Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ostatni Szczegół
Ostatni Szczegół - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostatni Szczegół

Электронная книга - «Ostatni Szczegół». Краткое содержание книги:

Odpoczywający na Karaibach Myron Bolitar musi pilnie wracać do Nowego Jorku – jego wspólniczka Esperanza Diaz została aresztowana pod zarzutem zabójstwa znanego bejsbolisty Clu Haida, jego pierwszego klienta. Co gorsza, nie chce składać wyjaśnień, milczy jak zaklęta. Myron nie wierzy w winę przyjaciółki, pomimo iż wskazują na nią liczne poszlaki – krew oraz broń znalezione w biurze i samochodzie, awantura z Clu krótko przed jego śmiercią. Czy śmiertelny wypadek, jaki Clu spowodował przed dwunastoma laty, ma związek z zabójstwem? Dlaczego ktoś celowo wpędzał go w depresję, fałszując wyniki kontroli antydopingowej? Co ma z tym wszystkim wspólnego Esperanza?
1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 68
Перейти на страницу:

– Junior siedzi z kimś przy stoliku – poinformował, gdy się cofnął. – Hans z Franzem dwa stoliki dalej. Poza tym zajęty jest jeszcze jeden.

Myron skinął głową.

– Wchodzimy?

– Ty pierwszy. Ja za tobą.

Myron, który od dawna nie kwestionował metod działania Wina, bezzwłocznie wszedł do środka i skierował się do stolika Franka Juniora. Hans i Franz, jego zbudowane jak misterowie Uniwersum podpory, także dziś nosili koszulki bez rękawów i spodnie jak od piżam, w deseń przypominający rozmyty wzór „turecki”. Na widok wchodzącego Myrona poderwali się, zacisnęli pięści i strzelili karczychami.

Wystrojony w lekką marynarkę w jodełkę, zapiętą pod samą szyję koszulę, spodnie z mankietami i mokasyny z frędzlami od Cole – Haana, F.J. prezentował się za szykownie, by to opisać. Dostrzegł Myrona i uniesieniem ręki powstrzymał osiłków. Hans i Franz zastygli.

– Cześć, F.J. – rzekł Myron.

Frank Junior sączył coś, co przypominało piankę do golenia.

– A, Myron – odparł tonem, mającym w jego mniemaniu świadczyć o ogładzie. Gestem odprawił towarzysza, który bez słowa wstał od stolika i smyrgnął do wyjścia jak przestraszony myszoskoczek.

– Przysiądź się, proszę. Co za zbieg okoliczności.

– Co ty powiesz.

– Oszczędziłeś mi jazdy. Właśnie miałem cię odwiedzić. – Wężowy uśmiech, którym F.J. obrzucił Myrona, spadł na podłogę i odpełznął. – To chyba kismet, co? Najczystszy kismet, że tu wpadłeś. Zaśmiał się, a Hans z Franzem za nim.

– Kismet – powtórzył Myron. – Dobre.

F.J. skinął ręką tak skromnie, jakby chciał powiedzieć: „Sypię takimi perłami jak z rękawa”.

– Usiądź, proszę, Myron. Myron wysunął krzesło.

– Napijesz się czegoś?

– Mrożonej kawy z chudym mlekiem. Dużej, z odrobiną wanilii. F.J. przywołał barmana.

– Jest nowy – zwierzył się.

– Kto?

– Ten przy ekspresie. Poprzedni przyrządzał wspaniałą latte. Ale zrezygnował z przyczyn etycznych.

– Z przyczyn etycznych?

– Tak, po tym, jak zaczęli sprzedawać tu kompakty Kenny'ego G. Nie mógł spać. Gryzło go sumienie. Nie potrafił pogodzić się z myślą, że taką płytę może nabyć jakiś podatny na wpływy chłopak. Dealerka kofeiną ujdzie. Lecz handel Kennym G.?! Facet miał skrupuły.

– Postawa godna pochwały – odparł Myron.

Tę chwilę wybrał na wejście Win. Na jego widok FJ. spojrzał na Hansa i Franza. Win się nie zawahał. Najkrótszą trasą skierował się do stolika Juniora. Hansowi i Franzowi skończył się fajrant. Zastąpili Winowi drogę, nadymając klaty do rozmiarów aż proszących się o kwit parkingowy. Nie zwolnił kroku. Koszulki mieli podwinięte tak wysoko i tak luźne, jakby czekali na obrzezanie. Hans uśmiechnął się z wyższością.

– Ty Win? – spytał.

– Ja Win – odparł Win.

– Nie wyglądasz na kosiora. – Hans spojrzał na Franza. – Wygląda ci na kosiora, Keith?

– Na kosiora nie – odparł Keith.

Nie zwalniając kroku, Win znienacka, niemal od niechcenia, sieknął dłonią. Trafiony za uchem Hans cały zesztywniał, a potem opadł na podłogę, jakby ktoś nagle pozbawił go kośćca. Franz rozdziawił usta, ale tylko na chwilę, gdyż Win płynnym, nieprzerwanym ruchem wykonał piruet i uderzył go w trudną do obrony szyję. Z ust gangstera dobiegły odgłosy, jakby dławił się małymi kośćmi. Odszukawszy jego tętnicę szyjną, Win ścisnął ją palcem wskazującym i kciukiem. Oczy Franza zamknęły się i osunął się w Krainę Mroku.

Siedząca przy sąsiednim stoliku para szybko wyniosła się z kawiarni. Win uśmiechnął się do nieprzytomnych osiłków, zerknął na Myrona, a widząc, że kręci głową, wzruszył ramionami.

– Barista – zwrócił się do mężczyzny przy barze. – Proszę mokkę.

– Jaką?

– Dużą.

– Z chudym mlekiem czy pełnym?

– Chudym. Dbam o figurę.

– W tej chwili.

Win dosiadł się do Myrona i Franka Juniora i założył nogę na nogę.

– Ładna marynarka, F.J. – powiedział.

– Cieszę się, że ci się podoba, Win.

– Wspaniale podkreśla szatańską czerwień twoich oczu.

– Dziękuję.

– Na czym to stanęliśmy?

– Właśnie chciałem powiedzieć Juniorowi – przyszedł Winowi w sukurs Myron – że mam dosyć śledzenia.

– A ja Myronowi, że mam dosyć wścibiania nosa w moje sprawy – rzekł F.J.

– Wścibiania nosa? – Myron spojrzał na przyjaciela. – Czy ktoś jeszcze używa takich słów?

– Starzec na końcu każdego odcinka przygód Scooby Doo – odparł Win.

– Tak. „Wy, wścibskie bachory” i podobnych.

– Za nic nie odgadłbyś, kto podkłada głos Shaggy'ego – rzekł po chwili Win.

– Kto?

– Casey Kasem.

– No co ty! Ten od listy przebojów? – zdziwił się Myron.

– Ten sam.

– Człowiek do śmierci uczy się rozumu.

Leżący na podłodze Hans i Franz drgnęli. Win pokazał Frankowi Juniorowi, że w dłoni skrywa pistolet.

– Dla bezpieczeństwa wszystkich zainteresowanych racz poprosić swój personel, żeby się nie ruszał – powiedział.

F.J. spełnił prośbę. Nie był przestraszony. Jego ojcem był Frank Ache. To wystarczało za ochronę. Mięśniacy byli jedynie na pokaz.

– Śledzisz mnie od tygodni. Skończ z tym – rzekł Myron.

– A ja ci radzę, przestań mieszać się w moje sprawy. Myron westchnął.

– Dobrze, Frank, poddaję się. W jaki sposób mieszam się w twoje sprawy?

– Odwiedziłeś dziś rano Sophie i Jareda Mayorów, tak czy nie?

– Przecież wiesz.

– W celu?

– Niemającym nic wspólnego z tobą.

– Błędna odpowiedź.

– Błędna odpowiedź?

– Odwiedziłeś właścicielkę Jankesów, choć nie reprezentujesz nikogo z tej drużyny.

– I co z tego?

– Więc po co tam byłeś?

Myron spojrzał na Wina. Win wzruszył ramionami.

– Wprawdzie nie muszę się przed tobą tłumaczyć, jednak zaspokoję twoje paranoiczne urojenia: byłem tam z powodu Clu Haida.

– Dlaczego?

– Pytałem o jego testy antynarkotykowe. FJ. zmrużył oczy.

– Ciekawe.

– Cieszę się, że tak uważasz.

– Jestem nowicjuszem w tej zawiłej branży, no wiesz, staram się połapać.

– Mhm.

– Człowiekiem młodym, niedoświadczonym…

– Ach, jak często słyszę takie słowa – wtrącił Win. FJ. pochylił się do przodu, przysuwając bliżej wężowe oblicze. Myron bał się, że wysunie język i go obwącha.

– Żądnym wiedzy. Dlatego oświeć mnie, proszę: co komu teraz po wynikach testów antynarkotykowych Haiga?

Myron szybko rozważył, czy mu odpowiedzieć, i uznał, że nic na tym nie straci.

– Jeśli wykażę, że wyniki kontroli były błędne, kontrakt Clu zachowa ważność. FJ. skinął głową, pojmując, w czym rzecz.

– Mógłbyś wtedy wyciągnąć z tego pieniądze.

– Właśnie.

– Masz podstawy wierzyć, że zaszła pomyłka?

– Niestety, to sprawa poufna, FJ. Do wyłącznej wiadomości agenta i klienta. Na pewno to rozumiesz.

– Rozumiem – odparł FJ.

– To dobrze.

– Ale ty nie jesteś agentem Clu, Myron.

– Nadal odpowiadam za majątek, który pozostawił. Jego śmierć nie zwalnia mnie z tych zobowiązań.

– Błędna odpowiedź. Myron spojrzał na Wina.

1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 68
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)