Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Śledztwo wysokich obcasach - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śledztwo wysokich obcasach

Электронная книга - «Śledztwo wysokich obcasach». Краткое содержание книги:

Szyk, elegancja i eksplozja kobiecości w pełnej humoru powieści z kryminalną intrygą. Maddie Springer, projektantka dziecięcych butów, jest wściekła i zaniepokojona a jej chłopak przepadł bez śladu, i to właśnie wtedy, kiedy chciała z nim bardzo poważnie porozmawiać! Na domiar złego policja podejrzewa, że jej ukochany jest zamieszany w defraudację dwudziestu milionów dolarów… Maddie rozpoczyna więc własne śledztwo, a jej typowo kobiece metody doprowadzają do szału najprzystojniejszego faceta, jakiego w życiu widziała a detektywa oficjalnie prowadzącego dochodzenie.
1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 63
Перейти на страницу:

Albo strzelić go w tę idealnie ogoloną szczękę.

– Ja? – wydusiłam w końcu. – Co ty tutaj robisz?

– Nic. – Richard przestępował z nogi na nogę, nerwowo zerkając ponad moim ramieniem na pusty korytarz. – To znaczy, eee, mieszkam tu od paru dni. Po prostu potrzebowałem trochę odetchnąć.

Prychnęłam.

– Od Greenwaya czy od policji? Och, a może potrzebowałeś odetchnąć od swojej żony.

Znieruchomiał i spojrzał mi w oczy.

– Wiesz o niej.

– Richardzie, wiem o wszystkim. – Okay, trochę przesadziłam.

– Słuchaj, może pójdziemy do mojego pokoju i pogadamy. – Znowu spojrzał ponad moim ramieniem.

Przygryzłam wargę. Umierałam z niecierpliwości, żeby zapytać Richarda o milion rzeczy, począwszy od tego, o co, u diabła, chodziło z Kopciuszkiem? Ale choć nadal wierzyłam, że Richard nie ma nic wspólnego z dziurą w głowie Greenwaya, miałam pewne opory przed zostaniem z nim sam na sam.

Musiał to wyczuć, bo ujął moją rękę obiema dłońmi i spojrzał na mnie smutnymi oczami małego chłopca, które zawsze mnie wzruszały.

– Proszę, pączuszku? Wzięłam głęboki oddech.

– Okay, chodźmy do twojego pokoju. – Powiedziałam sobie, że robię to, bo nie chcę, żeby Molly Inkubator przypadkiem tu zawędrowała i zobaczyła, jak wymyślam mu za to, że ożenił się z Kopciuszkiem. A nie dlatego, że kiedy nazwał mnie „pączuszkiem”, nagle obudziła się we mnie tęsknota za dawnymi dobrymi czasami, kiedy moim największym zmartwieniem było to, czy powinnam zostawić u Richarda swoją szczoteczkę do zębów. – Ale tylko na chwilę – dodałam. – Muszę wracać na przyjęcie.

– Przyjęcie? – Spojrzał na moją sukienkę, jakby dopiero teraz zauważył, że mam na sobie fioletowe okropieństwo.

– Tak, przyjęcie weselne. Moja mama właśnie wyszła za mąż. Wesele miało się odbyć w Malibu, ale pogoda spłatała nam figla i musieliśmy je przenieść… – Omiotłam wzrokiem fantastyczny wystrój -…tutaj. Miałeś na nie ze mną przyjść, pamiętasz?

– Tak. Przykro mi, pączuszku.

Wcale nie wyglądał, jakby mu było przykro. Wyglądał na zdenerwowanego. Ciągle zerkał w stronę recepcji, jakby spodziewał się, że w każdej chwili może wypaść stamtąd uzbrojony napastnik. Może Ramirez.

Wzdrygnęłam się na tę myśl. Nagle zapragnęłam, żeby Richard zniknął z korytarza równie mocno jak on sam.

Poszłam za nim do wind i wjechaliśmy na piętro. Zatrzymał się przed pokojem numer 214 i otworzył drzwi. Pokój był skromny. Stało tu podwójne łóżko przykryte narzutą z motywami pustynnymi. Na ścianach wisiały dwie akwarele, telewizor, a w rogu małe biurko. Jak to w motelu. Richard natychmiast podszedł do okna i zerknął przez rdzawopomarańczowe zasłony.

– Richard, może powiesz mi, co się dzieje.

– Nic się nie dzieje. Już ci mówiłem, że po prostu potrzebowałem odetchnąć.

– Jasne. Jesteś na wczasach. Przestań mi wciskać kit, Richard. Przeciął pokój i usiadł na łóżku. Nadal był podenerwowany.

– Okay, Maddie. Powiem ci. Tylko się na mnie nie wściekaj. Małe szanse. Ale skinęłam głową.

Richard westchnął.

– Nie sądziłem, że wszystko wymknie się spod kontroli. Przepraszam, że zniknąłem bez słowa, ale nie mogłem ryzykować, że ktoś będzie mnie śledził. Musiałem się ukryć.

– Z powodu Greenwaya?

– Tak.

Usiadłam obok niego. Wyglądał tak żałośnie, że prawie było mi go szkoda.

– Może zacznij od początku.

Richard znowu westchnął. A potem opowiedział mi mniej więcej to samo, co wiedziałam już od Ramireza. Miał długi. Kiedy Devon Greenway postanowił wyprowadzić z firmy trochę pieniędzy, Richard zgodził się pomóc zarejestrować fikcyjne przedsiębiorstwa na nazwisko Greenwaya w zamian za niewielki udział w zyskach. Niewielki, czyli dwa miliony dolarów. (Był mi winien parę naprawdę drogich szpilek od Manolo Blahnika, kiedy to wszystko się skończy). Plan był taki, że dwadzieścia milionów Greenwaya trafi na konta w szwajcarskim banku. Bardzo dobry plan, tyle że nadgorliwy księgowy z Komisji Papierów Wartościowych i Giełd dopatrzył się drobnego błędu w dokumentach księgowych. Wtedy wszystko zaczęło się gmatwać.

Co gorsza, podczas zacierania śladów dwadzieścia milionów gdzieś przepadło. Greenway podejrzewał, że podprowadził je Richard, zaś Richard uważał, że Greenway chce go zrobić w konia. Żaden z nich nie chciał wyjechać z miasta bez pieniędzy, ale kiedy rozpoczęło się oficjalne dochodzenie, obaj musieli się ukryć.

– Jak można zgubić dwadzieścia milionów? – zapytałam, kiedy Richard skończył.

– Nie wiem, jak to się stało. Pieniądze były przelewane na kolejne konta, żeby zatrzeć ślady na papierze. Ale wszystkie konta są puste.

– Kto miał do nich dostęp?

– Tylko Greenway, jego żona i ja. – Richard urwał. Musiał poznać po mojej minie, co o tym wszystkim myślę, bo słabym, płaczliwym głosem dodał: – Wiem, jak to wygląda, ale musisz mi uwierzyć. Nikogo nie zabiłem. Cały czas siedziałem tutaj. Pączuszku, przysięgam, nigdy nie zrobiłbym czegoś takiego.

Choć nowe płaczliwe oblicze Richarda zaczynało działać mi na nerwy, wierzyłam mu. Nie sądziłam, by odważył się strzelić do człowieka, nie wspominając już o wyprawie do Północnego Hollywood.

Kiedy Richard wstał i znowu podszedł do okna, coś sobie przypomniałam. Bunny przyznała, że uczestniczyła w jednym ze spotkań Greenwaya z Richardem. A jeśli Greenway był tak samo nieostrożny w przypadku innych swoich przyjaciółek? Co jeśli któraś z blondynek była mądrzejsza, niż się wydawało? Niestety, lista kochanek Greenwaya była równie długa jak vintage'owy tren mamy.

Już miałam zapytać Richarda, co wie na temat pozamałżeńskich rozrywek Greenwaya, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Żołądek podszedł mi do gardła.

Ramirez.

Richard odskoczył od okna, nerwowo zerkając to na mnie, to na drzwi.

– Kto to? Przygryzłam wargę.

– Cóż, musiałam zorganizować za ciebie jakieś zastępstwo.

– Zastępstwo?

– Właściwie, on mnie tylko przywiózł. – Mniejsza o ściskanie mojego kolana pod stołem i pocałunek z języczkiem.

Richard zamachał rękami.

– Pozbądź się go.

– Otwierać, policja – usłyszałam zza drzwi donośny głos Ramireza.

– Policja! – Głos Richarda podniósł się o dwie oktawy. Wyglądał, jakby oblazły go mrówki, bo przeskakiwał z nogi na nogę. – Spotykasz się z gliniarzem?

Nie wiem, jakim cudem Panu Zapomniałem Wspomnieć że Jestem Żonaty udało się wzbudzić we mnie poczucie winy.

– Niezupełnie. To detektyw, z którym rozmawiałeś w kancelarii. Ramirez.

– Detektyw Ramirez? Przywiozłaś go tutaj?

– Nie przywiozłam. Sam się przywiózł. – To akurat była prawda.

– Spław go jakoś. Ramirez nadal walił w drzwi.

– Richard, nie możesz uciekać w nieskończoność. – Odwołałam się do rozsądku Richarda. – Powinieneś się oddać w ręce policji.

Ruszyłam do drzwi.

Richard powstrzymał mnie, kładąc mi dłoń na ramieniu.

– Nie rób mi tego. Proszę, pączuszku. Zaczynałam mieć dosyć tego „pączuszka”.

Nawet gdybym mu uległa i tak nic by to nie dało, bo nim zdążyłam strącić rękę Richarda, do pokoju wpadł uzbrojony Ramirez. Byłam pod wrażeniem jego akcji w stylu Bruce'a Willisa.

– Cholera. – Richard odskoczył do tyłu, unosząc ręce nad głowę. – Nie strzelaj, nie mam broni. Znam przepisy. Nie możesz strzelić do bezbronnego człowieka.

1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)