Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Nocny Patrol». Краткое содержание книги:

Współczesna Moskwa. Trwa tysiącletni rozejm między siłami Ciemności i Światła. Każda ze stron w ramach Wielkiego Traktatu powołała do życia organa stojące na straży porządku. Tytułowy „Nocny Patrol” obserwuje poczynania sił Ciemności, by działały one zgodnie z traktatem. W ten sam sposób pracuje „Dzienny Patrol”, pilnujący, aby dobro nie rozprzestrzeniało się na świat. Status quo zostanie utrzymany, póki któraś ze stron nie obejmie znaczącej przewagi lub nie złamie warunków porozumienia. W sam środek „wojny” wrzucony zostaje świeżo upieczony strażnik „Nocnego Patrolu” – Antoni. Nie zdaje sobie sprawy, że jego udział będzie znaczący w końcowym rozrachunku między siłami Ciemności i Światła.
1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 99
Перейти на страницу:

Porozrzucane po dachu strzępki jego ubrania podpełzły do maga Ciemności zrosły się, podskoczyły i okryły go: smutnego, czarującego, przepełnionego żalem do całego świata.

– Nikt z was stąd nie odejdzie – powiedział Zawulon. Za jego plecami, zaczął kłębić się mrok – jakby rozpostarły się dwa ogromne czarne skrzydła. Ilja zaśmiał się znowu. – Jestem silniejszy od was wszystkich – Zawulon obejrzał się na Ilję. – Użyczone tobie moce nie są nieograniczone. Zostaniecie tutaj na zawsze, w Zmroku, głębiej niż kiedykolwiek mogliście zajrzeć… Siemion westchnął i powiedział:

– Antoni, przecież on do tej pory nie rozumie.

Odwróciłem się i spytałem:

– Borysie Ignatjewiczu, przecież ta maskarada nie jest już konieczna?

Młody, chamski agent wzruszył ramionami:

– Oczywiście, Tosiu. Ale tak rzadko zdarza mi się obserwować szefa Dziennego Patrolu w akcji… wybacz staruszkowi. Mam nadzieję, że Ilja w mojej postaci miał tyle samo interesujących wrażeń, co ja w jego…

Borys Ignatjewicz przybrał swój zwykły wygląd. Od razu, bez tych wszystkich teatralnych przejściowych metamorfoz i świetlnych efektów. Rzeczywiście był w szlafroku i w tiubitiejce, tylko na nogach, na swoich miękkich kapciach miał kalosze.

Aż przyjemnie było popatrzeć na twarz Zawulona.

Ciemne skrzydła nie zniknęły, przestały rosnąć, i bez wiary poruszały się jakby mag próbował odlecieć, ale nie mógł się zdecydować.

– Zwijaj swoją operację, Zawulonie – powiedział szef. – Jeśli natychmiast znikniecie stąd i będziecie się trzymać z dala od domu Świetlany, nie złożymy oficjalnego protestu.

Mag Ciemności nie wahał się:

– Odchodzimy.

Szef kiwnął głową, jakby innej odpowiedzi się nie spodziewał. Można pomyśleć… ale opuścił buławę i bariera pomiędzy mną i Zawulonem zniknęła.

– Zapamiętam twoją rolę w tym przedstawieniu… – natychmiast wydeptał mag Ciemności. – Na zawsze.

– Pamiętaj – przytaknąłem. – To bardzo pożyteczne.

Zawulon złożył ręce – ciemne skrzydła załomotały w zgodnym rytmie i zniknął. Jednak przedtem mag spojrzał na wiedźmę, a ta skinęła głową.

Bardzo mi się to nie podobało. Splunięcie za kimś – to nie zabójcza klątwa, ale zawsze groźna.

Lekkim krokiem tancerki, zupełnie nie pasującym do okrwawionej, poranionej twarzy i wywichniętej, bezwładnie zwisającej lewej ręki, Alicja podeszła do mnie.

– Ty też powinnaś odejść – powiedział szef.

– Oczywiście, z największą przyjemnością! – odcięła mu się wiedźma.

– Ale przedtem mam tu jeszcze coś do załatwienia… całkiem maleńkiego, drobiazg. Mam prawo do czegoś, nieprawdaż, Antoni?

– Tak – wyszeptałem. – Ingerencja siódmego stopnia.

W kogo będzie skierowane uderzenie? W szefa – śmiechu warte. W Tygryska, Niedźwiedzia, Siemiona… bzdura. W Igora? Ale co jemu można narzucić na najniższym poziomie ingerencji?

– Otwórz się – powiedziała wiedźma. – Otwórz się przede mną, Antoni. Ingerencja na siódmym poziomie. Szef Nocnego Patrolu jest świadkiem, nie przekroczę tej granicy.

Siemion jęknął, do bólu ściskając moje ramię.

– Masz do tego prawo – powiedziałem. – Borysie Ignatjewiczu… – Rób, jak uważasz – cicho odpowiedział szef. – Ja będę pilnował.

Westchnąłem, otwierając się przed wiedźmą. Przecież i tak nic nie może zrobić! Nic! Ingerencja siódmego stopnia nigdy nie przyciągnie mnie do Ciemności! To po prostu śmieszne!

– Antoni – miękko powiedziała wiedźma. – Powiedz szefowi to, co chciałbyś mu powiedzieć. Powiedz prawdę. Postąp uczciwie i słusznie. Tak, jak powinieneś postąpić.

– Ingerencja minimalna… – potwierdził szef. Jeśli w jego głosie był ból, to tak głęboko ukryty, że nie dane mi było go usłyszeć.

– Wielochodówka – powiedziałem, patrząc na Borysa Ignatjewicza.

– Ale z obu stron. Dzienny Patrol oddaje w ofierze swoje pionki. Nocny Patrol – swoje. Dla wielkiego celu. Dla włączenia w swoje szeregi Wielkiej Czarodziejki o niebywałej sile. Mógł zginąć młody wampir, który tak chciał miłości. Mógł zginąć, zagubić się w Zmroku chłopiec z niewielkimi zdolnościami Innego. Mogli ucierpieć współpracownicy Nocnego Patrolu. Ale jest cel, który uświęca środki. Dwóch wielkich magów, od setek lat walczących ze sobą, wywołuje kolejną, niewielką wojnę. A mag Światła miał wtedy trudniejszą pozycję… i stawia wszystko na jedną kartę. Przegrana dla niego – to nie tylko problem, to krok w Zmrok. Na zawsze. Mimo to stawiana jedną kartę wszystkich. Swoich i cudzych. Nie tak, Borysie Ignatjewiczu?

– Tak – odpowiedział szef.

Alicja cichutko zaśmiała się i poszła do luku. Teraz już nie miała ochoty na loty, Tygrysek nieźle ją pobijała. Mimo to wiedźma miała dobry humor.

Spojrzałem na Siemiona – opuścił oczy. Tygrysek powoli transformowała się ponownie w dziewczynę… ale także starała się nie patrzeć mi w oczy. Niedźwiedź krótko ryknął i nie zmieniając swojego wyglądu poszedł do luku. Było mu trudniej niż pozostałym. Jest zbyt prostolinijny, Niedźwiedź, wspaniały wojownik i przeciwnik kompromisów…

– Wszyscy jesteście podli – powiedział Igor. Podniósł się po kilku próbach – nie tylko ze zmęczenia, teraz zasilał go szef, widziałem cieniutką niteczkę mocy, przecinającą powietrze – z początku zawsze jest trudno wyrwać się ze swojego cienia.

Wyszedłem za nim. To nie było trudne, w ciągu ostatniego kwadransa w Zmrok skierowano tyle energii, że utracił zwykłą agresywną lepkość.

Prawie równocześnie usłyszałem okropny miękki łomot – to spadający z dachu wiedźmin sięgnął bruku.

Zaraz za mną w rzeczywistości zaczęli się pojawiać pozostali. Sympatyczna czarnowłosa dziewczyna z siniakiem pod lewym okiem i rozbitym policzkiem, niewzruszony przysadzisty facet, imponujący wyglądem biznesmen w orientalnym szlafroku… Niedźwiedź już odszedł. Wiem, co będzie robił w swoim mieszkaniu, w „barłogu". Będzie pił nie rozcieńczony spirytus i czytał wiersze. Najprawdopodobniej na głos. Patrząc w wesoło gadający telewizor.

Wampirzyca także się pojawiła. Była w strasznym stanie, coś mamrotała, trzęsąc głową i próbując wylizać odgryzioną rękę. Ręka próbowała przyrosnąć z powrotem. Wszystko dookoła było ochlapane krwią – nie jej, oczywiście, ale krwią jej ostatniej ofiary…

– Odejdź – powiedziałem, podnosząc ciężki pistolet. Ręka zdradziecko zadrżała.

Kula mlasnęła, przelatując przez martwe ciało, w boku dziewczyny pojawiła się rana szarpana. Wampirzyca jęknęła, zacisnęła ją zdrową ręką. Druga zwisała na jakichś niteczkach ścięgien.

– Nie trzeba – miękko powiedział Siemion. – nie trzeba, Antoni…

Mimo to wycelowałem jej w głowę, ale w tej samej chwili z nieba spikował wielki czarny cień, nietoperz wielkości kondora. Rozłożył skrzydła, zasłaniając wampirzycę, wygiął się w spazmie transformacji.

– Ona ma prawo do sądu!

Do Kostii nie mogłem strzelać. Stałem, patrząc na młodego wampira, mojego sąsiada. Nie spuścił wzroku, patrzył uparcie i twardo. Od jak dawna śledziłeś mnie, przyjacielu i przeciwniku? I po co – uratować krewną, czy też nie dopuścić, bym zrobił krok, po którym stanę się śmiertelnym wrogiem?

Wzruszyłem ramionami i wsunąłem pistolet za pasek. Masz rację, Olga. Całe to techniczne wyposażenie to bzdury.

– Ma prawo – potwierdził szef. – Siemion, Tygrysek, konwojujcie ją.

– Dobrze – Powiedziała Tygrysek. Spojrzała na mnie, nie ze współczuciem – ze zrozumieniem. Ciężkim krokiem ruszyła ku wampirom.

1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 99
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)