Ostatni szpieg Hitlera
- Автор: Сильва Дэниел
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:
– Podrzucić cię gdzieś, Martin?
Vicary był zadowolony, kiedy prawnik odmówił.
– Rozmawiałem parę dni temu z Helen – odezwał się nagle Kenton.
O Boże.
– Mówiła, że od czasu do czasu widuje cię w Chelsea.
Vicary zastanawiał się, czy mu opowiedziała o tamtym popołudniu, kiedy on jak głupi szczeniak zaglądał do przejeżdżającego wozu. Upokorzony otworzył drzwiczki, automatycznie szukając po kieszeniach okularów.
– Prosiła, żeby cię pozdrowić, więc to niniejszym czynię. Pozdrowienia.
– Dziękuję. – Vicary wsiadł do samochodu.
– Wspomniała też, że chętnie by się kiedyś z tobą spotkała. Poplotkowała o dawnych czasach.
– Doskonały pomysł – skłamał Vicary.
– Cóż, to wspaniale. W przyszłym tygodniu przyjeżdża do Londynu. Z przyjemnością zjadłaby z tobą lunch.
Vicary poczuł, że żołądek mu się ściska.
– O pierwszej w Connaught, od jutra za tydzień – zakończył Kenton. – Dziś wieczorem pewnie będę z nią rozmawiać. Powiedzieć, że przyjdziesz?
Tył rovera był wychłodzony niczym lodówka. Vicary rozsiadł się na wielkim skórzanym siedzeniu, nogi przykrył kocem i oglądał widoki przez okno. Rudy lis przemknął przed drogę i schował się pod żywopłotem. Senny opasły bażant grzebał w zamarzniętym rżysku kukurydzy, strosząc pióra, żeby ochronić się przed zimnem. Nagie gałęzie drzew rysowały się ostro na błękicie nieba. Wjechali w niewielką dolinkę. Wokół, niczym pomięty patchwork, rozciągały się pola. Słońce znikało za horyzontem pomalowanym na pastelowe odcienie fioletu i pomarańczy.
Vicary był zły na Helen. Jego podejrzliwa połowa wnioskowała, że to praca w brytyjskim kontrwywiadzie uczyniła go bardziej interesującym znajomym. Rozsądna połowa zaś argumentowała, że wszak rozstali się z Helen w przyjaźni i miły, spokojny lunch może się okazać bardzo przyjemny. A on w każdym razie przynajmniej na jakiś czas odpręży się i zapomni o pracy.
Czego tak się boisz? – pomyślał. Że mógłbyś sobie przypomnieć te dwa lata, kiedy to stanowiła część twego życia i byłeś zwyczajnie szczęśliwy?
Otrząsnął się z myśli o Helen. Intrygowało go odkrycie Harry'ego. Instynktownie popatrzył na ten problem, jakby rozważał jakąś zagadkę historyczną. Specjalizował się w historii dziewiętnastowiecznej Europy – krytycy ogromnie chwalili jego książkę o załamaniu równowagi władzy po Kongresie Wiedeńskim – lecz w głębi ducha pasjonowały go dzieje oraz mity starożytnej Grecji. Pociągało go to, że tyle prac na temat tej epoki opierało się na domysłach i przypuszczeniach. Na przykład dlaczego Perykles wdał się ze Spartą w wojnę peloponeską, która w końcu doprowadziła do upadku Aten? Czemu nie przystał na żądania potężniejszego przeciwnika i nie wycofał się z dekretu Megary? Czy lękał się lepszej armii spartańskiej? Czy uważał wojnę za nieuniknioną? Czy rozpoczął tę katastrofalną w skutkach wojnę, by uciec przed napięciem w domu?
Teraz Vicary zadawał sobie te same pytania, tyle że na temat swego berlińskiego rywala, Kurta Vogla.
Co przyświeca Voglowi? Zdaniem Vicary'ego, gdy zanosiło się na wojnę, Vogel postanowił umieścić w Anglii agentów, których nie uruchamiał aż do szczytowego momentu konfrontacji. Żeby jego akcja zakończyła się powodzeniem, musiano nadzwyczaj ostrożnie wprowadzić agenta do kraju. To najwyraźniej Voglowi się udało. MI- 5 aż do tej pory nie miała pojęcia o istnieniu szpiega. Vogel musiał założyć, że agentów będzie się wyłapywać między innymi na podstawie ewidencji urzędu imigracyjnego i punktów granicznych – Vicary z całą pewnością by to zrobił, gdyby znajdował się na jego miejscu. Co by się jednak stało, gdyby obcokrajowiec, który znalazł się na terenie Wielkiej Brytanii, zmarł? Nikt by go nie szukał. Genialne rozwiązanie. Tyle że pojawiał się jeden problem: potrzebne było ciało. Czy to możliwe, że posunęli się do zabicia kogoś w celu zdobycia ciała niejakiej Christy Kunst?
Zasadniczo niemieccy szpiedzy nie mordowali. Na ogół rekrutowali się spośród pazernych na pieniądze awanturników i fanatycznych faszystów, słabo wyszkolonych i nędznie finansowanych. Ale jeśli Kurt Vogel stworzył siatkę elitarnych agentów, ich motywacje na pewno były silniejsze, byliby bardziej zdyscyplinowani i prawie na pewno bardziej bezwzględni. A czy jednym z owych świetnie wyszkolonych, pozbawionych skrupułów agentów mogła zostać kobieta? Vicary miał do tej pory tylko raz do czynienia ze sprawą, w której pojawiła się kobieta: młoda Niemka, której udało się zdobyć posadę pokojówki u brytyjskiego admirała.
– Proszę się zatrzymać w najbliższej wiosce – zwrócił się do wrenki prowadzącej samochód.
Najbliższa wioska nazywała się Aston Magna – była to właściwie osada. Żadnych sklepów, kilka nędznych chałupin, między którymi biegło parę wąskich dróżek. Przy drodze stał staruszek z psem.
Vicary opuścił szybę i zagaił:
– Dzień dobry. – Dzień dobry.
Starzec miał na sobie kalosze, jego obszerny tweedowy płaszcz wyglądał, jakby liczył sobie co najmniej sto lat. Psu brakowało jednej łapy.
– Czy jest w wiosce telefon? – spytał Vicary. Mężczyzna pokręcił głową. Vicary przysiągłby, że pies też potrząsnął łbem.
– Nikomu się jeszcze nie zachciało zakładać. Mówił tak silną gwarą, że Vicary z trudem go rozumiał.
– A gdzie jest najbliższy telefon?
– Pewnikiem w Moreton.
– To znaczy gdzie?
– Jedźcie tą drogą za stodołą. Skręćcie w lewo przy domu i jedźcie tam, gdzie drzewa, do najbliższej wioski. To będzie Moreton.
– Dziękuję.
Pies obszczekał odjeżdżający samochód.
Vicary skorzystał z telefonu w piekarni. Czekając na połączenie z biurem, żuł kanapkę z serem. Chciał się podzielić swoim świeżo zdobytym bogactwem, więc zamówił dwa tuziny słodkich bułek dla maszynistek i dziewcząt z archiwum.
Zgłosił się Harry.
– Nie sądzę, żeby ta kobieta z grobu w Whitchurch była Christa Kunst.
– Więc kim była?
– Ty się tego dowiedz, Harry. Siadaj do telefonu i dzwoń do Scotland Yardu. Sprawdź, czy w tym samym czasie nie zaginęła jakaś kobieta. Najpierw w najbliższych okolicach Whitchurch, a jeśli będzie trzeba, w większym promieniu. Po powrocie do Londynu przekażę wszystko Boothby'emu.
– Co mu powiesz?
– Że szukamy nieżyjącej Holenderki. Będzie zachwycony.
Rozdział piąty
Wschodni Londyn
Znaleźć Petera Jordana to żaden problem. Ale znaleźć go we właściwy sposób – to owszem, był problem.
Informacje Vogla okazały się dobre. Berlin wiedział, że Jordan pracował przy Grosvenor Square w Kwaterze Głównej Ekspedycyjnych Sił Zbrojnych Koalicji, lepiej znanej jako SHAEF. Plac był pilnie strzeżony przez żandarmerię wojskową, tak że nie mógł się tam dostać nikt z zewnątrz. Berlin miał adres domu Jordana w Kensington i zgromadził ogromne ilości informacji na temat jego pochodzenia. Brakowało tylko szczegółowego planu dnia Jordana w Londynie. A bez tego Catherine mogła się tylko domyślać, jak najlepiej go podejść.
To, by osobiście śledzić Jordana, absolutnie nie wchodziło w grę, i to z wielu powodów. Po pierwsze, liczyło się jej własne bezpieczeństwo. Snuć się za amerykańskim oficerem po West Endzie to ogromne ryzyko. Wypatrzyłby ją ktoś z żandarmerii albo sam Jordan. A gdyby wzbudziła podejrzenia, wzięto by ją na przesłuchanie. I zapewne dość szybko by się doszukano, że prawdziwa Catherine Blake zmarła trzydzieści lat temu, gdy miała osiem miesięcy, a ona jest niemieckim szpiegiem.