Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Płomień serca [Heartfire - pl]
Płomień serca [Heartfire - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Płomień serca [Heartfire - pl]

Электронная книга - «Płomień serca [Heartfire - pl]». Краткое содержание книги:

Peggy jest Żagwią, potrafi spojrzeć w płomień jaśniejący w sercu każdego człowieka. Chroni Alvina Stwórcę od chwili narodzin, od dnia, kiedy Niszczyciel pierwszy raz spróbował go zabić. Jednak przeznaczenie pchnęło ich oboje na różne szlaki. Alvin ruszył na północ, gdzie jego zdolności uważane są za czarnoksięstwo, a korzystanie z nich karane jest śmiercią. Peggy pociągnęła na południe, gdyż zobaczyła w przyszłości straszliwą wojnę i zniszczenie. Tylko jedna ścieżka prowadzi przez chaos wojny, a misją Peggy jest przeprowadzeni…
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 80
Перейти на страницу:

Błagam o wybaczenie.

I powiedziałam panu, co naprawdę myślę.

— Ale to nieprawda — zaprotestował Balzac.

Calvin roześmiał się niemal, słysząc, z jaką śmiałością się jej sprzeciwia.

— Doprawdy? — zdziwiła się Margaret. — Jeśli tak, to nie jestem świadoma, jaka jest owa prawda.

— Miała pani spojrzenie… zamyślone. Potem wyciągnęła pani jakieś wnioski. A mimo to powiedziała pani, że nie umie rozszyfrować, czemu dziewczyna pragnie imienia.

— Powiedziałam, że nie potrafię go rozszyfrować — przypomniała Margaret. — Chodziło mi o to, że nie umiem wykryć jej prawdziwego imienia.

— Aha. To znaczy, że jednak coś pani rozszyfrowała.

— Nie przyszło mi wcześniej do głowy, żeby tego właśnie szukać. Wydaje się, że dwa jej imiona, jakie znałam: imię, jakim wołała ją matka, które było okropne, i jej tutejsze imię, niewiele lepsze zresztą, bo nazywają ją Rybą… nie są jej imionami prawdziwymi. Ale ona sądzi, że tak. A raczej nie zna żadnego innego, dlatego pragnie swego imienia prawdziwego i… Jak pan widzi, niczego właściwie nie odkryłam.

— Te domysły nie sięgają może zwykłych pani norm zrozumienia — odparł Balzac. — Ale wystarczą, żeby odebrać mi oddech.

I tak paplali razem, Balzac i pani Smith, wymieniając się komplementami. Calvin rozmyślał o imionach. O ileż prostsze byłoby życie, gdyby nie dzielił własnego imienia z Alvinem — przy jednej tylko literze różnicy. I jak to Alvin nie chciał używać nazwiska Stwórcy, choć na nie zasłużył. Alvin Smith, też mi coś. A Margaret… dlaczego przestała być Peggy? Co chce w ten sposób okazać? A może Margaret jest jej prawdziwym imieniem, a Peggy tylko maską?

Gadają, gadają… Och, zamknijcie się lepiej oboje!

— Pomyślcie nad tym — przerwał im Calvin. — Co jest pierwsze, imię czy dusza?

— O co ci chodzi? — nie zrozumiał Balzac.

— O to, czy dusza jest zawsze taka sama, choćbyśmy nazywali ją rozmaicie? Czy może zmieniając imiona, zmieniamy też dusze?

— Ale co imiona mają wspólnego… — Głos Margaret ucichł z wolna. Spojrzała gdzieś w przestrzeń.

— Mam wrażenie, że odszyfrowywanie dokonuje się właśnie na naszych oczach — stwierdził Balzac.

Calvin się zirytował. Nie miała traktować tego poważnie.

— Tylko pytałem. Nie zamierzałem zgłębiać tajemnic wszechświata. Margaret zerknęła na niego obojętnie.

— Zamierzałeś rzucić jakiś niemądry żart na temat oddania Alvinowi C z twojego imienia, bo wtedy ty byłbyś tym, którego wszyscy lubią.

— Wcale nie — burknął urażony Calvin. Nie zwracała już na niego uwagi.

— Niewolnicy mają imiona — tłumaczyła. — Ale i nie mają, ponieważ imiona nadane im przez właścicieli nie są prawdziwe. Rozumiecie? To ich sposób, by pozostać wolnymi.

— Żadne porównanie z rzeczywistą wolnością — zauważył Calvin.

— Oczywiście — zgodziła się Margaret. — Jednak chodzi tu o coś więcej niż tylko imię. Ponieważ kiedy ukrywają imię, chowają coś jeszcze.

Calvin przypomniał sobie, co mówił, rozpoczynając tę głupią dyskusję.

— Swoje dusze?

— Swoje płomienie serc. Wiem, że rozumiesz, o czym mówię. Zdaję sobie sprawę, że nie potrafisz zajrzeć w nie tak jak ja, ale wiesz, gdzie są. Czy nie zauważyłeś, że niewolnicy ich nie mają?

— Owszem, mają — stwierdził krótko Calvin.

— O czym wy mówicie? — zainteresował się Balzac.

— O duszach — wyjaśnił Calvin.

— O płomieniach serc — poprawiła go Margaret. — Nie wiem, czy są tym samym.

— To bez znaczenia — mruknął Calvin. — Francuzi nie mają jednych ani drugich.

— Teraz obraża mnie i cały mój kraj — oświadczył Balzac. — Ale widzi pani, że nie próbuję go zabić.

— Bo masz krótkie ręce i za dużo pijesz, żeby celnie wymierzyć z pistoletu.

— Bo jestem człowiekiem cywilizowanym i gardzę przemocą.

— Czy żaden z was — przerwała im Margaret — nie przejął się tym, że niewolnicy znaleźli sposób ukrywania swoich dusz przed właścicielami? Czy są dla ciebie aż tak niewidzialni, Calvinie, że nie zwróciłeś uwagi na brak płomieni serc?

— Wciąż noszą jakąś iskrę — zauważył Calvin.

— Ale jest maleńka i nie ma głębi. To wspomnienie płomienia serca, nie sam płomień. Niczego w nim nie dostrzegam.

— Mnie się wydaje, że oni znaleźli sposób, żeby ukrywać swoje dusze przed tobą.

— Czy on w ogóle czasem kogoś słucha? — Margaret zwróciła się do Balzaca.

— Tak — przyznał. — Słyszy, ale się nie przejmuje.

— A czym niby miałbym się przejąć, czym się teraz nie przejmuję? — spytał Calvin.

— Tym, co powiedziała ta czarna dziewczyna — wyjaśnił Balzac. — Czego pragnie. Ukryła swoje imię i swoją duszę, a teraz chciałaby odzyskać je z powrotem, ale nie wie jak.

— W jaki sposób do tego doszliście?

— To było oczywiste od chwili, kiedy pani Smith skojarzyła fakty. Wy dwoje jesteście ze znanych mi osób najlepiej zorientowani w kwestiach ukrytych mocy. Jak to możliwe, że tego nie wiedzieliście?

— Nie zajmuję się duszami — odparł Calvin.

— Moc, którą przywożą z Afryki, działa inaczej — wyjaśniła Margaret. — Alvin próbował to zbadać, ja także. Myślimy, że każdy rodzi się z jakąś ukrytą mocą, ale od ludzi wokół siebie uczy się korzystać z niej w ten czy inny sposób. My, Biali… a przynajmniej Anglicy, chociaż Napoleon jest podobny, więc kto wie… uczymy się używać tych mocy indywidualnie, wiążąc je ściśle z jakimś wrodzonym talentem, pragnieniem lub potrzebą. Odrobinę tej mocy możemy wykorzystywać poza sobą, w postaci heksów, ale prawdziwa siła kryje się w danej osobie. Czerwoni otwierają tę moc na świat wokół siebie, przez co stają się coraz mniej i mniej samotni, coraz bardziej związani z mocą natury. Daje im to wielkie możliwości, ale wystarczy odciąć ich od świata natury, a tracą je.

— A Czarni? — spytał Balzac.

— Uczą się przelewać moc w przedmioty, a może w przedmiotach ją znajdują. Ponieważ sama nigdy czegoś takiego nie robiłam, Alvin także, mogę się tylko domyślać. Jednak pewne rzeczy, które widziałam w płomieniach serca Czarnych… Nie mogłam uwierzyć. A przecież to prawda. Matka Arthura Stuarta posiadała niezwykłą moc; zrobiła coś i dała sobie skrzydła. Poleciała.

Balzac parsknął śmiechem, ale natychmiast uświadomił sobie, że nie był to żart ani metafora.

— Poleciała?

— Prawie sto mil. Nie dość daleko, nie całkiem w odpowiednim kierunku, ale wystarczyło, żeby ocalić jej dziecko, choć dla niej mocy już zabrakło i straciła życie.

— Ten Arthur Stuart… Czemu jego nie zapytacie, jak działa magia Czarnych?

— To tylko chłopak — rzucił lekceważąco Calvin. — Zresztą i tak jest pół-Biały.

— Pan go nie zna — odparła Margaret. — Nie wie, jak działa moc Czarnych, ponieważ człowiek się z tym nie rodzi, ale uczy od rodziców. Alvin nauczył się zielonej pieśni od Czerwonych, ponieważ stał się jak syn dla Tenska-Tawy i Ta-Kumsawa. Arthur Stuart dorastał z mocą kształtowaną w talent, jak u Białych, bo wśród Białych się wychowywał. Myślę, że Czarnym bardzo trudno jest zachować afrykańskie sposoby. Może dlatego Ryba nie umie sobie przypomnieć prawdziwego imienia. Ktoś jej to imię zabrał, by trzymać w ukryciu, bezpieczne i wolne. Ona teraz chce je odzyskać, ale nie potrafi, gdyż nie urodziła się w Afryce, nie żyje w otoczeniu plemienia. Otaczają ją załamani niewolnicy, których płomienie serc i imiona są gdzieś ukryte.

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 80
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)