Magia Seksu czyli Co Zrobić, By Twój Mężczyzna Był Wspaniały W Łóżku
- Автор: Мастертон Грэхэм
- Язык: польский
- Жанр: Романы для взрослых
Электронная книга - «Magia Seksu czyli Co Zrobić, By Twój Mężczyzna Był Wspaniały W Łóżku». Краткое содержание книги:
Zaufanie do własnej atrakcyjności seksualnej pomoże Ci znacznie poprawić Twój styl w sferze seksu. Jeśli będziesz wiedziała, że naprawdę podobasz się mężczyznom, to zarazem będziesz miała świadomość, że to właśnie Twoja atrakcyjność ich podnieca; nie musisz się wtedy niepokoić o to, czy ich ekscytujesz, czy nie. Tak wiele kobiet nie podejmuje gry miłosnej, leżąc sztywno i nieporadnie w łóżku tylko dlatego, że brakuje im wiary we własny sex-appeal. No cóż, można mieć takie obawy, umawiając się na randki z jednym tylko mężczyzną, lecz jeśli zaczniesz spotykać się z dwoma, trudno o lepszy dowód, że masz w sobie wszystko co trzeba.
Podwójny romans da Ci ponadto okazję do szybszego nabycia sprawności seksualnej. Każdy uczy się czegoś o technice uprawiania miłości w każdym kolejnym romansie, nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy. Gdy kochasz się z mężczyzną, uczysz się od niego (oczywiście jeśli jesteś skłonna do nauki) nieomal wszystkiego co on wie o seksie, a jego wiedza pochodzi od każdej z kobiet, z którą kiedykolwiek spał.
Jeśli w danej chwili masz tylko jeden romans, powielasz po prostu wcześniejsze doświadczenia. Lecz jeśli jednocześnie masz dwa lub więcej, zyskasz szansę sprawdzenia i porównania Twej wiedzy wobec obu partnerów.
Posłuchajmy wypowiedzi na ten temat 25-letniej Amy, pracującej w dziale mody:
„Gdy byłam młodsza, traktowałam seks z wielką naiwnością. Moja mama nigdy wiele o tym nie mówiła i chociaż miałam niejakie pojęcie, skąd się biorą dzieci, o kochaniu się z mężczyzną nie wiedziałam prawie nic. Trochę dowiedziałam się w szkole i w liceum, po prostu z rozmów z innymi dziewczynami, ale oczywiście wielu rzeczy nie rozumiałam.
Straciłam dziewictwo, kiedy miałam dokładnie 19 lat, w dniu urodzin, z mężczyzną starszym ode mnie o osiem lat. Później okazało się, że jest… żonaty. W klubie, do którego często chodziłam, było moje wielkie przyjęcie urodzinowe i zapewne wypiliśmy za dużo alkoholu. Ten facet był czarujący i wydawał mi się starszy i mądrzejszy od wszystkich, ale teraz myślę, że skoro miał wtedy tylko 27 lat, to pewnie nie mógł być aż taki wspaniały.
Zaproponował odwiezienie mnie do domu, a ja się zgodziłam. Nie trzymałam się zbyt pewnie na nogach i za bardzo nie wiedziałam co się dzieje. Poprowadził mnie przez parking do lasu, a tam oparł mnie o drzewo i zaczął całować. Nie stawiałam oporu. Podobał mi się i czułam się podniecona, więc nie było powodu do sprzeciwu.
Podniósł mi sukienkę. Teraz trochę zaczęłam się opierać i próbowałam go powstrzymać, ale oboje byliśmy za bardzo rozbawieni. Udało mu się ściągnąć mi majtki aż do kolan, a potem do kostek, i wtedy wsunął mi swą dłoń między nogi i pieścił palcami. Czułam wilgoć z pochwy i to mnie zawstydziło. Teraz wydaje mi się, że próbowałam się wyrwać właśnie z tego powodu, że nie chciałam, by zobaczył tę wilgoć, a nie dlatego, że chciał się ze mną kochać. Ale wtedy wsunął we mnie swe palce, zaczął drażnić łechtaczkę i chyba bardzo mi się to podobało, więc się trochę odprężyłam.
Nie widziałam wiele w ciemnościach, ale poczułam ucisk jego koguta między moimi udami. Jeszcze raz wsunął we mnie palce, żeby ułatwić sobie wprowadzenie członka we właściwe miejsce. Wiedziałam, co się dzieje, ale jednocześnie nie miałam pojęcia, jak na to zareagować. Zanim się zorientowałam, jego kogut był już we mnie i poczułam regularne suwy w tę i z powrotem. Pamiętam jak w mroku przyglądałam się drzewom i światłom samochodów w oddali, myśląc:»naprawdę odbywam stosunek, właśnie to robię!«
Taka właśnie byłam naiwna. Z tym facetem kochałam się wtedy pierwszy i jedyny raz, a później spotkałam Johna i sądzę, że dopiero jego mogłabym nazwać swym pierwszym, poważnym partnerem.
Żaden z niego Casanovą, ale był słodki i miły, i było nam ze sobą dobrze przez prawie rok. Potem przez dłuższy czas nie miałam nikogo specjalnego, dopiero później spotkałam Paula, i wreszcie, kiedy z nim zerwałam, poznałam Maca.
Mac to wspaniały przyjaciel i świetny kochanek. Pisze scenariusze do filmów, ale nie takich jak Żądło, tylko szkoleniowych, o bezpieczeństwie pracy w fabrykach i temu podobne. Poznałam go na przyjęciu, zaprosił mnie na kolację, a w następny weekend zabrał mnie do domu swoich rodziców w stanie New Hampshire. Spacerowaliśmy, czytaliśmy książki i kochaliśmy się na okrągło. Mac jest delikatny i ma dużą wiedzę. Zna mnóstwo dziwnych rzeczy i to, że jest delikatny wcale nie znaczy, że jest słaby. Kiedy się kochamy zawsze dba o moje doznania i troszczy się o to, czy miałam orgazm.
To śmieszne, ale niejednokrotnie wcale nie pragnę aż takiej troski. Któregoś wieczoru, gdy Mac zajęty był w pracy, zostałam zaproszona do przyjaciół na małą imprezę. Był tam nowy facet, facet, którego nigdy wcześniej nie widziałam i ktoś mi go przedstawił. Ma na imię Frank. Bardzo się różnią z Mac'kiem. Frank to jeden z tych mężczyzn, którzy zawsze potrafią człowieka wyprowadzić z równowagi, nawet jeżeli wiesz, że robi to specjalnie. Byłam cała wkurzona po pięciu minutach, kiedy zaczął mówić o udziale kobiet w polityce, chociaż wcale nie angażuję się mocno w ruch feministyczny. Był również bardzo seksowny, chociaż z początku nie uświadamiałam sobie tego. Nosił pogniecione, sprane dżinsy i srebrny krzyż na szyi, tak wielki, że mógłby nim odstraszać Drakulę.
Zaproponował, że zabierze mnie do restauracji – a raczej zażądał, żebym z nim poszła na kolację. Mac miał pracować do późna w nocy, więc nie widziałam w tym nic złego. Frank zawiózł mnie do jakiegoś motelu przy autostradzie i zjedliśmy steki z sałatką – żadne tam frykasy, ale mi smakowało.
Nawet nie spytał, czy chcę jechać do niego. Zajmował całe najwyższe piętro wielkiego domu na przedmieściu. Było równie bałaganiarskie jak on, a w lodówce znalazłam więcej puszek z piwem niż jedzenia. Mieszkał dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałam.
Wypiliśmy trochę, puścił jakąś muzykę, a potem podniósł się, wziął mnie za rękę i powiedział:»Chodźmy się kochać«. Pochlebiało mi to, a zarazem bałam się. Nawet nie próbował mnie rozbierać. Sam ściągnął z siebie koszulę, zdjął dżinsy, i tak stał, wielki, muskularny, owłosiony, a jego ogromny kogut wznosił się tak mocno, że niemal parowało z niego.
Nie powiedziałam»nie«. Czasami zastanawiam się dlaczego, ale nie powiedziałam. Frank nie należy do tych facetów, którym się mówi»nie«, chyba że podczas sprzeczki. Ściągnęłam rajstopy, figi, a potem bluzkę i stanik. Stałam przed nim, z rękoma między udami. Czułam wstyd, a jednocześnie podniecenie. Byłam jak jagnię gotowe na rzeź. Mac nigdy nie wywoływał we mnie takich doznań.
Spółkowaliśmy na podłodze. To było dopiero to coś. Frank był ostry i gwałtowny, jak gdyby lubił seks w ten sam sposób co niektórzy ludzie orzeszki – nigdy nie dość i bez końca. Przeleciał mnie tak mocno, że aż bolało. Chciałam krzyczeć, ale ten ból był zbyt przyjemny, żeby się na niego skarżyć.
Razem doszliśmy do orgazmu, a wszystko to poruszyło mnie do żywego. Potem wypaliliśmy do spółki papierosa i on chciał mnie znowu przelecieć. Powiedział mi, żebym usiadła mu na głowie. Z początku się wzbraniałam. Wypełniała mnie jego sperma i byłam pewna, że on nie chce, abym…, no cóż, jednak chciał. Położył się więc na podłodze, a ja ostrożnie przykucnęłam nad jego głową. Najpierw zaczął całować i lizać mój srom. To było fantastyczne uczucie. Odczuwałam, jak jego sperma wypływa ze mnie i spływa mu po ustach i po policzku. Za chwilę poczułam, jak jego język wnika w moją pupę, a potem Frank dosłownie ugryzł mnie w to miejsce. Bolało, ale mój Boże, warto było.