Ostrze Darwina [pl]
- Автор: Симмонс Дэн
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Ostrze Darwina [pl]». Краткое содержание книги:
Pewnego dnia cudem unika śmierci, gdy strzelają do niego mężczyźni z podrasowanego mercedesa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokurator Sydney Olson oraz sam Dar, który dobiera sobie współpracowników z Departamentu Policji San Diego, LAPD, kalifornijskiej policji drogowej i FBI. Szybko okazuje się, że do Minora strzelali zabójcy rosyjskiej mafii. Czym zdenerwował ich pracodawców? Ostatnimi czasy oceniał jedynie dziwne wypadki samochodowe. Zaczyna badać sprawy głębiej i zaczynają ginąć ludzie…
Powieść obfituje w nieprawdopodobne zwroty akcji, bogate tło obyczajowe i historyczne (Darwin walczył kiedyś w Wietnamie, badał też sprawę wybuchu Challengera), a także w strzelaniny, ucieczki i pościgi samochodowe.
– Gennie nadjechała z dość jasnego miejsca… około trzydziestu luksów… i przejechała przez długi obszar dwudziestu luksów, który sięgał niemal miejsca zderzenia. Zresztą sprawdziłem przednie światła pojazdu. Oba wyglądały na nietknięte i działały. Jednym słowem, kobieta miała światła włączone. – Darwin wcisnął kilka klawiszy i obraz na ekranie zniknął, w jego miejsce zaś pojawiła się animacja w czasie rzeczywistym. Dwie męskie postaci, trójwymiarowe, lecz pozbawione wyraźnych cech, wyłoniły się z przednich drzwi budynku mieszkalnego. Nagle punkt widzenia zmienił się na widok z lotu ptaka. Furgonetka wyjechała szybko zza rogu Fountain Boulevard i zbliżała się, coraz bardziej przyspieszając. Jedna z postaci zeszła na jezdnię i stanęła przodem do zbliżającego się pojazdu. Kobieta prowadząca furgonetkę wcisnęła hamulce i hamowała od skrzyżowania aż do miejsca wypadku. W końcu samochód uderzył mężczyznę czołowo, nie zatrzymał się jednak, lecz sunął jeszcze przez mniej więcej dziewięć metrów. Uderzona ofiara – Dickie – przeleciała w powietrzu i wylądowała plecami na jezdni, nogami w stronę furgonetki. Dar wcisnął kilka klawiszy i wcześniejszy animowany widok z lotu ptaka zastąpił inny obraz. – A teraz masz rzeczywistą pozycję furgonetki i ciała na miejscu wypadku. – Nagle furgonetka znalazła się przynajmniej dwanaście metrów dalej na wschód, ciało zaś o dobre sześć metrów, również bardziej na wschód od faktycznej pozycji pozostałych. Głowa zabitego mężczyzny także obróciła się teraz ku furgonetce.
– Nic tu się nie zgadza – zauważyła Syd.
– Mało tego – dodał Dar. Wyjął z teczki na akta jakies sześciostronicowe oświadczenie i pozwolił Sydney rzucić na nie okiem. – Funkcjonariusz Berry, numer odznaki 3501, spisał rozmowę z pierwszym świadkiem, który jechał w dół ulicy… panem Jamesem Williamem Ribackiem.
Syd szybko przeczytała kartki.
– Riback twierdzi, że widział odjeżdżającą z miejsca wypadku furgonetkę, która o mało nie zajechała mu drogi, a następnie zobaczył Dickiego… czyli pana Richarda Kodiaka. Mężczyzna leżał na ulicy na plecach. Pan Riback zatrzymał swojego forda taurusa, wysiadł, podszedł do pana Kodiaka i spytał, czy żyje. Zeznał, że pan Kodiak odpowiedział: „Tak, proszę wezwać ambulans”. Riback zostawił swój samochód na ulicy i pobiegł za róg, do mieszkania przyjaciółki… adres: Gramercy Street, numer 3535. Zbudził przyjaciółkę i polecił jej zadzwonić po policję i pogotowie, sam zaś chwycił koc i pędem wrócił na miejsce zdarzenia. Tam znalazł ciało Kodiaka, tyle że leżało ono w innym miejscu, niż pan Riback to zapamiętał, a już na pewno obrócone było w innym kierunku. Ranny znajdował się wówczas w dużo gorszym stanie i pozostawał nieprzytomny. Sanitariusze przybyli siedem minut później i uznali go za zmarłego. Furgonetka stała zaparkowana tak, jak widać na zdjęciach policyjnych. – Syd podniosła wzrok na Darwina. – Ta suka objechała kwartał i znów stuknęła nieszczęsnego Dickiego Kodiaka, prawda? Ale jak jej to udowodnić?
– Szczegóły są dość nużące – odparł Darwin.
– Drogi doktorze Minor, szczegóły nigdy mnie nie nużą – odparła Sydney Olson chłodno. – Stanowią sedno również mojej pracy, pamiętaj o tym.
Dar kiwnął głową.
– Okej zatem, najpierw przejrzę dane i równania, potem pokażę ci wynikającą z nich animację, którą pokazałem w sądzie – powiedział. – Dla swoich potrzeb wolę jednostki metryczne, chociaż zwykle podczas pokazu używam jednostek anglosaskich. – Wystukał coś na klawiaturze i z ulicy na ekranie zniknęła furgonetka. Znów tylko dwóch mężczyzn opuszczało blok mieszkalny. Jeden z nich wyszedł na ulicę. Punkt widzenia kamery znajdował się teraz ponownie w miejscu, w które wjechała furgonetka, skręcająca na zachód z Fountain Boulevard w Marlboro Avenue. Postać na ulicy była doskonale widoczna. – Badania widoczności w nocy wykazały, że nawet na ciemnej szosie, nawet przy kiepskich światłach furgonetki, ubrany na ciemno pieszy powinien być widoczny mniej więcej z pięćdziesięciu trzech metrów. Nawet jeśli wzrok kierowcy możemy oszacować jako niezbyt dobry… powiedzmy, pomiędzy przeciętnym a miernym. Odległość od skrzyżowania alei i Fountain Boulevard do miejsca zderzenia, czyli miejsca, w którym znajdował się Kodiak, wynosiła pięćdziesiąt jeden i pół metra.
– Czyli że kobieta widziała go już wtedy, gdy wyjeżdżała zza zakrętu – zadumała się Syd.
– Na pewno – przyznał Dar. – Niezależnie od tego, czy mężczyzna nadal stał na krawężniku, czy też zszedł już na jezdnię. Wysoko umieszczone światła przednie furgonetki pozwalały widzieć ofiarę z odległości co najmniej stu metrów. Cholera jasna, nawet gdyby baba w ogóle nie włączyła reflektorów, musiałaby dostrzec ofiarę z czterdziestu pięciu metrów, dzięki latarniom ulicznym i światłu padającemu z głównego holu budynku mieszkalnego.
– A jednak przyspieszyła – stwierdziła Sydney.
– Bez wątpienia – odparł Darwin. – Przednie opony furgonetki zostawiły ślady hamowania na czterdziestu metrach. Co oznacza, że baba hamowała jeszcze prawie dziewięć metrów za miejscem uderzenia, tam gdzie pan Kodiak zostawił prawy but i gdzie zauważyłem ślady szurania lewego.
– Kobieta twierdzi, że potrąciła go właśnie w tym miejscu – zauważyła Syd.
– Niemożliwe – odparował Dar. – Skoro mamy ślady hamowania, wszystko staje się kwestią prostych obliczeń. Szybkość i dystans bardzo łatwo ustalić, zarówno dla furgonetki, jak i dla mężczyzny. Może opuścimy równania?
– Nie – odrzekła Sydney. – Mówiłam serio, naprawdę lubię szczegóły.
Minor westchnął.
– W porządku. Wydział Ruchu Drogowego Departamentu Policji Los Angeles i ja przeprowadziliśmy oddzielne testy hamowania na tej ulicy z pojazdami wyposażonymi w specjalne zderzaki…
– Z przodu – upewniła się Syd.
– Tak. Prędkość testowanych pojazdów ustaliliśmy za pomocą radaru. Testy hamowania dostarczyły nam stałej wartości dla współczynnika oporu f, który wynosi 0,79. Stąd możemy ustalić początkową szybkość pieszego w punkcie styku… Pamiętaj, że z zeznań wynika, iż Richard Kodiak został uderzony, gdy stał nieruchomo, zwrócony twarzą do furgonetki. Zresztą jego szybkość nigdy nie może być większa niż prędkość furgonetki. Użyjmy zatem na początek takiego równania:
____________________
vi = √Vue2 -2ad
Wartości są proste. Furgonetka hamowała aż do pełnego zatrzymania, tak więc jej prędkość końcową można oznaczyć jako ve = 0. Wartość przyspieszenia, czyli a, zapiszmy jako a = fg. Jak wyjaśniłem, ustaliliśmy współczynnik oporu, czyli f = 0,79, zaś g, czyli przyciąganie grawitacyjne, wynosi 32,2 stopy na sekundę w miarach amerykańskich.
– Albo 9,81 metra na sekundę w systemie metrycznym – dodała cicho Syd.
Dar mrugnął do niej.
– Myślisz w kategoriach systemu metrycznego – zauważył. – Może opuszczę resztę tych równań i przejdę do animacji? I tak prawdopodobnie potrafisz obliczyć wszystko sama.
Sydney potrząsnęła głową.
– Detale. Pokaż mi.
– Okej – powiedział Darwin. – Ponieważ furgonetka hamowała, wartość a musi być ujemna. Furgonetka Gennie hamowała przez czterdzieści metrów. A zatem wstawmy po prostu wartości w równanie prędkości początkowej:
____________________
vi = √02-2(-0/79)(32,2)(132)