Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Śledztwo wysokich obcasach - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śledztwo wysokich obcasach

Электронная книга - «Śledztwo wysokich obcasach». Краткое содержание книги:

Szyk, elegancja i eksplozja kobiecości w pełnej humoru powieści z kryminalną intrygą. Maddie Springer, projektantka dziecięcych butów, jest wściekła i zaniepokojona a jej chłopak przepadł bez śladu, i to właśnie wtedy, kiedy chciała z nim bardzo poważnie porozmawiać! Na domiar złego policja podejrzewa, że jej ukochany jest zamieszany w defraudację dwudziestu milionów dolarów… Maddie rozpoczyna więc własne śledztwo, a jej typowo kobiece metody doprowadzają do szału najprzystojniejszego faceta, jakiego w życiu widziała a detektywa oficjalnie prowadzącego dochodzenie.
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 63
Перейти на страницу:

– Okay, powiem ci prawdę. Wcale nie jestem dziennikarką. Też kiedyś chodziłam z Greenwayem i chciałam się dowiedzieć, ilu jeszcze kobietom zapomniał powiedzieć, że jest żonaty. – Zgadza się, znowu skłamałam. Moja wściekłość na chłopaka, który zapomniał wspomnieć, że ma żonę, była jak najbardziej autentyczna.

To był strzał w dziesiątkę.

– Boże, tobie też? – Andi westchnęła. – Uwierzysz, że dowiedziałam się, że był żonaty, dopiero kiedy zobaczyłam w wiadomościach ciało jego żony? Co za łajza.

– Mowa. – Miałam wreszcie jakiś punkt zaczepienia. Swoją drogą ciekawe, jak bardzo wściekła się Andi, kiedy obejrzała wiadomości. Czy na tyle, żeby zabić?

– Jak długo spotykałaś się z Devonem? – zapytałam.

– Przez pół roku. Obiecywał, że się ze mną ożeni. I że kupi nam duży dom na Wzgórzach. Wciskał mi same kity.

– Faceci to świnie. – Zaczynałam się wczuwać w swoją rolę. – Wszyscy żonaci faceci powinni mieć wytatuowane na czole ostrzeżenie.

– Lepiej na fiutach.

– Kiedy ostatni raz widziałaś się z Devonem?

– Parę tygodni temu. Powiedział, że musi na jakiś czas wyjechać z miasta. Drań. Pewnie po prostu znalazł sobie jakąś zdzirę. Bez urazy.

– Spoko. – No, no, była nieźle wkurzona. Zastanawiałam się, czy uda mi się od niej wyciągnąć, czy ma w domu broń. – Mówię ci, kiedy dowiedziałam się, że jest żonaty, byłam tak wściekła, że miałam ochotę go zabić. Ale wygląda na to, że ktoś mnie wyręczył. – Zaśmiałam się nerwowo.

Andi milczała.

Ponownie zarzuciłam przynętę.

– Chętnie uścisnęłabym dłoń kobiecie, która to zrobiła. Wyświadczyła nam wszystkim przysługę, co?

Nadal cisza. Cholera. Może trochę przesadziłam. Wtedy Andi odezwała się cichym, spokojnym głosem.

– Chcesz wiedzieć, co zrobiłam?

Włoski na karku stanęły mi na baczność. Czyżbym za chwilę miała usłyszeć wyznanie morderczyni? Prawie bałam się zapytać.

– Co?

– Pojechałam do jego domu, zakradłam się do garażu i wyryłam „mały fiutek” na masce jego ukochanego merca. – Andi się roześmiała.

Cholera. Nie takiego wyznania oczekiwałam. Mimo to postanowiłam zapamiętać numer z „małym fiutkiem”. Richard też był mocno przywiązany do swojej beemki…

– Mogę spytać, co robiłaś wieczorem dwa dni temu? – zapytałam, kiedy Andi przestała się śmiać.

– Byłam na zajęciach z jogi. Próbuję odnaleźć wewnętrzny spokój. Dobry pomysł.

– Och, jeszcze jedno. Nie masz przypadkiem stringów w cętki? – zapytałam.

– Nie. Czemu pytasz?

– Bez powodu. Jeszcze raz, dzięki.

Rozłączyłam się z poczuciem, że tak naprawdę niczego się nie dowiedziałam. No, może poza tym, że Andi Jameson potrafiła dać ujście swojej wściekłości. Świetnie ją rozumiałam. Przejechanie kluczykiem po lakierze auta za pięćdziesiąt tysięcy dolców wydawało się całkiem niezłą terapią. Mogłaby wystąpić w programie Jerry'ego Springera w odcinku pod tytułem Zemsta kochanek.

Zamknęłam telefon, a kiedy się odwróciłam, zobaczyłam, że Ramirez stoi tuż za mną.

– Och! – wyrwało mi się.

– Kto dzwonił? – zapytał.

– Nikt. Nikt ważny. Przyjaciółka.

Zmrużył oczy, a ja poczułam, że płoną mi policzki.

– Na pewno? A nie przyjaciel podejrzany o morderstwo? Oparłam dłonie na biodrach.

– Coś sugerujesz?

– Skąd. Przecież powiedziałabyś mi, gdyby zadzwonił Richard, prawda?

– Oczywiście – odparłam, ale nie zabrzmiało to zbyt przekonująco. Przyjęłam zatem taktykę obronną. – Chcesz powiedzieć, że mi nie ufasz?

– Niczego takiego nie powiedziałem.

– Tylko dałeś do zrozumienia? Tak samo jak dałeś do zrozumienia mojej babci, że obdarzysz ją stadkiem katolickich wnucząt. Dla twojej wiadomości, nie jestem maszynką do rodzenia dzieci. Mam świetne nogi i nie zamierzam z nich rezygnować. I znam całe mnóstwo osób oprócz Richarda, które do mnie dzwonią i z którymi mogę rozmawiać, kiedy mi się żywnie podoba, bez konieczności spowiadania ci się z tego.

– Jezu. – Ramirez przewrócił oczami.

– Co? O co ci chodzi? Dlaczego przewracasz oczami?

– Zdaje się, że wariują ci hormony.

Jeżeli jest coś, czego nie należy mówić kobiecie, która się wścieka, to tego, że wariują jej hormony.

– Że co?! Słuchaj, to ty do mnie wczoraj przyszedłeś i nie mogłeś utrzymać rąk przy sobie. Więc nie gadaj mi o hormonach.

Ramirez uśmiechnął się, doprowadzając mnie do furii swoim seksownym dołeczkiem w policzku.

– Jakoś nie słyszałem, żebyś się wczoraj skarżyła.

– Byłam pijana. Zbliżył się do mnie.

– A teraz jesteś pijana?

– Co? Nie, nie jestem teraz pijana. Jestem…

Nie mogłam dokończyć, bo nagle Ramirez przycisnął swoje usta do moich. Chciałam go odepchnąć z siłą, która starłaby z jego twarzy ten seksowny uśmiech, ale kiedy jego usta ponownie złączyły się z moimi, czułam już tylko pożądanie. Wezbrało w mojej piersi i rozlało się po całym ciele, koncentrując się między nogami. Złapałam go za szyję, trochę dla utrzymania równowagi, bo moje ciało topiło się jak czekolada w słoneczny dzień. Nie mogłam dłużej zaprzeczać. Pożądałam Ramireza, i to bardzo.

W chwili kiedy przeniesienie się na tylne siedzenie jego SUV – a wydawało mi się bardzo dobrym pomysłem, Ramirez się odsunął.

– O co chodzi? – zapytałam, dysząc ciężko. Wyszczerzył się.

– Chciałem ci tylko coś udowodnić. Jakieś reklamacje? Oficjalnie go nienawidziłam.

Miałam wrażenie, że mój kac powrócił. Poza tym byłam zmęczona, urażona i wściekła.

Ramirez był przede wszystkim gliniarzem. I choć moja babcia uważała go za porządnego katolickiego chłopca, nie był materiałem na męża. Nie był nawet materiałem na chłopaka. Zresztą już miałam chłopaka. Tak jakby.

– Słuchaj, ja, eee, muszę iść do toalety.

Bardziej przydałby mi się zimny prysznic. A potem wizyta u psychiatry. Ramirez Fabryka Testosteronu tak bardzo namieszał mi w głowie, że już sama nie wiedziałam, co czuję. Projektowałam sobie spokojnie buciki za kostkę do kolekcji Strawberry Shortcake i zastanawiałam się, kiedy przecenią te cudne zamszowe botki, aż tu nagle przyszło mi tropić morderców, udawać dziwkę i zwiedzać wytwórnię porno. Nie wspominając już o tym, że obściskiwałam się z seksownym detektywem na weselu własnej matki. Tego już było za wiele.

Zostawiłam Ramireza w sali bankietowej i skierowałam do recepcji, sama nie wiedząc, dokąd właściwie idę. Podeszłam do stanowiska recepcjonistki.

– Przepraszam, gdzie jest damska toaleta? Recepcjonistka wskazała wąski korytarz.

– W głębi holu, po lewej.

– Dzięki. – Szłam korytarzem, nie zwracając uwagi na odłażącą tapetę w prążki i paskudną wykładzinę pod stopami. Tak bardzo byłam zaabsorbowana swoim życiem, które ostatnio przypominało telewizyjną farsę (coś w stylu Prawa i porządku połączonego z Kocham Lucy), że wpadłam na faceta, który wychodził z męskiej toalety.

– Och, przepraszam, nie…

Urwałam. Zrobiłam wielkie oczy, rozdziawiłam usta, a serce waliło jak oszalałe. Zadarłam głowę i spojrzałam prosto w niebieskie oczy Richarda. Pan Kopciuszek we własnej osobie.

Rozdział 16

Maddie? – Richard rozglądał się spłoszony na boki, jakby spodziewał się, że sprowadziłam ze sobą oddział kawalerii. W sumie, jeśli policzyć gości weselnych, właśnie tak było. – Co ty tutaj robisz?

Chciałam odpowiedzieć, ale język stanął mi kołkiem. Czułam się tak, jakbym zobaczyła ducha. Richard miał na sobie idealnie wyprasowane spodnie, koszulę z rozpiętym kołnierzykiem i gustowną, sportową marynarkę. Wyglądał jak biznesmen, który właśnie wrócił z biura czy spotkania z klientem, a nie jak facet, który się od tygodnia ukrywał. Miałam ochotę go dotknąć, żeby sprawdzić, czy to nie przywidzenie.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)