Ostrze Darwina [pl]
- Автор: Симмонс Дэн
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Ostrze Darwina [pl]». Краткое содержание книги:
Pewnego dnia cudem unika śmierci, gdy strzelają do niego mężczyźni z podrasowanego mercedesa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokurator Sydney Olson oraz sam Dar, który dobiera sobie współpracowników z Departamentu Policji San Diego, LAPD, kalifornijskiej policji drogowej i FBI. Szybko okazuje się, że do Minora strzelali zabójcy rosyjskiej mafii. Czym zdenerwował ich pracodawców? Ostatnimi czasy oceniał jedynie dziwne wypadki samochodowe. Zaczyna badać sprawy głębiej i zaczynają ginąć ludzie…
Powieść obfituje w nieprawdopodobne zwroty akcji, bogate tło obyczajowe i historyczne (Darwin walczył kiedyś w Wietnamie, badał też sprawę wybuchu Challengera), a także w strzelaniny, ucieczki i pościgi samochodowe.
vi = 82 stopy/sekundę = 55,7 mil/godzinę = 82,6 km/h
W ten sam sposób można ustalić prędkość furgonetki hamującej, skoro wiemy, że droga hamowania wyniosła dziewięć metrów. Jedyną wartością, która się zmienia, jest wartość odległości, czyli d. Zatem nasze równanie będzie teraz wyglądać tak:
____________________
vi = √vez – 2ad
____________________
vi = √02-2(-0/79)(32,2)(66)
Vi = 38,4 stopy/sekundę = 26 mil/godzinę = 41,8 km/h
Tak zatem wyglądała prędkość furgonetki podczas uderzenia. Tę samą wartość przybrała wtedy prędkość ciała pana Kodiaka, gdy w wyniku trafienia zostało ono wyrzucone w powietrze. Tak a propos równanie to działa dla furgonetek o wysokich przodach, a nie będzie pasować do większości mniejszych samochodów.
Syd kiwnęła głową.
– Pionowa kratownica wlotu powietrza półciężarówki albo wysokiej furgonetki daje płaskie uderzenie, blisko środka masy pieszego – powiedziała. – Regularny sedan lub mniejsze auto uderzy poniżej środka masy i podrzuci ofiarę na maskę albo nawet na dach.
– Tak – przyznał Minor. – Albo przetnie go w połowie. – Spojrzał ponownie na równania na ekranie. – Ponieważ pani Gennie jechała tą wynajętą furgonetką i uderzyła Dickiego czołowo, czyli kratownicą wlotu powietrza, łatwo obliczyć, co się zdarzyło. Musimy jedynie znać typowe wartości dla współczynnika oporu pieszych na różnych powierzchniach. – Darwin wdusił jakiś klawisz i na ekranie pojawiła się tabelka.
POWIERZCHNIA – ZAKRES
Trawa – 0,45-0,70
Asfalt – 0,45-0,60
Beton – 0,45-0,65
– A Marlboro Avenue? – spytała Syd.
– Asfalt. – Dar zapisał współczynnik oporu pieszego f jako 0,45. – Wartość dla środka masy tego konkretnego pieszego, czyli h - ciągnął – wynosi 2,2 stopy. A zmierzona odległość pomiędzy punktem styku uderzenia… potwierdzona przez but, który ofiara zostawiła oraz ślady drugiego buta… do jego ostatecznej pozycji ustalonej dzięki krwi i śladom ciągniętego ciała wynosiła siedemdziesiąt dwie stopy, czyli dwadzieścia dwa metry. Wstawmy więc te wartości do powyższego równania, a otrzymamy:
____________________
df = 2fh – 2h√f 2- fd/h
____________________
df = 2(0,45)(-2,2)-2(-2,2)√0,452 -(0,45*72*-2,2)
df = 15 stóp = 4,572 metra
Zatem szybkość na początku upadku pana Kodiaka… czyli po oderwaniu się jego ciała od hamującej furgonetki… wyliczamy jako:
____________________
v = df √-g/h
____________________
v = 15 √-32,2/ 2(-2,2)
v = 40,6 stopy/sekundę = 27,6 mil/godzinę = 44,4 km/h
– Co jest zgodne z wcześniejszą analizą hamowania – dodał Dar.
– Czyli że kobieta właściwie uderzyła mężczyznę, jadąc z prędkością ponad czterdziestu czterech kilometrów na godzinę, hamując z prędkości dziewięćdziesięciu kilometrów na godzinę – obliczyła Sydney.
– Ponad dziewięćdziesięciu jeden kilometrów na godzinę – uściślił Darwin.
– I ciało odleciało w tył dwadzieścia dwa metry od punktu uderzenia, gdzie spoczęło na plecach zwrócone do furgonetki stopami – kontynuowała Sydney.
– Tak jak ponad dziewięćdziesiąt dziewięć procent pieszych uderzonych czołowo przez tego typu pojazd – przyznał Dar. – Stąd właśnie Larry i ja natychmiast po obejrzeniu zdjęć wykonanych przez funkcjonariusza policji wiedzieliśmy, że doszło do zabójstwa. – Wystukał polecenie na klawiaturze. Równania zniknęły z ekranu, na ich miejsce zaś wróciła pierwotna animowana scenka. Kolejny klawisz usunął wszystkie numeryczne wartości oświetlenia, wysokości krawężnika, długości hamowania i tak dalej. Dwie męskie postaci wyszły z budynku. Furgonetka z piskiem wyjechała zza rogu, z Fountain Boulevard, i ruszyła coraz szybciej Marlboro Avenue. Jeden z mężczyzn pchnął drugiego, który wpadł na jezdnię, gdzie o mało nie upadł. Ledwie zdążył odzyskać równowagę i stanąć prosto, kiedy trzasnęła w niego hamująca furgonetka. Ciało ofiary przeleciało pewien dystans, upadło na plecy, przesunęło się po ulicy jeszcze kilka metrów, w końcu się zatrzymało. Furgonetka ruszyła dalej, przyspieszając ku następnemu skrzyżowaniu i przy okazji zajeżdżając drogę fordowi taurusowi, który zahamował, a później stanął. Z forda wysiadł kierowca, klęknął przy rannym, po czym pobiegł w kierunku zachodnim i zniknął za rogiem. Pędził do mieszkania przyjaciółki z zamiarem wezwania policji i karetki. – Znaleźliśmy krew, włosy i kawałki mózgu na prawej stronie koła, piaście prawego koła, przednim zespole napędowym, amortyzatorach wstrząsów i na części katalizatora furgonetki – wymienił monotonnie Minor.
Na ekranie furgonetka znowu wyjechała zza rogu, z Fountain Boulevard, zwolniła, kiedy zbliżała się do leżącego na jezdni na wznak mężczyzny, potem przejechała po ciele i cofnęła się, ciągnąc zwłoki niemal przez połowę drogi od miejsca, gdzie zostały one pierwotnie rzucone. Na końcu ciało przesunęło się samo, głową ku wschodowi, ku furgonetce, podczas gdy pojazd cofnął się aż do własnych śladów hamowania i tam się zatrzymał.
– Musiała baba dokończyć robotę – mruknęła Syd. Darwin skinął głową. – Co powiedział sędzia po obejrzeniu twojej animacji? – spytała.
Minor uśmiechnął się.
– Nie było sądu. Ani procesu. Pokazałem swoją animację detektywowi Venturze, a także ludziom z Wydziału Ruchu Drogowego, nikt wszakże nie wydawał się nią zainteresowany. Do tego czasu Donald i Gennie wycofali pozew przeciwko właścicielowi budynku mieszkalnego. Myślę, że przekonały ich pomiary, których dokonałem światłomierzem. Zadowolili się odszkodowaniem od firmy wynajmującej furgonetki. Każde z nich otrzymało po piętnaście tysięcy dolarów.
Kobieta poruszyła się na krześle i zagapiła na Dara.
– Miałeś niepodważalny dowód, że ta para zabiła Richarda Kodiaka, a Departament Policji Los Angeles po prostu go odrzucił.
– Policjanci mi powiedzieli, że jakiś pederasta po prostu zabił innego pedała, że zacytuję tak powszechnie szanowanego detektywa Venturę – odparł Darwin.
– Zawsze uważałam Venturę za dupka – mruknęła Sydney. – Teraz mam co do niego pewność.
Minor pokiwał głową, zagryzł wargę i skupił wzrok na scence od nowa rozgrywającej się na ekranie. Męska postać została uderzona i rzucona, furgonetka odjechała, wróciła, znowu przejechała mężczyznę, zgniatając Kodiakowi czaszkę i ciągnąc ciało z powrotem ku wejściu do budynku. Chwilę później film rozpoczął się po raz kolejny. Dwie męskie postaci, zupełnie przeciętne, wyszły z dobrze oświetlonego holu…
– A klienci Lawrence’a, to znaczy firma wynajmująca furgonetki… – powiedział Darwin -…cieszyli się, że skończyło się jedynie na trzydziestu tysiącach.
– Czekaj minutkę – wtrąciła Syd. – Czekaj. – Podeszła na swojej wielkiej skórzanej torby i wyjęła z niej nowiutkiego laptopa Apple PowerBook.
Kiedy położyła go obok sprzętu Dara, ten popatrzył na nią z powątpiewaniem, z miną, jaką w siedemnastym wieku luteranie prawdopodobnie obrzucali katolików. Zwolennicy mackintoshów i zwolennicy pecetów stanowili niemal dwie odrębne społeczności.
Kobieta uruchomiła swój laptop.
– Gennie Smiley – powiedziała. – Donald Borden. Richard Kodiak. Te nazwiska z czymś mi się kojarzą… – Słupki danych przesunęły się po ekranie jej przenośnego komputera. Sydney pospiesznie wstukała polecenie w wyszukiwarkę. – Ach – powiedziała, znów coś napisała, przyjrzała się danym i znów znieruchomiała. – Och – sapnęła.