Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Krwawa Linia
Krwawa Linia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Krwawa Linia

Электронная книга - «Krwawa Linia». Краткое содержание книги:

Pełna dramatyzmu powieść o chciwości, zdradzie, sabotażu, niebezpieczeństwie i związkach, które prowadzą do zbrodni. Roffe Sons, potężna międzynarodowa korporacja farmaceutyczna, na czele której stoją zdesperowani, żądni pieniędzy członkowie rodziny Roffe, traci swego właściciela, jednego z najbogatszych ludzi na świecie, który ginie w tajemniczym wypadku, pozostawiając zarządzanie imperium swojej jedynej córce. Elżbieta, inteligentna, ambitna i piękna kobieta, wbrew oczekiwaniom pozostałych członków rodziny, nie zgadza się po śmierci ojca na sprzedaż Roffe Sons. Postanawia nie tylko ocalić firmę od bankructwa, ale doprowadzić ją do dawnej świetności. Aby tego dokonać, musi zmierzyć się z tymi, którzy podstępnie usiłują jej w tym przeszkodzić, jak również z tym, który czyha na jej życie…
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 57
Перейти на страницу:

– Wiem o tym i dlatego pojechałem autobusem.

– Autobusem?! – Schmied pokiwał głową z niedowierzaniem. – Wie pan doskonale, że nie wolno korzystać na służbie z publicznych środków transportu! Nie widzę też wydatków na posiłki. Dochodzenie trwało trzy dni. Czyżby pan nic nie jadł w tym czasie?

– Kupowałem tylko obiady. Śniadania i kolacje przyrządzałem sobie sam, Herr Oberleutnant. Wydatki na obiady znajdzie pan w ostatniej rubryce: szesnaście franków.

“Pewnie jadł te swoje obiady w Armii Zbawienia” – pomyślał Schmied i powiedział:

– Detektywie Hornung, wydział, w którym pan pracuje, istnieje od stu lat i prawdopodobnie będzie istniał jeszcze przez następne sto. Mamy pewne tradycje, których z dumą przestrzegamy.

Niech pan pomyśli o swoich kolegach. – Schmied położył przed Hornungiem listę wydatków. – Proszę to poprawić.

– Rozumiem, Herr Oberleutnant. Przepraszam za kłopot.

– Nie szkodzi. W końcu nie ma pan jeszcze doświadczenia.

Pół godziny później Hornung zwrócił nadinspektorowi listę, podnosząc wydatki zaledwie o trzy procent.

Tego listopadowego ranka, po tragicznym wypadku w budynku zarządu “Roffe & Sons”, nadinspektor trzymał w ręku kolejny raport Maxa i trząsł się z oburzenia.

– Kiedy nadeszło zgłoszenie o wypadku, miał pan obowiązek natychmiast stawić się w budynku biurowca!

– Tak, proszę pana – odparł Hornung.

– Zrobił pan to dopiero po czternastu godzinach! W tym czasie cała policja australijska zdążyłaby przylecieć do Zurychu, przeprowadzić czynności śledcze i wrócić do domu!

– Myli się pan. Na sam przylot z Australii potrzebowaliby…

– Niech pan się zamknie! – warknął Schmied i nerwowo przeczesał palcami gęste, ostatnio bardzo szybko siwiejące włosy. Zastanawiał się, jak przemówić temu idiocie do rozsądku. – Nie będę tolerował samowoli w moim wydziale! – powiedział z naciskiem. – Kiedy inni detektywi pojechali na miejsce wypadku, wezwali karetkę, zabrali ciało do kostnicy i uczestniczyli w autopsji, pan najspokojniej w świecie popijał w biurze kawę i budził w środku nocy niewinnych ludzi.

– Myślałem…

– Gówno mnie obchodzi, co pan myślał! – Schmied zapomniał o głębokich oddechach, które doradzał mu w chwilach zdenerwowania mistrz jogi. – Cały ranek musiałem wysłuchiwać skarg na pana!

– Musiałem dowiedzieć się…

– Dosyć tego! Niech mi się pan więcej nie pokazuje na oczy, Hornung!

– Tak jest. Czy mogę pójść na pogrzeb ofiary wypadku? Ma się odbyć dzisiejszego ranka.

– Dobrze.

– Dziękuję. Chciałem przeprosić, jeżeli… – przerwał, widząc jak Schmied zerwał się z miejsca i nagłym ruchem ręki pokazał mu drzwi.

Rozdział 32

Kaplica na cmentarzu Sihlfed była zabytkowym budynkiem, wykonanym z kamienia i marmuru. Obok sali, gdzie ubierano zwłoki, znajdowało się małe krematorium.

Wewnątrz kaplicy przednie rzędy przed katafalkiem z trumną zajmowali przedstawiciele dyrekcji i pracownicy “Roffe & Sons”. W tyle obok katafalku kręciło się niespokojnie kilkunastu dziennikarzy.

Wśród nich stał Hornung, zatopiony w rozmyślaniach o śmierci. “Jak to możliwe – pytał sam siebie – że kiedy człowiek zaczyna osiągać sukcesy i może spokojnie cieszyć się życiem, nagle ginie w wypadku? Ludzka egzystencja zdaje się nie mieć najmniejszego sensu”. Detektyw patrzył na trumnę i słuchał słów mistrza ceremonii pogrzebowej:

– Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.

Kwadrans później wszyscy wstali i ruszyli do wyjścia. Pogrzeb dobiegał końca.

Max stanął w pobliżu drzwi i kiedy zbliżyli się do niego mężczyzna i kobieta, zagadnął:

– Panna Elizabeth Roffe? Chciałbym z panią zamienić kilka słów.

Usiedli na małej ławeczce na wprost kaplicy.

– Czego pan sobie życzy? Panna Roffe składała już stosowne oświadczenie na policji – powiedział Rhys Williams, nie kryjąc złości.

– Bardzo przepraszam, jeżeli zakłócam państwa spokój, ale zależy mi tylko na kilku drobiazgach.

– Czy nie moglibyśmy pomówić o tym kiedy indziej? Panna Roffe nie czuje się najlepiej.

– Daj spokój, Rhys – odezwała się Elżbieta. – W czym mogę panu pomóc, detektywie Hornung?

Max spojrzał na Elżbietę i po raz pierwszy w życiu zaniemówił. Kobiety były mu równie obce jak przybysze z innych planet. Ich postępowanie było pozbawione logiki. W życiu kierowały się emocjami i były przez to nieobliczalne.

Kobietom pociąg seksualny kojarzył się z głębokim związkiem uczuciowym dwojga ludzi. Maxa podniecała jedynie dynamika poruszających się rytmicznie ciał. W dynamice bowiem, a nie w uczuciach, upatrywał sensu ludzkiej egzystencji. Uważał, że mylili się poeci sądząc, że gorące uczucia potrafią ruszyć świat z posad. Według niego, nie potrafią przesunąć nawet ziarnka piasku.

Dziwne więc wydawało mu się to, że w obecności tej kobiety czuł się nieswojo. Starał się nie patrzeć jej w oczy, aby móc zebrać myśli.

– Czy ma pani w zwyczaju pracować do późna, panno Roffe? – zapytał.

– Tak, często przesiaduję w biurze do późna w nocy.

– O której godzinie kończy pani zwykle pracę?

– To zależy. Czasami o dziesiątej, ale bywa też, że pracuję do północy, a nawet dłużej.

– Pani współpracownicy, rzecz jasna, wiedzą o tym?

Elżbieta spojrzała na niego zaskoczona.

– Przypuszczam, że tak.

– Tego wieczoru, gdy miał miejsce wypadek, pracowała pani razem z panem Williamsem i panią Kate Erling?

– Tak.

– Ale nie wyszliście razem?

– Ja wyszedłem pierwszy – odezwał się Rhys. – Byłem umówiony.

Max przyjrzał się uważnie Rhysowi i zwrócił się ponownie do Elżbiety.

– Ile czasu upłynęło od wyjścia pana Williamsa, zanim zdecydowała się pani opuścić biuro?

– Około godziny.

– Czy wyszła pani razem z Kate Erling?

– Tak. Wyszłyśmy razem do holu. – Jej głos wyraźnie drżał. – Winda… ta winda, która czekała już na nas…

– I co się wtedy wydarzyło?

– Weszłyśmy obie do windy. Wówczas zadzwonił telefon. Kate zaproponowała, że odbierze, lecz ja czekałam na pilny telefon i postanowiłam sama… – przerwała i do oczu napłynęły jej łzy. – Wysiadłam z windy. Kate zapytała, czy ma zaczekać, ale ja kazałam jej zjechać w dół. Widziałam, jak naciska przycisk z napisem “parter”. Ruszyłam w kierunku mojego biura. Później, kiedy otwierałam drzwi, usłyszałam przeraźliwy krzyk… – Elżbieta nagle umilkła.

– Dosyć tego! – powiedział oburzony Rhys. – Do czego pan zmierza?

“Chcę udowodnić, że to nie był zwykły wypadek, lecz morderstwo zaplanowane z zimną krwią – pomyślał Max Hornung. – Ktoś próbował zamordować Elżbietę Roffe”.

Starał się przypomnieć sobie wszystko, czego dowiedział się o “Roffe & Sons”.

Korporacja poniosła ostatnio ogromne straty. Winna była bankom astronomiczne kwoty, o które banki zaczynały się gwałtownie upominać. Aby uzyskać potrzebne pieniądze, należało wypuścić akcje. Na tę operację nie zgadza się jednak były prezes i dlatego pewnie ginie w górach. Później na czele korporacji staje jego córka i kiedy stanowczo odmawia rozpisania akcji, ją również ktoś próbuje posłać na tamten świat. Ma widocznie ku temu powody i nie cofnie się przed niczym. Hornung zdawał się być na właściwym tropie i wiedział, że nie spocznie, póki nie rozwikła tej intrygującej zagadki.

– Czy dowiem się w końcu, dlaczego pan wypytuje o to wszystko pannę Roffe?

– No cóż… to tylko rutynowe przesłuchanie. Bardzo państwa przepraszam.

Wstał i ruszył w stronę bramy wyjściowej cmentarza.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)