Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Gdzie Jest Turbinella?». Краткое содержание книги:

Dwudziestodwuletnia Sara Wenning, osoba samotna i wrażliwa, na wiadomość o zamordowaniu swego wuja doznaje prawdziwego wstrząsu. Kiedy policja zwraca się do niej z prośbą o pomoc w odnalezieniu zbrodniarza, dziewczyna nawet nie przypuszcza, że oto decydują się jej dalsze losy. Wraz z komisarzem Alfredem Eldenem udaje się śladem groźnego przestępcy na Cejlon, gdzie w ciągu dwóch tygodni w jej życiu wydarzy się więcej, niż przez wszystkie minione lata…
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 37
Перейти на страницу:

– To on! – krzyknął zrozpaczony Alfred. – To ten sam! Dzieciobójca! Tyle czasu go szukałem!

Sara z przerażeniem patrzyła, jak twarz Alfreda wykrzywia się z nienawiści i z żądzy zemsty, a on sam rzuca się gwałtownie do przodu.

– Nie, nie rób tego! – zawołała.

Mężczyzna kierował się ku plaży, nie zauważył ich obecności w wodzie. Alfredowi niewiele było trzeba czasu, by go dopaść.

Zdesperowana dziewczyna rzuciła się na swego towarzysza, próbując go zatrzymać, ale to było tak, jakby chciała wstrzymać przypływ. Odepchnął ją jak niepotrzebną rzecz.

Alfred stracił nad sobą panowanie, ale na szczęście coraz wyższe fale nie pozwoliły mu swobodnie się poruszać.

Sara po raz drugi starała się go zatrzymać. Tym razem złapała pod wodą za nogę, ale znowu się wyswobodził.

Stracił jednak trochę czasu, a kiedy Sara ponownie wynurzyła się na powierzchnię, zobaczyła fałszywego Tangena zmierzającego do hotelu, nieświadomego niebezpieczeństwa, jakie przed chwilą mu zagrażało.

Teraz Sara przywarła mocniej do Alfreda, obejmując go ramionami i błagając, żeby się uspokoił. Przecież ściągnie tylko nieszczęście na siebie, a musi myśleć o siostrze, dla której jest jedyną bliską osobą. Być może krzyknęła też coś o sobie, o tym, że go potrzebuje, ale nie była pewna, czy wypowiedziała to na głos.

Na szczęście nikt nie zwrócił uwagi na to, co się stało. Pozostali wczasowicze w dalszym ciągu kąpali się, porywani przez kolejne fale, których szum tłumił wszelkie krzyki. – Alfred aż pobladł z wściekłości i usiłował pozbyć się Sary jak natrętnej pijawki, która uczepiła się go i uniemożliwiała wszelki ruch. Dziewczyna zorientowała się' że zbliża się do nich duża fala, ale nie ostrzegła przyjaciela. Dobrze zrobi mu zimny prysznic, pomyślała.

Kilka sekund później masa wody uderzyła w nich z całą siłą. Sara puściła Alfreda i została porwana ku brzegowi.

– Och, Alfred! – krzyknęła w popłochu.

Właściwie nic groźnego by się nie stało, ale dziewczyn na była już kompletnie pozbawiona sił i straciła grunt.

Po chwili poczuła silne dłonie wyciągające ją na brzeg, gdzie wreszcie oszołomiona, ciężko dysząca, stąpnęła na nogi. Złapała Alfreda za rękę tak mocno, że tym razem nie mógł już jej uciec.

Alfred najwyraźniej powoli się uspokajał. Ciągnąc Sarę za sobą, podniósł ręczniki i ruszył w kierunku werandy. Gdy otworzył drzwi, Sara powlokła się za nim do pokoju, by wreszcie opaść bez sił w fotelu.

Zaraz potem zabrała mu klucze, zamknęła drzwi i wrzuciła klucze do swojej torebki.

– Teraz nie zrobisz już nic nierozsądnego.

Woda ciekła z Alfreda ciurkiem, a jego pierś unosiła i opadała podczas szybkiego oddechu. W tej chwili wydał się Sarze bardzo atrakcyjny.

Popatrzył na nią nieco dłużej, a na koniec westchnął ciężko.

– Dziękuję ci – powiedział tylko. – Mogłem wszystko zepsuć.

Mimo że Sara padała z nóg, przyniosła ręcznik i otuliła nim ramiona Alfreda, mocno je wycierając.

– Teraz się połóż, jesteś strasznie zmęczony – dodała serdecznie.

– Dobrze, dobrze – mruknął apatycznie. Zabrał swoje ubranie i zniknął w łazience.

Sara zdjęła czepek kąpielowy, szybciutko zrzuciła z siebie kostium i włożyła pierwszą sukienkę, jaka nawinęła jej się pod rękę. Po chwili Alfred był już z powrotem w pokoju.

Nie miał siły, by zmyć słoną wodę pod prysznicem. Położył się, drżąc z zimna i zdenerwowania. Nawet nie próbował ukrywać, jak bardzo jest wyczerpany.

Sara podeszła do niego i ostrożnie usiadła na brzegu łóżka. Alfred odsunął się odrobinę, by zrobić jej nieco miejsca. Nie okazywał niechęci, więc położyła dłoń na jego ramieniu i spytała cicho:

– Czy chcesz zostać sam?

Potrząsnął przecząco głową, nie unosząc powiek.

– Nie, zostań tu.

Odebrała to jako kolejny sygnał przyjaźni i zaufania: już nie obawiał się okazywania swoich uczuć nawet w trudnych chwilach.

Sara położyła się koło niego, a Alfred jeszcze odrobinę się przesunął.

Długo tak leżeli bez słowa, Alfred z przymkniętymi powiekami, Sara wpatrując się w sufit. Czuła nadał nerwowe drżenie jego ciała.

W końcu Alfred odezwał się głucho:

– Wiesz, Saro, niewiele brakowało, a chyba bym go zabił. Tam, w wodzie, sam mogłem stać się mordercą. Zupełnie straciłem nad sobą panowanie.

– Chyba cię rozumiem – odparła miękko. – Ale na szczęście nic takiego się nie stało.

– Dzięki tobie. W końcu mnie powstrzymałaś.

– Raczej wątpię, by była to moja zasługa. Ale mam nadzieję, że najgorsze już minęło, prawda? Bo jeśli spotkasz go znowu…

– Nie obawiaj się. Na pewno nie rzucę się na niego. Ale teraz już nie zrezygnuję. Przysięgam ci, że go dopadnę i pokrzyżuję mu plany. Wykorzystam w tym celu wszystkie dopuszczalne środki.

– Zgadzam się z tobą i w miarę swoich sił będę cię wspierać.

– Do końca życia będzie siedział za kratkami! Wcześniej dyskutowali o wyższości zapobiegania przestępstwom kryminalnym nad zemstą, ale teraz Sara doskonale rozumiała, o czym myśli Alfred, a sama odczuwała ulgę, oczyma wyobraźni widząc Tangena w areszcie.

– Można się było spodziewać, że to on właśnie zniszczył twoje rodzeństwo. Nieczęsto spotyka się takich cynicznych morderców.

– Niestety, bardzo często. Nawet się nie spodziewasz, jak bardzo – odparł już nieco spokojniejszy. – Ale muszę przyznać, że ten to faktycznie najcięższy kaliber. – Nie otwierając oczu ciągnął: – Kochana, z ciebie prawie życie uszło, tak mnie szarpałaś w wodzie. Jeszcze teraz słyszę ten nierówny, wymęczony oddech. Byłem, zdaje się, brutalny wobec ciebie.

– Mogę to zrozumieć.

Sara leżała zamyślona, aż nagle zaczęła się cichutko śmiać. Alfred odwrócił ku niej głowę i spojrzał pytająco.

– Teraz nie mogę powstrzymać się od śmiechu. Może zauważyłeś, jak spieszno mu było, żeby wydostać się z wody? On wcale nie od nas uciekał, przecież nawet się nie obejrzał. Dam sobie głowę uciąć, że wciąż ma kłopoty z żołądkiem.

Alfred uśmiechnął się wymuszenie.

– Teraz rozumiem, dlaczego chciał nas podtruć. To nie twoje nazwisko go wystraszyło, to nazwisko Elden wzbudziło w nim podejrzenia. Pamiętasz? Wpisałaś je na listę. Dobrze wiedział, że brat Torii Elden pracował w policji. Być może dopytywał się o nas w recepcji.

– Rzeczywiście, ależ ja jestem głupia!

– Przecież nie mogłaś o tym wiedzieć.

W pokoju zapadła cisza. Sara zauważyła, że Alfred powoli się odprężał. Przestał też drżeć. Ona sama była zbyt wycieńczona, by zwracać na cokolwiek uwagę, i przez dłuższy czas walczyła z opadającymi powiekami. Wreszcie dała za wygraną i zamknęła oczy.

– Dzisiaj nie widziałam zielonej jaszczurki – wyszeptała w półśnie.

– Nie? Była tutaj z samego rana.

– A skąd wiesz, że to ona?

– Powiedziała mi, że nazywa się Krystian.

– Ach, tak. To dopiero!

– Biedactwo! Wyglądasz jak cień.

Przyjazne słowa sprawiły, że Sara przysunęła się odrobinę do Alfreda. On uniósł jej głowę i podłożył pod nią swoje ramię.

Dziewczyna westchnęła z zadowoleniem i zapadła w sen.

Obudziło ich mocne pukanie do drzwi. Słoneczne promienie przesunęły się w inne miejsce, pośrodku ściany siedział gekon. Sara nie wierzyła własnym oczom, że leżała aż tak blisko Alfreda: jej twarz nieomal dotykała jego szyi. Ale i on zmienił we śnie pozycję, obejmując ją ramionami, tak jakby się bał, że spadnie z łóżka.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 37
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)