Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Strefa 7 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Strefa 7

Электронная книга - «Strefa 7». Краткое содержание книги:

Ponowne spotkanie czytelników z bohaterem Stacji lodowej porucznikiem Shanem Schofieldem. Do tajnej podziemnej bazy Sił Powietrznych w stanie Utah, zwanej Sferą 7, gdzie amerykańska armia prowadzi badania nad śmiercionosnymi wirusami, przybywa z inspekcją prezydent USA. Goście nie zdają sobie sprawy, że miejsce to jest w rękach generała-renegata, który pragnie policzyć się z prezydentem i przechwycić władzę w kraju. Generał grozi zdetonowaniem ładunków jądrowych w największych miastach Ameryki, dzięki dostępowi do czarnej walizeczki prezydenta kontroluje cały amerykański arsenał nuklearny. Ochroną szefa państwa zajmuje się osobiście Shan Schofield. Tylko on jest zdolny przeciwstawić się rzeszom doborowych komandosów. W labiryncie podziemnych tuneli, hangarów i laboratoriów rozpoczyna się śmiercionośny pojedynek…
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 80
Перейти на страницу:

– No dobrze – przerwał mu Schofield. – Więc jeżeli chcemy stąd wyjść, musimy zaczekać na cogodzinne okienko, znaleźć komputer podłączony do sieci centralnej i wpisać poprawny kod, tak?

– Zgadza się.

– Jak brzmią kody?

Herbie bezradnie wzruszył ramionami.

– Nie mam pojęcia. Mogę w przypadku uwolnienia jakiegoś wirusa zainicjować zamknięcie kompleksu, ale nie mam upoważnienia, by cofnąć ten rozkaz. Może to zrobić jedynie dowództwo sił powietrznych.

– Chwileczkę, nie zapominamy przy tym wszystkim o czymś? – wtrąciła Juliet Janson.

– Na przykład o czym? – spytał Mózgowiec.

– Na przykład o Piłce. Teczce prezydenta. Tej, którą mu zabrano, aby nie uciekł z kompleksu. Ma co dziewięćdziesiąt minut przykładać do znajdującego się w niej czytnika dłoń, bo inaczej w miastach zaczną wybuchać bomby plazmowe.

– Cholera! – zaklął Schofield. Zupełnie o tym zapomniał. Popatrzył na zegarek.

Była godzina 8.12.

Wszystko zaczęło się o 7.00, co oznaczało, że prezydent musi przyłożyć dłoń do czytnika Piłki najpóźniej o 8.30.

– Gdzie jest w tej chwili Piłka? – spytał Schofield.

– Russell powiedział, że będzie w głównym hangarze, na poziomie zero – powiedział prezydent.

– Co o tym sądzisz? – spytała Schofielda Gant.

– Sądzę, że nie mamy wielkiego wyboru. W jakiś sposób musimy przyłożyć jego dłoń do Piłki.

– Ale nie możemy tego robić przez cały czas.

– Nie, to prawda. W którymś momencie będziemy musieli zastosować rozwiązanie długoterminowe. Do tego czasu jednak pozostają nam tylko krótkoterminowe.

– Wyprowadzenie prezydenta na schody to samobójstwo – stwierdziła Janson. – Na pewno będą tam na niego czekać.

– Masz rację. – Schofield wstał. – Dlatego zrobimy coś znacznie prostszego: przyniesiemy mu Piłkę.

– Pierwsze, co musimy zrobić, to zająć się kamerami – powiedział. – Dopóki działają, mamy przesrane. – Odwrócił się do Franklina. – Gdzie znajduje się główna skrzynka przełącznikowa?

– Chyba w hangarze na poziomie pierwszym, w północnej ścianie.

– W porządku. Matka, Mózgowiec – zajmijcie się tymi kamerami. Jeśli będzie trzeba, odetnijcie prąd. Nie interesuje mnie, jak to zrobicie – ale wyłączcie kamery. Jasne?

– Jasne – odparła Matka.

– I weźcie ze sobą doktora Franklina. Jeśli kłamie, zastrzelcie go.

– Oczywiście – powiedziała Matka, podejrzliwie spoglądając na niskiego naukowca. Herbie przełknął ślinę.

– A co z resztą? – spytała Juliet.

Schofield ruszył w kierunku krótkiej pochylni, prowadzącej do platformy podnoszącej samoloty.

– Resztę zapraszam na górę… pogramy w piłkę.

– Ponowne włączenie systemu przygotowane…

– Status? – spytał Cezar Russell.

Przed dziesięcioma minutami, podczas „przemowy” Russella Poprzez Awaryjny System Nadawczy, doszło do nagłej przerwy w dostawie prądu i wszystkie wewnętrzne systemy zostały na chwilę wyłączone.

– Przerwane zostało zasilanie główne – powiedział jeden z radiooperatorów. – Korzystamy w tej chwili z zasilania awaryjnego. Wszystkie układy sprawne.

– Straciliśmy powiększony obraz satelitarny Awaryjnego Szybu Ewakuacyjnego, który właśnie przechodził. Odnawiamy kontakt z satelitą…

– Zrozumiałem. Główne zasilanie zostało wyłączone w skrzynce przełącznikowej na poziomie pierwszym dokładnie o ósmej, przez operatora zero zero osiem siedemdziesiąt dwa…

– Osiem siedemdziesiąt dwa? – zdziwił się Cezar.

– Sir, nie mamy obrazu. Wszystkie kamery siadły wraz z przerwaniem zasilania.

Oczy Cezara zwęziły się.

– Wszystkie oddziały: raport!

– Tu Alfa – powiedział głos Kurta Logana. – Zacznij sprawdzian częstotliwości. Możliwe, że wróg przejął część naszego sprzętu radiowego.

– Sprawdzian częstotliwości zakończony – oświadczył główny operator. – Dowódca oddziału Alfa, mów.

– Jesteśmy w hangarze na poziomie drugim. Kierujemy się do windy osobowej na spotkanie w głównym hangarze. Zgłaszam sześciu zabitych.

– Tu dowódca Bravo. Jesteśmy w głównym hangarze, pilnujemy Piłki. Wszyscy ludzie obecni i sprawni. Bez ofiar.

– Tu dowódca Chanie. Poruszamy się z Echo przez pomieszczenie socjalne na poziomie trzecim. Mamy jednego zabitego i dwóch rannych od tego gówna z AWACS-em. Rozumiem, że cele widziano ostatnio na poziomie czwartym. Przygotowujemy się do wspólnego ataku przez luki sufitowo-podłogowe między poziomami czwartym i trzecim. Proszę powiedzieć…

– Charlie, Echo – tu dowództwo. Straciliśmy wszelki kontakt wzrokowy w strefie laboratoriów na poziomie czwartym…

– Charlie i Echo, atakujcie według swego uznania – wtrącił Cezar Russell. – Zmuszajcie ich do poruszania się. Nie mogą wiecznie uciekać.

– Tu Delta. Jesteśmy na poziomie piątym. Bez ofiar. Kiedy pokonaliśmy drzwi na ten poziom, cele przeszły na poziom czwarty. Uwaga – w strefie zamkniętej poziomu piątego jest poważne zalanie. Oczekujemy instrukcji…

– Delta, tu Cezar: wracajcie na poziom szósty. Osłaniajcie wyjścia torów X.

– Zrozumiałem, sir…

Dwudziestu ubranych na czarno komandosów pobiegło korytarzem na poziomie 3 – oddziały Charlie i Echo. Ich buty załomotały o podłogę.

Dotarli do przykrytej dywanem klapy w podłodze. Wpisano odpowiedni kod i okrągły luk otworzył się z sykiem, otwierając przestrzeń na tyle dużą, że dało się nią przepełznąć między poziomami 3 a 4.

Jeden z komandosów wsunął się w otwór.

– Dowództwo, tu oddział Charlie – powiedział do mikrofonu Pyton Willis. – Jesteśmy w otworze prowadzącym do laboratorium obserwacyjnego na poziomie czwartym. Przygotowujemy się do szturmu od góry.

– Do roboty! – odpowiedział mu Cezar Russell.

Pyton skinął głową swojemu człowiekowi stojącemu w wąskim otworze.

Komandos zwolnił hydrauliczny zamek i klapa z łoskotem opadła na znajdującą się trzy metry niżej podłogę. Zeskoczył na dół, a za nim podążyło trzech kolejnych komandosów. Broń trzymali gotową do strzału.

Nikogo tu jednak nie było.

Laboratorium było puste.

Skądś, jakby z wnętrza ściany, doleciało głośne, mechaniczne dudnienie.

Komandosi odwrócili się jednocześnie.

Natychmiast rozpoznali odgłos poruszającej się platformy do podnoszenia samolotów.

Pobiegli w górę krótkiej pochylni, prowadzącej z poziomu laboratorium do szybu centralnego.

Kiedy tam dotarli, zdążyli ujrzeć jedynie spód gigantycznej platformy, jadącej w górę, do hangaru głównego.

Pyton Willis przystawił usta do mikrofonu.

– Dowództwo, tu oddział Charlie. Idą po Piłkę.

Potężna platforma unosiła się z głośnym łoskotem.

Jechała powoli – musiała unieść wrak boeinga AWACS.

Samolot leżał przekrzywiony na bok i wyglądał jak zraniony ptak z szeroko rozłożonymi skrzydłami i połamanym dziobem. Obrotowa antena – wciąż sprawna – wznosiła się wysoko nad kupą złomu.

Wielka platforma sunęła w górę pokrytych smarem betonowych ścian.

Kiedy mijała otwarte wrota na poziomie 1, zeskoczyły z niej szybko trzy maleńkie postacie i podążyły do podziemnego hangaru.

Byli to Matka i Mózgowiec oraz ciężko dyszący Herbie Franklin.

Ich celem było dotarcie do centralnej skrzynki przełącznikowej, umieszczonej według Franklina w hangarze na poziomie 1, i zniszczenie systemu kamer obserwacyjnych.

W hangarze nikogo teraz nie było, komandosi 7. Szwadronu dawno sobie stąd poszli. Ogromną przestrzeń wypełniały jedynie oba „niewidoczne” bombowce i samotny SR-71 Blackbird – ciche i nieruchome niczym śpiący wartownicy.

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 80
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)