Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Planeta śmierci 2 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Planeta śmierci 2

Электронная книга - «Planeta śmierci 2». Краткое содержание книги:

Ścigany listem gończym międzyplanetarny szuler Jason dinAlt zostaje schwytany przez szalonego fanatyka. Mikah Samon zamierza dostarczyć swojego jeńca na Cassylię, gdzie czeka go sąd i pewna śmierć. W czasie podróży Jasonowi udaje się doprowadzić do awarii pokładowego komputera nawigacji. Pozbawiony systemów sterowania statek rozbija się na tajemniczej planecie…
The Ethical Engineer also known as Deathworld II finds our hero Jason dinAlt captured to face justice for his crimes, but the ever-wily gambler crashes his transport on a primitive planet populated by clans that hoard knowledge. It’s a difficult situation for a guy who just wants to get back to Pyrrus.
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 46
Перейти на страницу:

— Jazda! — zawołał i cofnął się z rękami założonymi na piersi.

Generator zaczął obracać się z piskiem, ale nie zdarzyło się nic, co można by zobaczyć. Ponieważ nie miał zielonego pojęcia jaka jest moc generatora i jaka jest pojemność butli, na wszelki wypadek pozwolił, by ładowanie trwało dobrych parę minut. Doskonale zdawał sobie sprawę, jak wiele zależy od pomyślnego wyniku pierwszego eksperymentu. W końcu, szmer wśród sciuloj zaczai narastać. Jason podszedł do słoja i końcem suchego kija odłączył go od dopływu energii.

— Zatrzymajcie generator. Wszystko gotowe. Aku-mulatorojest aż po brzegi napełniony świętą elektrycznością.

Wyciągnął przygotowaną poglądową aparaturę kontrolną, czyli kilka prymitywnych żarówek połączonych szeregowo. Ładunek butli lejdejskiej powinien pokonać słaby opór włókna węglowego i rozżarzyć je. Przynajmniej miał taką nadzieję.

— Bluźnierstwo! — zawył ten sam stary sciulo wysuwając się do przodu. — W świętym piśmie czytamy, iż święta moc może przepływać tylko wtedy, gdy połączenie jest zamknięte, a kiedy droga jej przepływu jest przerwana, płynąć nie może. Ale ten cudzoziemiec śmie twierdzić, że świętość zamknięta jest obecnie w słoju, do którego prowadzi tylko jeden drut. Kłamstwo i bluźnierstwo!

— Na twoim miejscu nie robiłbym tego… — powiedział Jason do staruszka, który właśnie pokazywał palcem kulę na butelce lejdejskiej.

— Tu nie ma żadnej mocy, tu nie może być żadnej mocy. — Machnął palcem w odległości jakiegoś cala od kuli i jego głos urwał się raptownie. Gruba, niebieska iskra przeskoczyła między naładowanym metalem i końcem palca. Stary sciulo wrzasnął ochryple i runął na podłogę. Jeden z jego towarzyszy klęknął, by go zbadać i po chwili spojrzał z przerażeniem na słój.

— On nie żyje — wyszeptał.

— Musicie przyznać, że go ostrzegłem — oznajmił Jason i nie tracąc ani chwili przystąpił do ataku. — To on bluźnił! — zawołał i staruszkowie cofnęli się, skułem.

— W słoju znajdowała się święta siła, a on zwątpił! I dlatego święta moc go zabiła! Nie ważcie się wątpić, gdyż w przeciwnym razie spotka was ten sam los! Do naszych obowiązków, jako sciuloj — dodał, awansując się ze stopnia niewolnika — jest okiełznać siły elektryczności na większą chwałę Hertuga. I niechaj będzie to przestrogą.

Popatrzyli na zwłoki i cofnęli się jeszcze bardziej. Widać jego słowa dotarły do ich świadomości.

— Święta moc może zabijać — powiedział Hertug patrząc z uśmiechem na ciało i zacierając ręce. — To zaiste cudowna nowina. Zawsze wiedziałem, że może człowiekiem wstrząsnąć, czy go poparzyć, ale nie orientowałem się, że jest aż tak potężna. Nasi wrogowie zostaną obróceni w proch.

Niewątpliwie — powiedział Jason i kując żelazo póki gorące, wyciągnął przygotowane zawczasu szkice. — Popatrz na te inne cuda. Elektryczny silnik, który może podnosić lub przesuwać rzeczy, światło zwane łukiem węglowym, które może przebić noc, sposób pokrywania przedmiotów cienką warstwą metalu i wiele, wiele innych. Możesz mieć je wszystkie, o Hertugu. »

— Natychmiast zabierz się do budowy!

— Oczywiście, natychmiast, gdy uzgodnimy warunki mojego kontraktu.

— Nie podoba mi się to słowo.

— Kiedy poznasz szczegóły, będzie ci się jeszcze mniej podobać, ale na pewno będzie warto. — Pochylił się i szepnął Hertugowi do ucha: — Czy chciałbyś mieć machinę, która może zdruzgotać mury fortec twoich nieprzyjaciół, dzięki czemu zdołasz ich pokonać i posiąść ich tajemnice?

— Niech wszyscy opuszczą komnatę — rozkazał Hertug, a kiedy zostali sami, zwrócił swe sprytne, zaczerwienione oczka w stronę Jasona.

— Co to takiego, ten kontrakt, o którym wspomniałeś?

— Wolność dla mnie, stanowisko twojego osobistego doradcy, niewolnicy, kosztowności, dziewczęta, dobre jedzenie — to, co zwykle towarzyszy pracy. W zamian za to zbuduję dla ciebie wszystkie urządzenia, o których wspomniałem i wiele, wiele innych. Nie ma takiej rzeczy, której nie zdołałbym zrobić! I wszystko będzie twoje…

— Zniszczę ich wszystkich… Będę władać Appsalą!

— To właśnie miałem na myśli. I im lepiej będzie się wiodło tobie, tym lepiej się będzie wiodło mnie. Nie chcę nic poza wygodnym życiem i możliwością pracy nad moimi wynalazkami, jestem bowiem człowiekiem o niewielkich ambicjach. Będę szczęśliwy dłubiąc w moim laboratorium… podczas gdy ty będziesz władał światem.

— Wiele żądasz…

— Ale również wiele ci ofiarowuję. Wiesz, co ci powiem? Zastanów się dzień lub dwa, a ja tymczasem przedstawię ci jeszcze jeden wynalazek.

Jason pamiętał iskrę, która zabiła starca i dawało mu to nową nadzieję. Może będzie to sposób wydostania się z tej planety.

Rozdział 12

— Kiedy skończysz? — zapytał Hertug, wskazując części rozrzucone na warsztacie Jasona.

— Jutro rano, choć pracuję przez całą noc, o Hertu-gu. Ale zanim skończę, mam dla ciebie jeszcze jeden dar — a mianowicie, sposób ulepszenia waszego systemu telegraficznego.

— On wcale nie wymaga żadnych ulepszeń! Tak było za czasów naszych praojców i…

— Nie mam zamiaru nic zmieniać. Praojcowie zawsze wiedzieli lepiej, zgoda. Po prostu przedstawię ci nową procedurę nadawania i odbioru. Spójrz na to.

— Uniósł jedną z metalowych taśm pokrytych wyżłobionymi w wosku znaczkami. — Czy możesz odczytać wiadomość?

— Oczywiście, ale wymaga to niezwykłej koncentracji, jest to bowiem wielka tajemnica.

— Nie taka znów wielka. Od pierwszego spojrzenia zorientowałem się jak bardzo to proste.

— Bluźnisz!

— Ależ nie. Popatrz — to jest B, prawda. Dwa ruchy magicznego wahadła. Hertug policzył na palcach.

— Tak, to jest B, masz rację. Ale skąd o tym wiesz?

— Jason zdołał ukryć grymas pogardy.

— Trudno się było zorientować, ale te sprawy są dla mnie jak otwarta księga. B jest drugą literą alfabetu, a więc przedstawia sieją dwoma poruszeniami wahadła. C — trzema, wciąż proste. Ale alfabet kończy się na Z i to wymaga dwudziestu sześciu naciśnięć klucza nadawczego, co jest nonsensowną stratą czasu. A musisz tylko nieco przerobić swoją aparaturę tak, by wysyłała dwa różne sygnały. Bądźmy oryginalni i nazwijmy jeden kropką, a drugi kreską. A teraz, używając tych dwóch sygnałów, długiego i krótkiego impulsu, możemy przekazać każdą literę alfabetu za pośrednictwem najwyżej czterech elementów. Zrozumiałeś?

— W głowie mi szumi i trudno nadążyć…

— Pomyśl o tym. Rano mój wynalazek będzie ukończony i wtedy przedstawię ci mój kod.

Hertug wyszedł, mrucząc coś pod nosem, a Jason zakończył nawijać ostatnie zwoje swego nowego generatora.

— Jak to nazywasz — zapytał Hertug obchodząc naokoło wysokie, bogato zdobione, drewniane pudło.

— To Głosiciel “Chwalcie Wszyscy Hertuga”, nowe źródło ubóstwienia, szacunku i dochodów Waszej Ekscelencji. Należy umieścić to w świątyni albo jej miejscowym ekwiwalencie, tam gdzie ludność będzie płacić za przywilej składania ci hołdu. Proszę popatrzeć — jestem lojalnym poddanym, który wchodzi do świątyni. Daję kapłanowi ofiarę, chwytam korbę, która sterczy tu z boku i kręcę. — Zaczął energicznie obracać korbą. Z pudła dobiegł odgłos kręcących się trybów i narastające wycie. — A teraz patrz do góry.

Z górnej powierzchni szafki sterczały dwa zakrzywione, metalowe ramiona zakończone rozsuniętymi nieco miedzianymi kulami. Hertug odskoczył z okrzykiem, widząc niebieską iskrę przeskakującą między kulami.

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 46
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)