Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Pierworodni [Firstborn - pl]
Pierworodni [Firstborn - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierworodni [Firstborn - pl]

Электронная книга - «Pierworodni [Firstborn - pl]». Краткое содержание книги:

Pierworodni po raz pierwszy dali znać o sobie wywołując Nieciągłość, w wyniku której Ziemia została rozbita na fragmenty pochodzące z różnych epok. Jednym z rozbitków na tak odmienionej planecie, którą nazwano Mirem, była kobieta, imieniem Bisesa Dutt. Z przyczyn, których nie była w stanie zrozumieć, udało jej się nawiązać osobliwy kontakt z zagadkowym artefaktem i kryjącą się za nim potęgą, która odesłała ją z powrotem na Ziemię. Po powrocie odegrała zasadniczą rolę w podjętej przez całą ludzkość próbie powstrzymania katastrofy, potężnej burzy słonecznej, wywołanej przez Pierworodnych, która miała unicestwić wszelkie życie na całej planecie. Groźbie tej udało się wprawdzie zapobiec, ale straty, jakie poniosła Ziemia, były niewyobrażalne.
Teraz, w dwadzieścia lat później, Pierworodni wracają. Tym razem zastosowali broń ostateczną: w stronę Ziemi zmierza „bomba kosmologiczna”, urządzenie, którego działania ziemscy naukowcy właściwie nie pojmują i którego nie da się zatrzymać ani zniszczyć. Całemu światu grozi zagłada.
Rozpaczliwie poszukując ratunku, Bisesa udaje się na Marsa, a następnie na Mir, którego koniec także jest bliski. Ale kiedy wychodzą na jaw szokujące cechy natury Pierworodnych i ich mrożące krew w żyłach plany dotyczące rodzaju ludzkiego, z odległych o wiele lat świetlnych otchłani kosmosu przybywa nieoczekiwany sprzymierzeniec.
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 91
Перейти на страницу:

— Powiedzcie mi, co według was się tutaj wydarzyło — powiedziała Bisesa.

— Myślimy, że byli tutaj Marsjanie — powiedział Jurij. — Dawno temu, kiedy nasi przodkowie stanowili jedynie plamę fioletowego śluzu. Nic o nich nie wiemy. Ale robili tyle hałasu, że zwrócili uwagę Pierworodnych.

— I Pierworodni zaatakowali — szepnęła Bisesa.

— Tak. Ale Marsjanie stawili opór. Udało im się stworzyć pułapkę grawitacyjną. I uwięzili Oko. Odtąd tu tkwi. Myślę, że od wielu eonów.

— Próbowaliśmy wykorzystać twoje spostrzeżenia, Biseso — powiedziała Ellie.

— Co masz na myśli?

— To, co przekazałaś na temat Mira i swojej podróży powrotnej. Powiedziałaś, że Oko działa jak brama, przynajmniej przez pewien czas. Więc zaczęliśmy eksperymentować. Wysłaliśmy niektóre wytwory Oka z powrotem, wykorzystując elektromagnes wydobyty z akceleratora cząstek.

— Próbowaliście wysyłać sygnały za pośrednictwem Oka, tak?

— Nie tylko. — Ellie wyszczerzyła zęby w uśmiechu. — Odebraliśmy sygnał zwrotny. Regularne impulsy. Przeprowadziliśmy ich analizę, Biseso. Odpowiadają sygnałowi zajętości pewnego starego modelu telefonu komórkowego.

— Wielki Boże. Mój telefon w świątyni. Wysłaliście wiadomość do mojego telefonu na Mirze!

Ellie uśmiechnęła się.

— To był wielki sukces techniczny.

Myra powiedziała:

— Dlaczego nie podzielić się tymi wiadomościami z Ziemią?

— Może w końcu będziemy musieli to zrobić — zmęczonym głosem powiedział Aleksiej. — Ale teraz, jeśli nas znajdą, prawdopodobnie zaciągną Oko na jakiś plac w Nowym Jorku jako trofeum, a nas aresztują. Potrzebujemy czegoś bardziej przekonywającego.

— I dlatego jestem tutaj — powiedziała Bisesa.

* * *

Przyspieszenie było brutalne.

Edna i John w ogóle nie widzieli detonacji, ponieważ wszystkie czujniki Liberatora były wyłączone, a okna kabiny załogi nieprzejrzyste. Wciśniętej w siedzenie uciekającej przed eksplozją Ednie przypomniały się symulacje podczas szkolenia, kiedy uciekała przed samobójczą misją pilotów Zimnej Wojny, lecąc samolotem myśliwskim FJ4-B Fury nad terytorium nieprzyjaciela z szybkością trzystu węzłów i zrzucając bombę jądrową przymocowaną do brzucha, a potem próbując prześcignąć kulę ognistą, rozpędzając samolot do szybkości, jakich nie przewidywali jego konstruktorzy. Obecna misja miała w sobie coś z tamtej, chociaż paradoksalnie była lepiej zabezpieczona niż którykolwiek z tych bohaterskich skazanych na zagładę pilotów lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku. W pustej przestrzeni nie było fal uderzeniowych, które trzeba było wyprzedzić; w rzeczywistości bomba jądrowa powodowała znacznie większe szkody w atmosferze.

Przyspieszenie nagle znikło i Ednę rzuciło do przodu. Usłyszała, jak John jęknął. Z terkotem silników korygujących statek obrócił się i okna pojaśniały.

Kula ognista po wybuchu jądrowym już uległa rozproszeniu.

— A bomba Q — szybko poinformował John — jest nienaruszona. Najwyraźniej nie ucierpiała. Jak wynika z moich pomiarów, jej trajektoria w ogóle nie uległa zmianie.

— To niedorzeczne. Nie jest aż tak masywna. — Najwyraźniej istnieje coś, coś, co ją kotwiczy w przestrzeni kosmicznej silniej niż zwykła bezwładność.

— Edno — powiedziała Libby — jestem gotowa do czwartego przelotu.

Edna westchnęła. Teraz nie było sensu się wycofywać, ich wrogie zamiary wobec bomby Q były zupełnie oczywiste.

— Kontynuuj. Uzbrój rybę.

Aleksiej powiedział:

— Słuchaj, Biseso, jeżeli bomba Q jest artefaktem Pierworodnych, uważamy, że najlepszym sposobem walki z istniejącym zagrożeniem jest zastosowanie technologii Pierworodnych przeciw nim samym. To Oko jest jedyną próbką ich technologii, jaką dysponujemy. A ty możesz być jedynym sposobem jego uruchomienia.

Kiedy rozmowa przybrała bardziej konkretny charakter, Bisesa odniosła wrażenie, że coś w wiszącym nad nią Oku uległo zmianie. Jakby się przesunęło. Stało się bardziej czujne. Usłyszała ciche brzęczenie, a skafander zadrżał, jakby uderzony podmuchem wiatru. Wiatru?

Marszcząc brwi, Myra postukała w hełm rękawicą.

Juri spojrzał w górę.

— Oko, o cholera…

— Trzydzieści sekund — powiedziała Libby.

John powiedział:

— Wiesz, nie ma powodu, dla którego zasięg działania bomby miałby być ograniczony. Mogłaby zwyczajnie rozgnieść ten pieprzony statek jak muchę.

— Istotnie — spokojnie powiedziała Edna. — Sprawdź zabezpieczenia.

John przezornie zamknął wizjer skafandra.

— Gotów?

— Wystrzel tę cholerną rybę — mruknął John.

Edna wcisnęła guzik. Napęd A włączył się i przyspieszenie znów wzrosło, wciskając ich w siedzenia.

Z działa zainstalowanego na kadłubie Liberatora zostały jednocześnie wystrzelone cztery torpedy. Były to torpedy antymaterii, tak niestabilne, że trzeba je było uzbrajać w locie, nie zaś w doku statku.

Jedna z nich wybuchła przedwcześnie, jej magnetyczne bezpieczniki zawiodły.

Pozostałe wybuchły jednocześnie wokół bomby Q, jak zaplanowano.

A bomba Q pozostała nietknięta. Najpotężniejsza broń człowieka, wystrzelona przez pierwszy i jedyny statek wojenny, nie była w stanie naruszyć bomby ani odchylić jej trajektorii choćby o ułamek stopnia.

— A więc tak — powiedziała Edna. — Libby, sporządź notatkę w dzienniku pokładowym. — Czekając na dalsze rozkazy z Achillesa, Liberator trzymał się w bezpiecznej odległości od bomby Q, podążając jej śladem.

— Chryste — warknął John Metternes, odpinając pasy bezpieczeństwa. — Muszę się napić. Prysznic i drink.

* * *

Marsjański pył i kawałki lodu kłębiły się na podłodze, unosząc się w górę i zderzając z lśniącą powierzchnią Oka. Bisesa czuła strach i zarazem euforię.

—  Tylko nie to. Tylko nie to!

Myra niezdarnie podbiegła do matki i złapała ją.

— Mamo!

— Wszystko w porządku, Myro…

Jej głos zagłuszał coraz głośniejszy ton o rosnącej częstotliwości, sięgający progu słyszalności i tak silny, że wywoływał ból.

Jurij patrzył na ekran przyszyty do rękawa.

— Ten sygnał zmienia częstotliwość, jak test…

Ellie śmiała się.

— Udało się. Oko reaguje. Do licha! Chyba nigdy w to nie wierzyłam. A na pewno nie w to, że to zadziała, jak tylko ta kobieta wejdzie do Jamy.

Aleksiej wyszczerzył zęby w uśmiechu.

— Uwierz w to, dziecino!

— Ono zmienia się — powiedział Jurij, patrząc w górę.

Odbijająca, gładka powierzchnia Oka oscylowała teraz jak powierzchnia rtęci, po której przebiegały fale i zmarszczki.

Potem jego powierzchnia zapadła się, jakby spuszczono z niego powietrze. Bisesa patrzyła w głąb lejka o srebrzysto-złotych ścianach. Wydawało się, że lejek znajduje się bezpośrednio przed jej twarzą, ale odgadywała, że gdyby obeszła komorę dookoła albo znalazła się nad czy pod Okiem, widziałaby taki sam lejek o lśniących ścianach zbiegających się ku środkowi.

Widziała to już przedtem w Świątyni Marduka. Nie był to żaden lejek, żaden prosty trójwymiarowy obiekt, lecz zaburzenie w otaczającej ją rzeczywistości.

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)