Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]
Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]

Электронная книга - «Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]». Краткое содержание книги:

Kolejna książka o Świecie Dysku. Magowie z tajnego uniwersytetu w Ankh-Morpork słyną z mądrości, talentów magicznych i zamiłowania do popołudniowej herbatki. Z całą pewnością jednak nie ceni się ich jako sportowców. Lord Vetinari, lokalny tyran, sugeruje rektorowi, że uniwersytet powinien przywrócić popularną niegdyś tradycję footballową i skomponować drużynę składającą się z kadry akademickiej i studentów. Profesorowie mają twardy orzech do zgryzienia. Muszą ustalić, dlaczego ich rodacy — niezależnie od wieku i statusu społecznego — przepadają za footballem. Muszą nauczyć się w niego grać. A następnie muszą wygrać mecz, nie korzystając z magii…
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 106
Перейти на страницу:

— A gdzie są teraz chłopcy?

— Mają siedzieć w domu, bo ich spiorę! — odpowiedział pan Stollop z błyskiem w oku. — Kiedy coś takiego się dzieje, krążą wszędzie różne paskudne gangi.

— Czyli teraz o jeden mniej — stwierdziła Glenda.

Twarz Stollopa pokryła się barwami cierpienia i lęku.

— To nie są źli chłopcy, naprawdę. Ludzie się ich czepiają.

Tak, zwłaszcza na komisariacie, pomyślała, kiedy mówią:

„To oni! Ci wielcy! Wszędzie bym ich poznał!”.

Zostawiła go, kręcącego głową, a sama pobiegła ulicą. Troll nie mógł się spodziewać, że znajdzie tu pasażera, a nie było sensu czekać, aż pomalują go farbami. Ale miała szansę dogonić go w drodze do centrum.

Po minucie czy dwóch zdała sobie sprawę, że ktoś ją ściga. Biegnie za nią w mroku. Gdyby tylko pamiętała, żeby zabrać ze sobą nóż… Przystanęła w plamie głębszego cienia i kiedy ten zapewne urojony szaleniec się z nią zrównał, wyskoczyła z krzykiem.

— Przestań za mną biegać!

Juliet pisnęła ze strachu.

— Dorwali Treva! — szlochała, gdy Glenda ją przytrzymała. — Wiem, że tak!

— Nie bądź śmieszna. Po każdym meczu chłopcy się biją. Nie warto się martwić na zapas.

— To czemu biegłaś? — zapytała ostro Juliet.

Na to Glenda nie znalazła odpowiedzi.

* * *

Pedel skinął mu głową i przepuścił przez drzwi dla personelu, skąd Trev ruszył prosto do kadzi. Kilku chłopców jak zwykle ściekało tam świece, bardzo skrupulatnie i bardzo powoli, ale nigdzie nie zauważył nawet śladu Nutta… dopóki nie zaryzykował zdrowia psychicznego i zatok, sprawdzając wspólną salę noclegową. Nutt spał tam na posłaniu. Trzymał się za brzuch, a był to brzuch wręcz niezwykle wielki. Jako że normalnie szczupły, Nutt teraz przypominał węża, który połknął wyjątkowo dużą kozę. Trev przypomniał sobie zaciekawioną i zaniepokojoną twarz Igora. Zbadał podłogę obok posłania. Znalazł mały kawałek brzegu zapiekanki i trochę okruchów. Pachniały jak bardzo dobra zapiekanka. Prawdę mówiąc, przychodziła mu do głowy tylko jedna osoba, która potrafiła przygotowywać zapiekanki aż tak kuszące.

Czymkolwiek było to, co wypełniało Treva, ta niewidoczna świetlista energia, która pozwoliła mu niemal przytańczyć tutaj z komisariatu, spłynęła nagle przez stopy.

Ruszył kamiennymi korytarzami w kierunku nocnej kuchni. Wszelki optymizm, jaki mógł jeszcze zachować, gasił — jedną nadzieję po drugiej — szlak zapiekankowych okruchów. Jednak to rozświetlenie rozjarzyło się znowu, kiedy zobaczył Juliet i… no tak, i Glendę. Stały w tym, co pozostało z nocnej kuchni, a co było masą pootwieranych gwałtownie szafek i kawałków zapiekankowego ciasta.

— Och, przyszedł pan Trevor Likely — stwierdziła Glenda, zakładając ręce na piersi. — Jedno pytanie: kto zjadł wszystkie zapiekanki?

Rozświetlenie narastało, aż wypełniło Treva jakby srebrzystym blaskiem. Minęły trzy noce, odkąd spał w prawdziwym łóżku, a ostatni dzień też nie był normalny. Uśmiechnął się szeroko do całkiem niczego i Juliet zdążyła go przytrzymać, zanim uderzył o posadzkę.

* * *

Trev zbudził się pół godziny później, kiedy Glenda przyniosła mu kubek herbaty.

— Uznałam, że powinieneś się przespać — wyjaśniła. — Juliet mówiła, że wyglądasz okropnie, więc widocznie wraca jej rozsądek.

— On był trupem — powiedział Trev. — Zimny jak kamień, a potem już nie. O co tu chodzi?

Uniósł się i zobaczył, że został ułożony na jednym z brudnych posłań przy kadziach. Nutt leżał obok.

— No dobrze — westchnęła Glenda. — Jeśli potrafisz chwilę nie kłamać, opowiedz.

Siedziała spokojnie i obserwowała śpiącego Nutta, a Trev usiłował nadać jakiś sens wydarzeniom minionego wieczoru. Wysłuchała wszystkiego cierpliwie, dopiero potem zaczęła pytać.

— Co to była za kanapka? Ta, którą przygotował mu Igor?

— Tuńczyk, spaghetti i dżem. I wiórki czekoladowe — powtórzy! Trev, ziewając.

— Jesteś pewny?

— Takich rzeczy się nie zapomina.

— A jaki dżem? — nie ustępowała Glenda.

— Czemu pytasz?

— Myślę, że miałoby to sens z pigwą. Albo z papryką. Ale nie widzę miejsca dla wiórków czekoladowych. To jakaś bzdura.

— Co? Przecież to Igor. To nie musi mieć sensu!

— Ostrzegał cię przed Nuttem?

— Tak, ale chyba nie chodziło mu o „zamknij dobrze wszystkie zapiekanki”, prawda? Będziesz miała kłopoty z tego powodu?

— Nie, mam ich dużo więcej, dojrzewają w chłodni. Najlepsze są, kiedy dobrze dojrzeją. Z zapiekankami trzeba zawsze mieć rezerwę. — Obejrzała się na Nutta i podjęła: — Więc poważnie chcesz mnie przekonać, że chłopaki Stollopa całkiem go załatwili, a potem sam wyszedł ze szpitala Lady Sybil?

— Był martwy jak kamień. Nawet stary Haddocki to zauważył.

Tym razem oboje popatrzyli na Nutta.

— Teraz jest żywy — stwierdziła Glenda takim tonem, jakby to było oskarżenie.

— Słuchaj, wszystko, co wiem o ludziach, którzy tu przybywają z Überwaldu, to że czasem są wampirami, a czasem wilkołakami. I nie wydaje mi się, żeby wampiry interesowały się twoimi zapiekankami. A pełnia była w zeszłym tygodniu i on wcale się dziwnie nie zachowywał. No, nie dziwniej niż normalnie.

— Może on jest zombi… — Glenda zniżyła głos. — Nie, one też nie jedzą zapiekanek. — Nadal wpatrywała się w śpiącego Nutta. ale jakaś inna jej część dodała: — W środę wieczór ma się tu odbyć bankiet. Lord Vetinari kombinuje coś z magami. Chodzi o piłkę nożną, jestem pewna.

— Tak?

— Domyślam się, że to jakiś plan. Coś paskudnego. Magowie byli dziś na meczu i robili notatki! Nie wmówisz mi, że to normalne! Chcą zlikwidować piłkę nożną, jak nic!

— Dobrze!

— Trevorze Likely, jak możesz tak mówić?! Twój ojciec…

— Zginął, bo był głupi — oświadczył Trev. — I nie tłumacz mi, że tak właśnie chciałby odejść. Nikt nie chce tak odejść.

— Ale kochał swoją piłkę!

— I co? Co to właściwie znaczy? Stollopowie kochają swoją piłkę. Andy Shank kocha swoją piłkę. I co z tego wynika? Nie licząc dzisiaj, jak często widziałaś piłkę w grze? Założę się, że prawie nigdy.

— No, niby racja. Ale nie o to chodzi w piłce.

— Tłumaczysz mi, że w piłce nie chodzi o piłkę?

Glenda żałowała, że nie ma prawdziwego wykształcenia, no, w ogóle jakiegokolwiek wykształcenia. Ale w tej chwili nie zamierzała się cofać.

— Chodzi o wspólnotę — powiedziała. — O bycie częścią tłumu. Wspólne skandowanie. O wszystko to razem. O całość.

— Wydaje mi się, panno Glendo — odezwał się ze swego materaca Nutt — że praca, o którą panience chodzi, to „Der Selbst uberschritten durch das Ganze” Trousenblerta.

Ponownie spojrzeli na Nutta, rozdziawiając usta. Otworzył oczy i zdawało się, że gapi się w sufit.

— To samotna dusza próbująca sięgnąć do wspólnego ducha całego człowieczeństwa, a być może i dalej. Przekład W. E. G. Goodnighta „W poszukiwaniu całości” jest niepełny, choć całkiem zrozumiały, wskutek błędnego tłumaczenia bewußtseinsschwelle w całym tekście jako „fryzury”.

Trev i Glenda spojrzeli po sobie. Trev wzruszył ramionami. Od czego powinni zacząć?

Glenda odchrząknęła.

— Panie Nutt, jest pan żywy czy martwy, czy jak?

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)