Tylko Chłód
- Автор: Спиндлер Эрика
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Tylko Chłód». Краткое содержание книги:
Dwadzieścia trzy lata temu Harlow Grail porwał psychopata. By zmusić rodziców dziewczynki do zapłacenia okupu, obciął jej palec, jednak okaleczona i przerażona Harlow zdołała umknąć swemu prześladowcy. Kiedy dorosła, zmieniła imię, nazwisko oraz adres zamieszkania. Jako Anna North zaczęła robić karierę literacką.
Jednak najgorsze było dopiero przed nią…
Wokół Anny zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Mała wielbicielka przesyła niepokojące listy, w tajemniczych okolicznościach znika jej przyjaciółka, nieuchwytny morderca zabija rudowłose, tak jak Anna, kobiety. Kiedy pisarka w swojej lodówce znajduje ucięty palec, nie ma już wątpliwości: dawny prześladowca odnalazł ją i postanowił wyrównać rachunki. Policja jest bezradna; nawet detektyw Quentin Malone. który w trakcie śledztwa zakochał się w Annie i za wszelką cenę pragnie ją ocalić, zaczyna przegrywać wyścig ze śmiercią…
– Nie, nic.
– A czy wiedziałaś, że masz otwarte drzwi na balkon?
– Jesteś pewny? – Zmarszczyła brwi. – To niemożliwe.
– A jednak – wtrąci się Bill. – Sam widziałem.
– Zaraz, zaraz, pamiętasz, jak jedliśmy śniadanie na zewnątrz? – Dalton potarł czoło. – Wyszłaś wtedy na balkon i rozmawiałaś z nami. Może później zapomniałaś zamknąć drzwi?
A więc jednak było możliwe, choć zupełnie przeciwne jej przyzwyczajeniom.
– Sama nie wiem – rzekła niepewnie.
– Wszystkie okna były zamknięte – dodał Malone. – Nigdzie śladów włamania.
– Myślisz, że dostał się przez balkon?
– Bardzo prawdopodobne. – Quentin wyjął notes i posłał jej uważne spojrzenie. – Jest jeszcze jedna możliwość. Czy ktoś poza tobą ma klucz do tego mieszkania?
– Tylko Dalton.
Malone spojrzał w bok, a Dalton pokraśniał jak piwonia.
– Jestem właścicielem budynku, więc mam klucze do wszystkich mieszkań – wyjaśnił.
– Co wcale nie znaczy, że z nich korzysta. – Anna pospieszyła przyjacielowi na odsiecz, zwracając się do Quentina. – Dalton i Bill to moi przyjaciele. Nigdy…
– Tak, jasne. – Malone przeniósł na nią wzrok. – Więc może jakiś eks narzeczony? Albo były partner, który przemieszkiwał z tobą?
Zaczerwieniła się prawie tak samo jak Dalton. Malone miał prawo zadać jej to pytanie, ale mimo to miała mu to za złe.
– Nie miałam żadnego.
– Nie mieszkałaś nawet z koleżankami? – Pokręciła głową, a Malone znowu zapisał sobie coś w notesie. – Więc może masz jakieś podejrzenia, kto mógłby za tym stać?
To pytanie podziałało na nią jak cios. Przez moment musiała walczyć ze sobą, żeby nie zacząć krzyczeć.
– Kurt – wydusiła w końcu.
– Kurt? Chyba nie chodzi ci o tego faceta, który cię porwał dwadzieścia trzy lata temu?
– Właśnie o niego – odparła stanowczo. – Wiem, że mnie znalazł.
Malone spojrzał na jej przyjaciół, a potem cicho chrząknął.
– Masz na to jakiś dowód?
Na te słowa zaśmiała się ponuro.
– Czy potrzebuję jeszcze jakichś dowodów?! Po tym… co się stało?!
Policjant milczał przez chwilę, w końcu zaczął łagodnym tonem, starannie dobierając słowa:
– To zrozumiałe, że tak czujesz, ale jest bardziej prawdopodobne, że to jednak ktoś inny. Ktoś, kto ma obsesję na punkcie twojej historii.
– Wspaniale – mruknęła. – To znaczy, że napalił się na mnie jeszcze ktoś inny niż tamten psychopata. Niektóre dziewczyny mają powodzenie, co?
Uśmiechnął się, chociaż wcale nie wyglądał na rozbawionego.
– Z praktyki wiadomo, że najpewniej jest to ktoś, kogo znasz. – Zerknął na Billa i Daltona. – Któryś z twoich przyjaciół lub znajomych. Może jakiś stały klient, kelner z kawiarni, w której bywasz, ktoś w tym rodzaju. Być może widujesz go bardzo rzadko. – Raz jeszcze obrzucił wzrokiem całą trójkę. – To, co się stało, wskazuje, że jest sprytny i zdecydowany. A poza tym sporo wie o tobie. Czy ktoś przychodzi ci do głowy?
Anna zacisnęła palce.
– Nie wiem, po co ktoś, oczywiście poza Kurtem, miałby mnie prześladować! – Spojrzała na Daltona, a potem na Billa. Obaj skinęli głowami na znak, że się z nią w pełni zgadzają.
– Nikt nie przychodzi mi do głowy. – Bill rozłożył ręce w bezradnym geście. – Bardzo żałuję.
Dalton powiedział to samo. Malone podrapał się po brodzie.
– Dobra, zacznijmy od podstaw. W najlepszym przypadku masz do czynienia z kimś o specyficznym poczuciu humoru. Odpowiada mu to, że się boisz. Terroryzuje cię z daleka i cały czas bardzo uważa, żebyśmy go nie wykryli. To ukrywanie się jeszcze bardziej go podnieca. Ale oczywiście nie zrobi ci nic złego.
– A w najgorszym przypadku? – spytała, dbając o to, żeby nie wyglądać na zbyt przygnębioną.
– W najgorszym przypadku mielibyśmy do czynienia z prawdziwym psychopatą. Chce cię najpierw zastraszyć, powoli nasilając bodźce, ale tak naprawdę chodzi mu o to, żeby cię zabić lub okaleczyć.
– Boże święty! – jęknął Dalton.
Bill opadł na stojący obok fotel.
– Napiłbym się czegoś mocniejszego – mruknął.
Anna poczuła, że robi jej się słabo.
– Więc… co dalej?
– Przede wszystkim powinnaś mi pomóc. Czy w twoim życiu ostatnio wydarzyło się coś niezwykłego? Jacyś nowi ludzie czy dziwne zdarzenia?
– Nic niezwykłego, ale…
– Tak? – Spojrzał na nią ostro.
– To zaczęło się ponad tydzień temu – zaczęła, żałując, że nie powiedziała mu o tym wcześniej. – Dostałam przesyłkę bez adresu zwrotnego. W kopercie znalazłam kasetę wideo z wywiadem z moją matką. Później pokazano go w telewizji w programie na Kanale E!
– Jak się nazywał dziennikarz, który przeprowadził ten wywiad?
Podała nazwisko, a potem zaczęła opowiadać o ludziach, którzy dostali jej najnowszą książkę z tajemniczą notatką. Zakończyła na najbardziej niezwykłym przypadku Bena Walkera.
– Ben uważa, że książkę zostawił mu któryś z pacjentów, chociaż nie wie, który i dlaczego to zrobił. Pytałam o Petera Petersa, ale nie ma takiego na swojej liście.
Malone spojrzał na nią z zainteresowaniem.
– I nigdy wcześniej nie spotkałaś tego doktora Bena Walkera?
– Nie. Odnalazł mnie przez Stowarzyszenie Starszych Sióstr i Braci Ameryki.
– Sprawdzałaś to?
Aż otworzyła usta ze zdziwienia.
– Nie, ale po co miałabym to robić… Ben jest naprawdę sympatyczny.
– Tak jak wielu psycholi – podchwycił Malone.
Czując, że policzki znowu spłonęły jej rumieńcem, postanowiła bronić przyjaciela.
– Proszę bardzo, możesz się z nim skontaktować. Zobaczysz, że jest zupełnie normalny.
– Z całą pewnością. Masz jego telefon?
– Nie, gdzieś mi się zapodział. Ale Ben ma gabinet poza centrum. Nazywa się Walker i jest psychologiem.
Malone zanotował sobie to wszystko.
– Coś jeszcze?
– Listy – podsunął Dalton.
– Te listy od małej dziewczynki, o których mi mówiłaś? – spytał Quentin. Kiedy potwierdziła, zmarszczył brwi. – Myślisz, że w jakiś sposób wiążą się z tą sprawą?
– Sama nie wiem. – Popatrzyła na przyjaciół, oczekując poparcia, a oni pokiwali głowami. – Po ostatnim stwierdziliśmy, że ktoś robi sobie okropne żarty. Tak jak sam to sugerowałeś.
– Ten list był mocno przesadzony. Trudno było w to wszystko uwierzyć – dodał Bill.
– Masz go jeszcze?
– Tak, wszystkie. Zaraz…
– Ja go przyniosę, Anno – powiedział Dalton, wstając. – Czy są w twoim biurku?
– W prawej górnej szufladzie – odparła.
Dalton wrócił po paru minutach z listami, które wręczył Annie. Wyszukała ostatni i podała go policjantowi. Malone najpierw spojrzał na adres, a potem znowu na nią.
– Wie, gdzie pracujesz?
Zrobiło jej się jeszcze bardziej gorąco.
– Za pierwszym razem odpowiedziałam na papeterii z „Perfect Rose“. Po prostu nie pomyślałam…
Patrzył na nią przez chwilę bez słowa, a potem zaczął czytać list Minnie.
– Czy dostałaś następny? – spytał.
– Po tym już nie. – Zacisnęła palce. – Czy nie wydaje ci się, że to fałszerstwo?
– Możliwe. – Zamknął oczy, zastanawiając się przez moment nad całą sytuacją. – Ktoś się z tobą bawi w kotka i myszkę, Anno.
– Chyba jednak zrobię sobie drinka – powiedział Bill, przechodząc do kuchni. – Komuś jeszcze?
Malone nie zwrócił uwagi na jego słowa.
– Mogę zatrzymać ten list?
– Jasne. Chcesz poprzednie?
Potwierdził, a następnie włożył je do wewnętrznej kieszeni marynarki.