Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Strefa 7 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Strefa 7

Электронная книга - «Strefa 7». Краткое содержание книги:

Ponowne spotkanie czytelników z bohaterem Stacji lodowej porucznikiem Shanem Schofieldem. Do tajnej podziemnej bazy Sił Powietrznych w stanie Utah, zwanej Sferą 7, gdzie amerykańska armia prowadzi badania nad śmiercionosnymi wirusami, przybywa z inspekcją prezydent USA. Goście nie zdają sobie sprawy, że miejsce to jest w rękach generała-renegata, który pragnie policzyć się z prezydentem i przechwycić władzę w kraju. Generał grozi zdetonowaniem ładunków jądrowych w największych miastach Ameryki, dzięki dostępowi do czarnej walizeczki prezydenta kontroluje cały amerykański arsenał nuklearny. Ochroną szefa państwa zajmuje się osobiście Shan Schofield. Tylko on jest zdolny przeciwstawić się rzeszom doborowych komandosów. W labiryncie podziemnych tuneli, hangarów i laboratoriów rozpoczyna się śmiercionośny pojedynek…
1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 80
Перейти на страницу:

– Mózgowiec?

– Zgadza się, sir. Jeśli pan pozwoli… ciekaw jestem, czy mógłby mi pan odpowiedzieć na jedno pytanie…

– Czemu nie?

– To świetnie. Jako prezydent wie pan o różnych rzeczach, prawda?

– Mhm…

– No właśnie. Hmm… zawsze interesowała mnie pewna rzecz: czy Portoryko dlatego jest pod protektoratem Stanów Zjednoczonych, że notuje się tam największą w roku liczbę zaobserwowanych UFO?

– Słucham?

– No wie pan… tak tylko się zastanawiałem, co mogłoby być powodem, że trzymamy się tego pieprzonego Portoryko, nic tam przecież nie ma…

– Mózgowiec! – zawołał z drugiego końca pomieszczenia Schofield. – Zostaw prezydenta w spokoju. Panie prezydencie, niech pan do nas podejdzie i spojrzy na to. Jest niemal ósma i Cezar lada chwila przekaże aktualny komunikat.

Prezydent podszedł do Schofielda – najpierw jednak rzucił podejrzliwe spojrzenie Mózgowcowi.

Punkt ósma na ekranie każdego telewizora w Strefie 7 pojawiła się twarz Cezara Russella.

– „Współrodacy Amerykanie! – zadudnił. – Po godzinie gry prezydent ciągle jeszcze żyje. Jego akcje nie stoją jednak dobrze. Jego osobista ochrona została zdziesiątkowana – potwierdzono śmierć ośmiu z dziewięciu jej członków. Dwa inne oddziały Secret Service – grupy osłaniające, jedna stacjonująca na najniższym poziomie tej bazy, a druga przy wyjściach na zewnątrz, każda składająca się z dziewięciu agentów – również zostały wyeliminowane, tak więc straty po stronie prezydenta wynoszą razem dwadzieścia sześć osób. Natomiast wśród moich ludzi nie ma żadnych strat. Ale na scenie pojawili się rycerze w błyszczących zbrojach. Po stronie prezydenta stanęła garstka marines Stanów Zjednoczonych – członków reprezentacyjnej załogi prezydenckiego helikoptera. Wyglądają przepięknie w swoich galowych…”.

Nagle, bez jakiejkolwiek zapowiedzi, telewizory w Strefie 7 zdechły, ich ekrany poczerniały.

Równocześnie zamigotały i zgasły wszystkie światła, pogrążając całą Strefę 7 w ciemnościach.

W laboratorium na poziomie 4 wszyscy zaczęli się gorączkowo rozglądać.

– Oho… – mruknęła Gant, obserwując sufit.

Po sekundzie światła znów zamigotały, a obwód telewizyjny zrestartował. Cezar zakończył swoją kwestię:

– „…tak więc pięć oddziałów bojowych Siódmego Szwadronu stoi naprzeciwko garstki marines Stanów Zjednoczonych. Tak wygląda stan rzeczy na ósmą rano. Za godzinę przedstawię Państwu następny komunikat”. Ekrany zgasły.

– Kłamca! – prychnęła Juliet Janson. – Ten skurwiel kłamie! Grupa Osłaniająca na dole nie żyła, kiedy dotarliśmy na dół! Pozabijali ich, zanim wszystko się zaczęło!

– Kłamał także o swoich stratach – dodał Mózgowiec. – Oślizgły drań!

– Więc co dalej? – spytała Schofielda Gant. – Mają przewagę liczebną, materiałową i lepsze pozycje. Do tego są na swoim terenie.

Schofield zadawał sobie dokładnie to samo pytanie.

Komandosi 7. Szwadronu nie tylko mieli nad nimi przewagę pod każdym względem, ale także – popatrzył na swój wyjściowy mundur – wkroczyli do walki przygotowani.

– No dobrze – mruknął w końcu. – Poznajmy przeciwnika.

– Że co?

– Ustalmy najpierw podstawowe zasady. Musimy wyrównać możliwości, ażeby to osiągnąć, potrzebujemy więcej informacji. Zasada numer jeden: poznaj przeciwnika. No więc: z kim walczymy?

Janson wzruszyła ramionami.

– Z Siódmym Szwadronem. Najlepszą jednostką bojową sił powietrznych. Doskonale przeszkoloną, świetnie uzbrojoną…

– I na sterydach – dodała Gant.

– Nie tylko na sterydach – odezwał się jakiś głos. Wszyscy odwrócili się w jego stronę.

To odezwał się Herbert Franklin.

– Kim pan jest? – spytał Schofield. Niski człowieczek nerwowo zaszurał nogami.

– Nazywam się Herbie Franklin i do dziś rano pracowałem przy projekcie Fortuna jako immunolog. Ale tuż przed waszym przybyciem zamknięto mnie.

– Co pan chce powiedzieć, mówiąc: „nie tylko na sterydach”? – spytał Schofield.

– Chciałem powiedzieć, że ludzie z Siódmego Szwadronu zostali… wzmocnieni… choć nie jest to chyba najlepsze określenie.

– Wzmocnieni?

– Poprawieni. Zmodyfikowani tak, aby uzyskać większą sprawność. Zastanawialiście się, dlaczego Siódmy Szwadron tak dobrze wypada na wszelkich manewrach? Zastanawialiście się, dlaczego mogą dalej walczyć, choć wszyscy inni padają z wycieńczenia?

– No cóż…

– Sterydy anaboliczne do zwiększenia siły mięśni i poprawienia ogólnej wydolności fizycznej – mówił szybko Franklin. – Zastrzyki ze sztucznej erytropoetyny, zwiększające natlenienie krwi.

– Sztuczna erytropoetyna? – powtórzyła Gant.

– W skrócie EPO – odparł Herbie. – To hormon, który stymuluje produkcję czerwonych ciałek krwi w szpiku kostnym, zwiększa więc ilość dostarczanego przez krew tlenu. Od lat używają tego środka sportowcy z konkurencji wytrzymałościowych, zwłaszcza kolarze. Każdy żołnierz Siódmego Szwadronu jest silniejszy od was i może biec cały dzień bez przerwy. Kapitanie… ci ludzie byli niesamowicie sprawni fizycznie jeszcze przed przybyciem tutaj, ale odkąd tu stacjonują, zostali dodatkowo wzmocnieni środkami farmakologicznymi najnowszej generacji – aby móc walczyć lepiej i dłużej niż ktokolwiek inny.

– W porządku, chyba rozumiem o co chodzi – mruknął Schofield. Myślał o sześcioletnim chłopcu, spędzającym życie w szklanym sześcianie, oddalonym o piętnaście metrów. – Tym się tutaj zajmujecie? Po to istnieje ta baza? „Poprawia się” tu komandosów elitarnych jednostek bojowych?

– Nnie… – odparł niepewnie Herbie, rzucając okiem na prezydenta. – Wzmacnianie Siódmego Szwadronu to tylko zadanie uboczne, mające pomóc chronić bazę.

– Więc co tu się robi?

Herbie znów popatrzył na prezydenta. Wziął głęboki wdech. Ale to prezydent się odezwał.

– W tej bazie znajduje się najważniejsza szczepionka, jaką stworzono w historii Ameryki.

Schofield okręcił się na pięcie.

Przyjrzał się uważnie prezydentowi. Szef miał na sobie czarny garnitur i taki sam krawat. Siwiejące, elegancko przycięte włosy oraz sympatyczna, pobrużdżona twarz sprawiały, że wyglądał jak wiejski przedsiębiorca – choć w tej chwili sprawiał wrażenie człowieka, który nieźle się poci.

– Szczepionka…?

– Tak. Przeciwko najnowszemu chińskiemu wirusowi genetycznemu. Wirusowi atakującemu wyłącznie przedstawicieli białej rasy i znanemu pod nazwą sinowirus.

– A źródłem tej szczepionki jest… – powiedział Schofield.

– …istota ludzka, powstała w wyniku działań inżynierii genetycznej – odparł prezydent.

– Kto?

– Osoba, kapitanie Schofield, która od embrionalnej fazy życia była tak przekształcana, aby mogła oprzeć się działaniu sinowirusa. Jej krew może być wykorzystana do produkcji przeciwciał dla reszty mieszkańców Ameryki. Chodzi o pierwszą istotę ludzką o zmienionych genach, o chłopca imieniem Kevin.

Oczy Schofielda zwęziły się.

Sporo to wyjaśniało – wzmocnioną ochronę bazy, wizytę Szefa, obecność chłopca w szklanym sześcianie, ale w tym, co powiedział prezydent, było coś zastanawiającego: znał imię chłopca.

– Stworzyliście dziecko, aby wykorzystać je jako szczepionkę? Z całym szacunkiem, sir, nie niepokoi to pana?

Prezydent skrzywił się.

– Kapitanie, moja praca nie składa się z czerni i bieli, a z szarości… nieskończenie wielu odcieni szarości. Muszę często podejmować bardzo trudne decyzje. Kevin zaistniał na długo przedtem, zanim zostałem prezydentem, kiedy się jednak o nim dowiedziałem, musiałem zadzwonić i zlecić kontynuację projektu. Zadzwoniłem. Może mi się to nie podobać, ale w obliczu czegoś takiego jak sinowirus musiałem podjąć taką decyzję.

1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 80
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)