Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Tylko Chłód
Tylko Chłód - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tylko Chłód

Электронная книга - «Tylko Chłód». Краткое содержание книги:

Myślała, że koszmar już się skończył…
Dwadzieścia trzy lata temu Harlow Grail porwał psychopata. By zmusić rodziców dziewczynki do zapłacenia okupu, obciął jej palec, jednak okaleczona i przerażona Harlow zdołała umknąć swemu prześladowcy. Kiedy dorosła, zmieniła imię, nazwisko oraz adres zamieszkania. Jako Anna North zaczęła robić karierę literacką.
Jednak najgorsze było dopiero przed nią…
Wokół Anny zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Mała wielbicielka przesyła niepokojące listy, w tajemniczych okolicznościach znika jej przyjaciółka, nieuchwytny morderca zabija rudowłose, tak jak Anna, kobiety. Kiedy pisarka w swojej lodówce znajduje ucięty palec, nie ma już wątpliwości: dawny prześladowca odnalazł ją i postanowił wyrównać rachunki. Policja jest bezradna; nawet detektyw Quentin Malone. który w trakcie śledztwa zakochał się w Annie i za wszelką cenę pragnie ją ocalić, zaczyna przegrywać wyścig ze śmiercią…
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 85
Перейти на страницу:

– Czuję się jak idiotka. Przecież poszłam z tym nawet na policję!

– Nie przejmuj się, Anno. My z Billem też daliśmy się nabrać.

– Tyle że to nie was chciał oszukać! Nie wy byliście celem!

Dalton podszedł do niej i przytulił ją do siebie.

– Przynajmniej to się już skończyło. Możesz o tym zapomnieć i zająć się innymi rzeczami.

– Na przykład zniknięciem Jaye i moją nieistniejącą karierą? Rzeczywiście mam czym!

– Nie przejmuj się – powiedzieli jednogłośnie. – Tak nie lubimy, kiedy się przejmujesz.

– Dlatego chcemy, żebyś poszła z nami do „Tipitiny“ i trochę się rozerwała.

– Dzisiaj noc z Zydeco Kings!

– Zydeco Kings będą grali!

– Prosto z Thibodaux.

– Prosimy, Anno. Dziś sobota, a ty jesteś zupełnie wolna…

– Sama nie wiem. – Potrząsnęła głową. – Nie jestem w nastroju.

– Właśnie dlatego powinnaś z nami pójść. Trochę się zabawisz. – Dalton złapał ją za ręce. – Poza tym masz na nas zbawienny wpływ. Jeśli pójdziesz, nie będziemy za dużo pić i jeść, no i wrócimy przed świtem do domu.

– Możesz zaprosić tego Bena. Obiecuję, że nie będę go obmacywał.

Anna wybuchnęła śmiechem. śmiechem.

– Uwielbiam was, chłopaki.

– Czy to znaczy, że się zgadzasz? Proszę!

– Dobrze, pójdę z wami – skapitulowała.

ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY

Sobota, 20 stycznia

Dzielnica Francuska

Kiedy Bill i Dalton o siódmej zapukali do jej mieszkania, już była gotowa. Czuła się wyśmienicie. Miała wrażenie, że jest lekka i… atrakcyjna. Stwierdziła, że zasługuje na odrobinę rozrywki. W czasie tego wieczoru nie chciała myśleć o tym, co wydarzyło się w ciągu ostatnich paru dni. Skorzystała nawet z zachęty Billa i zadzwoniła do Bena.

– No i jak tam twój terapeuta? Przyjdzie? – spytał Dalton, jakby czytał w jej myślach.

– Postara się do nas później dołączyć, bo ma jeszcze parę spraw do załatwienia. – Zamknęła mieszkanie i włożyła klucze do torebki.

– Jego strata – mruknął Bill, przyglądając się jej obcisłym dżinsom, czarnej bluzce i skórzanej kurtce. – Świetnie wyglądasz.

– Bardzo panu dziękuję. – Uroczo dygnęła i wszyscy się roześmieli, po czym ruszyli zgodnie na dół. – Szkoda tylko, że dwaj najprzystojniejsi faceci, jakich znam, są gejami. Tym bardziej że spędzam z wami większość czasu.

– Dlatego właśnie warto wyrwać się z domu – rzucił Dalton.

– I potańczyć – dodał Bill, poruszając dwuznacznie biodrami. – Może właśnie dzisiejszego wieczoru znajdziesz Tego Jedynego.

Anna zaśmiała się razem z nimi, ale nie miała zamiaru zbyt intensywnie szukać. Nawet Ben, oczywiście jeśli się zjawi, nie ma żadnych szans, bo przypadkowy seks nie był w jej stylu.

Opuścili budynek i ruszyli w kierunku „Tipitiny“. Ten słynny muzyczny klub znajdował się zaledwie kilkanaście przecznic dalej. Mimo chłodu zdecydowali się pójść pieszo, rozgrzani swoim towarzystwem i perspektywą fajnej zabawy.

Kiedy weszli do środka, tańce już się rozkręciły. Zydeco Kings zawsze przyciągali sporą publiczność, zwłaszcza w sobotnie wieczory w Dzielnicy Francuskiej. Tłum składał się z miejscowych i turystów, a jeśli idzie o wiek, była tam zarówno młodzież tuż po osiemnastce, jak i starcy stojący nad grobem. Bill zauważył parę osób z komisji zajmującej się sztuką i ruszyli w tamtą stronę. W ten sposób zdobyli stolik, do którego dostawiło się dodatkowe krzesła. Dołączył do nich jeszcze ktoś z sąsiedztwa, a potem znajomy tego znajomego.

W czasie pierwszej godziny Anna rozglądała się za Benem, w końcu jednak stwierdziła, że pewnie nie przyjdzie. Mimo rozczarowania dała się wciągnąć w zabawę. Piwo lało się strumieniami, a muzyka grała tak, że nogi same rwały się do tańca, jak to w Nowym Orleanie. Anna wraz z przyjaciółmi piła i jadła za dużo, a także śmiała się głośno. Bawiła się lepiej niż kiedykolwiek, tańcząc ze wszystkimi, którzy o to prosili.

W końcu wróciła do stolika, spocona i zziajana.

– Wody! – jęknęła i opadła na krzesło obok Daltona, wachlując się dłonią.

Kiedy dostała szklankę, opróżniła ją do dna.

– Ani śladu twojego terapeuty, co?

– Nie. Rozglądałam się za nim.

Dalton spojrzał na nią ze zdziwieniem.

– Kiedy?

– No, w czasie tańca – odparła. – Między kolejnymi wygibasami.

– Aha. Może to i lepiej – mruknął bardziej do siebie niż do niej i podsunął jej swoją szklankę. – Pij.

Nie trzeba jej było tego dwa razy powtarzać. Wypiła spory łyk i spojrzała zaczepnie na Daltona.

– Niby dlaczego?

– Bo od jakiegoś czasu uważnie ci się przygląda nieprawdopodobnie przystojny facet. Popatrz, prawdziwe cudo, nie uważasz?

– Mnie? – zdziwiła się, patrząc dookoła. – Nie widzę go. Gdzie on jest?

– Przy barze. Ale nie patrz na niego teraz. Niech nie myśli, że jesteś łatwa.

Nie posłuchała go, ale przy barze był ogromny tłok i Anna nie zauważyła nikogo interesującego. Mina jej zrzedła.

– Pewnie patrzy na ciebie, Dalton – mruknęła. – Tak się pechowo składa, że w tym mieście wszyscy interesujący mężczyźni to geje.

– Nie, ten jest stuprocentowym hetero. Chyba że po raz pierwszy zawodzi mnie mój nieomylny instynkt, ale to niemożliwe. O, idzie tutaj. Tylko nie rzuć mu się od razu na szyję.

– Idzie tu? – spytała, starając się dojrzeć coś poza parą, która zaczęła tańczyć tuż przed nią. – Jesteś pewny?

Mężczyzna pociągnął kobietę na bok i tłum się rozstąpił. Serce zamarło Annie w piersi. Śledczy Malone. Tak, rzeczywiście szedł w jej stronę. Z trudem się opanowała, wprost nie mogąc oderwać od niego oczu. Do licha, Dalton miał absolutną rację. W niebieskich dżinsach i gładkiej koszuli wyglądał naprawdę wspaniale.

Zdecydowała, że za dużo już dzisiaj tańczyła i wypiła zbyt wiele piw.

– Cześć, Anno – rzekł, zatrzymawszy się przy stoliku.

– Witam, panie Malone – powiedziała nerwowo.

Nawet ona zauważyła, że ma nienaturalny głos. Co się z nią, do diabła, dzieje?!

– Mów mi Quentin. – Pokazał jej w uśmiechu wszystkie zęby.

Dalton szturchnął ją łokciem.

– Anno, przedstaw mnie swojemu znajomemu.

Zaczerwieniła się jak piwonia, chociaż nie miała ku temu żadnych powodów.

– Oczywiście. Dalton, to oficer śledczy Quentin Malone. Opowiadałam ci o nim.

– A tak. – Wyciągnął do niego rękę. – Anna nie powiedziała mi, że z pana taki przystojniak.

Zupełnie niezmieszany Quentin energicznie potrząsnął jego dłonią.

– Bardzo mi z tego powodu przykro.

– Być może powinien pan dać jej szansę, żeby mogła lepiej się panu przyjrzeć. Może…

– Dalton! – Zgromiła go wzrokiem. – Powinieneś chyba trochę wytrzeźwieć!

– Bardzo chętnie – powiedział Quentin, zupełnie nie zwracając uwagi na jej słowa. – Może zatańczymy, Anno?

Chciała odmówić, ale nieoceniony Dalton pchnął ją do przodu.

– Łap szansę – szepnął jej do ucha.

– Zabawny facet – mruknął Quentin, biorąc ją w ramiona. – Dobry przyjaciel?

– Tak. – Buntowniczo wysunęła do przodu brodę, spodziewając się, że zaraz zacznie kpić z „kochających inaczej“. Jednak tego nie zrobił, tylko przyciągnął ją bliżej.

– Pięknie pachniesz.

– Tylko spokojnie. Gdyby Dalton nie wypchnął mnie z miejsca, nigdy bym z panem nie zatańczyła!

– Będę musiał mu później podziękować.

Zakręcił nią, a potem przytulił. Ich biodra zetknęły się na moment i poczuła, jak dziwne wibracje rozeszły się po jej ciele.

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)