Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Eldorado». Краткое содержание книги:

„Eldorado” jest dalszym ciągiem książki pt. „Szkarłatny kwiat”.
W Paryżu, w okresie największego terroru rewolucji francuskiej działa tajemniczy „Szkarłatny Kwiat”, który ratuje niewinnych ludzi od śmierci. Policja dużo by dała, aby wpaść na jego trop. Owym tajemniczym, nieuchwytnym bohaterem jest młody Anglik, który wraz z grupą przyjaciół utworzył tajną ligę. Jeden z jej członków, Armand, zakochuje się w aktorce i swym nieostrożnym zachowaniem naprowadza policję na trop „Szkarłatnego Kwiata”. Dostaje się on do więzienia oskarżony o uprowadzenie syna Ludwika XVI aresztowanego przez rewolucjonistów.
„Szkarłatny Kwiat” bestialsko torturowany zgadza się na wydanie młodego delfina. Komisarz policji w licznej asyście i w towarzystwie „Szkarłatnego Kwiata” i jego ukochanej jadą do rzekomej kryjówki syna Ludwika XVI. Jest to jednak podstęp.
Czy naszemu bohaterowi uda się uratować i czy Armand odzyska swoją piękną aktorkę? O tym już opowie ta książka.
1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 69
Перейти на страницу:

Podczas tej rozmowy Chauvelin wciągnął Armanda do loży odźwiernego. Młodzieniec usiłował uspokoić się i zapanować nad swymi nerwami. Osiągnął, czego chciał: znajdował się w więzieniu Temple, niedaleko

Janki, i choć wróg jego był starszy i słabszy od niego, a drzwi zostawiono szeroko otwarte, wiedział, że jest faktycznie więźniem, jak inni skazańcy, których umieszczono już w numerowanych celach olbrzymiego budynku.

To przeświadczenie pomogło mu skupić się. Ani przez chwilę nie myślał o ucieczce przed oczekującym go losem. Z pewnością tak było najlepiej. Ach, gdyby tylko mógł zobaczyć się z Janką i upewnić się, że odzyska wolność, w zamian za jego życie! Ale przede wszystkim musiał trzeźwo patrzeć na rzeczy i przezwyciężyć niecierpliwość swej niepohamowanej krwi. Starał się myśleć o Percym, o jego spokoju wobec wroga i postanowił brać z niego przykład w podobnych okolicznościach.

Przypomniał sobie angielskich towarzyszy, ich niczym niezmąconą pogodę ducha wśród ciężkich przejść, a przede wszystkim wesołość lorda Tony'ego, zawsze gotowego do żartów i trafnej odpowiedzi. Armand zapragnął naśladować swobodę lorda Tony'ego i przyswoić sobie choć cząstkę nieustraszonego męstwa Percy'ego.

– Obywatelu Chauvelin – rzekł, usiłując przemawiać z najzimniejszą krwią, na jaką mógł się zdobyć – nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że choć trzymasz rękę na moim ramieniu, nie zmusisz mnie do powolności względem siebie. Mógłbym powalić cię jednym uderzeniem pięści, gdyż jestem młodszy i silniejszy od ciebie.

– Hm… – odparł Chauvelin, udając, że zastanawia się głęboko nad tym, co usłyszał – zdaje mi się…

– Nic łatwiejszego dla mnie – zapewniam cię…

– Być może… ale, jak widzisz, jest tu straż, a ów żołnierz jest potężnie zbudowany i…

– Ciemności pomogą mi, a człowiek, doprowadzony do ostateczności, zdolny jest do wszystkiego – pamiętaj o tym.

– Wiem o tym, i wiem również, że ty, obywatelu St. Just, jesteś w kiepskim położeniu.

– Mojej siostry Małgorzaty nie ma tu, obywatelu Chauvelin, a nie możesz brać mego życia w zamian za życie „Szkarłatnego Kwiatu”.

– Nie, nie – odparł żywo Chauvelin – nie za życie „Szkarłatnego Kwiatu”, wiem, ale.

Armand uchwycił się jego słów, jako tonący brzytwy.

– Za jej życie! – zawołał.

– Za czyje? – spytał tamten z widocznym zdziwieniem.

– Za życie panny Lange – ciągnął dalej Armand z samolubnym zapałem zakochanego, który myśli, że uwaga całego świata zwrócona jest na jego wybraną. – Panny Lange! Wypuścisz ją na wolność, nieprawdaż, skoro jestem w twojej mocy?

Chauvelin uśmiechnął się zagadkowo?

– Ach, tak – rzekł – panna Lange… zapomniałem.

– Zapomniałeś?… Zapomniałeś, że ci mordercy uwięzili ją, najlepszą, najszlachetniejszą, jaką ten podły, zdegenerowany kraj kiedykolwiek wydał!… Dała mi schronienie tylko na jedną godzinę. Jestem zdrajcą wobec republiki, to prawda, ale ona nic o tym nie wie. Wprowadziłem ją w błąd. Ona niewinna – rozumiesz? Przyznaję się do wszystkiego, ale ją musisz uwolnić.

I stopniowo powracał do dawnego gorączkowego podniecenia, usiłując wyczytać całą prawdę z niewzruszonej twarzy Chauvelina.

– Powoli, powoli, przyjacielu – odrzekł dyplomata – myślisz, iż jestem wmieszany w sprawę aresztowania damy, o którą ci tak chodzi? Zapominasz, że stoi przed tobą zdyskredytowany sługa republiki, której nie potrafił przysłużyć się w potrzebie. Darowano mi życie jedynie z litości za moje wysiłki, i nie mam dziś żadnej władzy wypuszczenia na wolność kogokolwiek.

– W takim razie nie masz i prawa aresztowania mnie – odrzekł Armand.

Chauvelin umilkł, a po chwili dodał ze znaczącym uśmiechem:

– Ale mogę cię wydać… Jestem w dalszym ciągu agentem komitetu bezpieczeństwa publicznego.

– A zatem dobrze – zawołał St. Just. – Wydasz mnie komitetowi, który będzie, zaręczam ci, bardzo zadowolony z mojego aresztowania. Poszukiwano mnie już od dawna, ale ja chciałem być wolny, aby dopomóc pannie Lange; teraz oddaję się sam w wasze ręce i ponadto obiecuję najuroczystszym słowem honoru, że nie tylko nie ucieknę, ale nikomu nie będzie wolno mnie ratować. Dobrowolnie stanę się waszym więźniem za wolność panny Lange.

– Hm… – mruknął Chauvelin – może da się to zrobić…

– Naturalnie – zapewniał Armand gorąco – moje uwięzienie i śmierć będą miały dla was o wiele większą doniosłość, niż stracenie młodego i niewinnego dziewczęcia, za którym ujmie się może sama publiczność. Ja zaś będę łatwą zdobyczą: moje znane kontrrewolucyjne zasady, ślub mojej siostry z obcym magnatem…

– Twoja znajomość ze „Szkarłatnym Kwiatem”… – podpowiedział Chauvelin.

– Słusznie, nie będę się bronił.

– To dobrze – rzekł Chauvelin ze swą zwykłą uprzejmością. – A zatem, mój drogi, egzaltowany młodzieńcze, idźmy razem do kancelarii mego kolegi H~erona, który jest głównym agentem komitetu bezpieczeństwa publicznego. Złożysz zeznania i postawisz warunki, pod którymi oddasz się w ręce komitetu, a pośrednio i w ręce jego wykonawcy.

Armand zanadto był pochłonięty własnymi planami i myślami, aby zauważyć ironię, z jaką te słowa były wypowiedziane. Zdawało mu się, że jego osobiste sprawy były tak ważne dla narodu, jak dla niego samego. W takim usposobieniu trudno zapatrywać się trzeźwo na rzeczy, a zakochanemu młodzieńcowi los wybranej nigdy nie zdaje się przesądzony, dopóki on jeszcze przy życiu, gotów na wszelkiego rodzaju poświęcenia.

– „Moje życie za nią!” – oto wzniosły, a często szalony krzyk bojowy, który doprowadza prawie zawsze do najgorszych następstw. Armand, układając się z najprzebieglejszym i najchytrzejszym szpiegiem rządu, zapomniał zupełnie o wodzu, towarzyszach i lidze, do której należał. Zapał i pragnienie poświęcenia ponosiły go. Przyglądał się swemu wrogowi pałającymi oczyma, jakby od niego zależało całe jego przyszłe szczęście.

Chauvelin skinął na towarzysza, aby szedł za nim. Znaleźli się niebawem w tym samym korytarzu, przez który przed dwoma dniami przechodził de Batz, idąc w odwiedziny do H~erona.

Armand szedł z lekkim sercem i sprężystym krokiem, jakby zdążał na spotkanie z

Janką. Zdawało mu się, że niebawem klęknie u jej stóp i wyprowadzi ją triumfalnie ku wolności i szczęściu.

Rozdział XVIII. Wyprowadzka

Chauvelin uważał za zbyteczne prowadzić Armanda dłużej za ramię. W swej długiej karierze szpiegowskiej nauczył się po mistrzowsku studiować naturę ludzką; choć swego czasu bał się pobić w sławnym zajściu z sir Percym Blakeney'em, szczycił się, że umie czytać w takich duszach, jak Armanda St. Justa, niby w otwartej księdze.

Porywcze usposobienie takich ludzi znał na wyloty, wiedział dokładnie jak daleko sentymentalna sytuacja zaprowadzi Armanda, który był w gruncie rzeczy rycerski i namiętny. Dlatego też szedł naprzód, nie oglądając się nawet, czy Armand podąża za nim.

Myśli jego pochłonięte były młodym entuzjastą, którego nazywał w głębi duszy głupcem; pragnął wyciągnąć z tej sytuacji jak największą korzyść dla siebie. Że „Szkarłatny Kwiat” bawił obecnie w Paryżu, o tym Chauvelin był przekonany. W jaki sposób wyzyska uwięzienie Armanda do swoich celów to się dopiero miało okazać.

1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 69
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)