Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]
Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]

Электронная книга - «Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]». Краткое содержание книги:

Środowisko Galaktyczne XXI wieku, zamieszkiwane przez uporządkowane i pokojowe międzygwiezdne społeczeństwo, nie było stosownym miejscem dla nieuleczalnych awanturników, ukrytych psychotyków czy bezwzględnych oszustów. Tak więc gdy na Ziemi odkryto jednokierunkowy tunel czasowy prowadzący w przeszłość odległą o sześć milionów lat, niedostosowani społecznie — zgłodniali przygód, romantyki nieznanego ludzie — zapragnęli życia wolnego od dławiących praw Środowiska. Każdy z nich poszukiwał szczęścia takiego, jakie sobie wyobrażał. Ale kto mógłby przewidzieć, co ich tam czeka
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 116
Перейти на страницу:

Coś zaczęło poszturchiwać Elżbietę.

Przestań.

Stuk-stuk-stuk.

Idź precz.

Stuk. Stuk-stuk. Ocknij się, pomóż, spieprzyłem to.

Przestań drobnego dziobania szczeniacki umysł Aiken.

STUK!

Natrętny komarze palnąć cię Aiken! Przeszkadzaj komu innemu. Stuk-drap. LUP. Do diabla Elżbieto ona zaraz wykończy STEINA.

Elżbieta pomału odwróciła się w siodle i przyjrzała jadącemu obok jeźdźcowi. Aiken ciągle paplał w myśli, ona zaś wyostrzyła obraz kobiecej postaci w ciemnej powłóczystej sukni. Sukey. Napięta twarz z pyzatymi policzkami i perkatym nosem. Ciemnoniebieskie oczy, zbyt blisko osadzone, by była piękna, pełne paniki.

Elżbieta weszła w Sukey bez zaproszenia i w jednej chwili pojęła sytuację; odcięła Aikena i spóźnionego Creyna, którzy z zewnątrz przyglądali się bezsilnie. Oszalały umysł Steina trzymał Sukey w kleszczach. Jej zdrowie psychicznie prawie rozpadało się pod uderzeniem siły mentalnej rannego mężczyzny. Było całkiem jasne, co się zdarzyło. Sukey była potencjalnie silnym latentnym korektorem, a pod wpływem nowego srebrnego naszyjnika jej metafunkcje się uczynniły. Podbechtana przez Aikena spróbowała swych zdolności i wetknęła nos w Steina, zaintrygowana pozorną bezsilnością śpiącego olbrzyma. Wśliznęła się poniżej niskopoziomowej kąpieli neuralnej generowanej przez szarą obrożę i ustanowionej przez Creyna dla uspokojenia szaleńca i zablokowania resztek bólu jego zabliźniających się ran. Pod jej pokrywą Sukey dostrzegła godny pożałowania stan podświadomości Steina: stare urazy psychiczne, świeże rany poczucia godności własnej, a wszystko to kipiące wirem zdławionej wściekłości.

Kusiciel podszepnął Sukey, a ona zareagowała z wrodzonym współczuciem dla innych istot. Rozpoczęła beznadziejną niezdarną operację korekcyjną Steina, ufając, że mu pomoże. Ale bestia ukryta w pełnej bólu duszy Wikinga stanęła dęba i zaatakowała ją za wtrącanie się. Obecnie Sukey i Stein spletli się w przerażającym konflikcie psychoenergii. Jeśli tej wrogości nie zlikwiduje się natychmiast, skutkiem będzie totalny rozpad osobowości Steina i zidiocenie młodej kobiety.

Elżbieta nadała do Creyna jedną tylko, płonącą myśl. Sięgnęła i otoczyła wielkimi skrzydłami własnej zdolności korekcyjnej oszalałą parę. Wyrzuciła bezceremonialnie myśl młodej kobiety pod osłonę Creyna, który delikatnie ją przejął, a następnie z szacunkiem, zabarwionym jeszcze jakimś innym uczuciem, zaczął obserwować, jak naprawia się szkodę.

Elżbieta nałożyła na Steina hamulce, wstrzymała wir psychiczny, uspokoiła kipiącą otchłań furii. Usunęła nędznie skleconą przez Sukey strukturę zmian umysłowych, pełną naiwnie zuchwałych kanałów odpływowych, zbyt słabych dla prawdziwej katharsis. Dźwignęła zranionego Steina z siłą pełną miłości, równocześnie wygładziła brzegi jego ran i spoiła rozdarcia, aby mogło się zacząć uzdrawianie. Nawet jego stare wrzody psychiczne wzdęły się, pękły i wydaliły poprzez nią część swej trucizny. Opadło poczucie poniżenia i odrzucenia. Widmo ojca-potwora zmniejszyło się do rozmiarów wzruszająco ludzkich, a matka-kochanka straciła nieco z otaczających ją młodzieńczych fantazji. Stein. Zbudzony spojrzał w podsunięte przez Elżbietę leczące zwierciadło i rozpłakał się. Odetchnął.

Elżbieta się wynurzyła.

Podróżni przystanęli, otoczywszy Elżbietę i jej wierzchowca. Wieczorne powietrze było parne, mimo to przeszył ją dreszcz. Creyn zdjął z ramion miękki purpurowo-srebrny płaszcz i otulił ją.

— To było wspaniałe, Elżbieto. Nikt, nawet Lord Dionket, największy z nas wszystkich, nie zrobiłby tego lepiej. Teraz oboje są bezpieczni.

— To jeszcze nie koniec — zmusiła się do odpowiedzi. — Nie jestem w stanie zamknąć jego leczenia. Ma bardzo silną wolę i opiera się. To pochłonęło… wszystko, czym obecnie dysponuję.

Creyn dotknął złotej obręczy na swojej szyi.

— Mogę pogłębić osłonę neuralną generowaną przez jego szary naszyjnik. Wieczorem, gdy dojedziemy do Roniah, będziemy w stanie zrobić dla niego więcej. Dojdzie do siebie za parę dni.

Stein, który przez cały okres metapsychicznego imbroglio nawet nie drgnął, wydał głębokie westchnienie. Dwaj żołnierze zsiedli z chalików i podeszli do chorego, by przesunąć tylny łęk jego siodła tak, aby stał się wygodnym oparciem dla pleców.

— Już nie może spaść — powiedział Creyn. — Później usadowimy go jeszcze wygodniej. Musimy jechać.

Bryan zapytał:

— Czy ktokolwiek mi wyjaśni, co tu się, u diabła, dzieje? — Będąc bez obręczy nie miał pojęcia o rozgrywających się obok niego, głównie na planie telepatycznym, wydarzeniach.

Krępy, o jasnych jak len włosach i lekko orientalnych rysach twarzy mężczyzna pokazał palcem Aikena Druma.

— Spytaj tego tu. On to zaczął.

Aiken wyszczerzył zęby i zaczął się bawić swą srebrną obręczą. Z ciemności nagle wychynęło kilka białych ciem i zaczęło krążyć w zwariowanej aureoli wokół głowy Sukey.

— Po prostu malutki dobry uczynek, który źle wyszedł! — wyjaśnił.

— Dość tego! — rozkazał Creyn. Ćmy odleciały. Wysoki Tanu zwrócił się do Aikena tonem ledwie zawoalowanej groźby: — Działała Sukey, ale jest oczywiste, że ty to sprowokowałeś. Bawiło cię wystawienie twego przyjaciela i tej niedoświadczonej kobiety na śmiertelne niebezpieczeństwo.

Na wesołej twarzyczce Aikena nie było znać żadnej skruchy.

— Och, wydawało się, że jest dość silna. Nikt jej nie zmuszał, by się w to pakowała.

Odezwała się Sukey z nieszczerym uporem:

Chciałam tylko pomóc. On był w rozpaczliwej sytuacji! A nikogo z was to nie obchodziło!

Creyn odparł szorstko:

Nie był to ani odpowiedni czas, ani miejsce na podejmowanie trudnej korekcji. Stein miał być leczony we właściwym czasie.

— Niechże ja to wszystko pojmę — odezwał się Bryan. — Ona próbowała zmienić jego świadomość?

— Próbowała go uzdrowić — odpowiedziała Elżbieta. — Przypuszczam, że Aiken przynaglił ją do wypróbowania jej nowo nabytych metafunkcji, podobnie jak próbował własnych. Ale ona nie mogła dać sobie z tym rady.

— Przestańcie mówić o mnie jak o dziecku! — krzyknęła Sukey. — W porządku, ugryzłam więcej, niż mogłam połknąć. Ale chciałam dobrze!

Mężczyzna o jasnych jak len włosach, ubrany w grube spodnie z diagonalu, ciężkie podkute buty i flanelową koszulę w kratę, spod której jego srebrna obręcz była niemal niewidoczna, roześmiał się chrapliwie.

— Chciałaś dobrze! Kiedyś napiszą to na nagrobku ludzkości! Nawet ta przeklęta Madame Guderian miała dobre zamiary, że pozwoliła ludziom przechodzić do tego piekielnego świata.

— Będzie piekłem dla ciebie tylko wtedy, jeśli go takim zrobisz, Raimo — rzekł Creyn. — Teraz musimy jechać. Elżbieto, czy czujesz się na siłach pomóc Sukey zrozumieć coś z jej nowych sił? A przynajmniej poradzić, jakie ograniczenia musi sobie teraz nałożyć?

— Myślę, że powinnam to zrobić.

Aiken podjechał do nachmurzonej Sukey i po bratersku poklepał ją po ramieniu.

— No, maleńka. Była mistrzyni tłamszenia mózgów zrobi ci błyskawiczny kurs, a potem możesz ćwiczyć na mnie! Gwarantuję, że nie pożrę cię żywcem. Będziemy mieli kupę zabawy, gdy będziesz rozwiązywać supełki na mojej biednej, niedobrej duszyczce!

Elżbieta sięgnęła myślą i uszczypnęła Aikena z taką siłą, że głośno zaskrzeczał.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 116
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)