. Jadę tam z powodu Spiridiona.

- Twojego lokaja?

- Powiedziałabym raczej - majordomusa. Nie wiem, czy ci mówiłam, że ma przepiękny głos, ale trzeba nad nim popracować, aby doprowadzić go do perfekcji. Ma przed sobą wspaniałą przyszłość i chciałabym mu w tym dopomóc. Sam maestro Scarpini zgodził się go przesłuchać, więc muszę go zawieźć do Rzymu. Jeśli spodoba się Scarpiniemu, będzie miał szansę śpiewać na największych scenach, a ja będę miała satysfakcję, że odkryłam nową gwiazdę.

Przesadny entuzjazm kuzynki nie spodobał się Morosiniemu, który nie mógł odmówić sobie ostudzenia nieco jej zapału.

- A kto zapłaci za lekcje? Przecież ten twój Scarpini nie będzie chyba uczył go za darmo?

- Oczywiście, że nie. Ja będę płaciła za te lekcje.

- A masz na to środki?

- O to się nie martw. Dzięki tobie i... pewnym lokatom, nie mam już kłopotów finansowych. Mogę więc pomóc Spiridionowi, a on spłaci mnie potem co do grosza.

- Pod warunkiem, że wszystko się uda! Wielkie głosy to rzadkość, nawet u nas. Możesz wpaść w finansowe tarapaty, dlatego radzę ci, żebyś się jeszcze zastanowiła nad moją propozycją objęcia posady asystentki. Zaplanowana podróż nie stanowi przeszkody nie do pokonania: zawieziesz tego Greka do Rzymu. Jeśli się nim zainteresują, zostawisz go tam, a jeśli nie, przywieziesz z powrotem i zaczekasz na inną okazję. Zapłacę ci za pomoc.

Adriana poprawiła woalkę otaczającą malutki kapelusik, wygładziła rękawiczki, skrzyżowała piękne nogi i uśmiechnęła się z lekkim zażenowaniem.

- Nie mam co do tego wątpliwości i bardzo chciałabym ci pomóc, ale na razie nie jest to możliwe. Nie mogę zostawić Spiridiona samego w Rzymie. Nie zna tam nikogo, więc mógłby się czuć zagubiony.

- Przecież nie jest małym chłopcem i wygląda na całkiem rozgarniętego! - stwierdził Morosini, przywołując w pamięci arogancką minę i muskularną sylwetkę Greka. - Czy aby zbyt się dla niego nie poświęcasz?

1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 75
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)