Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
List Pożegnalny - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

List Pożegnalny

Электронная книга - «List Pożegnalny». Краткое содержание книги:

Аннотация

Zbiór zawiera 18 opowiadań o następujących tytułach:

Ekstrapolowany koniec świata;

Druga strona lustra;

Towarzysz podróży;

Źle o nieobecnych;

Satelita;

Kolejność umierania;

Śmierć Karola;

List pożegnalny;

Inspekcja;

Pigułka bezpieczeństwa;

Błąd pilota;

Śmieszna sprawa;

Adaptacja;

Pełnia bytu;

Wyższe racje;

Utopia;

Chrzest bojowy;

Wyjątkowo trudny teren.

A ponadto:

Janusz Zajdel o sobie (napisane w kwietniu 1981 r., czyli 4 lata przed śmiercią);

fragmenty Drugiego spojrzenia na planetę Ksi;

kilka konspektów powieści napisanych i nienapisanych;

wspomnienie M. Parowskiego o Januszu oraz bibliografię twórczości J. Zajdla.
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 53
Перейти на страницу:

– Właściwie byłby to rewanż za wszystkie zniewagi…

– Otóż to, drogi gościu… A przy okazji ja też coś zyskam na tej zamianie. Dla niego zaś zostanie ten pijaczek… No, to jak będzie? Niech pan zostawi Adama, on i tak musi się przespać… i zapraszam do mnie.

– W porządku. Zaraz będę w panu! – Aldebarańczyk pozbył się reszty skrupułów.

Teraz tylko nie myśleć, o niczym nie myśleć! Wiktor schylił się pod stół i ukradkiem pociągnął duży haust z zapasowej butelki.

Swój plan zdążył przeprowadzić dosłownie w ostatniej chwili: prawdziwy Megrezyjczyk właśnie wyłonił się z kanału komunikacyjnego i na próżno próbował wniknąć w Wiktora, w którym przed chwilą rozgościł się Agaabar z Aldebarana blokując dostęp jakiejkolwiek innej osobowości.

Nie rozumiejąc, co się stało, przybysz z Megrez zaczął krążyć po pokoju. Natrafiwszy na poddające się sterowaniu, lecz zupełnie pijane ciało drzemiącego Adama, wniknął w nie, przebudził i z trudem odtworzył z jego pamięci mętne zarysy ostatnich wydarzeń. Napotkał wiele niejasności, jedno wszakże było oczywiste: jakiś galaktyczny przybłęda śmiał zawładnąć osobnikiem, którego Megrezyjczyk wyselekcjonował był dla siebie dziś rano. Obiekt został oznakowany i dokonana kradzież nie była wynikiem pomyłki, lecz niewątpliwie celowym działaniem.

Poczekaj, ty aldebarański gnojku! pomyślał Megrezyjczyk z wściekłością o przedstawicielu zaprzyjaźnionego układu planetarnego. Kolegium Galaktyczne nie puści płazem takiego wybryku!

Chyłkiem wycofał się z Adama do kanału transmisyjnego i wróciwszy na swą planetę natychmiast złożył skargę w ambasadzie Związku Planet Aldebarana.

*

– Wciąż nie całkiem pojmuję, jak to się stało, że sobie od nas poszli – powiedział Adam, – W jaki sposób udało ci się tak nabrać ich obu?

– Właściwie tylko jednego, tego z Aldebarana. Megrezyjczyk działał już tylko konsekwentnie, tak jak przewidziałem. Chodziło o to, żeby niczego nie planować zawczasu. Musiałem zdać się na impuls, na natchnienie chwili… Sytuacja wytworzyła się sama, miałem trochę szczęścia i udało mi się spowodować konflikt między obydwoma przybyszami. W wyniku skargi Aldebarańczyk został dyscyplinarnie odwołany z Ziemi…

– Skąd wiesz?

– Od mojego Megrezyjczyka, który mnie tu jeszcze do niedawna odwiedzał. Zaczął nawet ze mną konwersować. Zdaje się, że dałem mu trochę ogłady i dobrego wychowania, którego mu tak brakowało – uśmiechnął się Wiktor. – Ale i tak nie mam ochoty na jego towarzystwo. Zresztą chyba już ze mnie zrezygnował. Prawdę mówiąc myślałem, że wezmą się za łby i tak narozrabiają, że władze obydwu stąd odwołają… Tymczasem jeden okazał się sprytniejszy i nie dał się sprowokować. Trudno, powiedziałem sobie, nie ma innego wyjścia… Mój kosmiczny gość nie potrafił zrozumieć, dlaczego to zrobiłem. Klął mnie i wypytywał na przemian, chcąc pojąć moje motywy. A ja po prostu nie znoszę, kiedy ktoś obcy dyktuje mi, co mam robić, gdzie pójść, co mówić, co myśleć, w co wierzyć… Już raczej wolę tutaj przeczekać, aż on sobie pójdzie albo znajdzie innego jelenia… i dlatego napisałem na ścianie to antypaństwowe hasło.

– Koniec widzenia! – powiedział strażnik.

DRUGIE SPOJRZENIE NA PLANETĘ KSI

(fragmenty)

1.

(…) Człowiek, który przyniósł śniadanie do pokoju Pabla, z trudem udawał kelnera. Stawiając na stole tace, wychlapał kawę z dzbanka prosto w talerzyk z chlebem, a na domiar wszystkiego z bocznej kieszeni wystawał mu najbezwstydniej uchwyt jakiejś ręcznej broni.

– Do diabła, przepraszam! – burknął ze zniecierpliwieniem. – To nie moja specjalność…

– Specjalne środki ostrożności? – Pablo uśmiechnął się półgębkiem. – Co to będzie?

– Nie wiem. Obowiązuje was zakaz opuszczania pokojów i całkowita blokada łączności. Za dziesięć minut będzie teleodprawa.

– Może mi zdradzisz przynajmniej nazwę tego miłego miejsca? – Pablo wskazał dłonią na okno, za którym w porannym słońcu lśniła tafla spokojnej wody.

Tajniak przebrany za kelnera przez chwilę patrzył bezmyślnie w okno.

– To ośrodek rekreacyjny dla personelu służby kosmicznej – powiedział wymijająco.

– Nie wygląda na to, bym tu miał odpoczywać – roześmiał się Pablo. – No dobrze, nie pytam już o nic więcej/Przywieźli mnie tu w nocy, niemalże z workiem na głowie…

– Jedz śniadanie, bo zaraz będzie instruktaż – powiedział tajniak, kierując się ku drzwiom. – Aha, jeszcze to…

Wydobył z kieszeni niewielki szary przedmiot o kształcie pistoletu i położył na siedzeniu fotela.

– Nie majstruj przy tym, dopóki nie dowiesz się, do czego służy – ostrzegł wychodząc.

– No, chyba już! pomyślał Pablo, przełykając szybko śniadanie. Koniec zabawy, zaczyna się robota na serio.

Wczorajszy nagły wyjazd z ośrodka treningowego musiał być pierwszym etapem dalekiej podróży, do której Pablo przygotowywał się od dawna.

Dopił kawę i przesiadł się na fotel, ustawiony przed monitorem wbudowanym w ścianę pokoju. Wcisnął w ucho słuchawkę i obejrzał pistolet pozostawiony przez strażnika.

Za lekki na prawdziwą broń, pomyślał przymierzając uchwyt do dłoni. Przypomina raczej dziecinną zabawkę do pryskania ludziom wodą w nos.

Na ekranie pojawiły się na chwilę cyfry zegara, a potem twarz szpakowatego mężczyzny o dużych, ciemnych oczach południowca.

– Major Alvaro Calvi – przedstawił się człowiek z ekranu. – Jestem szefem tutejszej Grupy Bezpieczeństwa. Witam członków ekipy specjalnej i pragnę zakomunikować wszystkim, którzy mnie odbierają, że zostali zakwalifikowani do udziału w Ekspedycji Porządkowej, która wyruszy wkrótce w kierunku obiektu Ksi z zadaniem przywrócenia prawidłowych stosunków wewnętrznych w tamtejszej kolonii. O programie działań i zakresie indywidualnych zadań poinformuje was we właściwym czasie dowódca statku „Foton-2", który odbywać będzie tę podróż już po raz drugi.

Major przerwał na chwilę, sprawdzając coś w notatkach.

– Zaraz dowiecie się, dlaczego nie zebraliśmy was razem, w jednym pomieszczeniu – powiedział jakby w odpowiedzi na wątpliwości słuchaczy. – To, co powiem, musi pozostać tajemnicą znaną tylko części załogi „Fotona". A poza tym na razie nie powinniście znać się wzajemnie. Szkoliliśmy was w różnych ośrodkach treningowych, aby uniknąć kłopotów, jakie spotkały załogi poprzednich wypraw na planetę Ksi. Stanowicie grupę starannie wyselekcjonowaną i sprawdzoną, gdyż wasze zadanie wymaga ekipy o najwyższych kwalifikacjach zarówno fachowych jak moralnych. Okoliczności, które zaistniały…

Przerwał, krzywiąc się ironicznie, a potem uśmiechnął się do słuchaczy.

– Przepraszam za te nadęte ogólniki. Może powiem po prostu, o co chodzi. Otóż potrzebujemy was tutaj, na Ziemi, jeszcze zanim odlecicie. Właśnie dlatego, że odlatujecie, możemy z minimalnym ryzykiem zdradzić wam pewną tajemnicę, którą zna zaledwie kilka osób ze ścisłego grona szefów Wydziału Bezpieczeństwa Lotów. O tym, co usłyszycie, nie może dowiedzieć się absolutnie nikt. Nie wolno wam rozmawiać o tym między sobą, nawet po odlocie z Ziemi – bo jak powiedziałem, nie cała załoga będzie znała te informacje, a nikt z was nie będzie wiedział, kto oprócz niego został wtajemniczony. A zatem wszystko, co usłyszycie od tej chwili, przeznaczone jest tylko do osobistej wiadomości każdego z was.

W ciągu ostatniej doby wydarzył się… wypadek, wymagający natychmiastowej akcji interwencyjnej: kilku funkcjonariuszy specjalnej służby antyterrorystycznej… opuściło miejsce zakwaterowania, wyłamując się spod rozkazów dowództwa. Ludzie ci – niezależnie od tego, jakimi motywami się kierują – muszą zostać niezwłocznie zlokalizowani i schwytani, gdyż mogą stanowić poważne zagrożenie dla społeczeństwa.

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 53
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)