Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Jestes tylko diablem - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Jestes tylko diablem

Электронная книга - «Jestes tylko diablem». Краткое содержание книги:

Znany prawnik Alexander Gilburne prosi Joe Alexa o pomoc w rozwikłaniu zagadki śmierci jego przyjaciółki. Ze względu na nietypowe okoliczności jej samobójstwa podejrzewa, że została zamordowana. Alex przyjeżdża do Norford, gdzie zapoznaje się z diabelską legendą dotyczącą dziedziców Norford Manor. Śmierć Patrycji stała się bowiem dopełnieniem klątwy, rzuconej na ród Ecclestonów kilkaset lat wcześniej... Joe musi działać szybko, gdyż przepowiednia zapowiada śmierć kolejnej osoby. Zapewnia sobie pomoc Bena Parkera i Scotland Yardu, dzięki czemu nikt obcy nie może przedostać się do posiadłości. Pomimo powziętych środków ostrożności, Diabeł jednak uderza.
1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 63
Перейти на страницу:

— I co panienka zrobiła?

— Nic. Na to się nie da przecież nic poradzić. Takie rzeczy nie są w ręku łudź… — Urwała. — Zebrałam na tacę filiżanki i wyszłam. A wtedy spotkałam pana Kempta na korytarzu i powiedziałam mu, co tu zobaczyłam. Pan Kempt zajrzał, zamknął drzwi na klucz i kazał mi iść na dół do siebie i nie budzić nikogo. Kiedy schodziłam, słyszałam, że telefonuje. Zdaje się do pana, prawda, proszę pana? — Skłoniła lekko głowę w stronę Gilburne’a. — Usłyszałam nazwisko. A potem zeszłam na dół, położyłam tacą w kuchni na stole i wróciłam do pokoju.

— I zaczęła panienka prasować sukienkę?

— Tak… — Uniosła brwi. — Przecież dlatego wcześniej wstałam.

— Luter… — powiedział Alex, zwracając się do Gilburne’a — …mieszkając w klasztorze wittenberskim, budził się często, jak sam opowiadał, i słysząc hałasy w korytarzu nasłuchiwał czujnie. Ale słysząc, że to nie napad opryszków ani pożar, tylko Diabeł, usypiał spokojnie.

— Spokojne sumienie… — mruknął Gilburne — bywa i tarczą, i włócznią.

— Właśnie. Panienka nie obawia się Diabła, jak widać?

— Nie, proszę pana. Nie obawiam się Go. — Cynthia spokojnie potrząsnęła głową. Alex otworzył usta, ale nic nie powiedział. Przez chwilę milczał.

— Dziękuję panience…

Cynthia dygnęła i skierowała się ku drzwiom. Potem zatrzymała się.

— Przepraszam, że pytam, ale panowie pewnie jeszcze nic nie jedli? Czy podać kawę i coś do zjedzenia?

Zanim Joe zdążył odpowiedzieć, uchylone drzwi otworzyły się i stanęła w nich Joan Ecclestone, ubrana w śliczną szarą piżamę i króciuteńki czerwony szlafrok, który nadawał jej wygląd greckiej dziewczyny ożywionej na starym, kamiennym fryzie. Była tak wyraźnie zaspana, że nawet poważny sir Alexander uśmiechnął się na jej widok.

— Nicholas… — powiedziała ziewając. — Czy jesteś tutaj? — Rozejrzała się, dostrzegła Alexa i Gilburne’a, potem wzrok jej spoczął na stojącym na podłodze portrecie. Potrząsnęła głową. — Co się stało? — Weszła do pokoju i zbliżyła się do Joego. — Czy on znowu?… — Nie dokończyła i wskazała ręką na obraz, W ciągu ułamka sekundy musiała opuścić ją senność, bo głos jej był w tej chwili zupełnie przytomny.

— Czy pani szuka swojego męża? — zapytał Alex, odpowiadając pytaniom na pytanie. — Tak… — Joan spojrzała na niego i nagle zobaczył w jej oczach przestrach. — Mieliśmy rano pójść nad brzeg wąwozu. Chciał malować o świcie, bo powiedział, że o tej porze będzie miał konieczne światło do tego, co chce zrobić. Przygotowałam wieczorem termos z kawą i mieliśmy wstać po piątej. Chciałam pójść z nim… — Zawahała się i spojrzała na Alexa. — Postanowiłam przerwać na dwa dni trening i odpocząć. Tymczasem kiedy obudziłam się teraz: i zajrzałam do jego pokoju, Nicholasa już nie było. Musiał chyba wyjść wcześniej, bo łóżko jest zimne zupełnie… Więc zeszłam… Na pewno wstał wcześniej i nie chciał mnie budzić…

— Na pewno… — Alex rozejrzał się. — Pani ojciec śpi jeszcze najprawdopodobniej?

— Nie wiem! Zwykle wstaje bardzo wcześnie… Czasami mam wrażenie, że nigdy nie śpi… Czy chce, pan go zobaczyć?

— Och, gdyby to nie zakłóciło mu snu…

Joan odwróciła się do Cynthii, ale po ułamku sekundy wahania zmieniła najwidoczniej zdanie, bo powiedziała szybko:

— Sama po niego pójdę.

Wyszła z pokoju. Czerwony szlafroczek błysnął w drzwiach i zniknął. Alex odetchnął głęboko.

— Dziękujemy już panience bardzo… Proszę iść i wyprasować sobie tę sukienkę. Diabeł Diabłem, a taka zabawa jest tylko raz do roku, prawda?

— Już ją wyprasowałam, proszę pana… — Mimowolnie Cynthia odpowiedziała mu uśmiechem, ale zaraz spoważniała, dygnęła i znikła za drzwiami.

— Zupełny obłęd… — mruknął Kempt. — Nie dziwi się pan teraz chyba, że przyszliśmy wtedy do pana, w Londynie. Niby nic się nie dzieje, ale… — Zastanowił się. — Czy pan rozumie coś z tego?

— Wydaje mi się, że tak… Ale niewiele. W każdym razie… — Joe urwał.

— Tak? — powiedział Gilburne.

— Komuś w tym domu zagraża niebezpieczeństwo i jestem bardzo szczęśliwy, że spędzę tu kilka dni. Może przekonam Diabła, że jest bliżej piekła, niż przypuszcza.

— Sadzi pan, że komuś tu coś naprawdę grozi? — Kempt zmarszczył brwi. — Ale dlaczego? Nie rozumiem, kto mógłby dybać na moje życie, na życie sir Alexandra albo na czyjekolwiek inne?

— Tego nie powiedziałem, chociaż nikt z nas nie wie, co niesie przyszłość. Gdyby ludzie znali ją, niejeden okropny czyn pozostałby w sterze planów i nie ujrzałby światła dziennego… W każdym razie, cokolwiek się stanie, mogę obiecać z mojej strony tylko jedno: chociaż nie wszystko jest dla mnie jasne, człowiek czy demon w ludzkiej skórze, działający pośród nocy na terenie tego domu, nie będzie korzystał z owoców swojego działania. I gdybym był na jego miejscu, drżałbym w tej chwili z przerażenia, zamiast wyprawiać diabelskie sztuczki. Znajdę go, żeby nawet ukrył się przede mną sto mil pod ziemią!

— Pomożemy panu w tym wszyscy! — powiedział? Kempt szczerze i wyciągnął do niego rękę. — Chociaż niewiele z tego rozumiem, wierzę, że uda się to panu, T jeżeli w moim skromnym zakresie będę mógł pomóc panu, to…

Nie dokończył, bo człowiek stojący w tej chwili na progu powiedział spokojnie:

— Dzień dobry! To musi być dla pana bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności, mr Alex. Na własne oczy jest pan świadkiem jednego z tych fenomenów. Jak się panu podoba ten żarcik? Irving Ecclestone wszedł do pokoju. Był już całkowicie ubrany. Joan wsunęła się za nim i po raz pierwszy Joe zauważył podobieństwo pomiędzy ojcem a córką. Byli pozornie zupełnie różni, ta prosta, wysoka, pełna życia i niemal zwierzęcej zwinności dziewczyna i stąpający nieco niepewnie, przygarbiony lekko, uczony krótkowidz. W budowie czaszek i układzie rysów była pomimo to wewnętrzna zbieżność, którą antropolog odcyfrowałby bez trudu.

— Jeżeli mam być szczery, mr Ecclestone, to żarcik ten nie podoba mi się… — Joe ujął obraz w ręce i z pewnym wysiłkiem uniósł go, wszedł na krzesło i zawiesił portret na ścianie. — Wolałbym, żeby pański czcigodny przodek zachowywał się nieco spokojniej. Jak pan wie, jestem nie tylko demonologiem amatorem, ale i pisarzem kryminalnym. Nie podoba mi się ta zabawa.

Ecclestone podszedł do obrazu i poprawiając szkła przyjrzał mu się uważnie, jak gdyby w postaci sir Johna chciał odnaleźć klucz tajemnicy.

— Wie pan co? — powiedział nagle pośród milczenia obecnych, którzy mimo woli śledzili jego ruchy. — Przyszło mi do głowy, że to wszystko może być wynikiem działania lunatyka.

— Może ktoś w domu ma somnambuliczne skłonności, których dotąd nie zauważono? Historia zna takie wypadki, kiedy sprawy tkwiące za dnia w podświadomości ujawniają się u lunatyka w działaniu przez sen… Mamy teraz już niemal pełnią, a noce są bezchmurne…

— Ale w zeszłym tygodniu nie mieliśmy pełni… — Joe pokręcił głową. — Chciałbym, żeby tak było… Ale nie uważam tego za prawdopodobne.

Irving odszedł od obrazu i usiadł na jednym z krzeseł stojących wokół stołu.

— W średniowieczu sądzono, że lunatyk jest to człowiek ochrzczony przez pijanego księdza.

1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)