Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 119
Перейти на страницу:

— Jeśli chodzi o to, będziemy musieli postępować ostrożnie, Brekke — powiedział F’lar — ale rozumiem, co masz na myśli. Dzisiejszego ranka w zamieszaniu i gorączce dyskusji wiele padło takich wypowiedzi, których nikt by na chłodno nie podtrzymał!

— Mam nadzieję. Mam niekłamaną nadzieję, że masz rację powiedziała Brekke. — Berd ciągle opowiada mi, że smoki paliły jaszczurki ogniste płomieniem!

Robintonowi wyrwał się pełen zaskoczenia okrzyk.

— Zair przekazał również i mnie ten dziki pomysł, zanim odesłałem go do twojego Weyru, Brekke. Ale tu żaden smok nie ział ogniem… — Rozejrzał się po innych Przywódcach Weyrów, z których niektórzy zgadzali się z wypowiedzią Brekke, a inni wyrażali zatroskanie takim nieprawdopodobnym obrotem sprawy.

— Jeszcze nie… — powiedziała Brekke, znacząco skinąwszy głową w kierunku Weyru Ramoth.

— Więc musimy mieć pewność, że królowej nie będzie więcej denerwował widok jaszczurek — powiedział F’lar, obrzucając spojrzeniem salę. — Na razie — dodał, podnosząc rękę, by powstrzymać rodzące się protesty. — Mądrzej będzie, jeżeli teraz nikt ich nie będzie widział ani słyszał. Wiem, że były użyteczne, a niektóre z nich dowiodły, że są bardzo godnymi zaufania posłańcami. Wiem, że wielu z was je ma. Ale jeżeli już absolutnie koniecznie trzeba będzie je tu przysłać, kieruje je do Brekke. Spojrzał wprost na Robintona.

— Jaszczurki ogniste nie latają tam, gdzie nie są mile widziane — powiedziała Brekke. Potem dodała z ironicznym uśmiechem, żeby złagodzić ostrość swojej wypowiedzi. — A w ogóle to teraz niemal wyskakują ze skóry ze strachu.

— Tak więc nie podejmujemy żadnych działań, dopóki jajo się nie Wykluje? — zapytał N’ton.

— Nie, poza tym, że zbierzemy dziewczęta odkryte podczas Poszukiwania. Lessa będzie chciała, żeby znalazły się tutaj jak najszybciej, tak żeby Ramoth przyzwyczaiła się do ich obecności. Wszyscy Przywódcy Weyrów zbiorą się ponownie przed Wylęgiem.

— Przed pomyślnym Wylęgiem — powiedział D’ram z żarliwością, której szczerze wtórowali pozostali.

Robinton spodziewał się, że F’lar zatrzyma go, kiedy pozostali będą się rozchodzić. Ale F’lar pogrążył się w rozmowie z D’ramem i Robinton ze smutkiem zdecydował, że wyżej będzie on sobie cenił jego nieobecność. Bolało Robintona, że poróżnił się z Przywódcami Weyru Benden i kierując się z powrotem do wyjścia czuł się znużony. A jednak F’lar podtrzymał jego apel o rozwagę. Doszedłszy do ostatniego zakrętu korytarza, zobaczył spiżowy masyw Mnemetha na progu skalnym i zawahał się, ociągając się nagle przed podejściem do partnera Ramoth.

— Nie dręcz się tak, Robintonie — powiedział N’ton, podchodząc i dotykając jego ręki. — To było bardzo mądre i słuszne, że wypowiedziałeś swoje zdanie, prawdopodobnie tylko ty mogłeś powstrzymać Lessę od szaleństwa. F’lar wie o tym. — N’ton szeroko się uśmiechnął. — Ale wciąż jeszcze czeka go przeprawa z Lessą.

— Mistrzu Robintonie — głos F’nora był cichy, jak gdyby nie chał, żeby go ktoś usłyszał — proszę, dołącz do Brekke i do mnie w naszym Weyrze. I ty też, N’tonie, jeżeli nie musisz pilnie wracać do Weyru Fort.

— Mam dla was dziś tyle czasu, ile tylko wam trzeba — odpowiedział młodszy spiżowy jeździec z wesołą uległością.

— Brekke już idzie. — Potem zastępca dowódcy skrzydła poprowadził ich poprzez Nieckę, w której panowała niezwykła cisza, przerywana tylko przytłumionym odgłosem pojękiwań i mamrotania Ramoth, dochodzącym z terenu Wylęgarni. Na swoim progu skalnym Mnemeth bez przerwy kołysał ogromną głową, badawczo przyglądając każdemu skrawkowi obrzeża.

Jak tylko mężczyźni weszli do Weyru, rzuciły się na nich cztery rozhisteryzowane jaszczurki ogniste, które trzeba było głaskać i uspokajać, że żaden smok nie zionie na nie płomieniem — czego powszechnie i uporczywie się obawiały.

— Czym może być ta rozległa ciemność, którą w swoich obrazach przesyła mi Zair? — zapytał Robinton, kiedy już doprowadził pieszczotami swojego malutkiego spiżowego jaszczura do pozornego spokoju. Zair co chwilkę dygotał i jak tylko ustawało łagodne głaskanie Harfiarza, trącał władczo jego opieszałą rękę.

W tym czasie Berd i Grall przycupnęły na ramionach F’nora, gładząc go po policzkach, a oczy ich były jaskrawożółte z niepokoju i wciąż jeszcze wirowały z zawrotną szybkością.

— Kiedy się trochę uspokoją, Brekke i ja spróbujemy dojść do sedna sprawy. Mam wrażenie, że one coś sobie przypominają.

— Chyba nie coś takiego, jak Czerwona Gwiazda? — zapytał N’ton. Na tę niefortunną wzmiankę Tris, który spokojnie leżał na jego przedramieniu, zaczął bić skrzydłami, a pozostałe jaszczurki zapiszczały ze strachu. — Przepraszam cię. Uspokój się, Tris.

— Nie, to jest coś innego — powiedział F’nar. — Po prostu coś… coś o czym sobie przypomniały.

— Wiemy, że one porozumiewają się jedna z drugą na poczekaniu i jak się zdaje nagłaśniają wszystko, co widziały, jeżeli tylko odczuły to wystarczająco silnie lub tego doświadczyły — powiedział Robinton, dobierając słowa, kiedy wypowiadał na głos swe myśli. — To mógłby być dowód na reakcję masową. Ale od której jaszczurki ognistej czy jaszczurek to wyłowiły. Przecież ani Grill, ani Berd, a już z pewnością nie to małe stworzonko Merona, nie mogły wiecheć, że ta… no, już wiecie, co… jest dla nich niebezpieczna. No to skąd wiedziały o tym tak dobrze, że aż dostały histerii? Jak mogło to być coś, co pamiętają?

— Biegusy chyba potrafią unikać zdradzieckiego terenu… — podsunął N’ton.

— Instynkt. — Robinton zaczął się zastanawiać. — Mógłby to być instynkt. — Potem potrząsnął głową. — Nie, unikanie zdradzieckiego terenu nie wypływa z instynktownego lęku: to jest coś ogólnego. A ta… C-Z-E-R-W-O-N-A G-W-I-A-Z-D-A — przeliterował — to coś szczególnego. No, cóż!

— Jaszczurki ogniste mają zasadniczo te same zdolności, co smoki. Ale smoki nie mają właściwie żadnej pamięci.

— Który to fakt, miejmy taką gorącą nadzieję — powiedział F’nor podnosząc oczy w kierunku sufitu — wymaże im ze świadomości w rekordowym czasie to, co się dziś działo.

— Lessa nie cierpi na dar niepamięci — powiedział Robinton z ciężkim westchnieniem.

— Ale nie jest głupia, Mistrzu Harfiarzu — powiedział N’ton, zręcznie potwierdzając swój szacunek dla tego mężczyzny przez użycie jego tytułu. — Nie jest też głupi F’lar. Tylko zmartwiony. Oboje dojdą do tego, żeby docenić twoją dzisiejszą interwencję. Potem N’ton odchrząknął i popatrzył Mistrzowi Harfiarzy prosto w oczy. — Czy ty wiesz, kto zabrał to jajo?

— Ja słyszałem o istnieniu jakichś planów. Wiedziałem tylko to, co stałoby się oczywiste dla każdego, kto przeliczyłby Obroty, że ludzie i smoki z Południowego z wiekiem stają się coraz bardziej powolni i że ogarnia ich desperacja. Przeżyłem tylko raz taką sytuację, że Zair chciał się parzyć… — Robinton przerwał, przypominając sobie to zdumiewające odrodzenie się pożądania, wzruszył ramionami i napotkał pełen zrozumienia błysk w oczach N’tona. — Potrafię więc zrozumieć, pod jaką presją mogą się znaleźć jeźdźcy jurnych brunatnych i spiżowych smoków. Przydałaby się im nawet chętna zielona smoczyca, na tyle młoda, by odbyć lot godowy… — Popatrzył pytająco na obydwu smoczych jeźdźców.

— Nie po tym, co się stało dzisiaj — powiedział F’nor z emfazą. — Gdyby zwrócili się do jednego z Weyrów… na przykład do D’rama — tu rzucił spojrzenie na N’tona, czy go popiera — to może jakaś zielona poleciałaby, nawet tylko po to, żeby się nie stało coś fatalnego. Ale próbować rozwiązywać swoje problemy, porywając jajo królowej? — F’nor zmarszczył brwi. — Co ty właściwie wiesz Robintonie o tym, co dzieje się w Południowym Weyrze? Wiem, że dostałeś wszystkie mapy, jakie sporządziłem, kiedy latałem pomiędzy czasem na Południowym.

1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)