Boża klepsydra [Deepsix - pl]
- Автор: Макдевит Джек
- Год: 2007
- Язык: польский
- Год: Solaris
- ISBN: 978-83-89951-77-0
- Переводчик: Jolanta Pers
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Boża klepsydra [Deepsix - pl]». Краткое содержание книги:
Na kilka tygodni przed spodziewanym zniszczeniem planety Deepsix w wyniku kolizji z gazowa planetą-gigantem, badacze odkrywają ruiny na powierzchni globu, które mogą oznaczać, że istnieje tam cywilizacja. Akademia nakazuje naukowcom z przelatujących w pobliżu statków, żeby ci wylądowali na powierzchni planety i przeprowadzili niezbędne analizy artefaktów. Dodatkowo do grupy naukowców dołącza popularny z powodu swojego ciętego języka i wyrazistych poglądów znany w całej galaktyce publicysta, który nigdy wcześniej nie opuścił Ziemi. Kiedy lądowniki ekspedycji zostają zniszczone, na skutek trzęsienia ziemi spowodowanego zbliżaniem się gazowego giganta, ekipa musi znaleśc sposób na opuszczenie planety zanim dojdzie do kolizji.
Nie miał ochoty na dodatkową wycieczkę, ale zasady postępowania i przepisy prawa były jednoznaczne. Jeśli ktoś ogłosi alarm, jeśli czyjeś życie znajdzie się w niebezpieczeństwie, każdy statek musiał udzielić pomocy. Po kilku tygodniach na pokładzie „Boardmana” nikt nie będzie zadowolony z przedłużenia podróży o jakieś dziewięć dni. Zwłaszcza Ian Helm, który leciał na planetę jako nowy dyrektor operacyjny.
Penkavic sprawdził swoją bazę danych w poszukiwaniu innego statku, który mógłby przyjść z pomocą grupie Akademii. Było kilka w okolicy, ale żaden nie miał lądownika. Tylko „Boardman”.
Co za pech.
Jakim cudem te przygłupy wpakowały się w aż takie tarapaty?
Napisał odpowiedź, po czym odczytał ją SI:
— Siedźcie grzecznie. Kawaleria nadciąga. „Boardman” będzie tam za cztery dni i sześć godzin. Penkavic.
— Sądzę, że to ładnie podsumowuje sprawę, proszę pana — rzekła SI.
— Ja też. Wyślij to, Eve.
— Gotowe, kapitanie.
— Dobrze. — Penkavic wstał z fotela. — A teraz najtrudniejsza rzecz.
— Wyjaśnienie wszystkiego doktorowi Helmowi?
— W rzeczy samej.
XI
Dobre życie jest jak spacer po linie bez siatki. To kwestia znalezienia właściwego miejsca i balansowania w nim na przekór programowaniu wpojonemu przez społeczeństwo. Jesteśmy otoczeni szczątkami tych, którzy spadli, reformatorami, uczciwymi, różnymi bojownikami i wierzącymi, którzy sądzą, że reszta potrzebuje ich pomocy.