Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Śledztwo wysokich obcasach - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śledztwo wysokich obcasach

Электронная книга - «Śledztwo wysokich obcasach». Краткое содержание книги:

Szyk, elegancja i eksplozja kobiecości w pełnej humoru powieści z kryminalną intrygą. Maddie Springer, projektantka dziecięcych butów, jest wściekła i zaniepokojona a jej chłopak przepadł bez śladu, i to właśnie wtedy, kiedy chciała z nim bardzo poważnie porozmawiać! Na domiar złego policja podejrzewa, że jej ukochany jest zamieszany w defraudację dwudziestu milionów dolarów… Maddie rozpoczyna więc własne śledztwo, a jej typowo kobiece metody doprowadzają do szału najprzystojniejszego faceta, jakiego w życiu widziała a detektywa oficjalnie prowadzącego dochodzenie.
1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 63
Перейти на страницу:

– Wiem, że tam jesteś, widzę światło pod drzwiami. Otwórz. Przygryzłam wargę. Wpuścić go czy nie? Sprawa była poważna, bo o ile mi wiadomo, kiedy się upiję, staję się nadmiernie przyjazna. Dlatego nieczęsto pozwalam sobie na alkoholowe szaleństwa. Nawiasem mówiąc, to przez dzbanek margarity przespałam się z Richardem już na drugiej randce. Teraz też nie byłam w pełni sobą. Kiedy do tego przypomniałam sobie grzeszne myśli, które miałam w Beefcakes, uznałam, że wpuszczenie go do środka jest nie najlepszym pomysłem. Znowu załomotał do drzwi.

– Słyszę twój oddech. Otwórz drzwi.

Z drugiej strony lepiej nie sprzeciwiać się policjantowi. Zdjęłam łańcuch, odsunęłam zasuwę i otworzyłam drzwi, stając oko w oko z nieogolonym i bardzo seksownym Ramirezem.

Rozdział 14

Zamrugałam. Boże, ale z niego ciacho. Nadal wyglądał, jakby w ogóle nie spał, a jego poranny zarost ewoluował w seksowną szczecinę a la George Clooney. Jak zwykle miał na sobie dopasowane na tyłku dżinsy i czarny T – shirt. Jego wzrok był nieprzenikniony, a włosy nieco zmierzwione. Tak właśnie wyobrażałam go sobie po namiętnej nocy.

Spokojnie, dziewczyno, powiedziałam sobie. Widzicie, jak działa na mnie alkohol?

– Gdzie byłaś? – zapytał. – Nie odebrałaś moich wiadomości? Odwróciłam się. Lampka na mojej automatycznej sekretarce błyskała jak szalona.

– Nie. Dopiero wróciłam. O co chodzi?

– Mogę wejść?

Przygryzłam dolną wargę. Wahałam się. Głos rozsądku podpowiadał, że powinnam kazać mu odejść. Zamknąć drzwi. Że nie powinnam rozmawiać po pijaku z seksownym gliniarzem. Ale głos dziewczyny z Beefcakes mówił: „Proszę, wejdź. Zrzuć ciuchy. Wskocz do mojego łóżka”.

A ponieważ dziewczyna z Beefcakes wlała w siebie sporo wódki, jej głos był naprawdę donośny. Tak donośny, że zagłuszył głos rozsądku.

– Jasne. – Odsunęłam się, żeby go wpuścić.

Wszedł, a mój wzrok natychmiast podążył ku jego kroczu. Bokserki czy slipy? Nie umiałam powiedzieć.

– Czego chcesz? – zapytałam, odchrząkując.

– Chciałem ci tylko powiedzieć, że porównaliśmy próbkę włosów znalezionych w motelu z twoimi i okazało się, że nie ma zgodności.

– A nie mówiłam. – Jezu. Zachowywałam się, jakbym miała pięć lat.

– To znaczy, cieszę się, że to sprawdziliście. I że to sobie wyjaśniliśmy.

Ramirez popatrzył na mnie zagadkowo, ale nic nie powiedział.

– No cóż, chciałem tylko, żebyś wiedziała, że nie jesteś już uważana za podejrzaną.

– To super. – W przypływie olśnienia pacnęłam się dłonią w głowę.

– Bo nie mam nawet stringów w cętki.

Ramirez uniósł brew.

– Stringów w cętki?

– I nie bzykam się w czasie przerwy na lunch. No chyba że jest jakaś specjalna okazja. Albo facet jest naprawdę przystojny. Ale po wszystkim zawsze wychodzę w majtkach.

Przy oczach Ramireza pojawiły się drobne zmarszczki. Znowu patrzył na mnie wzrokiem Złego Wilka.

– Dobrze wiedzieć.

Wzięłam głęboki oddech. Tak, byłam świadoma, że niepokojąco przypominam teraz Bunny Hoffenmeyer, i to, co mówię, nie ma większego sensu. Najwyraźniej połączenie między moim mózgiem a ustami zostało zerwane. Oparłam się o kuchenny blat, bo znowu wszystko zaczęło wirować jak na karuzeli.

– Chciałam powiedzieć, że cieszę się, że go nie zabiłam. To znaczy, cieszę się, że ty wiesz, że to nie ja go zabiłam. Ja wiem, że go nie zabiłam. Ale teraz ty też wiesz, że ja wiem, że go nie zabiłam. Choć nie żyje.

Usta Ramireza drgnęły w kącikach.

– Aha.

– Wiem, że ty wiesz, że ja wiem, że go nie zabiłam. – Urwałam. Hm… Jakoś dziwnie to brzmiało. Postanowiłam spróbować jeszcze raz. – To znaczy, nie było mnie tam. To znaczy, byłam tam, ale nie tam, w jego pokoju. – No, tak już lepiej. Powiedzmy.

Ramirez uśmiechnął się szeroko.

– Jesteś pijana?

– Skąd! – Przewróciłam oczami, robiąc oburzoną minę. – Absolutnie nie jestem pijana. Jestem w zupełnie przeciwnym stanie. Jestem… – Urwałam, szukając odpowiedniego słowa. -…w tym przeciwnym stanie.

– Trzeźwa? – podpowiedział Ramirez, nie przestając się uśmiechać.

– Zgadza się. To ja. Trzeźwa Maddie. – Byłabym pewnie bardziej przekonująca, gdyby moja ręka nie ześliznęła się z blatu, przez co straciłam równowagę i prawie upadłam.

Prawie, bo Ramirez zareagował błyskawicznie (refleks gliniarza) i złapał mnie w ramiona. Silne ramiona. Chcąc się podeprzeć, położyłam dłonie na jego torsie. Niesamowitym, twardym jak skała torsie. Czułam bicie jego serca pod wyrzeźbionymi na siłowni mięśniami. Zdaje się, że westchnęłam.

– Wszystko w porządku? – Jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Ciemne błyszczące oczy były rozbawione.

– Tak – wydusiłam, choć nogi miałam jak z galarety, a moje myśli krążyły wokół wyposażenia Damiena. Nagle ogarnęła mnie nieprzeparta potrzeba dowiedzenia się, czy Ramirez jest zwolennikiem bokserek czy slipów.

– Podoba mi się twój strój – powiedział, nadal obejmując mnie w pasie. Przyjrzał się mojemu ubraniu a la bibliotekarka.

– Znowu się ze mnie nabijasz?

– Tylko troszeczkę.

– W wytwórni porno zrobił duże wrażenie. Ramirez znowu uniósł brew.

– W wytwórni porno? – Uśmiechnął się szerzej, odsłaniając rząd białych zębów. Żeby cię szybciej zjeść, Kapturku.

– Wiedziałem, że siedzi w tobie niegrzeczna dziewczynka. – Jego niski, głęboki głos sprawił, że zrobiło mi się gorąco w pewnych miejscach.

Stałam przyciśnięta do jego torsu, a on wpatrywał się we mnie. Nachodziły mnie myśli bardzo niegrzecznej dziewczynki. Myśli o złych gliniarzach w bokserkach.

Albo jeszcze lepiej nagich.

Choć starałam się zapanować nad dziewczyną z Beefcakes, jej wzrok powędrował w dół. Ześliznął się po napakowanej piersi, wyrzeźbionym brzuchu i zatrzymał w miejscu, gdzie ukryte pod dżinsem, znajdowało się oprzyrządowanie.

– Gapisz się na moje krocze?

Miałam dość przyzwoitości, żeby się zarumienić. W każdym razie wydaje mi się, że to był rumieniec wstydu, a nie objaw jednego z maminych uderzeń gorąca, który towarzyszył mocno nieprzyzwoitym myślom.

– Zastanawiałam się, czy nosisz bokserki, czy slipy? – Nie mogłam uwierzyć, że powiedziałam to na głos. Boże, musiałam być nieźle pijana.

Zanim zdążyłam wycofać swoje śmiałe pytanie, Ramirez objął mnie mocniej w pasie i przyciągnął do siebie. Przysięgam, że przeżyłam miniorgazm. Opuścił głowę, drażniąc ustami moje ucho.

– Slipy – szepnął.

A potem mnie pocałował.

Nie było to delikatne, przelotne muśnięcie, ale prawdziwy pocałunek. Namiętny, rozpalający wyobraźnię, niosący ze sobą obietnicę szalonej nocy, niezapomnianej, niezależnie od tego, ile przypadkowo wypiłaś virgin mary. Był to pocałunek, który nie pozostawiał wątpliwości, czy Ramirez jest Damienem, czy Richardem. Wiedziałam z doświadczenia, jak całuje Richard. Ramirez z pewnością był Damienem.

Jego dłonie wsunęły się pod moją bluzkę, a ja zrobiłam w myślach szybki przegląd. Nogi ogolone? Żadnych babcinych majtek? Awaryjny kondom nadal w mojej torebce? Tak, tak i jeszcze raz tak. Dziewczyna z Beefcakes krzyknęła w myślach: „Hurrra!” i oddała mu pocałunek.

Nasze języki się zetknęły i nagle poczułam, że Ramirez ma na sobie za dużo ubrań. Zjechałam dłońmi w dół i majstrowałam niezgrabnie, jak zdenerwowana nastolatka, przy sprzączce jego paska, dopóki nie uwolniłam T – shirtu. Nie protestował, kiedy podciągnęłam mu koszulkę w górę i zdjęłam przez głowę. Jęknął cicho, kiedy przejechałam dłońmi po jego brzuchu. Boże, ale ten facet był zbudowany. Musiał spędzać na siłowni więcej czasu niż Dana.

1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)