Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Gdzie Jest Turbinella?». Краткое содержание книги:

Dwudziestodwuletnia Sara Wenning, osoba samotna i wrażliwa, na wiadomość o zamordowaniu swego wuja doznaje prawdziwego wstrząsu. Kiedy policja zwraca się do niej z prośbą o pomoc w odnalezieniu zbrodniarza, dziewczyna nawet nie przypuszcza, że oto decydują się jej dalsze losy. Wraz z komisarzem Alfredem Eldenem udaje się śladem groźnego przestępcy na Cejlon, gdzie w ciągu dwóch tygodni w jej życiu wydarzy się więcej, niż przez wszystkie minione lata…
1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 37
Перейти на страницу:

– Rozumiem, co chcesz powiedzieć – przerwał jej Alfred. – Mimo to twierdzisz, że trzeba słuchać głosu serca.

– Racja. Jeśli przydarzy mi się jakiś następny raz, to z pewnością nie będę kierować się współczuciem, nawet gdyby mi taki układ pochlebiał. Nie uznaję też dzikiego, zwierzęcego seksu. Zależy mi na głębokiej, prawdziwej miłości.

– Myślę, że postępując w taki sposób nigdy nie zranisz swojego partnera.

– No, dobrze. A teraz chyba już najwyższa pora na sen. Dobranoc i pamiętaj, że bardzo cię lubię.

Niesłychane, że Sara zdobyła się na odwagę, by poczynić takie zwierzenia srogiemu policjantowi. Nie poznawała samej siebie.

Alfred wyciągnął rękę i lekko dotknął dłoni dziewczyny.

– Dobranoc, malutka. Jesteś niezwykłą, kochaną istotą. Uważaj tylko, żebyś nie przeholowała z tą analizą własnych uczuć.

Sara zaśmiała się cichutko.

– Dziękuję za miłe słowa. Kwadrans później odezwała się znowu:

– Nie możesz zasnąć?

Alfred bez przerwy przewracał się z boku na bok.

– Nie, ale nie zawracaj sobie mną głowy. Uniosła się na łokciu.

– Kiedy mnie zależy na tym, żebyś dobrze się czuł.

– Nie możesz mnie wreszcie zostawić w spokoju? – syknął poirytowany. – Cały czas próbuję zasnąć.

– Przepraszam – wyszeptała speszona i opadła na łóżko.

Z kolei on uniósł głowę.

– To ja powinienem cię przeprosić – powiedział pokornie. – Właśnie postanowiłem zacząć nowe, lepsze życie, chcę stać się łagodniejszy i bardziej przyjazny. I zaraz odzywam się tak niegrzecznie. Wybacz. Potwornie tu gorąco. Wyjdę na werandę.

– Pójdę z tobą.

– Nie, zostań – rzekł udręczony. – Na miłość boską, zostańże tu, gdzie jesteś!

Zraniona i smutna, wsunęła się znowu pod koc. Wydawało się jej, że Alfred coś mruczał pod nosem, coś jakby „cholerny szef, w końcu całkiem zamknął za sobą drzwi.

Wciąż nie mogła zasnąć. Kiedy po długiej nieobecności Alfred pojawił się z powrotem w pokoju, udała, że śpi. Bardziej go wyczuwała, niż widziała, gdy stanął przy jej łóżku i przyglądał się jej długo, bardzo długo.

Tak ją to zmęczyło, że nie mogła normalnie oddychać. „Obudzić się” czy nie?

Wreszcie rozległo się westchnienie Alfreda i jego ledwie słyszalny szept:

– Boże, Boże, co ja mam zrobić?

Po czym odszedł powoli i położył się spać.

ROZDZIAŁ X

Sara i Alfred jechali trzęsącą się taksówką. Przed nimi wyrastała potężna ściana dżungli. Korony drzew rzucały na drogę cudowny cień, a wilgoć przyjemnie chłodziła powietrze. Wozy zaprzężone w powolne bawoły przecierały mozolnie szlak, samotni wędrowcy machali z nadzieją na taksówki.

Tego ranka oboje wstali bardzo wcześnie, jeszcze zanim zaczęło się rozwidniać. Z plaży docierały do nich głosy nawołujących się rybaków. Teraz słońce stało już całkiem wysoko nad horyzontem.

Elden, napięty i czujny, rozglądał się wokół badawczo. Wreszcie dobiegły końca długie jak wieczność spędzone w hotelu dni, kiedy nic szczególnego się nie działo. Wokół nie widzieli już turystów, a Alfred był nareszcie w swoim żywiole, na tropie tajemniczej muszli.

Sara nie przypuszczała, że podróż zajmie im tyle czasu. Najpierw jechali wzdłuż wybrzeża, mijając gęsto zabudowane miasto Chilaw.

– Tę nazwę słyszeliśmy niedawno – zauważyła Sara.

– Zgadza się. Podobno jeden z rybaków – poszukiwaczy widział w tej okolicy turbinellę.

– Rzeczywiście!

Następnie dotarli do kolejnego, znacznie już większego miasta Puttalam, ze sporym rondem i ulicami odchodzącymi od niego w układzie gwiaździstym. Dalej, mijając park narodowy Wilpattu, kierowali się w głąb kraju, aż do prastarego królewskiego miasta o nazwie Anuradhapura.

Sara zgłodniała.

Alfred siedział obok kierowcy, dziewczyna miała do dyspozycji całe tylne siedzenie. Silnik hałasował, tak że Sara nie była w stanie prowadzić rozmowy z siedzącymi z przodu panami. Musiała się ograniczać do roli słuchacza.

– Czy wie pan, gdzie leży Balikulam? – pytał Alfred.

– Tak, chyba tak… W razie czego zawsze mogę zapytać – odrzekł niepewnie taksówkarz.

Sara miała nadzieję, że trafią na miejsce bez kłopotów i nie będą musieli niepotrzebnie jeździć w tę i z powrotem. Wiedziała, że powinni znowu skierować się w stronę wybrzeża, jednak osady rybackie mogły być podobne do siebie tak jak na południu i wówczas trudno będzie odnaleźć tę „właściwą. Swoimi wątpliwościami podzieliła się zaraz z kierowcą, na co ten odparł jak zwykle w takich przypadkach:

– Żaden problem, madame.

Wcale jej to nie uspokoiło. Jak dotąd nie dostrzegła ani jednego drogowskazu. Nagle zawołała:

– Patrzcie, patrzcie! Słonie!

– To pracujące słonie prowadzone do kąpieli – wyjaśnił taksówkarz i ostro zahamował, żeby nie wpaść na ogromne zwierzęta, które sunęły przed siebie, zupełnie nie zwracając uwagi na ruch uliczny. Szare olbrzymy zajmowały niemal całą szerokość drogi.

Alfred odwrócił się i zaczął wyglądać przez tylną szybę. Każdy nieprzewidziany postój sprawiał, że denerwował się coraz bardziej. Przypuszczał, że Helmuth wybierze się w swoją podróż tą samą drogą i tego samego dnia.

Sara usiłowała uchwycić spojrzenie Alfreda, gdyż czuła się bardzo osamotniona. Odczytał lęk w jej oczach i uśmiechnął się przelotnie. Uśmiech ten miał ją uspokoić, nie pomógł jednak za wiele.

Kiedy dotarli już do Anuradhapury, kierowca wcielił się w rolę przewodnika.

Sara była zachwycona jego opowieściami.

– To rzeczywiście warto by zobaczyć! – zawołała spontanicznie. – I wszystkie zwierzęta w rezerwacie Wilpattu. Alfred, musimy tu kiedyś zabrać Torii!

Nie odpowiedział i dopiero wtedy dziewczyna zorientowała się, że palnęła głupstwo. Opadła przygaszona na siedzenie.

Sarze wszystko wokół wydawało się piękne i ekscytujące, ale Alfred rzekł tylko krótko:

– Przydałaby się jakaś niezła restauracja ź europejską kuchnią.

Kiedy zatrzymali się przed jednym z hoteli, odwrócił się do Sary i rzucił:

– Mamy bardzo mało czasu, musimy się szybko uwinąć.

Sara nie jadła porządnego posiłku od kilku dni, westchnęła więc, niezadowolona.

Elden przez całą drogę pozostawał zamknięty i milczący, zachowywał się zupełnie tak samo, jak w pierwszych dniach spędzonych na wyspie. Ta odrobina zainteresowania z jego strony i serdeczność, które odczuła poprzedniego wieczoru, musiały być chyba złudzeniem. Wszelkie próby poprawienia mu nastroju na nic się, jak widać, nie zdały. Alfred był taki jak przedtem.

Ostrożnie zapytała go, co miał na myśli, mówiąc „przeklęty szef, na co Alfred szeroko otworzył oczy ze zdumienia. Zaraz jednak przypomniał sobie sytuację, w której wypowiedział te słowa. Twierdził, że chodziło mu o kierownika drugiego oddziału kryminalnego. Ów kierownik przekonywał go, że osoba prywatna będzie bardziej pomocna w poszukiwaniu mordercy Hakona Tangena niż kobieta – policjant. Nie raz zdarzało się, że dwoje policjantów podczas wykonywania zadania musiało udawać parę małżeńską, mówił dalej Alfred. Ale zmuszanie zwyczajnej dziewczyny do czegoś podobnego to szaleństwo! Przecież Sara kompletnie nie ma doświadczenia w tych sprawach. Kiedy z kolei Sara zapytała pokornie, czy zrobiła coś złego, nie umiał odpowiedzieć, mruknął tylko coś na temat spontaniczności i niewielkiej efektywności.

Cała trójka weszła do hotelu i zafundowała sobie smakowity lunch. Tak jak wszyscy mieszkańcy wyspy, uprzejmy kierowca bardzo szybko się z nimi zaprzyjaźnił. I Sara, i Alfred byli z tego niezwykle zadowoleni. Rozmowa toczyła się żywo, teraz taksówkarz opowiadał im o życiu na Cejlonie. Interesował się też ich wyprawą do Balikulam. Alfred nie był pewien, na ile może wprowadzać go w sprawę, więc przedstawił ją tylko w ogólnych zarysach.

1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 37
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)