Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Obfite piersi, pełne biodra - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obfite piersi, pełne biodra

Электронная книга - «Obfite piersi, pełne biodra». Краткое содержание книги:

Obfitymi piersiami i pełnymi biodrami natura obdarza kobiety z rodziny Shangguan, mieszkającej w małej chińskiej wiosce, w prowincji Shandong. Od obfitych piersi i matczynego mleka uzależniony jest narrator powieści, długo wyczekiwany syn, brat ośmiu starszych sióstr. Losy rodziny ukazane są na tle wydarzeń historycznych, począwszy od Powstania Bokserów w 1900 roku, poprzez upadek dynastii Qing, inwazję japońską, walki Kuomintangu z komunistami, „rewolucję kulturalną”, aż do reform gospodarczych. Na prowincji życie toczy się jednak obok wielkich przemian, rządzą tam najprostsze instynkty, a podstawową wartością jest przetrwanie.
W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 185
Перейти на страницу:

Wobec okrutnej rzeczywistości matka mogła tylko pójść na kompromis. Gdybyśmy przestali jeść podarunki Hana Ptaszka, dopadłoby nas niedożywienie i jak większość mieszkańców wioski cierpielibyśmy na duszności, puchlinę głodową, a w naszych niespokojnych oczach igrałyby błędne ogniki. Przyjmowanie zaś jego darów oznaczało, że do naszych zięciów, oprócz przywódcy zbrojnej bandy i specjalisty od wysadzania mostów, dołączył mistrz łowienia ptaków.

Rankiem szesnastego dnia ósmego miesiąca Trzecia Siostra udała się na swoje miejsce schadzek, a my siedzieliśmy w domu i czekaliśmy. Wszyscy mieliśmy już trochę dość woniejącej trawą gęsiny i mieliśmy nadzieję, że Han Ptaszek trochę urozmaici nasze menu. Nie mieliśmy śmiałości marzyć, że Trzecia Siostra przyniesie nam tym razem jedno z tych wielkich ptaszysk o pysznym mięsie, lecz kilka turkawek, przepiórek, dzikich kaczek lub gołębi było całkiem prawdopodobne.

Trzecia Siostra wróciła jednak z pustymi rękami i z oczyma czerwonymi jak brzoskwinie od płaczu. Matka spytała czym prędzej, co się stało.

– Hana Ptaszka porwali jacyś ludzie, ubrani na czarno, mieli strzelby i jechali na rowerach…

Razem z nim porwali kilkunastu innych silnych mężczyzn. Powiązali ich sznurkiem jak szarańcze. Han Ptaszek walczył ze wszystkich sił, mięśnie jego ramion napinały się i pęczniały niby nadmuchiwane piłki. Żołnierze bili go po pośladkach i krzyżu kolbami strzelb, kopali w nogi. Oczy mu poczerwieniały, jakby za chwilę miała z nich buchnąć krew albo ogień.

– Jakim prawem mnie więzicie? – krzyczał.

Jeden z żołnierzy rozmazał mu na twarzy garść błota, oślepiając go. Han wył niczym dzikie zwierzę w potrzasku. Trzecia Siostra biegła za nimi, w końcu zatrzymała się i zawołała:

– Hanie Ptaszku!

Gdy uszli kolejny odcinek drogi, Trzecia Siostra znowu stanęła i zawołała:

– Hanie Ptaszku!

Żołnierze obejrzeli się, śmiejąc się złośliwie.

– Będę na ciebie czekała, Hanie Ptaszku!

– Idź do diabła, kto ci kazał czekać?! – odkrzyknął Han Ptaszek. W tamto południe, siedząc nad garnkiem ziołowej zupy, w której odbijały się nasze twarze, w pełni zrozumieliśmy – matka także – jak bardzo Han Ptaszek był ważny dla naszej rodziny.

Trzecia Siostra padła na kang z płaczem. Przepłakała dwa dni i dwie noce. Matka próbowała najróżniejszych sposobów, by ją uspokoić, lecz bez skutku.

Trzeciego dnia po porwaniu Hana Ptaszka Trzecia Siostra zeszła z kangu. Boso, z obnażonymi piersiami, bez odrobiny wstydu wyszła na podwórze i wskoczyła na konar granatowca, wyginając elastyczną gałąź w długi łuk. Matka podbiegła czym prędzej, by ją ściągnąć, lecz siostra znów sprężyła się do skoku, wylądowała zręcznie na sterkulii, po czym przeskoczyła na katalpę, a stamtąd na kalenicę naszego krytego strzechą dachu. Poruszała się niewiarygodnie zwinnie, jakby nagle wyrosły jej wielkie skrzydła. Siedziała okrakiem na kalenicy, patrząc prosto przed siebie; na jej twarzy rozkwitał promienny uśmiech. Matka stała na podwórku z zadartą głową i prosiła lękliwie:

– Lingdi, córeczko kochana, zejdź na dół, matka już nie będzie ci przeszkadzać, zrobisz, co zechcesz…

Trzecia Siostra nie reagowała, jakby rzeczywiście zamieniła się w ptaka i przestała rozumieć ludzką mowę. Matka zawołała na podwórko moją Czwartą, Piątą, Szóstą, Siódmą i Ósmą Siostrę, a nawet małego łobuza Simę i kazała nam wszystkim wołać Trzecią. Siostry wołały ze łzami w oczach, a Trzecia Siostra nie zwracała na nie najmniejszej uwagi. Przekrzywiła głowę i zaczęła skubać własne ramię jak ptak czeszący pióra. Potrafiła przekręcić głowę tak mocno, jakby jej szyja stała się czymś w rodzaju osi i sięgała z łatwością nie tylko barku, lecz także do własnych maleńkich sutków, które mogłaby bez trudu ssać. Nie miałem najmniejszych wątpliwości, że jest w stanie ugryźć się we własny pośladek albo w stopę – gdyby miała ochotę, sięgnęłaby ustami do dowolnego miejsca na swoim ciele. W gruncie rzeczy sądzę, że Trzecia Siostra, siedząc wtedy na kalenicy, stała się w pełni częścią świata ptaków: myślała jak ptak, zachowywała się jak ptak, miała nawet ptasią minę.

Przypuszczam, że gdyby matka nie poprosiła Trzeciego Fana i paru innych silnych mężczyzn, by za pomocą pewnej ilości krwi czarnego psa ściągnęli Trzecią Siostrę na dół, na jej plecach rzeczywiście wyrosłaby para okazałych skrzydeł i Lingdi zamieniłaby się w pięknego ptaka – jeśli nie w feniksa, to w pawia, a co najmniej w złocistego bażanta. Czymkolwiek by się stała, bez wątpienia rozpostarłaby skrzydła i poleciała na poszukiwanie Hana Ptaszka. Lecz faktyczny przebieg wydarzeń był raczej żałosny i zawstydzający: Trzeci Fan kazał pewnemu zwinnemu, drobnemu mężczyźnie, nazwiskiem Zheng Maolin, którego przezywano Małpą, by wspiął się ukradkiem na kalenicę z wiadrem psiej krwi, zbliżył się od tyłu do Trzeciej Siostry i oblał ją krwią od stóp do głów. Trzecia Siostra skoczyła na równe nogi i rozpostarła ręce, jakby chciała ulecieć, ale poślizgnęła się, spadła z kalenicy, zsunęła się z dachu i wylądowała ciężko na chodniku przed domem. Z rany rozmiarów moreli na jej głowie lała się krew. Trzecia Siostra była nieprzytomna.

Matka, zanosząc się płaczem, próbowała zatamować krwawienie garścią trawy, po czym z pomocą Czwartej i Piątej Siostry obmyła córkę z psiej krwi i położyła ją w domu na kangu.

Siostra odzyskała przytomność o zmroku.

– Lepiej się czujesz, Lingdi? – spytała matka ze łzami w oczach.

Trzecia Siostra spojrzała na matkę i jakby skinęła głową, a może wcale tego nie zrobiła. Łzy popłynęły strumieniami z jej oczu.

– Moje biedne, skrzywdzone dziecko… – płakała matka.

– Zabrali go do Japonii – rzekła Trzecia Siostra chłodno – wróci dopiero za osiemnaście lat. Urządź mi ołtarzyk, matko. Jestem teraz Ptasią Nieśmiertelną.

Słysząc to, matka zastygła jak rażona gromem, z wielkim kłębowiskiem uczuć w sercu. Patrzyła z lękiem w demoniczną twarz córki, tysiące słów cisnęły jej się na usta, lecz nie była w stanie wydusić z siebie nawet jednego.

W krótkiej historii Północno-Wschodniego Gaomi było sześć kobiet, które z powodu nieszczęśliwej miłości albo niemożności poślubienia ukochanego zamieniło się w zwierzęce Nieśmiertelne: lisią, jeżową, łasiczą, wężową, borsuczą i nietoperzową. Wiodły owiane tajemnicą życie i były darzone pełnym lęku szacunkiem. Dziś w naszym domu zamieszkała Ptasia Nieśmiertelna, co napełniało serce mojej matki smutkiem i obrzydzeniem zarazem. Nie śmiała się jednak sprzeciwiać, ponieważ znała pewną krwawą historię z przeszłości: kilkanaście lat wcześniej niejaka Fan Jinzhi, żona handlarza osłami Juana Jinbiao, została przyłapana na cmentarzu z młodszym od niej mężczyzną. Członkowie rodziny Yuan pobili kochanka śmiertelnie, a potem zbili dotkliwie Fan Jinzhi, która przepełniona wstydem i nienawiścią, zażyła truciznę – arszenik. Rodzina dowiedziała się o tym w porę i uratowano ją, wywołując wymioty za pomocą ekskrementów. Gdy oprzytomniała, oznajmiła, że jest wcieleniem Lisiej Nieśmiertelnej i że prosi o postawienie ołtarza. Yuanowie nie wyrazili zgody. Od tej pory drewno na opał należące do rodziny Yuan często zajmowało się ogniem, garnki i naczynia pękały bez widocznej przyczyny, dziadek z dzbana z winem wyciągnął jaszczurkę, z nozdrzy babki, gdy kichnęła, wystrzeliły dwa przednie zęby, a gdy ugotowali pierożki, zamiast nich wyłowili z garnka martwe żaby. W końcu rodzina Yuan ustąpiła – urządziła ołtarzyk dla Lisiej Nieśmiertelnej i pokój odosobnienia dla Fan Jinzhi.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 185
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)