Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Powersat — satelita energetyczny [Powersat - pl]
Powersat — satelita energetyczny [Powersat - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Powersat — satelita energetyczny [Powersat - pl]

Электронная книга - «Powersat — satelita energetyczny [Powersat - pl]». Краткое содержание книги:

Powieść będąca prequelem do całego cyklu „Droga przez Układ Słoneczny”. Ambicją młodego inżyniera, Dana Randolpha, jest zapewnienie uzależnionej odbliskowschodniej ropy Ameryce alternatywnego źródła energii. Eksploatacjazbudowanego przez Dana satelity energetycznego będzie jednak opłacalnatylko pod warunkiem wykorzystywania taniego środka transportu na orbitę, aprototyp wahadłowca ulega katastrofie podczas lotu próbnego. Wiele poszlakwskazuje, że ktoś dokonał sabotażu. Kto stoi za tą zbrodnią? Międzynarodowekoncerny naftowe czy arabscy fundamentaliści? Firma Dana, AstroCorporation, stoi na skraju przepaści. Skąd może nadejść ratunek? Czy od Saito Yamagaty, którego koncern również inwestuje w energię ze Słońca? Amerykańskich koncernów naftowych, które zastawiają się nad inwestowaniem winne źródła energii?
1 ... 27 28 29 30 31 32 33 34 35 ... 103
Перейти на страницу:

— On wysyła mikrofale — opowiadał małej grupce ludzi, która zebrała się, by go wysłuchać. — Mikrofale, na litość boską! Jak przy gotowaniu! Można się samemu ugotować!

W salonie było osiem osób: tłoczyły się na kanapie, ktoś siedział na staroświeckim bujanym fotelu, inni — na poduszkach rozłożonych na podłodze z polerowanego dębu. Był to przedostatni przystanek w harmonogramie Chathama. Jeszcze jedno takie spotkanie, w Los Angeles, i z powrotem do domu, do Tucson.

— Mikrofale? — spytała jedna z kobiet.

— Mikrofale, takie same jak w kuchenkach.

— Rząd by na to nie pozwolił — rzekła. Reszta roześmiała się.

— Rząd mówi, że satelita energetyczny to czysta i przyjazna dla środowiska energia — wyjaśniał cierpliwie Chatham. — Nie spala żadnego paliwa. Wykorzystuje energię słoneczną. Tak, jasne. Ale w jaki sposób przesyła się energię z kosmosu na Ziemię? W postaci mikrofal. O mocy od pięciu do dziesięciu miliardów watów!

— Nie mogliby tego robić!

— Zrobią to, jeśli ich nie powstrzymamy.

— Chwileczkę — wtrącił szczupły, siwiejący mężczyzna, który był gospodarzem. On i jego żona mieli na sobie podobne, grubo dziergane szare golfy. — Przecież będą je przesyłać na specjalnie izolowany obszar, prawda? White Sands, o ile pamiętam.

— Tak twierdzą — przyznał Chatham.

— A promień rozłoży się na kilkudziesięciu kilometrach kwadratowych albo coś koło tego, więc nie będzie już na tyle silny, żeby zrobić komuś krzywdę.

— Gdyby tylko uwierzyć w to, co oni mówią — odparł Chatham. — Mówią, że ptaki będą mogły przelatywać przez wiązkę i nic im się nie stanie.

— Więc w czym problem? — gospodarz uśmiechnął się do Chathama, dając mu do zrozumienia, że tylko odgrywa adwokata diabła.

Chatham odwzajemnił uśmiech.

— Problem, proszę pana, polega na tym, że nie mamy pojęcia, jakie będą skutki długofalowe. Proszę pamiętać, że ekologia to nauka o rozumieniu skutków…

— Frank Herbert to napisał — mruknęła jedna z pozostałych uczestniczek, na tyle głośno, żeby wszyscy słyszeli. Na jej twarzy pojawił się zachwyt.

— I miał rację — warknął Chatham. — Wyobraźmy sobie, że ptak będzie zataczał kręgi wewnątrz wiązki promieni. Ile kółek może zrobić, zanim się ugotuje? Albo oślepnie?

— Oślepnie?

Chatham rozochocił się wyraźnie.

— W latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku Ministerstwo Obrony Stanów Zjednoczonych zamontowało szereg olbrzymich radarów za kołem polarnym, w Kanadzie i na Alasce. Miały stanowić system wczesnego ostrzegania w razie ataku Związku Radzieckiego.

— Co to ma wspólnego z satelitą energetycznym?

— Zaraz powiem — odparł Chatham. — Eskimosi odkryli, że obszar dookoła tych wielkich anten radarów jest cieplejszy niż pozostała część regionu, więc zaczęli zakładać obozowiska niedaleko radarów. I szybko zaczęli ślepnąć.

— Ślepnąć? — zdziwiła się kobieta.

— Ślepnąć. Te radary wytwarzały mikrofale. Eskimosom po prostu ugotowały się gałki oczne. Na twardo.

— Och, mój Boże!

Chatham dodał, nieomal triumfalnie:

— A mikrofale w takich radarach to drobiazg w porównaniu z tym, co przesyła na powierzchnię Ziemi satelita energetyczny.

Jeden z młodszych mężczyzn, w niechlujnym podkoszulku UCLA, zaoponował:

— Ale ja widziałem obrazki, na których bydło pasie się spokojnie między antenami.

— Tak, rysunki — odparł Chatham. — Gdyby próbowali coś takiego zrobić, mieliby pieczone steki z kopytami.

Zebrani zachichotali nieśmiało. Chatham mówił dalej:

— A poza tym nikt nie prowadził zaawansowanych badań na temat długofalowych skutków przesyłania gigawatów w atmosferze. Nikt.

— Sądzi pan, że to może mieć wpływ na klimat?

— A jak pan sądzi? — odparł Chatham z uśmieszkiem.

— Oznacza to — rzeki gospodarz — że musimy zrobić, co się da, by nie dopuścić do powstania takiego zagrożenia dla środowiska.

— Nie — warknął Chatham. — Musimy zrobić co się da, żeby nie dopuścić do powstania satelity energetycznego.

WYSPA MATAGORDA, TEKSAS

Dan dowiedział się o domniemanym samobójstwie, gdy próbował dodzwonić się do Larsena, który miał biuro w przegródce w budynku inżynierów, tuż obok hangaru A. Larsena nie było przy biurku, więc Dan poprosił April, żeby go znalazła.

Weszła do biura Dana prawie pół godziny później, z grymasem na twarzy.

— Co tym razem? — spytał Dan.

— Pete Larsen się powiesił.

— Co?

Choć Dan nie zachęcił jej, opadła na krzesło przy jego biurku.

— Rozmawiałam z sierżantem z biura szeryfa hrabstwa. Powiedział, że Pete popełnił samobójstwo. Ktoś na niego polował. Mafia czy coś.

— Mafia?

April skinęła głową.

— Był komuś winien dużo pieniędzy. Hazard.

— Pete Larsen? — spytał znów Dan z niedowierzaniem. — On nawet nie obstawiał w Superpucharach.

— Sierżant tak powiedział. Że się powiesił, bo był winien dużo pieniędzy hazardzistom.

Dan spojrzał na swoją asystentkę i zmarszczył brwi.

— April, ty znałaś Pete’a. Czy on był graczem?

— Nie sądzę. Ale policja mówi co innego.

— A księżyc jest z zielonego sera.

— Ale…

— Żadnych ale, dziewczyno. Hannah zginęła w katastrofie. Joe Tenny uważa, że to sabotaż i próbuje dowiedzieć się, kto mógł to zrobić. Rozmawia z Petem po południu, a wieczorem ginie Tego samego wieczora! Bum! Joe został zamordowany. April drgnęła na dźwięk słowa „zamordowany”.

— A teraz Pete nie żyje — mówił dalej Dan. — Gdybym mia wyrazić swoją opinię, powiedziałbym, że Pete był zamiesza ny w katastrofę, a kiedy Joe zaczął węszyć, zabili go. Poten zabili Pete’a, żeby go uciszyć i zniweczyć wszelkie szansę m wykrycie, kto za tym wszystkim stoi.

April spojrzała na niego. — I myśli pan, że tak było?

— Tak właśnie uważam. — W tym momencie Dan uświadomił sobie, na jak wątłych podstawach opierają się jego pomysły. — Pewnie, mogę mieć paranoidalne urojenia. Może gonię za własnym ogonem.

— Och, nie — rzekła, a w jej upstrzonych złotymi cętkami oczach widniała szczerość. — Musi mieć pan rację, panie Randolph. To znaczy, ja dość dobrze znałam Pete’a Larsena. Parę razy nawet się z nim umówiłam. Nie wyglądał na gracza. Ani trochę. I nie wydaje mi się, aby to był przypadek, że doktor Tenny miał wypadek z instalacją do wytwarzania wodoru. Przecież sam ją zaprojektował, tak?

Dan pokiwał głową.

— Co pan teraz zamierza? — spytała April. — Chce pan porozmawiać z szeryfem hrabstwa o śmierci Pete’a?

Potrząsnął głową.

— Nie sądzę, żeby to miało sens. Twierdzą, że to samobójstwo. Niech im będzie. Jeśli zacznę robić szum, gliny pomyślą, że jestem maniakiem albo jeszcze coś gorszego.

— I ci, którzy zabili Pete’a, dowiedzieliby się, że jest pan na ich tropie.

— Zgadza się — rzekł Dan, a jego opinia na temat inteligencji April nieco wzrosła. Czy ona jest w to zamieszana? Zadawał sobie w duchu to pytanie, patrząc jej w oczy.

1 ... 27 28 29 30 31 32 33 34 35 ... 103
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)