Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие приключения » Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera
Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera

Электронная книга - «Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera». Краткое содержание книги:

Na przyjęciu zorganizowanym z okazji zaręczyn znika milioner(ojciec dziewczyny). Porywacz chce dostać za człowieka książkę biskupa. Jednak nikt nie wie co to za książka. Chłopcy znajdują ją dopiero na statku milionera. człowiek poszukujący książki zostaje złapany.
1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 31
Перейти на страницу:

Następnie Jupe zatelefonował do doktora Barristera na uniwersytet. Miał szczęście. Mimo że letnie wakacje już się rozpoczęły, profesor był w swoim biurze. Obiecał na nich poczekać.

Detektywi wrócili do składu złomu ubłagać wujka Tytusa o podwiezienie do Ruxton.

– A więc chcecie jechać do Ruxton? – wujek Tytus uśmiechnął się, podkręcając końce swoich wielkich wąsów. – Obiecałem cioci Matyldzie dostarczyć cegły komuś w północnym Hollywoodzie. Droga prowadzi prosto przez Ruxton. Ciężarówka jut załadowana. Chodźcie, nie ma co marudzić!

Chłopcy wspięli się na platformę i mniejsza ciężarówka wujka Tytusa jechała wkrótce szosą. Po niecałej godzinie wysiedli przy kompleksie uniwersyteckim. Wujek Tytus obiecał przyjechać po nich w drodze powrotnej.

Doktora Barristera zastali w towarzystwie jego przyjaciela, szczupłego pana o bardzo łysej i błyszczącej głowie.

– Doktor Edouard Gonzaga – przedstawił go doktor Barrister. – Doktor Gonzaga kieruje u nas katedrą języków romańskich. Jest specjalnie zainteresowany starymi manuskryptami hiszpańskimi.

Rozpromieniony Jupiter wręczył doktorowi Gonzadze książkę biskupa. Profesor otworzył ją i spojrzał na pierwszą stronę.

– Ach! – obracał jedną stronę po drugiej i szeroki uśmiech rozjaśnił mu twarz. – Niewiarygodne!

– Co to jest? – zapytał Jupe. Profesor wrócił do pierwszej strony.

– Pierwszy stycznia w Santa Fe de Bogota – odczytał. – Autor pisze, że odprawił właśnie mszę na intencję społeczności Nowej Grenady, by Bóg pobłogosławił jej wysiłki. Po mszy oczekiwał w pałacu Jego Najłaskawszej Mości, króla Carlosa.

Spojrzał na chłopców znad książki.

– Możliwe, że znaleźliście prawdziwy skarb. Autor tego dziennika był prawdopodobnie biskupem. Pisze o pałacu, a rezydencję biskupa nazywano zawsze pałacem. Jego Królewska Mość z nim korespondował, co nie mogłoby mieć miejsca, gdyby był skromnym księdzem. Oczywiście trzeba by to sprawdzić. Jest wiele sposobów na ustalenie wieku tej książki. Robi się analizę papieru, atramentu i tak dalej. Ale najprawdopodobniej macie tutaj zaginiony pamiętnik Enrigue'a Jimineza, krwawego biskupa!

– Krwawego biskupa? – powtórzył Jupe.

Pete głośno przełknął ślinę.

– D… dlaczego on był krwawy? Czy coś mu się stało?

– To, co z czasem dzieje się z nami wszystkimi, chłopcze. Życie dobiega kresu. Krwawy biskup dostał kataru. W dawnych czasach katar mógł mieć poważne następstwa. Łatwo prowadził do zapalenia płuc, a to z kolei bywało na ogół śmiertelne. Rozchodziły się pogłoski, że jeden ze służących nieszczęsnego prałata zaniedbał chorego i to przyspieszyło jego śmierć. Nikt jednak nie był tego pewien. Jedno wiedziano z pewnością: służący znikł po śmierci biskupa. Kilka osób twierdziło, że biskup pisał każdego dnia dziennik. Żadnego dziennika jednak nie znaleziono.

Doktor Barrister uśmiechnął się do chłopców.

– To tajemnicza sprawa w sam raz dla was. Powinno was to pasjonować! Oczywiście tajemnica pochodzi sprzed czterystu lat i poszlaki mocno się już zatarły.

– Zaginięcie dziennika może mieć związek ze złotem – powiedział doktor Gonzaga. – Kiedy Hiszpanie wdzierali się w głąb Ameryki Południowej, zagarniając na prawo i lewo ziemie dla pary królewskiej, chodziło im głównie o złoto. Z Nowego Świata płynęły do Hiszpanii statki wyładowane złotem. Hiszpanie zagarniali wszystko, co wpadło im w ręce, a potem przymuszali Indian do wydobywania dalszych pokładów złota. Mówiono, że ów biskup Jiminez był okrutny dla Indian pracujących w kopalniach. Dlatego przezwano go krwawym biskupem. Po setkach lat jednak trudno wiedzieć z pewnością, czy to on ponosił winę za okrucieństwa wobec Indian, czy też wysłannicy króla, którzy nadzorowali pracę w kopalniach.

– W każdym razie, na starość biskup żałował podobno swej bezwzględności i pracował nad poprawą bytu Indian. Niestety, ludzie pamiętają lepiej grzech niż pokutę. Dziś pamięta się go jako krwawego biskupa, a nie dobrotliwego reformatora.

Chłopcy milczeli, rozmyślając nad tą zamierzchłą historią i zadając sobie w duchu pytanie, w jaki sposób mogłaby ona wyjaśnić im motywy obecnego porwania pana Pilchera.

– Jeśli jest to istotnie zaginiony dziennik biskupa Jimineza, czy przedstawia dużą wartość? – zapytał wreszcie Jupe.

Doktor Gonzaga zdawał się mieć co do tego wątpliwości.

– Czy ma dużą wartość? To pojęcie względne. Dziennik wzbudzi zainteresowanie wśród badaczy i historyków, ale nie jest sławnym znaleziskiem, jak na przykład brulion Magna Carta lub list królowej Izabeli do Krzysztofa Kolumba. Nikt nie dałby za to fortuny. – Włożył książkę pod pachę. – Dla badacza jednak to tekst fascynujący! Nie mogę się doczekać, kiedy siądę nad tą książką i zacznę przekład…

– Och, nie! – wykrzyknął Bob.

– Nie ma na to czasu! – zawtórował mu Pete.

Uśmiech znikł z twarzy doktora Gonzagi.

– Nie rozumiem.

– Ostatni właściciel tej książki został porwany – wyjaśnił Jupe. – Jako okupu porywacz żąda wydania mu książki biskupa. Jeśli nie dostarczymy jej do jutra, nie wiadomo, co może zrobić ze swoim zakładnikiem.

– Ach, rozumiem. Czy… czy jest dość czasu na zrobienie fotokopii? Nie, oczywiście, że nie. Kopię tego rodzaju rzeczy należy wykonać w laboratorium. W zwykłej maszynie nie będzie to możliwe.

Doktor Gonzaga wyjął książkę spod pachy. Przez chwilę wpatrywał się w nią jak w bezcenny skarb. Wreszcie z westchnieniem oddał ją Jupiterowi.

– Mam nadzieję, że nie przepadnie znowu. Jeśli będziecie mieli jakąkolwiek szansę ją ocalić…

– Oczywiście – powiedział Jupe. – Natychmiast skontaktujemy się z panem.

Chłopcy wychodzili już, gdy nagle Jupe zawrócił od drzwi.

– Panie profesorze, czy wie pan coś o łzach bogów?

– Łzy bogów? – powtórzył doktor Gonzaga. – Tak nazywają kolumbijscy Indianie szmaragdy. Dlaczego pytasz? Czy to ma związek z tą książką?

– Możliwe! – powiedział Jupiter.

ROZDZIAŁ 13. Zastawianie pułapki

– Szmaragdy! – Bob odchylił się na oparcie krzesła i uśmiechnął szeroko do sufitu Kwatery Głównej. – Hiszpańscy zdobywcy, skradziony pamiętnik, sługa, który znika po śmierci biskupa! Co za sprawa! Chciałbym, żeby wreszcie pan Hitchcock o tym wszystkim usłyszał!

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 31
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)