Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Płomień serca [Heartfire - pl]
Płomień serca [Heartfire - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Płomień serca [Heartfire - pl]

Электронная книга - «Płomień serca [Heartfire - pl]». Краткое содержание книги:

Peggy jest Żagwią, potrafi spojrzeć w płomień jaśniejący w sercu każdego człowieka. Chroni Alvina Stwórcę od chwili narodzin, od dnia, kiedy Niszczyciel pierwszy raz spróbował go zabić. Jednak przeznaczenie pchnęło ich oboje na różne szlaki. Alvin ruszył na północ, gdzie jego zdolności uważane są za czarnoksięstwo, a korzystanie z nich karane jest śmiercią. Peggy pociągnęła na południe, gdyż zobaczyła w przyszłości straszliwą wojnę i zniszczenie. Tylko jedna ścieżka prowadzi przez chaos wojny, a misją Peggy jest przeprowadzeni…
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 80
Перейти на страницу:

— Pora ruszać w drogę, chłopcy. Arthurze, pobiegnij do Audubona, powiedz mu, żeby się wysuszył i ubrał.

Chłopiec posłusznie odbiegł.

— Nawet nie chcecie się ze mną spierać? — zdziwiła się Purity.

Alvin spojrzał na nią zagadkowo, po czym odszedł w kierunku stojącego na straży Mike'a Finka. Pozostał tylko Verily Cooper.

— Czyli przyznajecie, że to, co powiedziałam, jest prawdą. Verily popatrzył na nią ze smutkiem.

— To, co pani powiedziała, jest fałszywe jak samo piekło. Alvin Stwórca jest najlepszym człowiekiem, jakiego spotkałem na tym świecie. Nie ma w nim nawet odrobiny zła. Nie zawsze ma rację, ale nigdy się nie myli, jeśli rozumie pani, co mam na myśli.

— Właśnie takich słów spodziewałabym się po demonie, gdy opowiada o swoim panu, diable.

— Właśnie — rzekł Verily. — Dlatego zrezygnowaliśmy z pani.

— Ponieważ ośmieliłam się głośno powiedzieć prawdę?

— Ponieważ uczepiła się pani wersji, która może objąć wszystko, co mówimy, i zamienić to w kłamstwo.

— Dlaczego miałabym to zrobić?

— Bo gdyby nie wierzyła pani w te głupie kłamstwa o nas, musiałaby pani przyznać, że nie mieli racji, zabijając pani rodziców. Wtedy musiałaby pani ich znienawidzić, a to jedyni ludzie, jakich pani zna. Stałaby się pani kobietą bez ojczyzny, a że jest pani już kobietą bez rodziny, nie może pani odrzucić tych ludzi.

— Widzi pan, jak diabeł przekręca miłość do mojego kraju i próbuje obrócić ją przeciwko mnie?

Verily westchnął.

— Panno Purity, powiem tylko tyle. Cokolwiek uczyni pani w ciągu najbliższych godzin i dni, podejrzewam, że znajdzie pani wiele okazji, by rozsądzić między Alvinem Smithem a prawami Nowej Anglii. Gdzieś wewnątrz pani istnieje miejsce, gdzie prawda jest prawdą, a kłamstwa spływają jak krople deszczu po oleju. Zajrzy tam pani i zobaczy, kto postępuje jak Chrystus.

— Chrystus jest sprawiedliwy, nie tylko łaskawy — przypomniała Purity. — Tylko grzesznicy twierdzą, że Chrystus jedynie wybacza. Prawi pamiętają, że potępił grzech, po którym nie było żalu, że objawił prawdę, iż wieczny ogień czeka na tych, którzy odrzucają prawość.

— Użył też ostrych słów na temat głupców i hipokrytów.

— Uważa mnie pan za hipokrytkę?

— Wręcz przeciwnie — zapewnił Verily. — Myślę, że jest pani głupia. Uderzyła go w twarz.

Verily mówił dalej, łagodnie, jakby go nawet nie dotknęła.

— Została pani ogłupiona krzywdą, jaką pani wyrządzono, oraz faktem, że niegodziwość tej krainy jest tak niewielka w porównaniu z obecnym tu dobrem. To jednak nie oznacza, że nie jest rzeczywista, że nie zatruła pani i że w końcu pani nie zabije.

— Bóg mieszka w Nowej Anglii — oznajmiła Purity.

— Odwiedza ją, jak i inne krainy. Śmiem twierdzić, że pośród tych farm i wiosek, w ogrodzie duszy znajduje wiele rzeczy, z których jest zadowolony. Ale wciąż wiją się tu węże, jak gdzie indziej.

— Jeśli chcecie mnie zabić — rzekła Purity — lepiej zróbcie to szybko, ponieważ zamierzam na was donieść i posłać ich za wami.

— Proszę więc ruszać — odparł Verily. — Albo nas znajdą, albo nie, zależnie od tego, co postanowi Alvin. A jeśli nas znajdą, proszę pamiętać o jednym: on chce tylko, żeby ludzie dostali szansę szczęśliwego życia. Nawet pani.

— Moje szczęście nie zależy od czarownika!

— Owszem, ale aż do teraz ci czarownicy, od których zależało, byli martwi.

Łzy stanęły jej w oczach, twarz poczerwieniała. Pewnie uderzyłaby go znowu, ale przypomniała sobie, że to na nic się nie zda. Odwróciła się więc i odbiegła w las, niemal zderzając się z Alvinem i Finkiem, którzy wracali ścieżką. Po chwili zniknęła.

— Chyba przegrałeś, Very — stwierdził Alvin. — Czy może taki miałeś plan?

— Nie była w dobrej formie — stwierdził Verily. Spojrzał na Mike'a, potem na Alvina. — Czy pora już, żebyśmy włożyli siedmiomilowe buty?

Alvin wybuchnął śmiechem.

— A może wolisz, żebyśmy przywiązali cię do masztu, kiedy będziemy przepływać obok syreny?

Verily zdziwił się wyraźnie.

— O co ci chodzi?

— O to, że widzieliśmy, jak na nią patrzysz. Coś w tobie zbudziła.

— Oczywiście. Przytłaczała ją konieczność ukrywania całkiem poważnego talentu. I nagle dowiedziała się, że z powodu talentów zostali powieszeni jej rodzice. Musi nauczyć się rozróżniać pomiędzy sobą a tymi, którzy świadomie uprawiają czary. Musi wykreślić granicę cnoty i stanąć po jej właściwej stronie, nie wypierając się tego, kim jest i co potrafi. Przeżywałem to samo, tyle że moi rodzice mieli więcej szczęścia i zachowali życie. Rozumiem trochę z tego, co ona przechodzi.

— Niewygodny czas dla niej na taki kryzys wiary, nie sądzisz?

— Nie doszukuj się w tym więcej, niż można znaleźć. Tak jak jej powiedziałem: jeżeli doniesie na nas, władze znajdą nas albo nie, zależnie od tego, co postanowisz.

Mike parsknął tylko.

— To łatwa zagadka.

W tej właśnie chwili pojawił się Arthur Stuart i mokry, częściowo tylko ubrany Audubon.

— Poszła… — odezwał się Arthur.

— To dobrze, bo to, co mam na sobie… — Audubon machnął tylko ręką.

— Ma zamiar donieść na nas — wyjaśnił Mike. — A my tu strzępimy języki.

— Od Alvina zależy, czy uciekamy, czy czekamy — przypomniał Verily. — Może jednak nie doniesie.

— Ale może donieść. A gdyby jednak, to lepiej, żeby nas tu nie było.

Lecz Verily i Alvin spoglądali na siebie, rozstrzygając jakiś problem, którego pozostali nie rozumieli.

— Czy jest jakiś powód — zapytał Alvin — dla którego miałbym im pozwolić nas złapać?

Verily nie odpowiedział.

— Żeby ją ocalić — wtrącił Arthur Stuart.

Teraz wszyscy spojrzeli na Arthura. On z kolei patrzył na Alvina z takim skupieniem, jak przed chwilą Verily. Alvin miał wyraźne uczucie, że oczekują po nim zrozumienia jakichś niewypowiedzianych głośno wyjaśnień.

— Jak ocali ją to, że nas złapią? — zapytał.

— To, jak się zachowuje — odparł Arthur — doprowadzi ją do śmierci. Chyba że ją uratujemy.

Mike Fink stanął między nimi.

— Czy ja dobrze rozumiem? Chcesz, żebyśmy dali się zamknąć i osądzić jako czarownicy, po to by ją ratować?

— Jak jej pomoże nasz pobyt w więzieniu? — zapytał Alvin.

— Jakie ptaki mogę malować w więzieniu? — wtrącił Audubon.

— Nie zostaniesz tam długo — uspokoił go Verily. — Procesy o czary są zwykle bardzo krótkie.

— Co jest w tej kobiecie, że jej życie warte jest życia czterech mężczyzn i chłopca? — dopytywał się Fink.

Verily roześmiał się niechętnie.

— O czym ty myślisz, Mike? To przecież Alvin Smith, Stwórca złotego pługa. Jak ci się zdaje, czy długo pozwoli nam tkwić w więzieniu?

— Naprawdę nie chciałbyś jej tu zostawiać, prawda, Very? — domyślił się Alvin. — I ty też, Arthurze. Mam rację?

— Pewno — przyznał chłopiec.

— Rzeczywiście — potwierdził Verily.

— Wielki Boże! jęknął drwiąco Mike. — Teraz mowa o miłości?

— Kto niby się zakochał? — zapytał groźnie Arthur.

— Verily Cooper kocha pannę Purity — oznajmił Mike Fink.

— Nie wydaje mi się — zaprotestował Verily.

— Na pewno — upierał się Mike. — Bo pozwolił jej odejść i donieść na nas do władz, i chce, żebyśmy dali się zamknąć. Myśli, że dziewczyna poczuje skruchę, zmieni zdanie o nas i wycofa zeznanie, a potem jednak pójdzie z nami. To świetny plan, oprócz tej części, gdzie nas wieszają, a ona klęczy u stóp szubienicy i wypłakuje sobie śliczne oczka, tak jej przykro.

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 80
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)