Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Fiołki Są Niebieskie
Fiołki Są Niebieskie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Fiołki Są Niebieskie

Электронная книга - «Fiołki Są Niebieskie». Краткое содержание книги:

Detektyw Alex Cross przybywa do mieszkania swojej zamordowanej partnerki i przyjaciółki, agentki FBI.
Już wie, że za jej śmierć odpowiedzialny jest jego zaprzysięgły wróg, nieuchwytny psychopata, nazywający siebie Supermózgiem, który ma sumieniu wiele zbrodni.
Prowadzone od dłuższego czasu śledztwo nie przyniosło dotąd rezultatów. Można przypuszczać, że ktoś celowo blokuje pracę policji…
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 57
Перейти на страницу:

– Wygląda na to, że masz cholernie uporządkowane życie. Dzieci, babcia, przyjaciele – powiedziała Jamilla.

Nie podjąłem tego tematu. Powód był oczywisty: żadne z nas nie pozostawało w stałym związku; nie miało to nic wspólnego z naszą pracą.

Rozdział 64

Niezwykle rzadko zdarza się zbrodnia chociaż trochę nie przypominająca innych, i jest to jedyny element wnoszący spokój do pracy policjanta. Na ogół wszystko pasuje do schematu i da się porównać do wcześniejszych wypadków. Te morderstwa były jednak całkiem odmienne – pozornie przypadkowe, straszne, trwające już ponad dekadę i czasami różniące się od siebie. Przy początkowym założeniu, że sprawców jest co najmniej kilku, śledztwo okazało się wyjątkowo trudne.

Następnego ranka Kyle wciągnął mnie w poważną rozmowę na ten temat. Był w złym nastroju, więc nic dziwnego, że z utęsknieniem czekałem, aż skończy i pozwoli mi zabrać się do pracy. Po wymianie poglądów i wspólnych narzekaniach mogłem wreszcie dołączyć do Jamilli, jak zwykle warującej w Garden.

Kupiłem pudło krispy kremes i w ten prosty sposób zyskałem sobie dozgonną wdzięczność zarówno Jamilli, jak i wszystkich agentów FBI, obserwujących dom magików. Każdy z nich dostał porządnego pączka. Cały mój zakup zniknął w kilka minut.

– Cholera, że też musieliśmy trafić na domatorów! – mimo woli westchnęła Jamilla pod adresem Charlesa i Daniela.

– Poczekaj trochę. Jeszcze widno. Na pewno wciąż śpią w swoich trumnach – odpowiedziałem.

Uśmiechnęła się i potrząsnęła głową. W jej pięknych ciemnych oczach zamigotały wesołe ogniki.

– Niezupełnie. Ten niższy, Charles, całe rano przesiedział w ogrodzie. W ogóle się nie boi słońca.

– Może to Daniel jest wampirem? Udzielnym księciem na tę okolicę? W końcu to on, jak wieść gminna głosi, odpowiada za większość sztuczek.

– Za to Charles niemal pół dnia spędził przy telefonie. Organizował jakąś imprezę. Coś w twoim stylu – dla fetyszystów. Stroje dowolne. Może być skóra albo guma, peleryna albo koronki. Co wybierasz? – spytała.

Roześmiałem się.

– Dżinsy – odparłem z udawaną zadumą – sztruks i trochę czarnej skóry. Mam skórzany pokrowiec na samochód. Może nieco zniszozony, ale nadal wygląda paskudnie.

Teraz ona się roześmiała.

– Wypadłbyś zabójczo w roli czarnego księcia.

– A ty? Masz jakieś ciuchy, o których powinniśmy wiedzieć?

– No cóż… Przyznaję – mam dwie skórzane kurtki, parę szortów i wysokie, jeszcze nie spłacone buty. Pamiętaj, że jestem z San Francisco. Tam dziewczęta wprost muszą nadążać za modą.

– To także dotyczy chłopców.

Minął następny długi dzień. Obserwowaliśmy dom aż do zmroku. Koło dziewiątej zmienili nas federalni.

– Chodźmy coś przegryźć – zaproponowałem.

– Mógłbyś inaczej dobierać słowa – mruknęła. Roześmieliśmy się oboje, lecz troszeczkę nieszczerze.

Nie chcieliśmy odchodzić za daleko od domu magików, więc wybraliśmy Camellia Grill, w River Bend, przy South Carrollton Avenue. Z zewnątrz lokal wyglądał jak mały dom plantatora. W środku okazał się schludnym i przyjemnym barem, z długim szynkwasem, przy którym stały wysokie stołki, przybite do podłogi. Obsługiwał nas szarmancki kelner w śnieżnobiałym kitlu i czarnym krawacie. Zamówiliśmy kawę i omlety. Te ostatnie okazały się wręcz przepyszne, lekkie i puszyste, o wielkości zwiniętej gazety. Jamilla dodatkowo wzięła czerwoną fasolę z ryżem. Skoro już była w Nowym Orleanie…

Bardzo nam smakowało. Nawet kawa okazała się wyśmienita. Dobrze mi było z Jamillą. Może trochę za dobrze? Rozmowa szła nam jak po maśle, a krótkie momenty ciszy zdarzały bardzo rzadko. Jeden z moich przyjaciół mawia, że prawdziwa miłość bywa tylko wtedy, gdy masz kogoś, z kim możesz przegadać całą noc, aż do białego rana. Niegłupie.

– Ciągle nic – mruknęła Jamilla, zerknąwszy na telefon. Siedzieliśmy przy kawie. Słyszałem, że w porze obiadu i kolacji przed Camellią stały kolejki. Na szczęście, trafiliśmy w lukę.

– Jak myślisz, co się tam dzieje w tym wielkim ponurym domu? Co psychopaci robią w wolnych chwilach?

Poznałem ich co najmniej kilku. Nie było ustalonego wzorca.

– Niektórzy są żonaci. Zdaniem żon, tworzą udane związki. Gary Soneji miał córeczkę. Geoffrey Shafer dochował się aż trójki dzieci. Jak to jest, że w pewnej chwili twój mąż, ojciec albo sąsiad okazuje się zimnym mordercą? Nie umiem sobie wyobrazić czegoś potworniejszego. Sęk w tym, że takie rzeczy naprawdę się zdarzają. Sam byłem tego świadkiem.

Kelner dolał nam kawy. Jamilla upiła łyk i odstawiła filiżankę.

– Charles i Daniel cieszą się powszechną sympatią – zauważyła. – Sąsiedzi uważają ich za nieszkodliwych dziwaków, bardzo dbałych – uwaga, tu będzie najlepsze – o dobro miejscowej społeczności. Willa należy do Daniela. Dostał ją w spadku po ojcu, malarzu i ekscentryku. Chodzą słuchy, że Charles jest kochankiem Daniela, lecz z drugiej strony wciąż są widywani w towarzystwie młodych pięknych kobiet.

– Westin mi mówił, że dla wampirów płeć nie ma żadnego znaczenia – odparłem. – Wampirzyce są tak samo groźne. Coś mi tu jednak ciągle nie pasuje. Nie potrafię zapełnić pewnej istotnej luki – a nawet kilku.

– Magiczna podróż biegnie szlakiem zbrodni – przypomniała Jamilla.

– Wiem o tym i wcale nie próbuję podważyć zdobytych przez nas dowodów.

– Ale masz swoje słynne przeczucie.

– Dlaczego „słynne”? Po prostu coś jest nie tak. Martwi mnie, że nie potrafię dotrzeć do sedna. Wciąż nie znajduję odpowiedzi na wiele ważnych pytań. Choćby na takie: dlaczego nagle wyzbyli się czujności? Przez całe lata nikt ich nie mógł złapać, a dzisiaj pod ich domem czeka tłum federalnych.

Dokończyliśmy kawę, ale wcale nie chciało nam się wychodzić. W restauracji było pustawo. Zapełniała się dużo później, po zamknięciu innych lokali. Nikt nas nie wyrzucał, a przed sobą mieliśmy perspektywę dalszego wysiadywania pod domem Charlesa i Daniela.

Jamilla ciekawiła mnie z wielu różnych względów, lecz przede wszystkim chodziło o to, że miała podobne doświadczenia. Równie mocno kochała policyjną robotę. Tak jak ja miała rodzinę i znajomych, a jednak czuła się samotna. Dlaczego?

– Co ci jest? – zapytała, patrząc na mnie z niekłamaną troską. Intuicyjnie wyczuwam dobrych ludzi. Takich jak ona. Co do tego nie było żadnych wątpliwości.

– Zamyśliłem się – odparłem – ale już jestem z powrotem.

– A gdzie byłeś w czasie tej krótkiej wycieczki?

– We Horencji. To dla mnie najpiękniejsze miasto świata.

– We Florencji – powtórzyła jak echo. – We Włoszech?

– Szczerze mówiąc, myślałem o naszych podobnych życiowych doświadczeniach.

Powoli pokiwała głową.

– Ja też. Co się w ogóle z nami dzieje, Alex? Wciąż powtarzamy te same błędy?

– Wciąż chcemy złapać dwóch morderców. Tu, w Nowym Orleanie. I co ty na to?

Jamilla wyciągnęła rękę i poklepała mnie po policzku.

– O tym także myślałam – powiedziała z zażenowaniem. – Mamy przerąbane.

Rozdział 65

Supermózg widział Crossa, który przed chwilą wysiadł z samochodu. Miał go w zasięgu wzroku.

Alex Cross i piękna Jamilla Hughes wrócili na posterunek po przerwie na obiad. Ciekawe, jak też im się układało? Może zostaną kochankami? To właśnie była skaza na charakterze Crossa – szukał miłości i chciał, żeby go kochano.

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 57
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)