Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Ужасы » Drzwi Do Grudnia
Drzwi Do Grudnia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Drzwi Do Grudnia

Электронная книга - «Drzwi Do Grudnia». Краткое содержание книги:

Melanie porwano od matki, kiedy miała zaledwie trzy latka. Po sześciu latach odnaleziono chorą psychicznie dziewczynkę, wędrującą nago nocą po ulicach miasta. Melanie nie mówi, prawie nie reaguje na bodźce, zamknięta w swoim własnym wewnętrznym świecie.
Policja znalazła w domu, gdzie ją przetrzymywano, potwornie zmasakrowane zwłoki naukowców, którzy dokonywali, w tajemniczym szarym pokoju, eksperymentów na dziewczynce. Nawet poddana regresji hipnotycznej Melanie nie potrafi wyjaśnić, co z nią zrobiono, powtarza tylko: drzwi do grudnia… Tymczasem giną kolejne osoby związane z eksperymentem w szarym pokoju, wszystkie zamordowane w ten sam brutalny sposób. Porucznik Haldane, prowadzący śledztwo, stopniowo odkrywa straszliwą prawdę o tych zbrodniach…
Oryginalna, trzymająca w napięciu, znakomita lektura. Dean Koontz w najlepszej formie!
1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 91
Перейти на страницу:

Laura żywiła niewielką nadzieję, że przerwanie hipnotycznego transu wyrwie córkę również z katatonii. Dziecko na chwilę naprawdę dostrzegło Laurę i położyło jedną dłoń na jej policzku, jakby nie mogło uwierzyć w obecność matki.

– Zostań ze mną, maleńka. Nie odpływaj. Zostań ze mną. Ale dziewczynka i tak odpłynęła. Chwila kontaktu była wzruszająca, lecz krótka, boleśnie krótka.

Sesja terapeutyczna wiele kosztowała dziewczynkę. Twarz jej zwiotczała z wyczerpania, oczy nabiegły krwią. Laura położyła Melanie do łóżka i dziewczynka zasnęła, kiedy tylko dotknęła głową poduszki.

Kiedy Laura weszła do pokoju dziennego, zobaczyła, że Earl Benton wstał z krzesła i zdjął marynarkę. Wyjął również rewolwer z kabury pod pachą i trzymał go w opuszczonej dłoni, nie jakby zaraz zamierzał go użyć, lecz jakby przewidywał, że wkrótce będzie potrzebował broni. Stał przy oszklonych drzwiach i wyglądał na zewnątrz, z zaniepokojonym wyrazem szerokiej twarzy.

– Earl? – zapytała niepewnie Laura. Zerknął na nią.

– Gdzie jest Melanie?

– Zasnęła.

Przeniósł spojrzenie z powrotem na ulicę.

– Lepiej niech pani z nią posiedzi.

Oddech uwiązł jej w gardle. Z trudem przełknęła ślinę.

– Co się stało?

– Może nic. Pół godziny temu przyjechała furgonetka z firmy telefonicznej i zaparkowała po drugiej stronie ulicy. Nikt nie wysiadł.

Stanęła obok niego przy oknie.

Szaroniebieska furgonetka z biało – błękitnymi napisami stała naprzeciwko domu, zaparkowana trochę pod górę, do polowy w słońcu i do połowy w cieniu żakarandy. Wyglądała jak wszystkie inne furgonetki telefoniczne: nie było w niej nic niezwykłego ani złowieszczego.

– Czemu dla pana wygląda podejrzanie? – zapytała Laura.

– Jak mówiłem, nie widziałem, żeby ktoś z niej wysiadał.

– Może monter uciął sobie drzemkę w czasie pracy.

– Wątpliwe. Towarzystwa telefoniczne są za dobrze zarządzane, żeby pozwolić na takie rzeczy. Poza tym to jakoś… śmierdzi. Mam takie przeczucie. Widywałem już takie sytuacje i moim zdaniem… jesteśmy śledzeni.

– Śledzeni? Przez kogo?

– Trudno powiedzieć. Ale furgonetka towarzystwa telefonicznego… no, federalni często tak pracują.

– Agenci federalni? – Aha.

Zdumiona, przeniosła wzrok z furgonetki na profil Earla. Najwyraźniej nie podzielał jej zaskoczenia.

– To znaczy FBI?

– Może. Albo Urząd Skarbowy, Biuro do spraw Alkoholu, Tytoniu i Broni Palnej. Może nawet wydział bezpieczeństwa Departamentu Obrony. To są różne rodzaje federalnych.

– Ale po co agenci federalni nas śledzą? Przecież jesteśmy ofiarami… w każdym razie potencjalnymi ofiarami, nie przestępcami.

– Nie powiedziałem, że to na pewno federalni. Mówiłem tylko, że oni często pracują w ten sposób.

Wpatrując się w Earla, który nie spuszczał wzroku z furgonetki, Laura uświadomiła sobie, że on się zmienił. Nie był już prostodusznym wiejskim chłopakiem z cienką warstewką ogłady zachodniego Los Angeles. Wyglądał twardziej, starzej niż na swoje dwadzieścia sześć lat, zachowywał się bardziej rzeczowo i profesjonalnie niż przedtem.

Zmieszana Laura powiedziała:

– No, skoro to agenci rządowi, nie musimy się niczym martwić.

– Nie musimy?

– To nie oni próbują zabić Melanie.

– Nie oni?

– Oczywiście, że nie oni. To nie rząd zabił mojego męża i tamtych dwóch – odparła coraz bardziej zmieszana.

– Skąd pani wie? – zapytał, wciąż wbijając spojrzenie w furgonetkę towarzystwa telefonicznego.

– Och, na litość boską…

– Pani mąż i jeden z tamtych zabitych… oni dawniej pracowali w UCLA.

– I co z tego?

– Otrzymywali granty. Na badania.

– Tak, oczywiście, ale…

– Niektóre granty, może nawet większość, pochodziły od rządu, prawda?

Laura nie fatygowała się odpowiedzią, ponieważ Earl wyraźnie znał już odpowiedź.

– Granty z Departamentu Obrony – oznajmił. Przytaknęła.

– I inne.

– Departament Obrony – podjął Earl – interesuje się modyfikacją behawioralną. Kontrolą umysłów. Najlepszy sposób na pokonanie wroga to opanować jego umysł, zrobić z niego przyjaciela, żeby nawet nie zorientował się w manipulacji. Prawdziwy przełom na tym polu może położyć kres wojnom, jakie znamy. Ale jeśli o to idzie, każda cholerna agencja rządowa zainteresuje się kontrolą umysłów.

– Skąd pan tyle wie o pracy Dylana? Nic panu nie mówiłam.

Zamiast odpowiedzi Earl rzucił:

– Może pani mąż i Hoffritz nadal pracowali dla rządu.

– Hoffritz został zdyskredytowany…

– Ale jeśli prowadził ważne badania, jeśli przynosiły rezultaty, nie przejmowaliby się, że go zdyskredytowano w środowisku akademickim. I tak by go wykorzystali.

Zerknął na nią ponownie i zobaczyła cynizm w jego oczach, a na twarzy wyraz znużenia, z którym wyglądał zupełnie inaczej niż wcześniej.

Nie przypominał już wiejskiego chłopca i Laura zastanowiła się, czy ten wizerunek prostaczka, zdobywającego ogładę i wyrafinowanie w nowym miejskim życiu, nie stanowił zwykłej pozy. Nagle nabrała przekonania, że Earl Benton, chociaż taki młody, nigdy nie był prostakiem.

A ona nie miała już pewności, że może mu zaufać.

Sytuacja gwałtownie się skomplikowała i pojawiło się tyle różnorodnych możliwości, że poczuła zawrót głowy.

– Rządowa konspiracja? Więc dlaczego mieliby zabijać Dylana i Hoffritza, skoro Dylan dla nich pracował?

Earl nawet się nie zawahał.

– Może nie oni dokonali zabójstwa. Zresztą to wysoce nieprawdopodobne. Ale może badania pani męża prowadziły do przełomowego odkrycia o zastosowaniach wojskowych i dlatego druga strona kazała go zlikwidować.

– Druga strona? Znowu obserwował ulicę.

– Obcy agenci.

– Związek Radziecki upadł. Może pan słyszał. Pisali w gazetach.

– Rosjanie ciągle tam są i wcale nie zmienili się w naszych najlepszych przyjaciół. No i są jeszcze Chiny, Iran, Irak i Libia. Na tym świecie nigdy nie brakuje wrogów. Zawsze jacyś szaleńcy pragną władzy.

– To obłęd – zaprotestowała.

– Dlaczego?

– Tajni agenci, szpiedzy, intrygi międzynarodowe… Zwykli ludzie nie mieszają się do takich spraw, chyba że w filmach.

– Właśnie o to chodzi. Pani mąż nie był zwykłym człowiekiem – wyjaśnił Earl. – Ani Hoffritz.

Nie mogła oderwać wzroku od tego mężczyzny, który na jej oczach przechodził tak głęboką metamorfozę – coraz starszy, coraz twardszy. Powtórzyła pytanie, na które poprzednio nie odpowiedział.

– Te wszystkie spekulacje… nie mógł pan tego wymyślić, jeśli pan nie znał zawodu mojego męża, jego osobowości, rodzaju wykonywanej pracy. Skąd pan tyle wie o Dylanie? Ja panu niczego nie mówiłam.

– Dan Haldane mi powiedział.

– Ten detektyw? Kiedy?

; – Kiedy do mnie zadzwonił. Tuż przed południem.

– Ale ja nawet nie zatrudniłam pańskiej firmy przed pierwszą.

– Dan powiedział, że dał pani naszą wizytówkę i że pani na pewno zadzwoni. Chciał, żebyśmy od samego początku orientowali się we wszystkich aspektach tej sprawy.

– Ale on mi nie mówił, że w to mogą być zamieszani agenci FBI albo Rosjanie, na litość boską.

– Nie wiedział, czy są zamieszani, pani doktor. Po prostu zorientował się, że te morderstwa mogą mieć szersze znaczenie, nie tylko lokalne. Nie rozmawiał o tym z panią, bo nie chciał pani niepotrzebnie martwić.

– Chryste.

Szalony, kuszący szept paranoi znowu wezbrał w jej umyśle. Poczuła się uwięziona w zagmatwanej sieci spisków.

– Lepiej niech pani zajrzy do Melanie – poradził Earl.

Na zewnątrz chevrolet sedan powoli przejechał ulicą. Zatrzymał się obok furgonetki telefonicznej, potem podjechał kawałek i zaparkował przed nią. Wysiedli dwaj mężczyźni.

– Nasi – oznajmił Earl.

– Agenci Paladyna?

– Aha. Niedawno zadzwoniłem do biura, kiedy doszedłem do wniosku, że furgonetka nas śledzi, i poprosiłem, żeby przysłali paru chłopaków, żeby to sprawdzili, bo nie chciałem wychodzić z domu i zostawiać was samych.

Dwaj mężczyźni, którzy wysiedli z chevroleta, podeszli z dwóch stron do furgonetki.

– Lepiej niech pani zajrzy do Melanie – powtórzył Earl.

– Z nią wszystko w porządku.

– Więc przynajmniej proszę odejść od okna.

– Dlaczego?

– Bo mnie płacą za ryzykowanie, ale pani nie. I uprzedziłem panią na początku, że musi pani mnie słuchać.

Laura odsunęła się od okna, ale nie całkiem. Chciała widzieć, co się dzieje przy furgonetce towarzystwa telefonicznego.

Jeden z agentów Paladyna wciąż stał przy drzwiach kierowcy. Drugi przeszedł do tyłu pojazdu.

– Jeżeli to agenci federalni, nie będzie żadnej strzelaniny – stwierdziła Laura. – Nawet jeśli chcą zabrać Melanie.

– Słusznie – zgodził się Earl. – Będziemy musieli ją oddać.

– Nie – zawołała ze strachem.

– Tak. Niestety nie będziemy mieli wyboru. Prawo jest po ich stronie. Ale przynajmniej będziemy wiedzieli, kto ją ma, i możemy o nią walczyć w sądzie. Ale jak mówiłem, może to nie są federalni.

– A jeśli to… ktoś inny? – zapytała, bo słowo „Rosjanie” nie przeszło jej przez gardło.

– Wtedy zrobi się nieprzyjemnie.

Jego wielka, silna dłoń mocno objęła rewolwer. Laura spojrzała w okno, pokryte smugami i plamami po niedawnym nocnym deszczu.

Popołudniowe słońce malowało ulicę odcieniami miedzi i brązu.

Mrużąc oczy zobaczyła, jak otwiera się jedna połowa tylnych drzwi furgonetki towarzystwa telefonicznego.

1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)