Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
List Pożegnalny - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

List Pożegnalny

Электронная книга - «List Pożegnalny». Краткое содержание книги:

Аннотация

Zbiór zawiera 18 opowiadań o następujących tytułach:

Ekstrapolowany koniec świata;

Druga strona lustra;

Towarzysz podróży;

Źle o nieobecnych;

Satelita;

Kolejność umierania;

Śmierć Karola;

List pożegnalny;

Inspekcja;

Pigułka bezpieczeństwa;

Błąd pilota;

Śmieszna sprawa;

Adaptacja;

Pełnia bytu;

Wyższe racje;

Utopia;

Chrzest bojowy;

Wyjątkowo trudny teren.

A ponadto:

Janusz Zajdel o sobie (napisane w kwietniu 1981 r., czyli 4 lata przed śmiercią);

fragmenty Drugiego spojrzenia na planetę Ksi;

kilka konspektów powieści napisanych i nienapisanych;

wspomnienie M. Parowskiego o Januszu oraz bibliografię twórczości J. Zajdla.
1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 53
Перейти на страницу:

– Od czego to zależy?

– Głównie od nich samych, jak w każdym społeczeństwie.

– Czy coś im przeszkadza, mają jakieś trudności?

– Te same, co w każdym zespole ludzi: wszystkie złe cechy ludzkiej natury.

– Czy wasza wyprawa wróciła w pełnym składzie?

– Nie. Czterech łudzi pozostało na planecie Ksi.

– Z jakim zadaniem?

– Nie otrzymali zadań. Pozostali na własną prośbę.

– Czy zostali do czegoś zobowiązani lub upoważnieni?

– Do unikania wszystkiego, co mogłoby zagrozić im samym lub mieszkańcom Ksi.

– Kiedy będzie ogłoszony szczegółowy raport o wynikach wyprawy?

– Najpierw muszę go sporządzić. O ogłoszeniu czegokolwiek zadecydują moi zwierzchnicy. Zdaje się, że wyczerpaliśmy limit pytań. Dziękuję!

Sloth szybko wyszedł z sali pozostawiając reporterów wśród rumoru odsuwanych krzeseł i ożywionej wymiany zdań.

– Uff! – sapnął znalazłszy się na zapleczu sali. – Chyba udało mi się nie nałgać, nie ujawniając równocześnie niczego istotnego.

– Bardzo dobrze, komandorze! – Paul otworzył drzwi windy.

– Generał oczekuje cię w swoim pokoju.

– Spodziewam się, że przyszedłeś wyjaśnić mi wszystko szczegółowo, Sloth! – Generał patrzył na komandora z dokładnie kontrolowanym, leciutkim uśmieszkiem, jakby gotów był w jednej chwili zetrzeć z twarzy ten ledwie dostrzegalny grymas, by przybrać surowy wyraz służbowej powagi. – Ufam, że istnieją nadzwyczajne powody uzasadniające twoje postępowanie.

Sloth wydobył z nesesera gruby zeszyt w wystrzępionej płóciennej okładce i położył na biurku generała.

– Czy mogę usiąść? – spytał rozglądając się za krzesłem.

– Proszę, tutaj… – Generał wyszedł zza biurka i zapalił stojącą lampę nad niskim stolikiem w kącie gabinetu. – Tu będzie nam wygodniej.

Usiedli naprzeciw siebie w głębokich, chłodnych fotelach krytych imitacją skóry. Generał obracał w dłoniach zeszyt, jakby zastanawiał się, czy należy go otworzyć, czy raczej poczekać na wyjaśnienia komandora.

– Spotkaliśmy się już kiedyś, prawda? – Sloth studiował uważnie twarz generała. – Wybacz, generale. Oprócz nazwiska nic więcej nie zostało mi w pamięci.

– Byliśmy razem w rejonie Syriusza – uśmiechnął się generał. – Ale ja także nie pamiętałem, musiałem sprawdzić w kartotece. Tyle nazwisk, tylu ludzi…

– W porządku. Jesteśmy z tej samej epoki, Bernt. O to mi właśnie chodziło. Nie umiem rozmawiać z tymi smarkaczami młodszymi od nas sto lat.

– Czy tylko dlatego odmówiłeś złożenia raportu w Komendanturze Lotów Pozaukładowych?

– Nie tylko. Może popełniam błąd, ulegam urojeniom albo przeceniam wagę sprawy. Musisz to sam ocenić. Sam, rozumiesz? Zanim wtajemniczymy kogokolwiek w szczegóły.

Sloth wskazał gestem dłoni granatowy zeszyt na stoliku przed generałem.

– Kierujesz Wydziałem Bezpieczeństwa Lotów – ciągnął po chwili, patrząc w oczy generała. – Jeśli ty uznasz, że przesadziłem, będę się uważał za zwolnionego z odpowiedzialności. Wtedy napiszę formalny raport.

– Mów! – Generał skinął głową. – Na pisanie będzie czas później.

– A więc, krótko mówiąc, wystartowałem z Ziemi, w kierunku obiektu Ksi czterdzieści osiem lat temu, w celu zbadania losów konwoju czterech statków wiozących cztery tysiące osadników. Konwój dotarł do celu, lecz łączność z nim urwała się po wejściu statków na orbitę wokół docelowej planety. Biorąc pod uwagę odległość oraz prędkości podróżne, w rejon Ksi mogłem dotrzeć nie wcześniej, jak w pięćdziesiąt lat po utracie łączności z konwojem. Na krótko przed końcem podróży statek nasz napotkał „Alfę", jeden ze statków konwoju, dryfującą z małą prędkością w kierunku Układu Słonecznego. Na „Alfie" znaleźliśmy jednego starego człowieka, w stanie kompletnego wyczerpania fizycznego psychicznego. W dzienniku pokładowym, którego oficjalne zapisy kończą się opisem przygotowań do zejścia z orbity, znaleźliśmy także zapiski tego jedynego pasażera „Alfy". Wynikało z nich, że grupa terrorystów, ukrywająca się wśród hibernowanych osadników, zwitalizowana w pierwszej kolejności przez należącego do spisku członka załogi „Alfy", dokonała rewolty i przejęła kontrolę nad pozostałymi uczestnikami wyprawy. Z zapisu wynikało, że pojemniki z ludźmi i sprzętem bezpiecznie osadzono na powierzchni planety, część osadników zwitalizowano i podporządkowano oligarchicznej dyktaturze rebeliantów. Zadecydowałem, że należy zabrać na pokład owego półprzytomnego starca z „Alfy" i poddać go hibernacji. Wysłałem także meldunek na Ziemię i kontynuowałem lot w kierunku Ksi.

– Wszystko to wiemy z twojego meldunku – wtrącił generał. – Był dość lakoniczny, więc oczekiwaliśmy dalszych informacji. Ale oprócz raportów z powrotnego rejsu – nie nadeszły żadne nowe wiadomości.

– Nadeszłyby zaledwie cztery lata przed naszym powrotem. Uznałem to za zbyt mały zysk w porównaniu ze stratą, jaką moglibyśmy wszyscy ponieść, gdyby… ktoś niepowołany przechwycił szczegółowy raport.

– W porządku, mów dalej.

– Na Ksi zastaliśmy rzeczywiście pewien rodzaj dyktatury, nieudolnej zresztą, lecz niewątpliwie uciążliwej dla tamtejszej społeczności. Owszem, trzeba tym ludziom pomóc, bo popadli w tę sytuację z powodu naszego niedbalstwa i braku przezorności. Ale nie to jest najważniejsze w całej sprawie planety Ksi. W notatkach starca z „Alfy" znajduje się pewna sugestia, której w pierwszej chwili nie potraktowałem dostatecznie poważnie. Kiedy przeczytasz te notatki, sam przyznasz, że coś w tym jest. Rebelianci z konwoju nie mogli działać samodzielnie. Byli wykonawcami zadań wyznaczonych przez kogoś innego. Opanowanie planety Ksi, przejęcie kontroli nad tamtejszą kolonią – to tylko część szerszego planu. Nieznani mocodawcy, ulokowani gdzieś tutaj, na Ziemi lub w jej pobliżu, mają o wiele ambitniejsze zamiary. Zagrożone są wszystkie następne wyprawy osadnicze, wyruszające na inne planety. Przewrót na Ksi był zapewne pierwszą, próbną operacją tego rodzaju. Oni chcą otoczyć nas pierścieniem wrogich planet, zaludnionych potomkami osiedleńców pochodzących z Ziemi.

– Wrogich? W jaki sposób chcą to osiągnąć?

– Bardzo prosto: przeinaczając fakty i odcinając ludzi od prawdziwych informacji. Na Ksiiudało im się to prawie całkowicie już w trzecim pokoleniu osadników. Wzniecając nienawiść do Ziemian i wywołując po czucie zagrożenia z ich strony, zdołali stworzyć społeczność gotową bronić się przed nami jako przed zaciętym wrogiem dybiącym na ich niezależny byt. Stąd już prosta droga do zbudowania społeczeństwa gotowego dokonać w przyszłości inwazji Ziemi, oczywiście jako aktu prewencyjnego uprzedzającego nasz atak na nich.

Zapadło dłuższe milczenie, które przerwał generał, wstając i podchodząc do biurka.

– Rozumiem, Sloth. Mam nadzieję, że ludzie, którzy z tobą wrócili, nie znają sytuacji na Ksi?

– Oczywiście. Wszystkich, którzy ją poznali, zostawiłem tam, na ich życzenie zresztą. Resztę załogi trzymam w hibernacji, na statku. Obawiałem się…

– Że wśród nich mogą znajdować się ludzie tej… mafii?

– To prawdopodobne. Ziemskie kierownictwo spisku nie dysponuje własnym transportem międzygwiezdnym i nie posiada innych środków łączności z grupą terrorystów na Ksi oprócz naszych statków latających, na tej trasie. Być może snuli jakieś plany także wobec naszego fotonowca. Nie mogli tylko przewidzieć, że – na ich nieszczęście – spotkamy wracającą „Alfę" i zostaniemy ostrzeżeni, zanim przystąpimy do witalizacji pełnego składu załogi.

– Zaraz wydam polecenie dokładnego sprawdzenia kartotek wszystkich członków twojej załogi.

1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 53
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)