Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Magom wszystko wolno
Magom wszystko wolno - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Magom wszystko wolno

Электронная книга - «Magom wszystko wolno». Краткое содержание книги:

Magom wszystko wolno
1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 90
Перейти на страницу:

Gliniana pokraka, dotknięcie której zapewniało obrażoną podatność, wisiała na moim pasie w zamkniętym futerale. Byłem beztroski, za bardzo przyzwyczaiłem się do wiary we własne siły. I zapomniałem, że Północna Stolica nie jest moją rodzinną wichurą, gdzie każdy mag ponad rangą jest unikalny jak Słońce.

- Proszę nie robić gwałtownych ruchów, panie Hort zi Tabor. Ktoś chce z panem tylko porozmawiać.

Było jasne, że obaj są mi równi. Lub niemal równi. I to „niemal” kompensowała liczebna przewaga.

- Nie jesteśmy wysłannikami jego ekscelencji, panie Hort zi Tabor.

To coś nowego. Tylko czy w to wierzyć?

- Pewna osoba, na tyle znacząca, że nie przystoi przed czasem wymieniać jej imienia, pragnie porozmawiać z panem na temat wygranego przez pana zaklęcia Kary. Kareta czeka.

- Nie zwykłem ulegać sile - rzekłem przez zęby.

- W takim razie proszę zrobić nam grzeczność. - I rozchylając zamówione płaszcze nocni posłańcy po kolei złożyli mi ukłon.

* * *

Kareta była niewątpliwie bardzo droga. Lekka i bezgłośna, bez nadmiernego przepychu, lecz niezwykle wygodna; nawet najlepsza kareta barona Jatera wydałaby się przy niej rozklekotanym powozem. Zauważyłem też, że na drzwiach mieścił się herb. Kiedyś się mieścił, a teraz został z jakichś powodów zdjęty.

Moi towarzysze (konwojenci?) usiedli naprzeciw mnie, plecami do kierunku jazdy. Firanki były szczelnie zasłonięte. Podróż przebiegała w ciemności, nocny wzrok umożliwiał mi przyjrzenie się ich twarzom - mężczyźni w zamówionych płaszczach okazali się niezwykle do siebie podobni, tyle że jeden miał pięćdziesiąt, a drugi dwadzieścia lat. Ojciec i syn?

Możliwie niedbale rozparłem się na skórzanych poduszkach; prawą rękę niby to przypadkiem oparłem na futerale z glinianą figurką, lewą przycisnąłem do woreczka z kolorowymi kamykami. Nie zaryzykowałem pozostawienia w hotelu tak cennego dobra, choć noszenie go ze sobą nie było zbyt wygodne.

Miarowe postukiwanie bruku pod kołami zmieniło się głośnym grzmieniem mostu, a następnie nieregularnym postukiwaniem wybojów. Wyjechaliśmy za miasto.

- Proszę się nie niepokoić, panie zi Tabor - rzekł w odpowiedzi na moje spojrzenie starszy z konwojentów. - Po audiencji zostanie pan odwieziony z powrotem w to samo miejsce i nie zajmie to wiele czasu.

Zamknąłem oczy. A więc ta równie znacząca, co przedsiębiorcza osoba mieszka za miastem, choć w jego pobliżu. I trzeba być osłem, by od razu nie zorientować się, o kim mowa.

Po raz pierwszy pożałowałem, że po otrzymaniu swej wygranej nie opuściłem natychmiast Północnej Stolicy i nie ukryłem się w rodzimej głuszy.

Przez dwadzieścia minut jechaliśmy traktem, potem kareta skręciła, a wertepy zamieniła cisza i gładkość innej, dobrej i wyjeżdżonej drogi. A po kolejnych dwudziestu minutach pod kołami ponownie zastukał bruk. Kareta zwolniła i zatrzymała się; zazgrzytał opuszczany most. Nie słyszałem okrzyków straży, haseł, ani w ogóle żadnych głosów.

- Jesteśmy na miejscu - powiedział starszy z konwojentów.

- Domyśliłem się - wycedziłem przez zęby.

Zamek Skała, stara królewska rezydencja, tonął w ciemności. Krocząc jak pod konwojem, między dwoma milczącymi magami, doskonale zdawałem sobie sprawę, jaki będzie cel rozmowy. Nie wiedziałem jedynie, jak się będę wykręcał. W jaki sposób spróbuję wyjaśnić Jego Wysokości, że jego plany względem mego zaklęcia są daremne i próżne.

Na początek Jego Wysokość pogratulował mi niesłychanego szczęścia - wygrania Rdzennego zaklęcia Kary.

Następnie wysłuchałem krótkiego wykładu na temat polityki wewnętrznej, choć i bez tego wiedziałem, że najwyższa władza w kraju znajduje się w opłakanym stanie. Choćby Iw de Jater uważał się za jedynego i pełnoprawnego właściciela swych rodowych włości, nic nie wpłacał do skarbca i na uwagi o „państwie” wysoko unosił brwi. A stolica nie była w stanie (przynajmniej na razie) wpłynąć na mego przyjaciela barona i jemu podobnych. Realna władza tronu rozciągała się jedynie na położone blisko stolicy włości, zaś mieszkańcy pozostałych ziem uważali się, podobnie jak Jater, za całkowicie niezależnych.

Jego Wysokość Ibrin Drugi opowiedział mi o tym wszystkim przy dwóch filiżankach herbaty (kawy odmówiłem i monarcha poszedł za moim przykładem). Król był wysoki i raczej korpulentny, jego ozdobna bródka przypominała mi starannie przystrzyżony krzew bukszpanu. Jego duże, lekko wypukłe oczy spoglądały na mnie ze smutkiem i lekkim wyrzutem: jakbym to ja po kryjomu rozsiewał w państwie zamęt i samowolę.

- Wasza Wysokość - rzekłem, tracąc cierpliwość. - Ta herbata jest przewyborna.

Przez jakiś czas patrzyliśmy na siebie w milczeniu.

- Cóż - odezwał się w końcu król - ma pan rację. Czas przejść do rzeczy.

Sprawa okazała się dokładnie taka, jak przypuszczałem. Prosta sprawa. Największym zagrożeniem dla państwa są buntownicze nastroje na południu - w nadmorskim stepowym księstwie. Uosobieniem niebezpiecznych nastrojów jest miejscowy książę, pewny siebie wichrzyciel, będący (co za pech!) teściem króla. O tym, by dogadać się na rodzinnym gruncie, nie ma nawet mowy; stepowe księstwo demonstracyjnie okazuje stolicy nieposłuszeństwo, podczas gdy szlaki handlowe... Porty... Chyba sam pan rozumie... Krótko mówiąc, by nie obciążać gościa, czyli mnie, smutnymi szczegółami, poleca mi ukarać księcia Driwegocjusa (o tutaj, na karteczce, jest zapisane prawidłowo jego imię) za czyny, które doprowadziły do groźby rozpadu państwa i perspektywy wojny domowej (pełne oskarżenie napisane jest niżej - wymienione są tam konkretne uczynki, z których każdy miał miejsce w rzeczywistości. To chyba wystarczające dla Rdzennego zaklęcia, prawda?).

Długo przeglądałem papiery, które podsunął mi Jego Wysokość; chociaż nie zawierały niczego, co można by tyle czasu studiować. Wszystko było wręcz nadmiernie zrozumiale; imię buntowniczego księcia rozpisane było po sylabie, jego przewinienia wobec państwa wykaligrafowano filigranowym pismem skryby; szczerze mówiąc ledwo się powstrzymałem, by nie zamienić się na miejscu w jakieś szybkie nocne stworzenie i nie przerwać audiencji w najbardziej bezczelny sposób.

Udało mi się jednak powstrzymać.

- Tak - król uśmiechnął się lekko. - Za pięć... nie, już za cztery dni w pałacu odbędzie się największe od ostatnich dwóch lat przyjęcie. Naprawdę wielkie przyjęcie. Śmietanka arystokracji, magowie pierwszego stopnia i wyżej... Nasz teść, ten podły buntownik, oczywiście także został zaproszony; mało tego - zjawi się. Jest do tego stopnia arogancki i przekonany o swoim bezpieczeństwie, że...

Milczałem.

- Jest pan magiem poza rangą - łagodnie przypomniał mi król. - Jest pan oczywiście również zaproszony. Prawdopodobnie ochrona nie dopuści pana blisko Driwegocjusa. Ale nie chodzi tu o zamęczenie karanego jakąś konkretną wymyślną śmiercią. Nie, nie ma takiej potrzeby - wręcz odwrotnie. Potrzebujemy, by umarł jak najbardziej naturalną śmiercią, żeby nie wywołała ona niepotrzebnych domysłów... Musimy wyrwać tę drzazgę, by w końcu przestał on czynić zło - kraj będzie mógł wówczas odzyskać jedność.

Wyobraziłem sobie, jak w samym środku balu królewski teść pada na ręce strażników, podbiegają lekarze i orzekają naturalną śmierć od wylewu.

Potem zaś wyobraziłem sobie, jak w zamku de Jatera pojawiają się królewscy emisariusze. I jak krnąbrny Iw pokornie obowiązuje się przestrzegać ustanowionych przez kogoś praw, corocznie oddawać taką to a taką ilość pieniędzy i rekrutów, a w przypadku wojny - choćby ze stepowym księstwem - stawiać się na zew trąby i podstawiać pod czyjś miecz swą niepokorną głowę.

1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 90
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)